Zdrowaś Mario, łaski pełna, Pan z Tobą...

Trwa październik – miesiąc różańca. Codziennie gromadzimy się na wieczornych nabożeństwach, aby pozdrawiać Maryję – Matkę Boga. Gdy z braku czasu nie możemy udać się do naszej świątyni – warto tę piękną modlitwę zaproponować najbliższej rodzinie. Nic tak bowiem nie jednoczy domowników jak chociaż jedna wspólna dziesiątka różańca odmówiona wieczorem przy zapalonej świecy. Szczególnie dzisiaj, gdy obchodzimy Dzień Papieski warto nasze niezliczone intencje i trudne sprawy powierzać Maryi i św. Janowi Pawłowi II, który był wielkim propagatorem tej modlitwy. To właśnie nasz polski papież wzbogacił różaniec o tajemnice światła i już dzisiaj nie wyobrażamy sobie, że mogłoby ich nie być.

Różaniec pozdrowieniem Maryi

Ktoś obliczył, że małe dziecko potrafi powtarzać wyraz „mama” bez znudzenia nawet kilkaset razy dziennie. Na ogół matka od razu reaguje na każde odezwanie się swojej pociechy… Podobnie jest z modlitwą różańcową. Maryja jest naszą najlepszą Matką. Kiedy odmawiamy różaniec, jesteśmy podobni do małego dziecka, które z ufnością zwraca się do swojej mamy. Czy Maryja cieszy się z naszego pozdrowienia? Na pewno tak! I wstawia się za nami u swego Syna.

Różaniec streszczeniem Ewangelii

Ilekroć Maryja chciała przekazać światu swoje orędzie, zjawiała się wybranym ludziom – najczęściej dzieciom – z różańcem w ręku i usilnie zachęcała do jego odmawiania. Tak było w Lourdes w roku 1858, tak też było w Fatimie w roku 1917. Z tego wynika, że modlitwa różańcowa jest dla Maryi szczególnie miła, a dla człowieka bardzo skuteczna. Wyrosła bowiem z Ewangelii i jest jakby jej streszczeniem.

Różaniec siłą przetrwania

O wartości i sile modlitwy różańcowej może świadczyć fakt, że więźniowie niemieckich obozów koncentracyjnych wykonywali dla siebie różańce z ugniecionego chleba, aby na nich się modlić o przetrwanie. Widziałam takie różańce w Sanktuarium św. Józefa w Kaliszu, gdzie co roku byli więźniowie Dachau spotykają się pod przewodnictwem biskupa Ignacego Jeża dziękując Oblubieńcowi Maryi za ocalenie. A ileż to razy w kieszeniach poległych żołnierzy lub więźniów Katynia znajdywano różańce, często zbroczone krwią? Odsyłano potem te przedmioty jako cenne relikwie do ich rodzinnych domów.

Różaniec wyrazem miłości do Maryi

Gdy na dwa dni przed swoją śmierci, zapytano Ojca Pio, co miałby ważnego do przekazania ludziom, odpowiedział: „Chciałbym zaprosić wszystkich grzeszników z całego świata, aby kochali Matkę Bożą. Odmawiajcie zawsze różaniec. I odmawiajcie go tak często, jak tylko możecie. Szatan stara się zawsze zniszczyć tę modlitwę, ale mu to się nigdy nie uda. To jest modlitwa Tej, która króluje nad wszystkim i wszystkimi. To ona nauczyła nas modlić się na różańcu, tak jak Jezus nauczył nas mówić Ojcze nasz”.

Różaniec drogą do zbawienia

W Kaplicy Sykstyńskiej na Watykanie znajduje się ogromny obraz przedstawiający „Sąd Ostateczny”. Mnóstwo postaci: Chrystus, Maryja, aniołowie, Apostołowie i rzesze ludzkie, podnoszące się z tej ziemi ku niebu. Ale jeden fragment szczególnie nas zastanawia – oto potężny Duch Boży dźwiga z przepastnej otchłani człowieka, uczepionego na różańcu! Ileż nadziei dla nas w tym obrazie pozostawił jego autor – Michał Anioł! Październik jest właśnie takim szczególnym miesiącem, gdy możemy się uczepić różańca jako drogi do zbawienia przez serce Maryi.

Różaniec najwspanialszym skarbem

Pewnego razu zapytano papieża Piusa IX, jaki jest najwspanialszy skarb Watykanu. W odpowiedzi wyciągnął różaniec, trzymając go nad głową powiedział: „Oto najwspanialszy skarb Watykanu!”. Październik jest miesiącem, w którym warto się zastanowić, czy my także traktujemy różaniec jako najcenniejszy skarb w naszym domu?

Różaniec przepustką do święceń

Biskup, który miał zadecydować, czy wyświęcić na kapłana przyszłego proboszcza z Ars, obawiał się podjęcia takiej decyzji, ponieważ św. Jan Maria Vianney nie dawał sobie rady z zaliczaniem poszczególnych przedmiotów, a szczególnie łaciny. W końcu biskup postawił decydujące pytanie: „Czy umiesz odmawiać różaniec?”, „Ja tę modlitwę kocham!” – odpowiedział Vianney. Słysząc taką odpowiedź biskup powiedział: „Wyświęćmy go. Będzie dobrym księdzem”. I nie mylił się! Święty Jan Maria Vianney patronuje teraz wszystkim proboszczom.

Różaniec codzienną modlitwą

Pewien student uniwersytetu jadący pociągiem z Dijon do Paryża zajął miejsce obok skromnie wyglądającego mężczyzny. Pasażer ten odmawiał różaniec wolno przesuwając paciorki w palcach. Widząc to student nie omieszkał udzielić mu dobrej rady: – „Proszę wyrzucić ten różaniec najlepiej przez okno i trochę poczytać, co na temat wiary w Boga mówi nauka. Jak mi pan da swój adres, to prześlę panu odpowiednią literaturę”. Mężczyzna podał młodemu człowiekowi wizytówkę: „Ludwik Pasteur, Dyrektor Instytutu Badań Naukowych, Paryż”. Ludwik Pasteur był jednym z największych naukowców w XX wieku i twórcą nowoczesnej bakteriologii. Każdego dnia odmawiał różaniec! Nie wstydził się tej modlitwy nawet w miejscach publicznych. Oto życiowa mądrość!

Takich przykładów można by mnożyć bez końca… Pięknym zwyczajem jest codzienna modlitwa różańcowa w naszym kościele o godz. 7.30. Prowadzą ją wiernie osoby, które przychodzą na poranną mszę świętą. To prawdziwe modlitewne zaplecze dla wielu z nas. Sama świadomość, że tak wiele osób modli się w naszych intencjach jest wielkim pocieszeniem i darem. Miło odnotować fakt, że wspólnota Żywego Różańca w naszej parafii jest najbardziej liczną grupą parafialną.

Odkryjmy zatem na nowo różaniec – modlitwę miłą Maryi. Niech zbliża nas nie tylko do Matki Bożej, ale i do Jej Syna. W codziennym zabieganiu pamiętajmy o słowach uwidocznionych w tabernakulum naszej świątyni: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie…”. Życzmy sobie nawzajem, aby każdy z nas potrafił w swej ostatniej godzinie – idąc za przykładem śp. ks. Jana Twardowskiego – ze spokojem wyznać: – „Zamiast śmierci racz z uśmiechem przyjąć, Panie, pod Twe stopy, życie moje jak różaniec”.

Krystyna Kajdan