ŚDM w naszej Parafii – ciąg dalszy wspomnień

Mijają dwa miesiące, odkąd grupa pielgrzymów z Tajwanu, licząca 47 osób, dotarła do naszej parafii, aby w Katowicach przeżyć Dni w Diecezji w ramach Światowych Dni Młodzieży. 20 rodzin z naszej parafii przygotowało miejsca noclegowe, pełniąc w ten sposób uczynek miłosierdzia „podróżnych w dom przyjąć”.

Niektórzy nadal utrzymują kontakt ze sobą przez wysyłanie kartek czy też pocztę elektroniczną. Cieszymy się, że to międzynarodowe wydarzenie, w którym wzięły udział osoby z wszystkich kontynentów, stało się okazją do wzajemnego obdarowywania się miłością pomimo różnicy kultur i języków.

Rodziny z naszej parafii, goszczące Przyjaciół z Tajwanu, z chęcią opowiadają o tym pełnym radości doświadczeniu. Poniżej przedstawiamy kolejne wspomnienia i zdjęcia z pobytu pielgrzymów w ich domach.

Agnieszka i Bartosz Kajdanowie

Wspomnienia pobytu naszych egzotycznych gości na Brynowie

Gdy usłyszałam, że następna edycja Światowych Dni Młodzieży odbędzie się w Krakowie, nawet przez myśl mi nie przyszło, że będziemy w naszym domu gościć pielgrzymów, a co tu mówić o tak egzotycznych gościach, z tak odległego kraju, o tak różnej od naszej kulturze, jakim jest Tajwan.

Pamiętam jak podczas jednej z niedzielnych Mszy świętych ksiądz proboszcz zwrócił się do parafian z prośbą o otwarcie swoich serc i drzwi swoich domów dla pielgrzymów, którzy przyjadą do naszej parafii przed ŚDM w 2016 roku. Zastanawiałam się, czy nasz dom nie będzie zbyt mały na przyjęcie kogokolwiek, a tutaj była konieczność ugoszczenia co najmniej dwóch osób. Do tego nie wiedzieliśmy, z jakiego kraju będą goście i czy będziemy w stanie się porozumieć. Jednak mimo tych obaw poczułam, że chcę to zrobić i od razu po Mszy poszłam złożyć swoją deklarację przyjęcia gości.

Mijały miesiące i było coraz bliżej do wydarzeń ŚDM. Mieliśmy zorganizowane spotkania organizacyjne w parafii, gdzie omawiane były szczegóły całego przedsięwzięcia, ale nadal nie znaliśmy kraju, z jakiego przybędą pielgrzymi.

Gdy okazało się, że będzie to Tajwan, mieliśmy poważne wątpliwości, jak się porozumiemy i jakie posiłki możemy zaserwować naszym gościom, ponieważ jak wiadomo nasza polska kuchnia różni się zasadniczo od azjatyckiej.

Yi Ming Lu (Mark) i Lei Kuok Hon (Kelvin) okazali się wspaniałymi młodymi ludźmi i mówili po angielsku, więc z komunikacją nie było problemu. Największe obawy dotyczyły jedzenia, ale na pierwszą kolację zaserwowaliśmy im gorące zapiekanki z piekarnika, które zjedli z wielkim apetytem, podobnie jak wszystkie kolejne posiłki. Początkowo nie było zbyt wiele czasu na rozmowy z powodu napiętego grafiku, ale dowiedzieliśmy się, że Mark studiuje matematykę, a jego rodzice są emerytowanymi nauczycielami akademickimi. Kelvin pochodzi z Makao, studiuje w Tajwanie nauki społeczne i niedawno został katolikiem. Mark i Kelvin spędzili z naszą rodziną niespełna tydzień i uważamy, że to było stanowczo za krótko. Mimo tego wykorzystaliśmy w pełni ten czas na wspólne posiłki, interesujące rozmowy, grillowanie, grę w koszykówkę, układanie kostki Rubika i nawet zabawę z psem, co było dla nich dużą atrakcją. Jako dzieci marzyli o posiadaniu czworonoga. Okazało się też, że nasz dom wcale nie jest taki mały, bo w Tajwanie i Makao ludzie najczęściej mieszkają w wysokich wieżowcach w bardzo małych mieszkaniach, w bliskiej odległości od siebie. Dla Kelvina nasz dom był duży, a ogrodem tak się zachwycił, że powiedział, że chciałby taki mieć.

Bardzo nas wzruszyły napisane przez nich podziękowania i wspaniałe życzenia pomyślności wraz z obietnicą pomocy w organizacji pobytu w Tajwanie, Makao lub Hong Kongu. Kto wie, może zaplanujemy taki wyjazd i przeżyjemy coś wspaniałego tym razem w ich rodzinnych stronach.

Gdy wyjeżdżali do Krakowa, nasze pożegnanie było z jednej strony smutne, bo trzeba było się już rozstać, a z drugiej strony radosne, ponieważ widzieliśmy ich wielkie emocje związane z podróżą do miejsca, gdzie tyle miało się wydarzyć. Ten czas spędzili wspaniale. Byli bardzo szczęśliwi, że mogli być w Polsce podczas ŚDM.

Elżbieta Kandzia z rodziną

„Przybysze zostali naszymi dziećmi, a my ich Mamą i Tatą”

W dniach 19–25 lipca gościliśmy trzech młodzieńców z Tajwanu o imionach Sammy, Sam i John. Oczywiście są to odpowiedniki ich chińskich imion w celu łatwej komunikacji. Pierwsza radość ogarnęła nas przy przywitaniu w kościele parafialnym i mocno opóźnionej kolacji w ten wieczór. Przed domem przywitała ich flaga Tajwanu, co bardzo głęboko rozradowało ich serca, dlatego zaczęli robić sobie z nią zdjęcia. Nad stroną kulinarną czuwała Irenka – „tajwańska mama”, realizując znane powiedzenie „przez żołądek do serca”. Uderzył nas szacunek dla pokarmu naszych gości okazywany przez ich modlitwę przed posiłkiem. Czas przeznaczony na posiłek i dyskusję był mocno okrojony: Tajwańczycy o 1.30 chodzili spać, a pobudka bywała czasem o 6 rano.

Należy podkreślić ich obowiązkowość i chęć realizacji wszystkich punktów programu w ramach Dni w Diecezji. Jedynie w sobotę znaleźliśmy czas na wspólne śpiewanie pieśni w językach chińskim, angielskim i polskim. Wspólny obiad był bardzo miłym przeżyciem, a przy okazji nauką słów „siesie” (dziękuję), „chausy” (smacznego) i innych. W przypadku problemów doskonale działały ich translatory w komórkach. Najbardziej przykrym dniem była chwila rozstania w poniedziałek. Otrzymaliśmy poprzez pocztę elektroniczną ich słowa pozdrowienia kierowane do nas i postanowiliśmy odwiedzić ich w Krakowie przed wyjazdem na nocne czuwanie do Brzegów. Tam też napisaliśmy im tekst w języku angielskim, że jesteśmy bardzo zaszczyceni, że skorzystali z naszej gościny i że zdołaliśmy się z nimi zaprzyjaźnić oraz częściowo poznać ich rodziny poprzez wideo-rozmowy. Życzyliśmy im bezpiecznego powrotu do domu i zapewniliśmy, że będziemy ich ciągle wspominać. Mamy nadzieję, że kontakty te wydadzą owoce, a Miłosierdzie Boże ogarnie cały świat. Nasze słowa bardzo ich wzruszyły. Podarowali nam tajwańskie kapelusze i jeszcze zrobiliśmy sobie kilka pożegnalnych zdjęć. Przybysze zostali naszymi dziećmi, a my ich Mamą i Tatą.

Po przybyciu do Paryża grupa czterech osób postanowiła odłożyć wylot do Tajwanu i odwiedziła nas w Katowicach powtórnie. Nasz ksiądz proboszcz Jarosław nie krył zdumienia, że byli obecni jeszcze na dwóch porannych mszach w kościele. Z grupą czterech rodzin odbyliśmy spotkanie w restauracji Patio Park i wymieniliśmy doświadczenia.

Na chwilę obecną jest jeszcze za wcześnie na analizę działania Ducha Świętego podczas tych spotkań. Dostrzegamy w tym nie tylko bezinteresowność i miłość do początkowo nieznanych nam, a obecnie już przyjaciół, szlachetnych przybyszów z Tajwanu. Te dni pomogły też zbliżyć się do siebie naszym Parafianom w Katowicach Brynowie.

Irena, Janusz i Krystian Koza

Parafia
Najświętszych Imion
Jezusa i Maryi

ul. Przyklinga 12, 
40-551 Katowice-Brynów
tel. 32 251 86 60
brynow.jm@archidiecezja.katowice.pl


Msze Święte:

niedziele i święta:
7:30, 9:00, 10:30, 12:00, 18:00

dni powszednie:
8:00, 18:00

piątki
8:00, 16:30 (szkolna), 18:00


Nabożeństwa

Adoracja Najświętszego Sakramentu
czwartek 17:00 – 18:00

Nabożeństwo ku czci Serca Pana Jezusa
pierwszy piątek 8:30, 18:30


Kancelaria Parafialna

poniedziałek
9:00-10:00
wtorek, czwartek, piątek
9:00-10:00, 17:00-18:00

 

chrzty i roczki
1. niedziela miesiąca 12:00

 

protokoły przedślubne
po mszy św. wieczornej - po umówieniu


numer konta bankowego:
BOŚ: 05 1540 1128 2001 7050 4713 0001


 

Szukaj na stronie