Boże drogowskazy na każdy dzień

„Nie ustawać w dawaniu”

Jeśli myślimy, żeby ciągle dawać rzeczy materialne, to nie zawsze będziemy je mieli. Jeśli natomiast będziemy mieli stałą postawę dawania, to z wielkim zapałem będziemy żyli hasłem dnia dzisiejszego. Zawsze możemy coś ofiarować: dobre słowo, wysłuchanie kogoś, dobrą radę lub praktyczną wskazówkę, naszą aktywną i solidarną obecność, albo modlitwę. Lista mogłaby być długa i nieskończona, ponieważ nie ma takiej sytuacji, w której nie moglibyśmy czegoś podarować. Nawet będąc złożeni chorobą możemy ofiarować Bogu nasze cierpienie jako pewną wartość, która może komuś pomóc lub wesprzeć Jego przedsięwzięcia.
Bóg przyjmuje nasze dary i zamienia je wszystkie w miłość do bliźnich.

„Umieć z miłości zmieniać własne plany”

Miłość konkretna wymaga w działaniu małych i dużych wyrzeczeń, ale w żadnym przypadku nie sprawia bólu. Przeciwnie, życie miłością przynosi wiele korzyści. Ewidentna strata staje się zyskiem i niesie z sobą pokój i radość. Lubię postępować rutynowo, według z góry ustalonego planu, bo to pozwala mi lepiej zorganizować dzień. Ale zawsze jestem otwarty na sytuacje nieprzewidziane i możliwe zmiany. Głównie, gdy nadarza się okazja, by miłować kogoś konkretnie. To daje mi nowe światło, a sprawy zaplanowane wcześniej wcale na tym nie cierpią. Często nawet przebiegają o wiele lepiej. Umiejętność odkładania na bok własnych planów, by miłować, czyni nas ekspertami od pełnienia woli Bożej: tak tej zaplanowanej, jak i tej zaskakującej nas w nowych okolicznościach.

„Żyć miłością wzajemną”

W Niebie miłość wzajemna jest stylem życia. Możemy przyjąć ten styl życia też tu na ziemi. Trzeba zacząć od podjęcia takiej decyzji; od pragnienia życia miłością bezgraniczną mającą na oku jeden cel, by dotrzeć do serc wszystkich ludzi oraz do serca Boga samego. Miłość wzajemna przyjęta jako styl życia wypełnia wszystkie przepisy prawa. Więcej jeszcze, jest ponad wszelkim prawem, ponieważ kto miłuje nie przekracza żadnego przepisu prawa ani nie opuszcza żadnego obowiązku, gdyż chce tylko dobra. Miłość wzajemna wymaga wielkiego samozaparcia, ale niesie z sobą o wiele większą nagrodę, ponieważ wprowadza między ludźmi relacje, które panują w Trójcy Świętej.

„Z miłości zmieniać się na lepsze”

Poprawianie jest czymś dobrym, jeśli zaczynamy od siebie samych. Powinniśmy zadumać się głęboko nad naszymi wadami i ograniczeniami wiedząc, że próby systematycznego eliminowania ich, każdej po kolei, byłyby bezowocne. Lepsze efekty przynosi rozwijanie cnót przez stosowanie ich w życiu codziennym. Zauważymy ich korzystny wpływ na nasze życie, a po jakimś czasie zobaczymy, że wiele naszych wad znika. Bardziej opłaca się rozwijać cnoty niż zwalczać wady. Motywacją do tych zmian powinna być zawsze miłość. Zmieniać się na lepsze z miłości. Rozwijać cierpliwość, wytrwałość, pokorę, szczerość, miłosierdzie, łagodność, dobroć, czystość serca, wielkoduszność i wiele innych cnót. Jedna po drugiej, dzień po dniu. Obyśmy pod koniec dnia mogli Bogu ofiarować cały monument cnót wystawiony naszym wysiłkiem i z Jego pomocą.

„Żyć konsekwentnie Słowem Bożym”

Trzeba żyć słowem Bożym, które zawsze przynosi owoce. Żadne słowo wypowiedziane przez Boga nie wraca do Niego zanim wpierw nie wypełni Jego woli i nie przyniesie skutków przez Niego zamierzonych (por. Iz 55, 11). Kiedy żyjemy choćby jednym zdaniem Pisma Świętego, to odkrywamy jego potężne światło. A kiedy żyjemy nim konsekwentnie, to zmienia ono nasze życie i świat wokół nas. Im intensywniej nim żyjemy, tym lepiej je rozumiemy, a jego światło przenika całe nasze życie. Żyjąc słowem niejako ratyfikujemy pakt wierności Bogu, na co On odpowiada swoją łaską. Słowo Boże nie usprawiedliwia zachowań nie mających nic wspólnego z miłością, bo miłość ze swej strony jest jak reflektor, który oświeca słowo Boże, i pomaga nam żyć nim konsekwentnie.

„Dodawać otuchy i pocieszać cierpiących”

Kiedy spotykamy osobę cierpiącą, to powinniśmy postawić się na jej miejscu i popatrzeć na sytuację z jej punktu widzenia. Tylko w ten sposób możemy dodać otuchy i pocieszyć cierpiącego: zrozumieć dogłębnie jego problem, zjednoczyć się z nim i wziąć na siebie jego cierpienie; doznaną przemoc lub krzywdę, chorobę, niepowodzenie, wypadek, rozczarowanie. Nie jest ważne jakie i jak wielkie jest to cierpienie. Ważna jest nasza przyjazna i solidarna bliskość, która przynosi pociechę i dodaje otuchy. Może nie znajdziemy rozwiązania problemu, ale z pewnością nasze wsparcie doda odwagi do zmierzenia się z nim, by na nowo odzyskać pokój wewnętrzny i siły, by mimo wszystko iść na przód. Miłość przynosi światło, dodaje otuchy i pociesza.

„Mieć na uwadze dobro drugiego”

Jeżeli pragnienie miłowania jest już miłością, to branie pod uwagę dobra drugiego też jest miłością. Jednakże pragnienie to powinno przełożyć się na konkretne gesty i słowa, gdyż inaczej stanie się brakiem miłości. Musimy nadto uważać, by nie powtarzać pięknych ale zdawkowych i nie mających głębszego znaczenia życzeń: miłego dnia, szczęścia i samych sukcesów. Nasze słowa powinny wyrażać szczere pragnienie, żeby drugi był rzeczywiście szczęśliwy. Największym dobrem, jakie możemy życzyć drugiemu, to by urzeczywistnił się plan miłości, jaki Bóg nakreślił dla niego. A my mamy być gotowi pomóc mu w realizacji tego planu. A zatem „mieć na uwadze dobro drugiego” powinno zawierać w sobie miłość i prawdę, miłość i sprawiedliwość, miłość i przebaczenie.

„Być szafarzem radości”

Być szafarzem radości, to eksponować w czynach miłość do życia, ukazywać skutki życia Słowem Bożym, dzielić się owocami pracy Boga w naszej duszy. Nikt nie może pozbawić mnie radości z tego, że jestem i czuję się dzieckiem Boga; mogę nią promieniować rozdając miłość Bożą tym, których spotykam. Radość to nie przelotna wesołość, to postawa życiowa, to siła ducha, to czucie się spełnionym, to pełnia życia. Nie mogę rozdawać radości bez podarowania się innym. Dawać siebie takim, jaki jestem, swoje talenty, które darmo otrzymałem, zrozumienie, które pochodzi od Ducha Świętego, swoje doświadczenie codziennego życia z Bogiem. Rozdawać radość, uśmiechać się całą duszą, nawet, gdyby moją radość przesłaniały łzy.

„W miłowaniu nie ma przeszkód”

„[Miłość] wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma” (1 Kor 13, 7). „Miłość wszystko zwycięża” (Wergiliusz). Kto już rzeczywiście miłował, ten zna prawdę tych słów. Nie chodzi o miłość, która rodzi się z uczuć, ale o miłość, której źródłem jest serce pragnące służyć wszystkim. Nic nie może przeszkodzić nam miłować, ponieważ miłujemy każdego bez różnicy, ponieważ w każdej sytuacji umiemy podjąć inicjatywę i pierwsi zacząć miłować, ponieważ miłujemy przebaczając. Miłość ma siłę dośrodkową, ponieważ pociąga ludzi z każdego zakątka świata do życia w miłości wzajemnej. Miłość ma siłę odśrodkową, ponieważ przekracza wszystkie granice i dociera do najdalszych rejonów świata. Przez modlitwę miłość sięga nieba i stamtąd wraca jako wstawiennictwo. Przez braci miłość dociera do Boga, a On ją odwzajemnia deszczem łask.

„Umieć cierpliwie czekać”

Nic nie dzieje się poza swoim czasem i na wszystko w tym życiu jest odpowiednia pora. Będą zbiory, jeśli był zasiew, czyli nie możemy mieć postawy biernej. Sami musimy tworzyć własną historię. Nasze pragnienia nie mogą wyprzedzić ani nie mogą cofnąć czasu. Tak samo jak i zasiew nie przyniesie plonu przed przewidzianą na to porą. Nasza rola polega na przygotowaniu gleby, umieszczeniu sadzonki w ziemi, pielęgnowaniu młodej roślinki, odpowiednim przycinaniu jej i czekaniu na czas owocowania. Podobnie musimy postępować z sobą. Czasami chcielibyśmy szybko zmienić drugich, a tymczasem powinniśmy zmieniać przede wszystkim siebie. Odcinajmy wszystko to, co przeszkadza nam rodzić dobre owoce, i umiejmy cierpliwie czekać na odpowiednią porę, na porę Boga.

„Bóg posługuje się także nami”

Bóg działa przez nas. Czasami słyszymy: „Bóg cię tu przysłał”. Z pewnością dlatego, że zjawiliśmy się u kogoś w chwili, w której potrzebował on pomocy i prosił o nią Boga. To może wyglądać na czysty przypadek, ale jeśli staramy się miłować tę osobę w jej potrzebach, to Bóg posługuje się nami, by przyjść do niej i okazać jej swoją ojcowską nieskończoną miłość. Codziennie rano, kiedy odmawiam moje modlitwy, oddaję się Bogu do dyspozycji, by w ciągu całego dnia być Jego narzędziem i przynosić każdemu, kogo w tym dniu spotkam, Jego miłość i Jego łaski, poczynając od moich najbliższych. Nie zawsze moja ludzka kondycja pomaga mi w tym i czasami sam staję się przeszkodą. Wtedy od razu staram się nawrócić i zacząć od nowa. Uczestnicząc w tych działaniach Boga wielbię Go za to, gdyż rozumiem, że tylko On jest w stanie w tak intymny i tak głęboki sposób docierać do każdego człowieka.

„W swoich wyborach kierować się dobrem”

Powinniśmy starać się o doskonałość we wszystkim, co czynimy. Nie po to, by być lepszymi od innych, ale by móc im lepiej służyć. Starać się o doskonałość w miłości. Tej miłości, której uczył nas Jezus. Wyróżnia się ona tym, że jest: przyciągająca, bo miłuje wszystkich; inspirująca, bo miłuje jako pierwsza; nieziemska, bo miłuje tak, jak ktoś pragnie być miłowany; niezłomna, bo umie przebaczać i zaczynać od nowa; jedyna i powszechna, bo w każdym rozpoznaje obecność Jezusa; żarliwa, bo dąży do wzajemności. Jeśli będziemy mieć taką koncepcję miłości, to we wszystkich naszych wyborach będziemy kierować się dobrem.

„Ocierać łzy cierpiącym”

„Weselcie się z tymi, którzy się weselą, płaczcie z tymi, którzy płaczą” (Rz 12, 15). Przyjazna obecność w chwilach cierpienia jest ważniejsza niż próba rozwiązania problemu, którego czasami nie da się rozwiązać. Jednakże fakt czyjejś bliskości w cierpieniu przynosi pociechę i światło, które pomagają zacząć od nowa. Taka bliskość jest źródłem światła dla cierpiącego i pocieszającego, gdyż prowadzi do odkrycia obecności Boga w ciemnościach cierpienia. Jezus w ośmiu błogosławieństwach objawił nam „Boga pocieszenia”. Możemy być dla siebie nawzajem: reakcją na ubóstwo; pociechą w płaczu; nagrodą dla pokornych, cichych i czystego serca; sprawiedliwością dla tych, którzy jej szukają i którzy są prześladowani z powodu Jezusa; a dla wszystkich miłosierdziem. Naszą miłością możemy ocierać łzy wszystkim cierpiącym.

„Wybierać drogę miłości”

Droga miłości jest trudna, wąska i usłana przeszkodami, ale jedyna, która prowadzi do celu. Wybrać drogę miłości oznacza codziennie podejmować swój krzyż, przykładać rękę do pługa i nie oglądać się wstecz. Jest to droga wiarygodna, nie wiedzie na manowce. Może być wyboista ale za to dobrze oświetlona; wymaga wyrzeczeń, ale daje zadowolenie; jest długa, ale wydaje się być krótka, bo zaczyna się i kończy w chwili obecnej. Drogę miłości wybiera ten, kto wie, dokąd chce dojść. Jest to droga prawdy, która prowadzi do Boga przez brata.

Apolonio Carvalho Nascimento
(przekład z włoskiego: rk)

Parafia
Najświętszych Imion
Jezusa i Maryi

ul. Przyklinga 12, 
40-551 Katowice-Brynów
tel. 32 251 86 60
brynow.jm@archidiecezja.katowice.pl


Msze Święte:

niedziele i święta:
7:30, 9:00, 10:30, 12:00, 18:00

dni powszednie:
8:00, 18:00

piątki
8:00, 16:30 (szkolna), 18:00


Nabożeństwa

Adoracja Najświętszego Sakramentu
czwartek 17:00 – 18:00

Nabożeństwo ku czci Serca Pana Jezusa
pierwszy piątek 8:30, 18:30


Kancelaria Parafialna

(w okresie wakacyjnym
5 lipca - 31 sierpnia)

poniedziałek
18:45-20:00
wtorek
18:45-20:00
środa
18:45-20:00
czwartek
18:45-20:00
piątek
18:45-20:00

 W sprawach pilnych
dotyczących np. pogrzebu
proszę dzwonić na probostwo,
tel. nr 32 2518 660.

 

 chrzty i roczki

1. niedziela miesiąca 12:00

 

protokoły przedślubne
po mszy św. wieczornej - po umówieniu


numer konta bankowego:
BOŚ: 05 1540 1128 2001 7050 4713 0001


 

Szukaj na stronie