Pożegnanie śp. ks. Andrzeja Cubera

Jak już zostaliśmy poinformowani w ubiegłą niedzielę – 25 kwietnia br. w święto św. Marka Ewangelisty – po długiej i ciężkiej chorobie odszedł do Pana nasz były wikary ks. Andrzej Cuber. Przeżył 57 lat. Jego pogrzeb odbył się w poniedziałek 30 kwietnia br. o godz. 15.00; został pochowany w grobie obok kościoła Najświętszego Serca Pana Jezusa w Chorzowie-Batorym, gdzie od 12 lat był proboszczem. Jego mogiłę pokrył kobierzec z ogromnej ilości białych róż i wieńców, a na pogrzeb przybyło kilkadziesiąt kapłanów oraz tłumy wiernych i przyjaciół. Była również spora grupa z naszej parafii oraz „nasi” proboszczowie: poprzedni ks. Eugeniusz Krasoń i obecny ks. Jarosław Paszkot. Na stronie internetowej: www.nspjchorzow.pl są zamieszczone linki do kilku fotorelacji z tych uroczystości pogrzebowych; w sumie można zobaczyć prawie kilkaset zdjęć. Polecam!
Mszy św. pogrzebowej przewodniczył arcybiskup katowicki Wiktor Skworc, a homilię wygłosił ks. Łukasz Gaweł, proboszcz parafii katedralnej w Katowicach. W ciepłych słowach pełnych wdzięczności wspominał, że ks. Andrzej Cuber był cenionym kapłanem i rekolekcjonistą używającym współczesnych środków wyrazu. My w Brynowie także pamiętamy te mądre i pobudzające do refleksji kazania. Posługiwał u nas w latach 1995-2001. W tym czasie przeżyliśmy wspólnie z nim Misje Święte w 1996 roku, peregrynację Cudownego Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej w 1997 roku, tragiczną śmierć śp. ks. Marka Targiela, jubileuszowy Rok 2000 i trzyletnie przygotowania do niego oraz niezapomniane pielgrzymki do wielu świętych miejsc. Gdy odszedł od nas do parafii Opatrzności Bożej na Zawodziu nasz ówczesny proboszcz ks. Eugeniusz Krasoń tak mu dziękował na łamach sierpniowej gazetki: „Nie sposób słowami wypowiedzieć uczuć wdzięczności za wielkie zaangażowanie, za mądre kształtowanie sumień i postaw zarówno na ambonie jak i w szkole, na spotkaniach z grupami i w konfesjonale... Bóg zapłać! Tylko Bóg, który „zna serca” i Ty sam, Księże Andrzeju, wiesz ile „trzeba cierpieć i ile kochać”, by pracować z takim poświęceniem i artyzmem dla Królestwa Bożego. Niech Jezus nadal będzie „Twoim wszystko”! Niech będzie Twoją radością i Twoją nagrodą!” Ks. Andrzej pożegnał się z nami już 8 lipca 2001 roku wygłaszając homilię, którą na moją prośbę udostępnił mi kilka miesięcy później. Zachowałam ją i dzisiaj możemy ją przeczytać. Jest ciągle aktualna! Kiedyś u nas w czasie majowego nabożeństwa wspomniał, że przynosimy do Maryi kwiaty, ale on chciałby kiedyś stanąć u Jej stóp z koszem dobrych uczynków i nas do tego także zachęcał. Los sprawił, że odszedł do Pana pod koniec kwietnia, aby ten najpiękniejszy miesiąc maj poświęcony Maryi przeżywać już razem z Nią. Któż z nas nie pamięta słów często śpiewanej przez niego pieśni:
Najpiękniejszy miesiąc maj Twoim, Matko, jest od lat
Najpiękniejszy miesiąc maj, gdy Cię wielbi cały świat
Każde serce w taki czas chce dla Ciebie tylko bić,
Każde serce w taki czas chce dla Ciebie tylko żyć.
Boś Ty Matko zawsze w maju taka żywa,
Boś tak bliska, taka polska i prawdziwa,
Błogosławisz, wznosisz dłonie nad polami
Jesteś w słońcu, jesteś w kwiatach, jesteś z nami.
Gdy spotkałam kiedyś ks. Andrzeja powiedział mi, że wspomina nasz Brynów ciepło, serdecznie i z ogromną wdzięcznością. „Nie jest to jednak nostalgia, ból, czy też tęsknota jak u dziecka, bo to nie byłoby po chrześcijańsku. Wspominam tę przeszłość – mówił do mnie - raczej jako życzliwą pamięć, bo właśnie dzięki ludziom mieszkającym w Brynowie w jakiś sposób odkryłem i zrozumiałem czym jest kapłaństwo – a jest to wielka tajemnica! Wydoroślałem jako mężczyzna, bo spędziłem tam lata trzydzieste swojego życia; dojrzałem też jako chrześcijanin. Mam więc teraz w sercu jedno słowo: wdzięczność! I Bogu dziękuję, że był taki okres w moim życiu! Teraz jest inna wola Boża, przed którą pragnę stanąć i w imię tej nowej woli Bożej zostawić to, co było...”. Tej woli Bożej szukał nieustannie, a objawiała się w różnych znakach. Gdy został proboszczem w parafii NSPJ w Chorzowie-Batorym cieszył się, bo jego rodzinna parafia w Rogowie jest także pod tym samym wezwaniem. I dodawał, że był czwartym dzieckiem swoich rodziców, a teraz jest czwartym z kolei proboszczem swej obecnej parafii, której poświęcił się z całym oddaniem i sercem. Nawiązał do tego nawet arcybiskup Wiktor Skworc w swej mowie pożegnalnej mówiąc, że kiedy jest się proboszczem parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa, to nie można być bez serca. Za to wielkie zaangażowanie dla parafii we wzruszający sposób swemu Proboszczowi podziękowała p. Małgorzata Piechoczek z Duszpasterskiej Rady Parafialnej. Mam nadzieję, że i my – Brynowianie - zachowamy ks. Andrzeja Cubera we wdzięcznej pamięci. Pamiętajmy o nim w naszych modlitwach. Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie, a Światłość wiekuista niechaj mu świeci. Niech odpoczywa w pokoju wiecznym. Amen.
Krystyna Kajdan
Pożegnalne kazanie ks. Andrzeja Cubera wygłoszone w Brynowie 8 lipca 2001 roku

Pamiętam, kiedyś jako mały chłopiec biegłem z płaczem do domu. Dziadek objął mnie czule i tulił w ramionach, a ja nie przestawałem zanosić się płaczem i dalej szlochałem. Dziadek pieścił mnie, starał się uspokoić i zadawał mi pytania: - Ktoś Cię uderzył? - zaprzeczyłem kiwnięciem głowy. - Zabrał Ci coś? - Nie. - Więc co Ci się stało? - dalej wypytywał, powolnie, ze spokojem głaszcząc mnie po głowie. A ja pociągałem nosem i zacząłem opowiadać... Bawiliśmy się w chowanego. Ja się schowałem za szafą, stałem tam i czekałem, ale nikt nie przychodził... Wreszcie wyszedłem z kryjówki i zobaczyłem, że zabawa już skończona. Wszyscy poszli do domu i nikt nie przyszedł, aby mnie odszukać i odnaleźć. Dziadek tuląc mnie wyciszał mój płacz i dodał, uśmiechając się: - Wiesz co, schowaj się jeszcze raz, a na pewno tym razem ktoś Cię odnajdzie. I rzeczywiście, odnalazł mnie Ktoś wielki! Spojrzał na mnie łaskawie, wybrał mnie, umiłował, namaścił i posłał! I niewiele z tego rozumiem. Bez przerwy zadają mi pytanie: - Dlaczego zostałeś księdzem? A ja właściwie nie umiem na to odpowiedzieć. Po prostu: znalazł mnie, odnalazł mnie... A ja nie chciałem, robiłem wszystko, aby tak nie było... bo dobrze się schowałem! Szukałem swoich dróg. On to sprawił i wszystko jest Jego łaską! U każdego z nas było podobnie, albo tak samo jak u tych siedemdziesięciu dwóch z dzisiejszej Ewangelii (Łk 10, 1-12, 17-20).
Co to jest? Ksiądz Jan Twardowski odpowie prosto i zwyczajnie, jak zawsze: zakochani od pierwszego wejrzenia. A jak będzie z Tobą? A jeśli inaczej? To nic, nie martw się, Pan Bóg czasem potrafi inaczej: z konia zwalić pod Damaszkiem i powiedzieć: - Szawle, Szawle, dlaczego Ty mnie prześladujesz? Kim Ty jesteś Panie, co do mnie mówisz? Ja jestem Chrystus, którego ty prześladujesz. - Co mam czynić? Idź na ulicę Prostą, a potem wszystko jest już jasne. I zostajesz posłany z zapewnieniem: - Nie bój się – jestem z Tobą. Owszem, wielu Cię ukocha, ale tylko Ja umiłuję Cię aż do końca – takim jakim jesteś. A znam Cię najlepiej, dlatego najlepiej mogę Cię kochać. Dlatego idź, posyłam Cię naprzeciw państwom i księstwom. Będziesz wyrywał, ale i sadził; będziesz burzył, ale musisz i budować. Nie bój się! I tak zostałem posłany i do Was, a było to sześc lat temu. Czas zapytać mojego Mistrza - bo dobry to czas - o lata przeżyte pośród Was – o miniony czas... Poszedłem, a ze mną byli dwaj inni. Stary Mistrz kazał nam usiąść wokoło siebie, gdyż wiek Mu nie pozwalał na podniesienie się z miejsca. Każdy z nas rozpoczął opowiadanie swojej historii. Ja, rozpoczął pierwszy z nas – głosem pełnym dumy – wydłużyłem nazwisko o tytuł, napisałem książki i przyczyniłem się do sprzedania tysięcy ich kopii. - To znaczy, że zapełniłeś świat papierem, który rychło stanie się makulaturą – powiedział spokojnie Mistrz. Ja – powiedział drugi z nas – wygłaszałem kazania w tysiącach miejsc, dla tysięcy wiernych. Nawet nazwali mnie Złotoustym. To znaczy, że wypełniłeś świat tylko słowami – odpowiedział Mistrz. W końcu przemówił trzeci z nas: - A ja przyniosłem Ci tylko tę poduszkę, abyś mógł na niej kłaść swoje stare, chore, obolałe nogi – powiedział trzeci, a Mistrz odrzekł: - Tylko Ty odszukałeś Boga! - A Ty kochany Słuchaczu, czy wiesz, którym byłem uczniem i jakie usłyszałem słowa od mojego Mistrza? Sam zastanawiam się i będę się jeszcze długo zastanawiał... Czy przez ten czas – sześciu długich lat – odszukałem Boga i podarowałem Go każdemu z Was? A wiem, że można to uczynić tylko przez miłość, choć miłość niejedno ma imię. Jednego jestem jednak pewien: pokoju, który pozostanie pośród Was, bo mieszka tu człowiek godny pokoju. Ta parafia godna jest pokoju! Kiedy byłem z Wami, niczego mi nie brakowało, we wszystko obfitowałem. Były to lata szczęśliwe! Tak wiele Wam zawdzięczam, tak wiele wdzięczności noszę w moim sercu! Każdy z Was był dla mnie najwspanialszą książką – bestsellerem. Czytałem, studiowałem, poznawałem, uczyłem się rozumieć - nisko pochylając moje wysokie czoło. Zaś niektóre stronice z Waszego życia szczególnie pokochałem: kiedy byliście dla mnie Matką, Ojcem, którego już nie mam, Bratem, którego nie mam, Siostrą, bliskim Przyjacielem... Istotnie, mówię Wam, przybliżyło się do Was Królestwo Boże. I pozostały głębokie więzy. A muszę Wam powiedzieć, że są one silniejsze od więzów krwi i ciała. Jesteście wspaniałym Bożym sadem, w którym owocują dorodne owoce. Z jednej strony – bez nadmiernej dewocji i fanatyzmu – uniesień duchowych bez pokrycia, a z drugiej strony – z wiarą dojrzałą, nie na pokaz, pogłębioną intelektualnie. Doświadczyłem tutaj w Brynowie rozległego horyzontu chrześcijańskiego piękna – od modlitwy, uczciwej i wielkiej pracy, przez kulturę intelektualną i logikę serca. Wierzę, że takie właśnie chrześcijaństwo będzie fascynowało i przyciągało osoby poszukujące Prawdy, ewangelicznego Dobra i radosnego życia. Dzisiaj, kiedy rodzi się ukryta tęsknota za tym, co powoli odchodzi, z czym będę musiał się pożegnać – z jednym się śpieszę, z jednym chciałbym zdążyć. Niech pomoże mi to wyrazić mój ulubiony poeta ksiądz Jan Twardowski:

„Śpieszmy się kochać ludzi
tak szybko odchodzą
zostaną po nich buty i telefon głuchy
kiedy myślimy o kimś
zostając bez niego
kochamy wciąż za mało
i stale za późno.
Śpieszmy się kochać ludzi
tak szybko odchodzą
i ci co nie odchodzą
nie zawsze powrócą
i nigdy nie wiadomo mówiąc o miłości
czy pierwsza jest ostatnią
czy ostatnia pierwszą.

Parafia
Najświętszych Imion
Jezusa i Maryi

ul. Przyklinga 12, 
40-551 Katowice-Brynów
tel. 32 251 86 60
brynow.jm@archidiecezja.katowice.pl


Msze Święte:

niedziele i święta:
7:30, 9:00, 10:30, 12:00, 18:00

dni powszednie:
8:00, 18:00

piątki
8:00, 16:30 (szkolna), 18:00


Nabożeństwa

Adoracja Najświętszego Sakramentu
czwartek 17:00 – 18:00

Nabożeństwo ku czci Serca Pana Jezusa
pierwszy piątek 8:30, 18:30


Kancelaria Parafialna

(od 22.01.2018 nowe godziny)
poniedziałek

9:00-10:00, 16:45-17:45
wtorek
9:00-10:00
środa
16:45-17:45
czwartek
9:00-10:00, 16:45-17:45
piątek
9:00-10:00

 

 chrzty i roczki

1. niedziela miesiąca 12:00

 

protokoły przedślubne
po mszy św. wieczornej - po umówieniu


numer konta bankowego:
BOŚ: 05 1540 1128 2001 7050 4713 0001


 

Szukaj na stronie