O śp. Tadeuszu Kijonce

Nasz parafianin Tadeusz Kijonka upamiętniony w plenerowej galerii

Kończy się miesiąc wrzesień, który obfitował wieloma wydarzeniami artystycznymi związanymi z obchodami Urodzin Miasta Katowice. Od 2004 roku z tej okazji co roku w plenerowej Galerii Artystycznej - usytuowanej w alejkach Placu Grunwaldzkiego na Koszutce - zostaje upamiętniona jedna wybitna postać ze świata kultury związana z naszym miastem.

Galeria wielkich Ślązaków

W Galerii Artystycznej na kilkunastu cokołach znajdziemy płaskorzeźby przedstawiające wielkie osobistości: literatów, muzyków, malarzy, aktorów, którzy przyczynili się do promocji stolicy aglomeracji śląskiej. Należą do nich: Zbigniew Cybulski, Teofil Ociepka, Antoni Halor, Aleksandra Śląska, Jerzy Duda-Gracz, Stanisław Hadyna, Karol Stryja, Paweł Steller, Stanisław Ligoń, Wilhelm Szewczyk, Bogumił Kobiela, Jan „Kyks” Skrzek, Alfred Szklarski, Mikołaj Górecki, Adolf Dygacz, Wojciech Kilar i Andrzej Urbanowicz, a 7 września br. decyzją prezydenta Marcina Krupy został upamiętniony już drugi (po Wojciechu Kilarze) nasz parafianin - Tadeusz Kijonka, poeta, dziennikarz, autor utworów scenicznych, kierownik literacki Opery Śląskiej, twórca i redaktor naczelny miesięcznika „Śląsk” w latach 1995 - 2012, założyciel i prezes Górnośląskiego Towarzystwa Literackiego, inicjator Kongresu Kultury na Górnym Śląsku, społecznik i poseł na Sejm RP. W tej miłej uroczystości oprócz Władz Miasta Katowice z Panem Prezydentem Marcinem Krupą na czele wzięła też udział najbliższa rodzina Tadeusza Kijonki: małżonka Zofia i córka Justyna oraz licznie zgromadzeni przedstawiciele świata kultury. Wzruszona Pani Zofia powiedziała wówczas, że jest to dla niej wydarzenie smutne, ale zarazem radosne, bo cieszy się, że człowiek, który tak wiele zrobił dla Śląska został tak pięknie doceniony. O zasługach Tadeusza Kijonki pisałam po jego śmierci w ubiegłym roku, a wierni czytelnicy naszej parafialnej gazetki zapewne pamiętają, że ks. prof. Jerzy Szymik w całości udostępnił nam treść homilii wygłoszonej przez niego na pogrzebie tego wielkiego Rybniczanina z Radlina, Ślązaka z rybnickiego i Polaka ze Śląska – jak sam o sobie często mówił.

Spotkanie w Salonie Artystycznym

Dzisiaj chciałabym jeszcze dodać, że 10 września br. w Salonie Artystycznym MDK Koszutka odbyło się spotkanie poświęcone Tadeuszowi Kijonce. Rozmawiali o nim prof. zw. dr hab. Krystyna Heska-Kwaśniewicz oraz Maciej Szczawiński - red. Polskiego Radia Katowice. Spotkanie miało bardzo rodzinny i wspomnieniowy charakter. Była oczywiście obecna jego najbliższa rodzina, ale także współpracownicy, dziennikarze i ludzie kultury. Zaglądając do notatek, jakie robiłam na tym spotkaniu, podzielę się niektórymi, gdyż w piękny sposób ukazują Tadeusza Kijonkę jako wielkiego Człowieka: - Charyzma Kijonki polegała na tym, że dużo wymagał od siebie, ale miał także niesamowite i finezyjne poczucie humoru. Był rewelacyjnym nauczycielem, cierpliwie uczył wszystkich Śląska, szczególnie współpracowników pochodzących z Zagłębia; nigdy nie podżegnywał do konfliktu. W pracy redakcyjnej pilnował dyscypliny, a każdy czwartek był dla „Śląska” dniem świętym. Słuchał każdego, ale często ostatnie zdanie należało do niego i miał rację. Ład i porządek widać w jego poezji. Był tytanem pracy. Założył Górnośląskie Towarzystwo Literackie, by w czasach wielu nikczemności integrować środowisko. O Morcinku mówił, że był twórcą skrzywdzonym. To Kijonka w znaczący sposób przyczynił się do przeniesienia Wydziału Filologicznego Uniwersytetu Śląskiego z Sosnowca do Katowic, do gmachu po byłej siedzibie Komitetu Miejskiego PZPR. Przypłacił to zawałem serca. Był chodzącą historią prasy śląskiej, wiedział o niej wszystko! Pomagał młodym poetom; red. Maciej Szczawiński przyznał, że dzięki niemu debiutował w „Poglądach”. Doceniał młodych filologów, chodził na ich obrony doktorskie, potrafił dla młodych poświęcić swój cenny czas. Wspierał Turniej Jednego Wiersza w Pałacu Młodzieży, patronował mu. Mając niepełnosprawnego syna, przetworzył swoje nieszczęście osobiste na dobro dla wielu, bo zorganizował przy ul. Drozdów szkołę dla niesłyszących, gdzie dużo dzieci mogło się uczyć. Był człowiekiem na serio, gdy chodziło o sprawy najważniejsze. Pisał, że jesteśmy „ziemią obolałą”, bo Polska nie rozumie Śląska. Cierpiał, gdy jego czasopismo „Śląsk” było zagrożone, permanentnie starał się o środki na jego utrzymanie. Miał także wykształcenie muzyczne, w jego poezji było wiele muzyki. Na imprezach literackich potrafił improwizować, a nawet zagrać na fortepianie. Był mistrzem pisania sonetów i wielkim znawcą poezji Adama Mickiewicza; dzięki niemu nasza Opera Śląska wyjechała do Wilna, by tam zaprezentować operę narodową - „Halkę”. Był konsekwentny i odważny, upominał się o ludzi kultury, o Polaków z Zaolzia, o los tysięcy Ślązaków wywiezionych na katorżniczą pracę w ZSRR w pierwszych miesiącach po wkroczeniu Armii Czerwonej. Jak o czymś pisał, to był w tym mocno zakorzeniony. W wierszu o Matce Boskiej Częstochowskiej, która stoi u bram kopalni pisał, że ma twarz zwęglałą, bo staje się jedną z matek górników, matek cierpiących. Pani prof. Heska-Kwaśniewicz przyznała, że trudno jej mówić o Tadeuszu Kijonce w czasie przeszłym, bo znała go nie tylko jako poetę, ale jako ciepłego człowieka, pełnego uśmiechu, który dzwonił do niej wieczorami, by podzielić się swoją nową twórczością. Był bardzo dzielny, walcząc z chorobą nowotworową, znosił wyrok tej choroby w sposób imponujący. Dwa dni przed śmiercią w rozmowie z ks. proboszczem Eugeniuszem Krasoniem wyraził żal, że nie da rady już napisać poematu o św. Józefie, który nosił w sercu. „Była to chwila pięknej rozmowy – wspominał ks. Eugeniusz. Parę myśli zdążył jednak powiedzieć. Myślał o św. Józefie z podziwem między innymi jako o odpowiedzialnym i odważnym ojcu rodziny, podejmującym śmiałe decyzje”.

Te może chaotyczne zapiski obrazujące sylwetkę naszego parafianina – Tadeusza Kijonki – autora między innymi Sonetów brynowskich – pragnę zakończyć jednym z jego wierszy o sprawach ostatecznych.

Krystyna Kajdan

DO KOŃCA

Ostatnia noc
przed dniem ostatnim.
A może dzień ostatni,
przed ostatnią nocą.
Lecz czy na pewno, bo tego
nigdy nie wiadomo,
gdy jak co dnia wschodzi słońce
i do krwi sierp swój ostrzy
bezlitosny księżyc.
Jeszcze tylko zwycięstwo
Już ostatnie po wszystkim;
w jednej chwili na zawsze
bez litości nad sobą.

Parafia
Najświętszych Imion
Jezusa i Maryi

ul. Przyklinga 12, 
40-551 Katowice-Brynów
tel. 32 251 86 60
brynow.jm@archidiecezjakatowicka.pl


Msze Święte:

niedziele i święta:
7:30, 9:00, 10:30, 12:00, 18:00

dni powszednie:
8:00, 18:00

piątki
8:00, 16:30 (szkolna), 18:00


Nabożeństwa

Adoracja Najświętszego Sakramentu
czwartek 17:00 – 18:00

Nabożeństwo ku czci Serca Pana Jezusa
pierwszy piątek 8:30, 18:30


Kancelaria Parafialna

poniedziałek, środa, piątek
17:00-18:00
wtorek, czwartek
18:45-20:00


W sprawach pilnych
dotyczących np. pogrzebu,
wezwania do chorego
proszę dzwonić na probostwo,
tel. nr 32 2518 660.

 

 chrzty i roczki

1. niedziela miesiąca 12:00

 

protokoły przedślubne
po mszy św. wieczornej - po umówieniu


numer konta bankowego:
BOŚ: 05 1540 1128 2001 7050 4713 0001


 

Szukaj na stronie