ks. Roman Dobosiewicz

Z PIASKU NA PIASEK

rozmowa z ks. Romanem Dobosiewiczem

KRYSTYNA KAJDAN, WERONIKA PAWŁOWICZ: - Księże Romanie, niespodziewanie otrzymał Ksiądz dekret do kolejnej parafii na swojej kapłańskiej drodze. Nim Księdza z żalem pożegnamy chcemy prosić o krótkie wspomnienie rodzinnego domu i przybliżenie nam początków swego kapłaństwa.

KS. ROMAN DOBOSIEWICZ: - Pochodzę z parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Piasku koło Pszczyny. Bardzo mile wspominam mój dom rodzinny. Panowała w nim zawsze niezwykle serdeczna atmosfera. Ojciec pracował na kopalni, a mama zajmowała się domem. Mam młodszego brata, który ukończył studia informatyczne na Politechnice Śląskiej w Gliwicach. Jest żonaty, ma syna. Cała rodzina była bardzo pobożna. Tato zabierał mnie i mojego brata na tzw. chór w kościele, który wówczas zarezerwowany był dla mężczyzn. Nie było niedzieli bez mszy, ale i nas nie trzeba było ciągnąć do kościoła. Babcia i rodzice już nie żyją. Nie tylko ja wspominam ich z głęboką wdzięcznością w sercu. Sąsiedzi lubili do nas przychodzić, mówili, że u Paliczków (tak nazywali się moi Dziadkowie) dom jest zawsze otwarty. Dopiero teraz - z perspektywy czasu - dostrzegam, jak wiele Rodzice nam dawali, jak po prostu “wyniszczali się" dla nas...

- Jak kształtowało się Księdza powołanie?

- Wydaje mi się, że moje powołanie wymodliła Babcia ... Pierwszy moment, to przykład wiary moich Dziadków i Rodziców. Następny - służba ministrancka. Mój brat zaraz po przystąpieniu do I Komunii Świętej zgłosił się na ministranta. Gdy zobaczyłem go przy ołtarzu, to mu “pozazdrościłem" i zgłosiłem się również. Z biegiem czasu zostałem lektorem i kantorem. Służba przy ołtarzu bardzo mi się podobała, byłem zachwycony księżmi, liturgią i tym wszystkim, co się w kościele działo. Muszę też wspomnieć, że obaj z bratem od najmłodszych lat lubiliśmy się bawić w odprawianie Mszy. Skompletowaliśmy sobie namiastkę paramentów liturgicznych - ampułki, kielich itp. oraz ornaty z prześcieradeł. Za mszał służyła nam stara - z początku XX wieku - dużej wielkości księga, którą znaleźliśmy w naszym domu. No i tak jakoś od tych zabaw, w których przeważnie występowałem w roli księdza, kształtowało się moje powołanie... Trudno powiedzieć, jak to było z tym wewnętrznym głosem Bożym, bo powołanie to wielka tajemnica...

Po ukończeniu szkoły podstawowej poszedłem do Technikum Samochodowego w Pszczynie. Bardzo interesowały mnie samochody, jak najszybciej chciałem mieć prawo jazdy. To typowo chłopięce marzenie, ale i dzisiaj lubię prowadzić samochód... Tuż przed ukończeniem nauki w technikum powiedziałem sobie, że jak zdam maturę, to wstąpię do Śląskiego Seminarium Duchownego.

Maturę zdałem w 1985 roku i razem z moim ówczesnym Księdzem Proboszczem Adamem Zowadą wybrałem się po raz pierwszy do seminarium. Pamiętam, że jak zobaczyłem tam poważnych kleryków w koloratkach, to poczułem się trochę onieśmielony, ale na szczęście nie zdezertowałem... Przyjął mnie wtedy wicerektor ks. dr Franciszek Gruszka. Po rozmowie z nim miałem jeszcze trochę czasu do głębszego namysłu. Przystąpiłem do egzaminów wstępnych, zostałem klerykiem. Przez cały czas seminaryjnej formacji towarzyszył mi mój Ksiądz Proboszcz, który był wspaniałym i mądrym kapłanem. Dzięki niemu przebrnąłem przez różne trudności i wiele mu zawdzięczam. Wspominając ten piękny okres chciałbym podkreślić, że szczególnie głęboko przeżyłem święcenia diakonatu, których udzielił mi biskup Gerard Bernacki w kościele Podwyższenia Krzyża Świętego w Pszczynie. Natomiast święcenia kapłańskie były jakby ukoronowaniem czasu formacji, taką kropką nad “i". Warto dodać, że razem ze mną przyjmował je ks. Marek Targiel, ks. Jan Myśliwiec i ks. Grzegorz Stencel - kapłani znani brynowskim Parafianom. To był bardzo liczny rocznik...

- A jak brzmi Księdza hasło prymicyjne?

- Moim hasłem na obrazkach prymicyjnych są słowa z Listu do Hebrajczyków: "Oto idę, abym spełniał Twoją wolę" (Hbr 10,9). To właśnie zdanie spodobało mi się, towarzyszyło mi przez cały pobyt w seminarium. Poddałem się woli Bożej mówiąc: - Panie Boże, rób ze mną, co tylko chcesz... Jest to hasło bardzo proste, ale dobrze charakteryzuje moją kapłańską drogę życia.

- Jak przebiegała ta kapłańska droga?

- Święcenia kapłańskie przyjąłem 16 maja 1992 roku z rąk Księdza Arcybiskupa Damiana Zimonia. Pierwszą placówką była typowo górnicza parafia św. Jerzego w Dębieńsku niedaleko Rybnika. Pracę tam wspominam bardzo sympatycznie, miałem dobry kontakt z parafianami. Przebywałem tam do 1995 roku. Wyjątkowo trudno było stamtąd odejść, bo czas szybko upłynął, a ja bardzo się do wszystkiego przyzwyczaiłem. Następnie dostałem dekret do parafii św. Krzysztofa w Tychach, w której w 1992 roku odbywałem tzw. staż diakonacki. Jest to parafia wielkomiejska, uczyłem tam w liceach. Miałem stamtąd blisko do domu, a rodzice jeszcze wtedy żyli. Kościół ten to również nieformalne sanktuarium św. Krzysztofa, gdzie co roku ksiądz Arcybiskup święci samochody w święto Patrona. Kolejne cztery lata pracowałem w wiejskiej parafii św. Mikołaja w Łące koło Pszczyny. To mój rodzinny dekanat i ciekawym doświadczeniem były odpusty w rodzinnej miejscowości...Wiejska parafia w Łące charakteryzuje się tradycyjną pobożnością i różnymi ludowymi zwyczajami. W odpust św. Mikołaja chodzą po wsi tzw. grupy “Mikołajowe", które śpiewają pieśń o św. Mikołaju i tak jakby “kolędują". Jest przy tym bardzo wesoło... A potem przybyłem do Brynowa i to okrężną drogą, bo miałem już wcześniej dekret do parafii w Starym Chorzowie.

- Jakie były pierwsze wrażenia Księdza po przybyciu do Brynowa?

- Księdza Proboszcza Eugeniusza Krasonia poznałem jeszcze w czasach seminaryjnych, kiedy prowadził spotkania z klerykami zainteresowanymi Ruchem Focolari. Bardzo się ucieszyłem, że dane mi będzie z nim współpracować. Od samego początku uderzyła mnie jego niezwykła bezpośredność, życzliwość i braterskie podejście do każdego wikarego. Tutaj w Brynowie - dzięki Księdzu Eugeniuszowi - poznałem bliżej Ruch Focolari.

- Jak duchowość jedności, która cechuje ten Ruch, wpłynęła na Księdza?

- Myślę, że bardzo pozytywnie! Na brynowskim probostwie panuje bowiem bardzo życzliwa, braterska atmosfera. To dom otwarty dla każdego kapłana, a właściwie - dla wszystkich. Bardzo wiele mi dały wtorkowe spotkania z księżmi związanymi z Ruchem. Niezwykle cenię sobie również możliwość uczestniczenia w rekolekcjach kapłańskich organizowanych przez Księdza Proboszcza Eugeniusza w Skorzeszycach i w Olsztynie. Mają one nietypowy charakter, bo nie ma tam na przykład tradycyjnej ciszy, wręcz preferuje się wzajemny dialog, panuje niesamowita życzliwość, otwartość na drugiego człowieka. To wspólnotowe budowanie jedności bardzo ubogaca, daje siłę do pracy duszpasterskiej. Brałem też udział w letnich spotkaniach Ruchu Focolari - Mariapoli w Opolu. Chciałbym nadal ten kontakt z Ruchem Focolari utrzymywać, o ile oczywiście, pozwolą mi na to obowiązki w nowej parafii.

- Powróćmy do kolejnego etapu kapłańskiej drogi Księdza. Jutro rozpocznie Ksiądz pracę w parafii Świętego Krzyża w Mysłowicach...

- Tak, i tu taka mała ciekawostka: dzielnica Mysłowic, gdzie znajduje się moja nowa parafia nazywa się ... Piasek! Tak więc idę z Piasku na Piasek!... Jest to typowo robotnicza część miasta, dużo tam biedy, a i problemów społecznych zapewne niemało... Moim nowym proboszczem będzie ks. Hubert Pasoń, a współpracownikiem rezydujący tam - ze względu na stan zdrowia - mój kolega rocznikowy ks. Krystian Mrówka. Mam nadzieję, że wszystko się dobrze poukłada, choć nie ukrywam, że żal mi z Brynowa odchodzić... bardzo dobrze mi tu z Wami było...

- A co chciałby Ksiądz z naszej parafii przenieść do Mysłowic?

- Całą parafię!!! Bardzo sobie cenię ten czas spędzony wśród Was, a szczególnie z grupą lektorów Słowa Bożego tzw. “czytaczy". Jest to wyjątkowa wspólnota, która bardzo dużo wnosi w życie parafii, ubogaca liturgię, jednoczy i ożywia wiarę. Jak już wspomniałem, wiele zawdzięczam Księdzu Proboszczowi Eugeniuszowi i z serca mu za wszystko dziękuję! Nie sposób słowami tej ogromnej wdzięczności wypowiedzieć... Bóg zapłać! Chciałbym też podziękować Księdzu Damianowi Wojtyczce za piękną współpracę, za jego spokój i niezwykłą życzliwość. Życzę mu dobrego proboszczowania w Radzionkowie! W mojej modlitewnej pamięci na zawsze pozostanie również śp. Ksiądz Kanonik Adolf Kocurek - budowniczy naszej świątyni. We wszystkich parafiach do tej pory zawsze zajmowałem się grupami oazowymi. Ta brynowska grupa była niewielka, ale bardzo sympatyczna. Takie piękne podziękowanie w gablotce mi przygotowali!...Wiele kapłańskiego serca poświęciłem również ministrantom. Mam nadzieję, że nadal będą liczną grupą.

Chciałbym na koniec jeszcze raz serdecznie podziękować za wszelkie dobro, które mnie tu spotkało, Panu Jankowi, Siostrom Szkolnym de Notre Dame, osobom zaangażowanym w grupach parafialnych, paniom pracującym na probostwie, organistom, ministrantom, dzieciom, młodzieży - po prostu wszystkim Parafianom. Parafia w Brynowie pozostanie na zawsze w mojej serdecznej pamięci, będę ją bardzo mile wspominał. Życzę całej wspólnocie wszelkiego Dobra. Myślę, że będziecie o mnie pamiętać, mam nadzieję również w modlitwie.

Chciałoby się powiedzieć za naszym kochanym Ojcem Świętym Janem Pawłem II: - “Żal odjeżdżać..." Z Bogiem!

- Księże Romanie, życzymy wiele błogosławieństw Bożych i światła Ducha Świętego na dalszą drogę! Mamy nadzieję, że napotka Ksiądz licznych życzliwych i ofiarnych współpracowników - ministrantów, oazowiczów i “czytaczy". Niech Matka Boska Mysłowicka przyjmie Księdza pod swoją opiekę, niech oręduje w niebie. Obiecujemy modlitewną pamięć. Liczymy też, że jeszcze niejednokrotnie zawita Ksiądz na Brynów! Wszystkiego dobrego! Szczęść Boże!

Parafia
Najświętszych Imion
Jezusa i Maryi

ul. Przyklinga 12, 
40-551 Katowice-Brynów
tel. 32 251 86 60
brynow.jm@archidiecezja.katowice.pl


Msze Święte:

niedziele i święta:
7:30, 9:00, 10:30, 12:00, 18:00

dni powszednie:
8:00, 18:00

piątki
8:00, 16:30 (szkolna), 18:00


Nabożeństwa

Adoracja Najświętszego Sakramentu
czwartek 17:00 – 18:00

Nabożeństwo ku czci Serca Pana Jezusa
pierwszy piątek 8:30, 18:30


Kancelaria Parafialna

poniedziałek
9:00-10:00
wtorek, czwartek, piątek
9:00-10:00, 17:00-18:00

 

chrzty i roczki
1. niedziela miesiąca 12:00

 

protokoły przedślubne
po mszy św. wieczornej - po umówieniu


numer konta bankowego:
BOŚ: 05 1540 1128 2001 7050 4713 0001


 

Szukaj na stronie