baner kolda roraty 2014

Księża

Gratulacje dla ks. prał. Bernarda Czerneckiego

Jest mi niezwykle miło odnotować, że w sobotę 11 listopada br. podczas uroczystości w Pałacu Prezydenckim Orderem Orła Białego odznaczony został ks. prał. Bernard Czernecki, który w latach 1954–1955 pełnił posługę pierwszego wikariusza w naszej brynowskiej parafii. Wyróżnienie wręczone zostało za zasługi dla Rzeczpospolitej, jako niezłomnego kapelana „Solidarności”, wspierającego duchowo i materialnie polskich górników, krzewiącego ideę walki o Polskę niepodległą i sprawiedliwą, a także propagowanie postaw patriotycznych, za działalność na rzecz niepodległości i sprawiedliwości społecznej, zwłaszcza wśród górników. Do licznych gratulacji jakie ks. prał. Czernecki teraz otrzymuje dołączmy i nasze!

Krystyna Kajdan

Witamy u Jezusa i Maryi w Brynowie

KRYSTYNA KAJDAN: – Dekretem Księdza Arcybiskupa został Ksiądz skierowany do naszej
parafii. Witamy bardzo serdecznie! Jakie Ksiądz ma wrażenia po tych pierwszych tygodniach na
Brynowie? Czy może nam się Ksiądz chociaż w krótki sposób przedstawić?

KS. JANUSZ WILCZEK: – Pochodzę z Piekar Śląskich, gdzie się urodziłem. Do końca szkoły podstawowej mieszkałem w Brzezinach Śląskich, a później przeprowadziliśmy się na Osiedle Wieczorka w Piekarach, gdzie nadal mieszka moja mama. Ukończyłem w Bytomiu Technikum – słynny Elektronik – i mam zawód elektromechanika. Przed Seminarium dwa lata pracowałem w zawodzie elektrotechnika, w międzyczasie odbyłem służbę w wojsku, a później przyszło powołanie, ale już nie od PRL-u. I tak wylądowałem w Katowicach, przy Wita Stwosza.

– Podobno Ksiądz lubi fotografować? Skąd taka pasja?

–Tak naprawdę, to zawsze kochałem urządzenia, które mają mnóstwo przycisków, pokręteł. A fotografia potrafi tę potrzebę zaspokoić. Pierwszy raz dostałem aparat na wycieczkę w I klasie szkoły średniej. I tak się zaczęło. Choć już od dziecka mój ojciec każdy wyjazd uwieczniał na aparacie i czasami pozwalał nam zrobić zdjęcie. To była stara Alfa 2. Aparat znany już chyba tylko pasjonatom. A wtedy ojciec mi ją dał. Wyszło tylko 9 zdjęć, z czego 3 lub 4 nadawały się do oglądania. Później ojciec chrzestny podarował mi
starą, starszą ode mnie Zorkę, a kolega załatwił tabelę naświetlań i wytłumaczył, jak się nią posługiwać. I tak się zaczęło.

– Przejdźmy do Księdza dzieciństwa. Czy był Ksiądz ministrantem?

– Kilkanaście lat służyłem przy ołtarzu, od 7. roku życia. Zaraz po wczesnej komunii św. Pierwszy zapisał się starszy brat, potem ja. On po kilku latach odszedł, a ja zostałem. Cóż! Dzieciństwo miałem normalne, wśród małego miasteczka, hałd (w Brzezinach były trzy), pól, gdzie wałęsaliśmy się całymi dniami. Na szczęście nie było Facebooka czy Internetu, jedynie dwa programy w TV. Stąd dzieciństwo było piękne i bogate w przygody, kolegów i koleżanki.

– A później szkoła średnia...

– Dobra szkoła. Z której wyszło wielu dobrych księży. Nie byłem orłem, raczej średniakiem. Zdarzały mi się i pały na półrocze. Fajny czas. Nauczyciele byli wymagający, szczególnie z matematyki i fizyki. Tam nie było zmiłuj. Ale nauczyli mnie myśleć. I za to jestem im wdzięczny. Na całą szkołę kilka dziewczyn, co było specyfiką i stąd była tam ciekawa atmosfera. Ale niedaleko, w promieniu 300 metrów trzy szkoły średnie, więc dziewczyn nie brakowało.

– Czy to w tym czasie pojawiły się pierwsze myśli o kapłaństwie? Czy wcześniej?

– Kiedy w dzieciństwie pytano się małego Januszka, kim chce zostać, miałem zawsze dwie odpowiedzi:
1. Że zostanę elektrykiem i jestem nim.
2. Że będę księdzem i też jakoś...
Ale dlaczego tak, nie wiem.

– No a jak Ksiądz znalazł się w seminarium?

– Pojechałem złożyć papiery. Po prostu. Hehe. Jakoś zawsze byłem blisko Kościoła, od średniej szkoły związany z Oazą. Stąd młodość spędziłem na farze na Józefce. W pewnym momencie miałem nawet swój własny klucz od proboszcza, by kucharka nie musiała latać i otwierać mi drzwi. Poznałem tam wielu dobrych księży z moim proboszczem Rajmundem Machulcem na czele. I ich życie jakoś mnie pociągało. W pewnym momencie trzech moich najlepszych kolegów złożyło papiery do Sercanów i to był moment decydujący. Wtedy postanowiłem już konkretnie iść do Katowic. Więc zwolniłem się z pracy i poszedłem. Nota bene cała trójka jest dziś szczęśliwa jako mężowie i ojcowie kilkorga dzieci.

– I był Ksiądz zawsze pewien, że to dobry wybór?

– Umówmy się, że na to pytanie odpowiem dopiero po śmierci. Nie wierzę ludziom, którzy mają całkowitą pewność wyboru i nigdy się nie chwiali. Albo nie mówią prawdy, albo nigdy się nie zastanawiali. Ale myślę, że dziś chyba zrobiłbym to samo.

– Czy ma Ksiądz jakąś radę dla naszej młodzieży? Jak rozpoznać swoje powołanie?

– Dobre rady są dobre tylko w tanich poradnikach z cyklu: „Kurs czegoś tam w weekend”. Do każdego człowieka Bóg mówi w jemu zrozumiałym języku. Problem tkwi w tym, czy w ogóle się pytamy Boga o plan na nasze życie i czy jesteśmy nastawieni na słuchanie. Jak wiele ważnych decyzji życiowych podejmujemy wraz z Bogiem, licząc się z tym, że On może mieć jakiś pomysł na moje życie? Tu tkwi problem. Stawiaj Bogu pytania i czekaj na odpowiedź.

– A jakie hasło Ksiądz wybrał do prymicyjnego obrazka? I dlaczego?

– „Po co się niepokoić. Wszak Bóg w nas, a my w Nim. A poza tym wszystko takie mało znaczące”. To zdanie św. Brata Alberta. Jak miałem 7 lat, byłem z rodzicami w Zakopanem i od jakiejś siostry Albertynki dostałem taki obrazek z tym hasłem. I odtąd mam go przy sobie. Więc, gdy przyszło mi podjąć decyzję, nie miałem wątpliwości.

– A jak przebiegała Księdza dotychczasowa kapłańska droga? W jakich parafiach do tej pory
Ksiądz pracował? Wiemy tylko, że przychodzi Ksiądz do nas ze Świętochłowic-Zgody...

– To moja ósma parafia, a ze stażowymi dziesiąta. Stąd nie ma sensu ich wymieniać. Tak więc już trochę diecezję zwiedziłem. Byłem i w wielkich miastach, i na wsi. I przyznam się szczerze, że wolę mniejsze miejscowości. Może dlatego, że sam pochodzę z miejsca, gdzie wszyscy się znali, jeden drugiemu patrzał do garnka. Duże miasta mnie męczą. Męczy mnie anonimowość, szum, tempo. Ale nie mam wyboru, więc jestem, gdzie jestem. I pozostanę do kolejnego dekretu. A potem dalej, i dalej. Cóż! Małomiasteczkowy ksiądz w wielkim mieście. Prosty kapłan wśród wykształconych ludzi z miasta. Ale tacy są też potrzebni. Tak przynajmniej myślę.

– Dziękuję serdecznie Księdzu za wywiad i życzę dużo łask oraz radości z pobytu u nas, na
Brynowie.

– Ja też dziękuję i będziemy razem się prowadzić do Nieba. Wy mnie, a ja was.

Pierwsze „jackowe” urodziny ks. proboszcza Eugeniusza

Dzisiaj nasz były proboszcz ks. Eugeniusz Krasoń obchodzi kolejną rocznicę urodzin. Przez ostatnie 25 lat modliliśmy się w jego intencji podczas mszy św. sprawowanej z tej okazji w naszym kościele. Dekretem księdza arcybiskupa Wiktora Skworca ks. Eugeniusz został w tym roku w niedzielę 30 lipca uroczyście wprowadzony na urząd proboszcza w sąsiedniej parafii pw. św. Jacka w Katowicach-Ochojcu przez księdza dziekana Ojca Alana Ruska – proboszcza z Panewnik. I pomyśleć, że w 2004 roku było dokładnie odwrotnie: ks. dziekan Eugeniusz Krasoń wprowadzał na urząd proboszcza w Panewnikach Ojca Alana Ruska! Dzisiaj podczas mszy św. o godz. 10.00 w tamtejszym kościele i nie tylko, możemy się włączyć w modlitwę w intencji ks. proboszcza Eugeniusza. Życzmy mu zatem dużo zdrowia i sił oraz obfitych Bożych łask i darów Ducha Świętego wypraszanych za wstawiennictwem Maryi i św. Jacka. Niech się spełniają słowa powitania wypowiedziane w imieniu jego nowych parafian przez p. Aleksandrę Brahlich. Ksiądz proboszcz Eugeniusz był wtedy bardzo wzruszony, a gdy uroczyście w czasie tej mszy świętej wypowiadał wyznanie wiary – zauważyłam, że tylko w tym momencie wielki obraz Jezusa Miłosiernego umieszczony na ścianie po prawej stronie kościoła pokrył się tęczowymi kolorami światła odbitego z pięknych witraży. Po wyznaniu wiary tęczowa gra świateł przeniosła się na słupy dając także ciekawe efekty. Przez przypadek usiadłam wtedy w ławce, na której znalazłam tabliczkę z hasłem prymicyjnym ks. Eugeniusza z Listu do Galatów: „Owocem zaś ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie”. I pomyślałam, że to wszystko są dobre znaki, że ks. proboszcz Eugeniusz jest na właściwym miejscu.

Krystyna Kajdan


 Wspomniane słowa powitania

„W imieniu wszystkich parafian zgromadzonych na tej uroczystej Eucharystii, w imieniu chorych i starszych wiekiem, którym zdrowie nie pozwoliło tutaj przybyć, a także parafian przebywających na wakacjach, serdecznie witam Księdza w naszej ochojeckiej, jackowej wspólnocie parafialnej. Początki bywają trudne…

Nowy dom, nowe wyzwania, nowi ludzie…

Życzymy zatem Bożego błogosławieństwa oraz światła i mocy Ducha Świętego na każdy dzień posługi w naszym Kościele. Wytrwałości, odwagi i entuzjazmu w realizacji wytyczonych celów. Ludzka życzliwość i solidarne wsparcie niech towarzyszą wszelkim troskom i poczynaniom dla dobra naszej wspólnoty. 

Niech św. Jacek wyprasza Księdzu potrzebne łaski, zdrowie i Bożą opiekę.

Ufamy, że z gorliwością będzie Ksiądz troszczył się o Bożą Świątynię, której żywymi kamieniami jesteśmy my sami, a także należycie dbał o dobra materialne naszej parafii. My ze swej strony obiecujemy nieustanną modlitwę, jednocześnie powierzając się Księdza duszpasterskiej opiece. Pragniemy, aby czuł się Ksiądz domownikiem i gospodarzem tego miejsca. Jeszcze raz wszystkiego, co najważniejsze, najbardziej potrzebne i najbardziej wartościowe. Szczęść Boże”.

Aleksandra Brahlich

 

 

 

Wakacyjna miłość?

Za nami wspaniały czas wakacji, urlopów, wyjazdów. Niestety to, co dobre szybko się kończy i znów wracamy do codziennej prozy życia. Zauważam pewną prawidłowość: czas wolny sprzyja miłości. Może brzmi to trochę górnolotnie, ale czyż nie widzimy w czasie wakacji jakby więcej zakochanych par spacerujących alejkami w parku? To chyba coś więcej niż tylko lato i temperatura sprzyjająca wyjściu z domu. Wydaje mi się, że wakacyjne poczucie rozluźnienia, wewnętrzna wolność od codziennych obowiązków, wyrwanie z codziennego mozołu sprzyja emocjonalnej wylewności i wchodzeniu w nowe relacje – nierzadko piękne zażyłości. Nie mam tu na myśli niczego zdrożnego. Ot, czas wolny sprawia, że stajemy się kochliwi.

Mijają nie tylko wakacje. Dla mnie minął również czas posługi w Parafii Najświętszych Imion Jezusa i Maryi. Był to czas piękny. Doświadczyłem ogromu działania Bożego. Zobaczyłem wiele serc, które szczerze kochają Boga. Widziałem miłość do Eucharystii. Słuchałem najszczerszej tęsknoty za Bogiem w Sakramencie Pokuty. Byłem świadkiem tego wszystkiego u Was, na Brynowie.

Moi Kochani – niech mi będzie wolno po raz ostatni tak do Was się zwrócić. Dziękuję Wam. Dziękuję za to, co widziałem. Dziękuję, że pokazaliście mi jak pięknie jest z Wami co niedzielę uwielbiać Boga. Niby tak "zwyczajnie", niby "monotonnie", ale w tej "zwyczajności" jest piękno zawierzenia Bogu swego życia, każdej chwili i... już za Wami tęsknię. Dziękuję Wam za to, że widziałem jak szczerze szukacie Boga pomimo zakrętów, które często przynosi życie. Widziałem to i będę nosił w sercu.

Chcę Wam także życzyć, aby miłość Boża wypełniała Wasze serca każdego poranka kiedy otwieracie oczy. Cokolwiek przyniesie dzień – życzę poczucia, że trwacie w rękach Ojca. Ufności – choćby akurat walił się "przybytek doczesnego zamieszkania". Czasami nasza ludzka miłość przypomina bardziej chwilowy zryw niczym wakacyjne zakochanie. Boża miłość, jakiej jesteśmy pewni jest inna. Jest stała. I zawsze możecie jej kosztować; po nią wyciągać swe ręce. Zawsze. I tego Wam życzę!

Kochani – pamiętajcie! To nie tylko kaznodziejski ozdobnik...

Ks. Marcin Wójcik

O rekolekcjach wielkopostnych i nie tylko...

(z ks. Tadeuszem Skrzypczykiem rozmawia Krystyna Kajdan)

KRYSTYNA KAJDAN: – Witamy Księdza bardzo serdecznie w naszej parafii. Czy zechciałby się nam Ksiądz krótko przedstawić? Skąd Ksiądz pochodzi? Jak zrodziło się Księdza powołanie? Gdzie Ksiądz studiował? Kiedy przyjął święcenia kapłańskie? W jakich parafiach posługiwał?

KS. TADEUSZ SKRZYPCZYK: – Pochodzę z parafii pw. Podwyższenia Krzyża Świętego w Gostyni Śląskiej, która leży nad rzeczką Gostynką, lewym dopływem Wisły. Moje powołanie zrodziło się już w dzieciństwie. Przypomniała mi o tym ciocia a zarazem matka chrzestna w dniu moich prymicji. Podobno miałem zaledwie 5 lat, gdy deklarowałem się, że zostanę księdzem. Ciocia wtedy cieszyła się z tego mówiąc, że nie będzie miała problemu ze spowiedzią, a ja jej odpowiedziałem: Oj, Ciociu, tak łatwo nie będzie!.. Ale tak naprawdę świadomie zdecydowany byłem na kapłaństwo w II klasie Liceum Ogólnokształcącego im. Karola Miarki w Mikołowie. W ostatniej klasie bardzo mocno przeżyłem doświadczenie chrztu w Duchu Świętym. Dyrekcji i nauczycielom zadeklarowałem jednak, że będę zdawał egzaminy do Wyższej Szkoły Ekonomicznej w Katowicach, zdobyłem tam już nawet indeks. W tamtych czasach nie można było się przyznać do zamiaru studiowania teologii; groziło to oblaniem matury. Moje plany jednak się powiodły i zostałem klerykiem Wyższego Śląskiego Seminarium Duchownego z siedzibą w Krakowie. Po jego ukończeniu w Wielki Czwartek – 23 marca 1978 roku przyjąłem święcenia kapłańskie z rąk biskupa Herberta Bednorza w naszej katowickiej Katedrze pw. Chrystusa Króla. Moja droga kapłańska wiodła przez następujące parafie: Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny w Chorzowie-Batorym, Krzyża Świętego w Siemianowicach Śląskich, Najświętszego Serca Pana Jezusa w Bielsku-Białej, św. Jadwigi w Żorach-Baranowicach, św. Augustyna w Lipinach, Najświętszego Serca Pana Jezusa w Katowicach-Murckach, gdzie w latach 1994–2007 byłem proboszczem, a od 2007 roku do chwili obecnej pełnię posługę w domu formacyjnym Wspólnoty Życia w Maryi MAGNIFICAT w Żorach na terenie parafii pw. Świętych Apostołów Filipa i Jakuba .

– Czy może nam Ksiądz zdradzić jak brzmi wybrane przez Księdza hasło na obrazku prymicyjnym? Czy w pracy duszpasterskiej wraca Ksiądz do tego hasła?

Moje hasło prymicyjne brzmi następująco: „Aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1Tym. 2,4). Wybrałem je świadomie i przez całe kapłańskie życie nim się kieruję. Takie zresztą było i jest moje pragnienie.

Od wielu lat pełni Ksiądz posługę moderatora Odnowy w Duchu Świętym w naszej archidiecezji. Jakie były początki tej niesamowitej przygody i charyzmatycznej drogi do świętości dla Księdza i wielu wiernych?

Początki sięgają końca 1978 roku, kiedy to zostałem wikarym w parafii Wniebowzięcia NMP w Chorzowie-Batorym. Od pewnego czasu spotykałem się na modlitwie z kilkoma studentami, u których zauważyłem pragnienie szczerego doświadczenia Bożej miłości. W tym czasie przyjechał do Polski na krótki urlop zdrowotny ks. Jakub Gazur – kapłan diecezji katowickiej, przygotowujący się w Anglii do wyjazdu na misje do Zambii. W Londynie zetknął się z ludźmi biorącymi udział w charyzmatycznych spotkaniach modlitewnych. Moje spotkania z ks. Gazurem oraz nasza wspólna wymiana doświadczeń duchowych, zaowocowały czuwaniem modlitewnym w noc sylwestrową 1978/79, na które przybyło wielu młodych ludzi. Spotkanie to, które odbyło się w parafii Podwyższenia Krzyża Świętego w Gostyni, zrodziło w sercach uczestników pragnienie pełniejszego oddania się Bogu i powierzenia Mu swojego życia.

Tego typu grupy prowadziłem w kolejnych parafiach, gdzie byłem kierowany, a w istotnym wydarzeniem było mianowanie mnie diecezjalnym moderatorem Odnowy w Duchu Świętym. Dnia 5 grudnia 1984 roku otrzymałem z rąk Ordynariusza Katowickiego, ks. biskupa Herberta Bednorza, dekret (pierwszy tego typu w Polsce) zobowiązujący mnie do koordynowania coraz liczniej powstających grup modlitewnych. W dwa lata później, 3 września 1986 roku Ordynariusz ks. biskup Damian Zimoń ponowił ów dekret i posługę tę pełnię nadal.

– Dlaczego w okresie Wielkiego Postu powinniśmy zarezerwować czas na rekolekcje?

– Jest to ważne z wielu przyczyn. I tu przypomnę słowa z Listu św. Pawła Apostoła do Efezjan z ostatniej niedzieli: „Zbudź się, o śpiący, i powstań z martwych, a zajaśnieje ci Chrystus”. Jeśli człowiek nie da Panu Bogu swego czasu, to Wszechmogący Bóg nie może go zbawić. Wiara jest bowiem otwarciem serca, umysłu, woli i całej osobowości człowieka na dary Ducha Świętego. Nawet najlepsza gospodyni nie zrobi dobrego ciasta w ciągu 2 minut. Trzeba go bowiem najpierw przygotować, włożyć do piekarnika i upiec. Na to wszystko musi być czas, podobnie jest z rekolekcjami.

Przybywa Ksiądz do naszej parafii, aby poprowadzić właśnie rekolekcje; jaka będzie ich myśl przewodnia? I dlaczego?

– Hasłem przewodnim tych rekolekcji będzie „Serce Ewangelii w sercu dzieci z Fatimy”. Nauki rekolekcyjne w poszczególne dni też będą miały swoją myśl przewodnią i tutaj odsyłam parafian do planu rekolekcji. Obecnie realizujemy w Kościele program duszpasterski: „Idźcie i głoście”. Wezwanie to nawiązuje do podstawowego orędzia z Fatimy, a jak wiadomo w tym roku obchodzimy setną rocznicę objawień fatimskich.

Jak najlepiej otworzyć się na działanie Ducha Świętego? Ma Ksiądz jakąś receptę dla nas?

Kościół głosi od wieków to, co św. Piotr od Pięćdziesiątnicy, czyli: – Nawróć się, uwierz w miłość Bożą, zobacz i przekonaj się, że jesteś bezgranicznie przez niego kochany. Recepta jest prosta: znając swoją grzeszność powinniśmy się z ufnością zwrócić do Jezusa, który jest naszym jedynym Panem i Zbawicielem, a otrzymamy w darze Ducha Świętego. Jeśli nie ma w nas otwarcia, które trwa non stop, to trudno nam doświadczyć tego przytulenia przez Pana Boga. Wykorzystajmy dobrze ten czas rekolekcji, podarujmy go Panu Bogu, a na pewno odzyskamy pokój serca i piękno duszy.

– Na zakończenie naszej rozmowy życzę Księdzu obfitych darów Ducha Świętego oraz miłego pobytu na Brynowie. Postaramy się otworzyć nasze serca i dobrze przygotować się do Świąt Zmartwychwstania Pańskiego.

– Bóg zapłać! Jednocześnie pragnę wyrazić radość, że mogę tutaj w Brynowie głosić te wielkopostne rekolekcje i razem z Wami przygotowywać się do tych bardzo radosnych Świąt!

Dziękuję za rozmowę.

„Dał Boga ludziom – ludzi dał Bogu”

28 listopada br. ok. godz. 18.30 odszedł ku Wiecznej Światłości ks. prałat dr Benedykt Woźnica, który urodził się 9 sierpnia 1935 r.; święcenia kapłańskie przyjął 14 sierpnia 1958 r., a na jego kapłańskiej drodze życia znalazła się i nasza parafia, gdzie w latach 1962–1964 był wikariuszem. W 1978 roku zamieszkał w Brynowie na Ptasim Osiedlu. Od 26 lat mężnie dźwigał krzyż choroby, a 15 sierpnia 2008 roku podczas mszy św. o godz. 11.00 obchodził w naszym kościele 50. rocznicę święceń kapłańskich. W sierpniowej gazetce parafialnej nr 27 (657) ukazał się wówczas mój okolicznościowy artykuł o życiu Księdza Jubilata zatytułowany tak, jak brzmiało jego hasło prymicyjne: „Dać Boga ludziom – ludzi dać Bogu”. Wcześniej wizyta w jego domu przy ul. Czyżyków była dla mnie ogromnym przeżyciem. Wiedziałam, że ks. Benedykt jest po wylewie, że stracił mowę, a ja miałam zebrać jak najwięcej informacji o jego życiu. Udało się to dzięki p. Mirosławie Czajka i ogromnemu – mimo choroby – zaangażowaniu ks. Benedykta. Dał mi wówczas do zrozumienia, że bardzo cieszy się z mojej wizyty oraz z przygotowywanej gazetki na jego Jubileusz. Na pożegnanie podarował mi na pamiątkę książkę z dokumentami I Synodu Diecezji Katowickiej pt. Wiara, modlitwa i życie w kościele katowickim. Widać było, że cieszy się z niej; był sekretarzem tego Synodu.

Pogrzeb ks. prałata dr. Benedykta Woźnicy odbył się w sobotę 3 grudnia br. o godz. 9.30 w naszej katowickiej archikatedrze Chrystusa Króla, zaś pochowany został na cmentarzu przy ul. Francuskiej. Mszy św. celebrowanej przez ok. 40. księży przewodniczył ks. arcybiskup Wiktor Skworc; obecny był także abp senior Damian Zimoń. Homilię pogrzebową wygłosił ks. infułat Rudolf Brom – serdeczny przyjaciel Zmarłego. Za jego zgodą w niniejszym numerze gazetki parafialnej można zapoznać się z treścią tej homilii. Gorąco polecam!

Krystyna Kajdan


Homilia, którą ks. infułat Rudolf Brom wygłosił na pogrzebie śp. ks. prałata dr. Benedykta Woźnicy w dniu 3 grudnia 2016 roku

Czytania: Mdr3,1-6.9 (OP 259). Psalm 23 (OP 286). J 6,51-58 (OP 321).

Księże Abp. Wiktorze, Abp. Seniorze Damianie, Drodzy Prezbiterzy, Wielebne Siostry Zakonne, droga Pani Mirosławo, ukochani w Chrystusie Panu Siostry i Bracia!

Czytaj więcej...

Zmarł śp. ks. Benedykt Woźnica

W dniu 28 listopada 2016 r. około godz. 18.30 zmarł ks. Benedykt Woźnica, emerytowany referent duszpasterski Kurii Diecezjalnej oraz dyrektor Księgarni św. Jacka.

Przeżył 81 lat, z czego 58 w Chrystusowym kapłaństwie.  Był wikarym w naszej parafii w latach 1962-64, a mieszkał na terenie parafii od 1978 roku.

Jego pogrzeb odprawi Ks Abp Wiktor Skworc w sobotę, 3 grudnia o godz. 9.30 w katedrze Chrystusa Króla w Katowicach. Pochowany zostanie na cmentarzu przy ul. Francuskiej.

Strona 1 z 7

Parafia
Najświętszych Imion
Jezusa i Maryi

ul. Przyklinga 12, 
40-551 Katowice-Brynów
tel. 32 251 86 60
brynow.jm@archidiecezja.katowice.pl


Msze Święte:

niedziele i święta:
7:30, 9:00, 10:30, 12:00, 18:00

dni powszednie:
8:00, 18:00

piątki
8:00, 16:30 (szkolna), 18:00


Nabożeństwa

Adoracja Najświętszego Sakramentu
czwartek 17:00 – 18:00

Nabożeństwo ku czci Serca Pana Jezusa
pierwszy piątek 8:30, 18:30


Kancelaria Parafialna

poniedziałek
9:00-10:00
wtorek, czwartek, piątek
9:00-10:00, 17:00-18:00

 

chrzty i roczki
1. niedziela miesiąca 12:00

 

protokoły przedślubne
po mszy św. wieczornej - po umówieniu


numer konta bankowego:
BOŚ: 05 1540 1128 2001 7050 4713 0001


 

Szukaj na stronie