Relacje

Dziękczynienie za Światowe Dni Młodzieży

„XXXI Światowe Dni Młodzieży – Kraków 2016 były dla nas wielkim darem Pana Boga. Dużo dobra dokonało się także w naszej archidiecezji, gdy gościliśmy pielgrzymów w naszych domach i parafiach. Te wyjątkowe spotkania z Bogiem i między sobą pozwoliły nam przeżywać piękno powszechnego braterstwa w Chrystusie, umocnić wiarę i jeszcze bardziej doświadczyć Bożej mocy i łaski”.

Tak zaczyna się zaproszenie Arcybiskupa Wiktora Skworca – Metropolity Katowickiego skierowane szczególnie do wszystkich zaangażowanych w dzieło Światowych Dni Młodzieży: do rodzin przyjmujących pielgrzymów, wolontariuszy oraz uczestników spotkań diecezjalnych i wydarzeń centralnych w Krakowie. Spotkanie wyznaczył w przededniu Święta św. Stanisława Kostki, w sobotę 17 września 2016 r. o godz. 9:45 w katedrze Chrystusa Króla w Katowicach. O godz. 10:00 sprawowana była tam Eucharystia, a po Mszy św. była okazja, aby poznać ambasadora Światowych Dni Młodzieży Kraków 2016 – Jaśka Melę – najmłodszego w historii niepełnosprawnego zdobywcę biegunów.

Wpisując się w to dziękczynienie zapraszam do lektury pierwszych wspomnień rodzin z naszej parafii, które przyjęły w swoich domach Gości z dalekiego Tajwanu.

Krystyna Kajdan

Nasze wzruszenia i wspomnienia

W tygodniu poprzedzającym Światowe Dni Młodzieży naszą parafię odwiedzili niezwykli pielgrzymi z dalekiego Tajwanu. W naszym domu zagościły młode dziewczyny. Obie były nauczycielkami: Wan-Ting była specjalistką od nauczania wczesnoszkolnego, a Yun-Yen uczyła gry na fortepianie. Byliśmy zachwyceni i wzruszeni, gdy pewnego wieczoru, po kolacji z żurkiem w roli głównej, z naszego pianina popłynęły dźwięki utworu Chopina. Yun-Yen grała z maleńkich nut, ukazujących się na ekranie telefonu, który trzymała Wan-Ting, doskonale wyczuwając, kiedy ‘przewrócić stronę’. Warunki, nieco trudno, ale efekt niezapomniany.

Pozostanie nam również w pamięci wieczór, w którym dziewczyny opowiadały o swoich rodzinach, pokazywały zdjęcia z uroczystości urodzinowych, przybliżały swoje zwyczaje.

My przygotowaliśmy krótką wycieczkę po Katowicach oraz lekcję poglądową o rodzimych owocach. Odbyła się degustacja jagód, malin, porzeczek, agrestu i czereśni. Z surowych najbardziej smakowały im maliny, a z przetworzonych ciasto z jagodami i pierogi z czereśniami.

Wizyta pielgrzymów przyczyniła się nie tylko do nawiązania serdecznej znajomości z młodzieżą z dalekiej wyspy, ale również do integracji między parafianami. Dzwoniliśmy do siebie nawzajem, by radzić sobie, co gotować i jak uatrakcyjnić pobyt naszych podopiecznych. Każdy miał nieco inny plan, ale jednego byliśmy pewni: w niedzielę po mszy świętej goście zjedzą prawdziwy śląski obiad – rosół i roladę z kluskami, i kapustę, koniecznie modrą. Jeszcze nie wiedzieliśmy, że czeka nas niespodzianka. Po uroczystej Eucharystii i kazaniu w dwóch językach, młodzież przedstawiła dla nas pantomimę. Były nawet tańce i śpiewy. W poniedziałek rano pielgrzymi odjechali do Krakowa na spotkanie z papieżem Franciszkiem.

Najmilszym komplementem ze strony Tajwanek było stwierdzenie, że czuły się u nas, jak w rodzinnym domu. Przyjemnie usłyszeć takie zdanie od kogoś, kto mieszka tysiące kilometrów od Polski.

Podsumowując ten tydzień musimy przyznać, że był to wspaniały czas, w którym i my przygotowywaliśmy się na wielkie rekolekcje z papieżem Franciszkiem w Roku Miłosierdzia.

Barbara i Zygmunt Cieplikowie

Dziękujemy Bogu za ten dar spotkania

Yu Mei                    Pei Yim
Młode dziewczyny z Tajwanu, które gościliśmy w naszym domu na ŚDM.

Radość nasza w czasie powitania pielgrzymów w parafii była ogromna. Czekaliśmy na to spotkanie od ponad roku, kiedy zdeklarowaliśmy się na przyjęcie pielgrzymów. Pamiętam lipiec 2015 r., kiedy telefonowałam z Buska-Zdroju do ks. proboszcza, żeby mi przypomniał kiedy dokładnie przyjadą do nas pielgrzymi, bo rezerwowaliśmy pobyt w sanatorium w 2016 r. i nie mogło to kolidować z sobą. Wróciliśmy z sanatorium tydzień przed przyjazdem pielgrzymów, aby przygotować się do tego ważnego wydarzenia. Założyliśmy, że przede wszystkim mamy czas dla Nich. Kochamy młodych i ucieszył nas widok takich radosnych ludzi, pomimo, że byli zmęczeni bardzo daleką podróżą.

Pierwszy wieczór był trochę trudny ze względu na komunikację

Słabo mówimy po angielsku, ale z rozmówkami i słownikiem pokonaliśmy bariery i z każdym dniem było lepiej. Pomoc przyszła też od wnuka Jasia.
Dni, a raczej wczesne poranki i późne wieczory były krótkie, ile się dało czerpaliśmy z ich obecności, ich pogodnego usposobienia i duchowości.
Niedziela była wyjątkowym dniem, bardzo potrzebnym naszej parafialnej i rodzinnej wspólnocie. Zapewne wszyscy chwaliliśmy się naszymi gośćmi, przedstawiając Ich sąsiadom i znajomym.
Wspólne spotkanie przy obiedzie zorganizowaliśmy z rodziną naszego syna Rafała, która gościła w swoim domu Filipinki.
W poniedziałek wyjechały do Krakowa na najważniejsze spotkanie – spotkanie z papieżem Franciszkiem, ale z żalem opuszczały Brynów. Śledziliśmy wszystkie transmisje z uroczystości w Krakowie i Brzegach. Wypatrywaliśmy „naszych” w tłumie, ale  było to trudne. Z podziękowań z kartek wynika jasno, że zakochały się w Katowicach, w Polsce, że spędziły tu wspaniałe dni. Nie chwaląc się wszyscy mamy w tym swój udział. Obdarowaliśmy się wzajemnie upominkami i zapewniliśmy, ze będziemy się kontaktować. I oczywiście dzięki internetowi już nawiązaliśmy komunikację z Tajwanem.
Życzymy Im, aby to co przeżyły w Polsce na długo pozostało w ich sercach i pamięci. Dziękujemy Bogu za dar spotkania się z wspaniałymi młodymi ludźmi z drugiego krańca świata.

Krystyna i Tadeusz Wróbel

ŚDM w naszej Parafii – wspomnienia cz. 1

Grupa pielgrzymów z Tajwanu, licząca 47 osób, dotarła do naszej parafii w późnych godzinach wieczornych 19 lipca br. Witaliśmy ich hymnem w języku chińskim oraz tajwańskimi flagami, co bardzo ich wzruszyło. Po radosnym przywitaniu i przedstawieniu pielgrzymi zostali podzieleni na miejsca noclegowe przygotowane przez 20 rodzin z naszej parafii.

Następnego dnia w środę pojechaliśmy z naszymi pielgrzymami do Oświęcimia. Mieliśmy tam okazję opowiedzieć im o historii naszego kraju i bardzo trudnym doświadczeniu dla naszego narodu, jakim był Obóz Zagłady Auschwitz-Birkenau. Po zwiedzaniu muzeum modliliśmy się wspólnie psalmami o życie wiecznie dla ofiar obozu i miłosierdzie Boże dla ich oprawców.
W sobotę 23 lipca wcześnie rano wyruszyliśmy do Piekar Śląskich. Podczas podróży rozmawialiśmy z naszymi azjatyckimi przyjaciółmi nie tylko o codziennych sprawach, ale także o bardziej poważnych, np. sytuacjach politycznych czy perspektywach rozwoju dla młodych ludzi w naszych krajach.

Do Piekar dojechaliśmy jako druga grupa. Najpierw na Kalwarii wysłuchaliśmy krótkiej prezentacji o tym ważnym dla naszego regionu miejscu, a później spędziliśmy trochę czasu na wspólnym pikniku. Na zakończenie udaliśmy się do Bazyliki Najświętszej Maryi Panny, by tam w osobistej modlitwie oddać różne trudności Bogu przez ręce Jego Matki.

Po powrocie do Katowic przesiedliśmy się do autobusu jadącego w stronę Muchowca. Na miejscu po posiłku oglądaliśmy widowisko związane z Górą Karmel i Eliaszem pt. „Jak ogień”, następnie uczestniczyliśmy we Mszy Świętej pod przewodnictwem abpa Wiktora Skworca, a do późnego wieczoru czas wypełniał koncert, na którym zagrały gwiazdy muzyki chrześcijańskiej: Colony House, Steven Curtis Chapman oraz polski zespół TGD.

Niedzielę, tzw. „Dzień w Parafii”, rozpoczęliśmy wspólną Mszą Świętą o godz. 10.30 w naszym kościele parafialnym, po której Tajwańczycy zaprezentowali przedstawienie ewangelizacyjne, niosące przesłanie o miłosiernej miłości Jezusa we współczesnym świecie. Wzruszeń i wzajemnych podziękowań nie było końca…

Po Mszy Świętej pielgrzymi wraz z rodzinami udali się na wspólny obiad, aby móc przez te kilka godzin wymienić się wrażeniami z całego tygodnia, który – trzeba przyznać – był bardzo intensywny i niekiedy męczący. Po południu spotkaliśmy się jeszcze wszyscy w Panewnikach, aby na wspólnym festynie cieszyć się wzajemną obecnością.

Poniedziałek 22 lipca nadszedł bardzo szybko… Po pożegnaniach i wzajemnych podziękowaniach nasi pielgrzymi z Tajwanu wyruszyli pociągiem do Krakowa, aby tam podczas Wydarzeń Centralnych przeżywanych z papieżem Franciszkiem doświadczyć Bożego Miłosierdzia.

Poniżej przedstawiamy wspomnienia, jakimi podzielili się wolontariusze z naszej parafii, którzy z wielką radością pomagali naszym gościom z Tajwanu w trakcie ich pobytu w Katowicach.

Agnieszka i Bartosz Kajdanowie


Agnieszka Szczerba: – Moim zdaniem żadne słowa nie są w stanie w pełni opisać atmosfery, która panowała podczas Światowych Dni Młodzieży. Trzeba je po prostu samemu przeżyć. ŚDM były niezwykłym doświadczeniem jedności w różnorodności. Brzmi to może trochę niedorzecznie, ale według mnie nie da się tego lepiej określić. Różnorodność wynikała oczywiście z faktu kumulacji w jednym miejscu ludzi z całego świata; źródłem jedności zaś był sam Bóg i Jego miłość, która ciągle wszystkich przepełniała, czy to w atmosferze zabawy podczas wspólnych tańców, śpiewów, czy też w momentach pełnego skupienia w trakcie Mszy Świętej. Podczas ŚDM po raz pierwszy poczułam także, że określenie drugiego człowieka, wierzącego w Boga, mianem "brata" lub "siostry" nie jest pustym słowem; słowem, które w dzisiejszym zlaicyzowanym świecie można usłyszeć tylko z ambony w niedzielę. Słowo to może być głęboką prawdą; prawdą, którą pomogli mi odkryć młodzi ludzie z całego świata, których miałam przyjemność poznać podczas ŚDM. Teraz po zakończeniu wszystkich uroczystości, nadal mogę zgłębiać te znajomości, kontaktując się przez Internet z ludźmi często z pozoru zupełnie innymi od nas, a jednak żyjącymi według tego samego systemu wartości, w którym Bóg i Jego Przykazania zajmują pierwsze miejsce.

Daniel Niemiec: – Śmiało mogę powiedzieć, że Światowe Dni Młodzieży w Polsce były dla mnie najważniejszym wydarzeniem w życiu. Spotkanie z tyloma wspaniałymi ludźmi z całego świata jest niezwykłym i niezapomnianym doświadczeniem.

Jako wolontariusz w parafii muszę powiedzieć, że nasi goście z Tajwanu byli jednymi z najsympatyczniejszych osób jakie do tej pory spotkałem. Ich życzliwość i uprzejmość były obecne na każdym kroku. Bardzo ich polubiłem i mam wielką nadzieję, że w przyszłości ponownie odwiedzą nasz kraj.

Poza tym jestem bardzo dumny, że ŚDM były tak dobrze zabezpieczone i pielgrzymi czuli się niemal jak u siebie w domu. Wierzę, że w przyszłości Polska jeszcze wiele razy będzie organizatorem Światowych Dni Młodzieży.

Dominika Musiał: – W tym roku po raz pierwszy uczestniczyłam w ŚDM. Pomimo, że brałam udział tylko w dniach w diecezji, to całe wydarzenie zrobiło na mnie bardzo duże wrażenie. Bardzo fajnie było zobaczyć się z rówieśnikami ze wszystkich stron świata, którzy wierzą w to samo co ja. Podczas adoracji w jednym z kościołów, gdy my młodzi z różnych krajów modliliśmy się razem, ale każdy w swoim języku, była taka niesamowita atmosfera, po prostu czuć było obecność Boga. Doświadczyłam wiele serdeczności i radości od ludzi, którzy przyjechali do Polski ze wszystkich stron świata. Zobaczyłam, jak żywy jest Kościół i nasza wiara – na pewno nigdy tego nie zapomnę! Mam nadzieję, że uda mi się pojechać w 2019 roku do Panamy.

Zofia Matuszczyk: – Czas Światowych Dni Młodzieży wspominam bardzo ciepło. Były to wspaniałe dwa tygodnie, w trakcie których mogliśmy doświadczyć miłości Boga. Pierwszy tydzień spędziliśmy z Tajwańczykami. Mieliśmy okazję uczestniczyć w polsko-tajwańskiej mszy, oglądać przedstawienie przybyszów z Azji oraz nawiązać z nimi przyjaźnie. Centralne wydarzenia w Krakowie były równie cudowne co dni w diecezjach. W tym miejscu spędziliśmy dwa dni: sobotę i niedzielę. Po przejściu 12 kilometrów i dotarciu na miejsce braliśmy udział w czuwaniu. Po nocy pod gołym niebem uczestniczyliśmy w celebrowanej przez papieża Mszy Świętej. Było to niezwykle przeżycie, którego nie zapomnimy do końca życia.

Radosne i rodzinne świętowanie

Miłości prawo wezwało tutaj nas,
by miasto nowe budować dzień po dniu,
kto życia nieba poznał smak choć raz,
rozumie, że tego chce dla swych dzieci Bóg.

    Rzucone przed laty ziarno wydaje plon,
    rozkwita pośród polskich pól przecudny kwiat,
    by wielu rozpoznało Chrystusa woń,
    a Jego obecność przemieniała nasz świat!
    
W naszych rękach jest klejnot złożony,
któż zdoła odwagę tak wielką nam dać,
być źródłem życia dla ludzi spragnionych,
miastem na górze, co roztacza jedności blask.

    Rzucone przed laty ziarno wydaje plon,
    rozkwita pośród polskich pól przecudny kwiat,
    by wielu rozpoznało Chrystusa woń,
    a Jego obecność przemieniała nasz świat!

Tym pięknym hymnem napisanym przez Katarzynę Wasiutyńską (tekst) i Karolinę Dubaniewicz (muzyka) rozpoczęło się i zakończyło świętowanie 20-lecia istnienia miasteczka „Mariapoli Fiore” w Trzciance koło Wilgi.

Miasteczko to jest jednym z kilkudziesięciu na całym świecie laboratoriów życia Ewangelią, które założycielka Ruchu Focolari, Chiara Lubich, nazwała Mariapoli, tj. Miasto Maryi, gdyż ich zadaniem jest rodzić duchową obecność Chrystusa, zgodnie z Jego obietnicą: „gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich” (Mt 18,20). Wiele osób zadaje sobie pytanie: jak to się stało, że powstały takie miasteczka? Już śpieszę z odpowiedzią:

Było to latem 1962 roku. Chiara Lubich – założycielka i pierwszy prezydent Ruchu Focolari była na wypoczynku w Szwajcarii, w pobliżu miejscowości Einsiedeln, nad którą góruje ogromne sanktuarium maryjne i przylegający do niego klasztor benedyktynów. Patrząc na okolicę ze szczytu wzgórza, Chiara zrozumiała, że w Ruchu Focolari powinno powstać miasto, w którego skład wejdą domy mieszkalne, warsztaty czy zakłady pracy, szkoły. Takie miasteczka będą przykładem, czym mógłby stać się świat, gdyby postawą jego mieszkańców była miłość wzajemna.

Ta myśl Chiary wydawała się wówczas utopią. Faktycznie jednak okazała się głęboką intuicją, możliwą do urzeczywistnienia. Już dwa lata później w Loppiano k. Florencji rozpoczęto budowę pierwszego, międzynarodowego miasteczka Ruchu, liczącego obecnie około 900 mieszkańców.

Po Loppiano powstały następne.

Obecnie istnieje 35 miasteczek rozrzuconych po pięciu kontynentach, na różnym etapie rozwoju. Prezentują się jako prawdziwe, małe, nowoczesne miasteczka z domami, sklepami, salami spotkań, centrami sztuki, atelier, małymi przedsiębiorstwami, które utrzymują mieszkańców, z kościołem, szkołami życia i duchowości.

Miasteczka poprzez promowany styl życia, mogą podarować nowe światło także dla życia w wielkich miastach. Są bowiem miniaturą nowego społeczeństwa, gdzie prawem jest miłość wzajemna, prawo Ewangelii, z którego wypływa pełna komunia wszystkich bogactw kulturalnych, duchowych i materialnych. Poprzez to życie, które krąży, ich promieniowanie w świecie było i jest nieustanne: Odwiedzają je co roku dziesiątki tysięcy osób.

W Polsce takim ewangelicznym miasteczkiem jest Mariapoli Fiore powstałe w 1996 roku, gdy Katolicki Uniwersytet Lubelski przekazał Ruchowi Focolari teren otrzymany przez hrabinę Gradowską, której pragnieniem było wychowanie katolickie polskiej młodzieży.

Gdy dziesięć lat temu ksiądz proboszcz Eugeniusz Krasoń żegnał się z naszą parafią – po 15 latach duszpasterzowania – najbardziej trafnie określił, że przeprowadza się do miasteczka Mariapoli Fiore, czyli do Sanktuarium Jezusa Pośrodku. I zorganizował dla parafian wyjazd do tego miejsca, gdzie wówczas świętowano 10-lecie jego istnienia.

Minęło kolejne 10-lecie! Tegoroczne obchody, przepełnione wdzięcznością za niezliczone dobro minionych 20. lat, zgromadziły około pięciuset członków i sympatyków Ruchu z całej Polski, a także przedstawicieli z Włoch, Białorusi oraz mieszkańców okolicy samej Trzcianki. Cieszyła obecność Anny Fratty (Doni) oraz Roberto Saltiniego – włoskich lekarzy, którzy podejmując pracę w Polsce przekazali nam duchowość jedności Ruchu Focolari. Uroczystej Mszy św. przewodniczył bp Kazimierz Gurda, ordynariusz siedlecki, który podkreślił, iż „wielu ludzi odkrywa tę wielką tajemnicę jedności” i życzył, aby wspólnoty focolare „dawały to, co jest dla każdego ogniska charakterystyczne: to ciepło, przy którym wszyscy dobrze się czują”.

Przedstawiciele władzy państwowej i samorządowej podkreślili, jak głęboko to dzieło zapuściło korzenie w lokalnej społeczności. „Swoją pracą dajecie niezwykłe świadectwo posługi i poświęcenia dla innych” – wyraził swoje podziękowanie Marek Chciałowski, Starosta Powiatu Garwolińskiego. Działalność mieszkańców miasteczka Mariapoli Fiore dla dobra wspólnego docenił Grzegorz Adam Woźniak – poseł na Sejm RP, który z radością przyjął zaproszenie na tę uroczystość. Obecni byli także miejscowi strażacy ze sztandarem oraz księża z okolicznych parafii.

Radość tego dnia wyraziła się w świadectwach mieszkańców i członków Ruchu, którzy przyjeżdżają tu na liczne spotkania formacyjne albo na pewien okres codziennego życia w duchu braterskiej miłości.

„Na co dzień żyjemy obok osób konsekrowanych – opowiadali Patrycja i Tomek, którzy wraz ze swoimi czterema córkami przeprowadzili się do Mariapoli Fiore kilka lat temu – dzięki czemu możemy mieć inne spojrzenie na to, co nas otacza, na relacje z innymi. Doświadczamy również nowej jakości życia wspólnoty Kościoła. Ubogacamy się nawzajem nowymi doświadczeniami ze strony księży, którzy prowadzą Dom Formacyjny, jak również ze strony osób życia wspólnotowego, fokolarin i fokolarinów. Również i oni mogą spojrzeć na wiele spraw „oczami” rodziny, jak również przyjąć nasze doświadczenie życia Ideałem Jedności”.

Ks. Eugeniusz Krasoń i ks. Krzysztof Lala opowiedzieli jak powstał Dom Formacyjny im. Jana Pawła II dla księży i kleryków, jak bardzo ten dom jest potrzebny, aby mieli się gdzie formować, przeżywać swoje rekolekcje i dni skupienia, ale także wypoczywać i cieszyć się piękną przyrodą tego miasteczka.

O doświadczeniu krótkiego pobytu w Trzciance mówiła natomiast Tania z Białorusi: „Kiedy musiałam wracać na Białoruś, było mi bardzo trudno, gdyż zostawiałam tu ludzi, których bardzo pokochałam, ale jednocześnie zrozumiałam, że tym darem, który tu otrzymałam, muszę się dzielić z ludźmi, których Pan Bóg postawi na mojej drodze”.

W części popołudniowej, nie zabrakło też smakowitego posiłku, na który złożyły się dania i słodkości przywiezione przez wielu, a potem serdecznych rozmów przy grillu, radosnego śpiewu i tańca (poloneza, krakowiaka, kujawiaka, belgijki) przygotowanego przez młodzież na zbliżające się Światowe Dni w Krakowie, czy pokazu judo w wykonaniu najmłodszych. Wszystko mówiło o święcie zebranej rodziny Ruchu Focolari i jej licznych przyjaciół. Szczególnym optymizmem napawała obecność dzieci i młodzieży. Dopisała piękna, słoneczna pogoda!

Chiara Lubich dwadzieścia lat temu nazwała to miejsce Fiore czyli kwiat, wyrażając pragnienie, aby rozsiewało daleko woń Chrystusa. Ta przepiękna, skąpana w promieniach słońca czerwcowa niedziela, pozwoliła wielu zachwycić się i upoić zapachem społeczności, która za swoje podstawowe prawo obiera przykazanie wzajemnej miłości.

Miło odnotować fakt, że w tym radosnym świętowaniu uczestniczyła także delegacja z naszej parafii z księdzem proboszczem Jarosławem Paszkotem na czele. Cieszył się z tego ksiądz Eugeniusz Krasoń, witał wszystkich i żegnał bardzo serdecznie! Mam nadzieję, że na srebrny jubileusz Miasteczka Fiore za 5 lat przyjedzie nas więcej! Naprawdę warto doświadczyć tej niesamowicie radosnej i rodzinnej atmosfery, po prostu obecności Jezusa pośród nas!

Na podstawie strony internetowej www.focolare.org/polska/ opracowała Krystyna Kajdan
Fot. Jerzy Kot, Michał Iwański

Hakerzy dla Królestwa Bożego

W miniony weekend (od piątku do niedzieli) na Wydziale Teologicznym UŚ odbył się tak zwany "hackathon" (maraton dla hakerów) – spotkanie informatyków, programistów i ludzi biznesu związanych z branżą IT, którzy przybyli, aby poznać się i razem zrobić jakieś dobre dzieło ku chwale Bożej.

W tytule specjalnie padło słowo haker, bo często kojarzy się ono z przestępcami komputerowymi. To jednak fałszywy obraz kreowany przez media, bo o hakerach pisze się na ogół w kontekście przestępstw komputerowych, a bardziej odpowiednim określeniem kogoś, kto działa na szkodę innych jest cyberprzestępca lub cracker. Hakerzy, to przede wszystkim ludzie, którzy posiadają specjalistyczną wiedzę i używają jej w dobrym celu, starają się nią dzielić i rozpowszechniać, oferują także pomoc mniej zaawansowanym użytkownikom komputerów oraz promują darmowe i legalne oprogramowanie. W Katowicach działa nawet oficjalne stowarzyszenie "Hackerspace Silesia" wspierane przez miasto Katowice.

W Polsce od kilku lat można zaobserwować spore zaangażowanie społeczne środowiska informatycznego; organizowane są spotkania wspierające lokalne społeczności, albo inicjatywy o zasięgu ogólnopolskim, jak np. "Koduj dla Polski".

Czwórka moich przyjaciół wpadła na pomysł zorganizowania w Polsce takiego hackatonu, którego celem byłoby spotkanie się ludzi wierzących i stworzenie przez nich jakiegoś programu dla innych wyznawców Jezusa. W swoich poszukiwaniach trafili na amerykańską organizację Leadership Network, która wsparła ich swoim doświadczeniem w przygotowaniu imprezy, dzięki czemu Polska stała się kolejnym krajem, gdzie programiści mogli kodować dla królestwa Bożego. Od 2013 roku, nie licząc spotkania w Katowicach, wydarzenia z tego cyklu odbyły się już w 24 miastach, w 9 krajach na świecie. W sumie w tych spotkaniach uczestniczyło ponad 3000 osób. Katowicka edycja zebrała nieco ponad 20 uczestników.

Na początku spotkania, po wspólnej modlitwie – uczestnicy podzielili się swoimi pomysłami zachęcając innych do włączenia się w prace nad prezentowanym przez nich pomysłem. Po pewnym czasie powstało kilka grup, które zaczęły pracować nad kilkoma projektami.

Każdy z zespołów miał 47 godzin, aby z pomysłu lub przygotowanego wcześniej projektu – stworzyć działający program i przedstawić go na zakończeniu imprezy.

Podczas imprezy uczestnicy mogli dowolnie wykorzystać czas, nie tylko pracując nad aplikacją, ale również na rozmowy przy wspólnych posiłkach lub przy kawie. Kto był zmęczony, mógł się w nocy zdrzemnąć w zacisznym zaułkach korytarzy Wydziału Teologicznego, albo jechać na odpoczynek do swojego domu lub hotelu.

W ciągu dwóch dni wytężonej pracy projektantów, programistów i grafika – powstały trzy działające aplikacje:
Dziennik Słowa – aplikacja internetowa, ułatwiająca przygotowywanie tekstów biblijnych i rozważań dla wspólnot regularnie rozważających Słowo Boże,
Prayer Exchange – aplikacja na Facebooka dedykowana dla wspólnot, pozwalająca na łatwą obsługę intencji modlitewnych i
Biblia na każdy dzień - automat wysyłający codziennie do prenumeratorów fragment Pisma Świętego.
Został również dokończony program do obsługi biblioteki naukowej.
Kilka osób rozpoczęło prace nad pomysłami, które będą rozwijane w przyszłości, a chyba każdy dzięki rozmowom z innymi – nauczył się czegoś nowego.

To jednak nie wszystkie dobre owoce: uczestnicy nawiązali znajomości, dzięki którym będą mogli się wymieniać swoją wiarą i wiedzą w przyszłości, a także rozwijać swoje pomysły lub włączyć się w organizację i promocję kolejnych edycji "Code for the Kingdom". W październiku tego roku odbędzie się bowiem globalna edycja Code for the Kingdom, która będzie organizowana w wielu lokalizacjach na całym świecie, w tym samym czasie. Liczymy, że przyciągnie ona większą liczbę uczestników. Więcej o tym dziele można znaleźć na stronach codeforthekingdom.org i facebook.com/C4TK.Polska

Tekst i zdjęcia – Andrzej Jurek

Zapraszamy na ŚDM, czyli… nasz Flash mob*

Plac Szewczyka w Katowicach. Chłodny, zimowy wieczór. Piątek, 22 stycznia. Początek weekendu, centra handlowe pełne zabieganych ludzi, a dworzec zatłoczony pasażerami. Wśród tego zgiełku nasze Parafialne Centrum ŚDM postanowiło zainicjować mały, ewangelizacyjny Flash mob.

Plan był prosty. Od 19:00 do 19:15 na ławkach w korytarzach Galerii Katowickiej pletliśmy różańce z przygotowanych wcześniej sznurków w barwach logo ŚDM w Krakowie. Będą one naszym prezentem dla pielgrzymów, którzy przyjadą do Archidiecezji Katowickiej. Przechodzący obok nas ludzie z zaciekawieniem pytali, co robimy. Była to świetna okazja, by opowiedzieć im o idei Światowych Dni Młodzieży – wydarzenia, o którym wciąż jeszcze zbyt mało się mówi, a na które przyjedzie przecież więcej ludzi niż na EURO 2012.

Po kwadransie zebraliśmy się przed wejściem do Galerii Katowickiej i wymachując flagami z logo ŚDM oraz trzymając napis „Z A P R A S Z A M Y  N A  Ś D M” odśpiewaliśmy hymn „Błogosławieni miłosierni”.

Reakcja ludzi bywała różna. Od zupełnej ignorancji po zatrzymanie i zaciekawienie się tym, co robimy. Niektórzy nawet nagrywali nas smartfonami i robili nam zdjęcia. Bardzo nas to ucieszyło i dało nadzieję, że przesłanie Flash mobu i zaproszenie na Światowe Dni Młodzieży dotrze do szerszej grupy ludzi.

Największym sukcesem był jednak fakt, że udało nam się w ciągu kilku dni zgromadzić grupę kilkudziesięciu młodych z całego Śląska, którzy znaleźli czas i chęci, by „zrobić raban ewangelizacyjny”, o który prosił nas papież Franciszek w Rio de Janeiro. W całym tym wydarzeniu wspierali nas ks. Łukasz i siostra Daniela.

Całe wydarzenie zostało uwiecznione w postaci zdjęć i nagrania wideo, które pojawi się w Internecie w najbliższym czasie.

Agnieszka Talik i Bartosz Kajdan
Fot. Katarzyna Krytowska

*  Flash mob – z języka angielskiego dosłownie: błyskawiczny tłum – określenie, którym przyjęło się nazywać sztuczny tłum ludzi gromadzących się niespodziewanie w miejscu publicznym w celu przeprowadzenia krótkotrwałego zdarzenia, zazwyczaj zaskakującego dla przypadkowych świadków.

Czy jesteśmy zaczynem Kościoła w naszym mieście?

Jutro przypada wspomnienie św. Faustyny Kowalskiej. A ja chciałabym przypomnieć o pięknej inicjatywie odmawiania Koronki do Bożego Miłosierdzia na skrzyżowaniach ulic w miastach całego świata. Ta plenerowa modlitwa ma miejsce również w naszym mieście co roku 28 września o godz. 15-tej w rocznicę beatyfikacji bł. Michała Sopoćko, spowiednika św. Faustyny. Inicjatywie tej błogosławi i jednoczy się z modlącymi sam papież Franciszek. W tym roku to wydarzenie odbyło się przed Teatrem Śląskim na katowickim rynku.

Przez chwilę świat zatrzymał się w zadumie i kontemplacji Bożego Miłosierdzia. Mimo miejskiego zgiełku słyszalny był święty szept koronki proszącej Pana Boga o wierność Jego Ewangelii, o pokój na ziemi, za prześladowanych chrześcijan i ich prześladowców, o przebaczenie dla nich i o łaskę poznania Boga, za obrady Synodu Biskupów, jak również w intencjach ważnych dla naszej katowickiej społeczności, bo tutaj żyjemy.

A w dzisiejszej gazetce gorąco polecam ciekawy tekst papieskiej homilii „Kościół w mieście jako zaczyn”. Papież Franciszek zaprasza nas w nim do refleksji oraz do świadectwa wiary. Czy jesteśmy świadkami Światła Chrystusa w środowisku, w którym żyjemy, mieszkamy, uczymy się i pracujemy?

Krystyna Kajdan

„Matko, ja wielbię Cię, Matko, ja kocham Cię…”

Odbieram telefon. Jedziesz z nami? Masz urlop? Jedziemy z chorymi do Matki Bożej w Lourdes. Zastanawiam się chwilę i odpowiadam: – Dobrze, jadę!

Ogromne przedsięwzięcie przygotowywane przez ostatnie miesiące ucieleśniło się. Pielgrzymka chorych i niepełnosprawnych archidiecezji katowickiej w 90. rocznicę jej powstania. Pociągiem do Lourdes ruszyła grupa 407 pielgrzymów; chorzy, niepełnosprawni z opiekunami, kapłani, lekarze, pielęgniarki, ratownicy medyczni, wolontariusze. Nasza mała parafia na kółkach pokonuje w 36 godzin 2700 km. Nagłośnienie w każdym przedziale pozwala na wspólne odmawianie nabożeństw, wysłuchanie konferencji. Wagon konferencyjny to centrum dowodzenia. Tam odbywają się odprawy, spotkania przy kawie, odmawiany jest różaniec, odprawiana Msza św. Kapłani roznoszą Komunię świętą do kolejnych przedziałów. Rano Godzinki, potem Jutrznia. Wieczorem Kompleta.

Lourdes przywitało nas słońcem. W poniedziałek 11 maja, po zakwaterowaniu w Domu Pielgrzyma Notre Dame oraz krótkim wypoczynku, obiadokolacja, no i w końcu Grota Massabiel.

Nasza ukochana Matka. Pochylamy głowy. Ta sama, która 11 lutego 1858 roku objawiła się Bernadecie Sobirous. Palce przesuwają się po koralikach różańca. Szept modlitwy, łzy wzruszenia. Cicho mówię do Mateńki patrzącej na mnie: – Jestem, Matko, jestem i dziękuję za to wszystko, co Bóg przygotował dla mnie. Dziękuję za ludzi, którzy umożliwili mi to spotkanie i proszę w imieniu wszystkich tych, którzy nie mogli dziś tutaj osobiście złożyć swoje prośby, swoje cierpienia, marzenia... Wieczorem procesja różańcowa przy świecach.

Kolejny dzień rozpoczęty śniadaniem. Msza św. w Grocie. Wokół Matki Bożej chorzy na wózkach, balkonikach, o kulach. Wszystkich łączy nadzieja. Nadzieja i Miłość i Wiara, że ich choroba, ich cierpienie ma sens.

Patrzę na tych utrudzonych, zmęczonych, poprzez łzy proszę Boga, by i mnie było dane posiąść tak silną wiarę i pokorę.

Kolejny dzień. Po Mszy świętej zwiedzamy Lourdes. Trasa nie jest łatwa. Miasteczko jest położone u stóp Pirenejów, więc nie brakuje ostrych podejść. Dodatkowym utrudnieniem są wąskie uliczki i chodniki. Nasza pielgrzymka podzielona na grupy odwiedza Kościół Parafialny, w którym była ochrzczona Bernadetta Sobirous. Potem Młyn Bole – kiedyś własność ojca młynarza, potem dom rodzinny rodziny Sobirous. Lourdes w czasach Bernadety to mała wioska. Młyn, kościół, kilka obejść. Bieda, lasy, pastuszkowie pilnujący owiec. Współczesne Lourdes to miasto, do którego dziennie zjeżdżają tysiące pielgrzymów z całego świata.

Śpieszymy do Domu Notre Dame. Chwila na odpoczynek, przebranie i napojenie. Procesja Eucharystyczna. Piękne przeżycie. Lourdzcy pielgrzymi Najświętszy Sakrament odprowadzają w procesji do Bazyliki św. Piusa X.

Bazylika położona pod ziemią, olbrzymia, może pomieścić 25 tysięcy wiernych.
Środa. Poranek obudził mnie śpiewem ptaków i słonkiem. Podczas śniadania pośród sympatycznych rozmów przy stole przewija się temat naszych chorych. Ile w nich radości i siły. Każdy dzień, dla nas zdrowych jest wyzwaniem. Bolą nogi, kręgosłupy. Widać działanie Boga na naszych podopiecznych.

Cudowni ludzie, którzy mimo wszelakich ograniczeń zmotywowani miejscem, wiarą i tym wszystkim co się dzieje wokół, potrafią pokonywać sami siebie. Wszystko na chwałę Pana!

Msza święta w Bazylice Różańcowej, potem Droga Krzyżowa, procesja eucharystyczna i kolacja, procesja różańcowa. Niezmiennie podziwiam entuzjazm i siłę ludzi schorowanych, niepełnosprawnych. Podziwiam rodziców i opiekunów naszych chorych pielgrzymów. Ksiądz Arcybiskup Wiktor Skworc do nas dołączył, procesja różańcowa już wspólna.

Czwartek. Dziś wielki dzień. Międzynarodowa Msza święta w Bazylice św. Piusa X. Pogoda się trochę zepsuła, mżawka, chłodniej. Nam jednak nie psuje to humoru i dzielnie maszerujemy w procesji na Mszę świętą. Tradycyjnie już, nasi najbardziej chorzy na wózkach, rykszach, na przedzie.

Niezwykłe przeżycie duchowe. W ogromnej podziemnej bazylice tysiące chorych, setki opiekunów, kapłani. Mieszanka językowa, ludzie wszystkich ras, kultur. Ksiądz Arcybiskup i nasi kapłani pośród celebrujących Mszę świętą. Towarzysząca nam w podróży Orkiestra KHW KWK Staszic włącza się w oprawę muzyczną Mszy świętej. Serce rośnie, gdy patrząc na tysiące głów tej kolorowej mieszanki ludzkiej wiemy, że wszyscy jesteśmy braćmi i siostrami jednego Boga, jesteśmy dziećmi jednej Matki.

Dzisiaj niestety już powrót do domu. Jeszcze ostatnie pożegnania z Mateńką w Grocie Massabel. W źródełku napełniamy pojemniki cudowną wodą obiecaną naszym krewnym, sąsiadom, przyjaciołom. Pakujemy się do autokarów, które przetransportują nas na dworzec, na którym czeka już na nas nasz pociąg, który stanie się dla nas domem na kolejne 32 godziny.

Do Katowic dotarliśmy cali i zdrowi, umocnieni duchowo, wzmocnieni fizycznie, wypełnieni radością, z nowymi siłami, przyjaźniami i doświadczeniami. Dziękujemy Ci, Boże, za te dni.

Dziękujemy za ludzi, którzy zorganizowali to niezwykłe przedsięwzięcie, dziękujemy za wszystkich ludzi dobrej woli, którzy wspomagali organizację pielgrzymki w jakikolwiek sposób, czy to logistycznie, finansowo, czy modlitewnie.

A ja uczestnicząca w tej pielgrzymce jako pilot, dziękuję Ci, Boże, za możliwość bycia tam pośród wspaniałych ludzi pełnych głębokiej wiary, pokory. Pełnych empatii i zrozumienia dla ludzkich ułomności, braków. To nie deklaracje słowne budują nasze relacje z Bogiem, ale nasze czyny. Dziękuję Ci, Matko Boża z Lourdes, za te nasze chwile w ciszy, w zadumaniu, ale i za ten czas, gdy bolały nogi, pot płynął z czoła. To jest ta prawdziwa szkoła nauki pobożności, która otwiera swe podwoje o świcie, a zamyka się wraz z nadchodzącym snem. To nasza codzienność.

Bożena Karkoszka
Lourdes, 10–16 maj 2015

Autorką zdjęć jest Bożena Karkoszka

Strona 2 z 4

Parafia
Najświętszych Imion
Jezusa i Maryi

ul. Przyklinga 12, 
40-551 Katowice-Brynów
tel. 32 251 86 60
brynow.jm@archidiecezja.katowice.pl


Msze Święte:

niedziele i święta:
7:30, 9:00, 10:30, 12:00, 18:00

dni powszednie:
8:00, 18:00

piątki
8:00, 16:30 (szkolna), 18:00


Nabożeństwa

Adoracja Najświętszego Sakramentu
czwartek 17:00 – 18:00

Nabożeństwo ku czci Serca Pana Jezusa
pierwszy piątek 8:30, 18:30


Kancelaria Parafialna

poniedziałek
9:00-10:00
wtorek, czwartek, piątek
9:00-10:00, 17:00-18:00

 

chrzty i roczki
1. niedziela miesiąca 12:00

 

protokoły przedślubne
po mszy św. wieczornej - po umówieniu


numer konta bankowego:
BOŚ: 05 1540 1128 2001 7050 4713 0001


 

Szukaj na stronie