Bez kategorii

Ogłoszenia duszpasterskie - II Niedziela Wielkanocna Niedziela Miłosierdzia - 8 kwietnia 2018

Pokój, który darował Zmartwychwstały Apostołom, staje się dziś również naszym udziałem. Pamiętajmy o tym, że jesteśmy posłani mocą Ducha Świętego, by świadczyć o Jezusie, który powstał z martwych i daje nam za darmo wybawienie od grzechu i śmierci.
Druga Niedziela Wielkanocna obchodzona jest jako Niedziela Miłosierdzia. "Oto dzień, który Pan uczynił, radujmy się w nim i weselmy".
Kolekta dzisiejsza przeznaczona jest na Caritas archidiecezji. Bóg zapłać za wszystkie ofiary!

----------------------------------

Dziś mija 15 rocznica śmierci Ks. Kan Adolfa Kocurka naszego długoletniego proboszcza. Pamiętajmy o Nim w naszych modlitwach. Zapraszamy na niedzielne nieszpory o 17:30.

Dziś ma miejsce liczenie wiernych uczestniczących we Mszach św.

Wieczorna Msza św. będzie odprawiana przy świecach z udziałem chóru „Pro Arte”.

W poniedziałek obchodzimy Uroczystość Zwiastowania Pańskiego. Jest to dzień świętości życia.

Zapraszamy na spotkanie Grupy Słowa Życia do salki w poniedziałek o 19:00.

Młodzież studiującą i pracującą zapraszamy na spotkanie grupy „Ichtis” w poniedziałek o 19:00 do salki.

Ks. Łukasz zaprasza na spektakl pt. "Poza siebie" grany przez Studentów Wydziału Pedagogiki i Psychologii UŚ w środę 11 kwietnia o godz. 16:00 w sali teatralnej Instytutu Jazzu Akademii Muzycznej przy ulicy Krasińskiego 27. Wstęp wolny. Szczegóły na plakacie.

W piątek Msza św. szkolna o 16:30, a po Mszy o 18:00 I spowiedź dzieci przygotowujących się do I Komunii św.

Przyszłą niedzielę będziemy obchodzić jako Niedzielę Biblijną, która rozpoczyna Ogólnopolski Tydzień Biblijny.

Kolekta w przyszłą niedzielę przeznaczona będzie na potrzeby naszej parafii.

Zapraszamy na pielgrzymkę do Krajów Bałtyckich i Helsinek od 22 do 30.06. Szczegóły w gablotce parafialnej i w zakrystii, gdzie możemy się zapisać.

Porządek nabożeństw: 8 kwietnia - 15 kwietnia 2018

NIEDZIELA MIŁOSIERDZIA BOŻEGO 08.04

7.30 Za + ks. kanonika Adolfa Kocurka (XV rocznica śmierci)
9.00 1 int. Za ++ Wacława Szemraj (IX rocznica śmierci) oraz jego żonę Mariannę
2 int. O Boże Miłosierdzie i łaskę życia wiecznego dla męża Jana Urbańskiego (I rocznica śmierci) oraz syna Henryka (VIII rocznica śmierci)
10.30 1 int. Za ++ rodziców Helenę (XXXIV) rocznica śmierci) i Edwarda
2 int. O dar życia wiecznego dla + Eryka Pohl i ++ zmarłych z rodziny
12.00 1 int. Za + Andrzeja Wróblewskiego (I rocznica śmierci od sąsiadów)
2 int. Za + Helenę Feliks. jej rodziców Anielę i Juliana o łaskę życia wiecznego
17.30 Nieszpory niedzielne
18.00 Za ++ Jana, Jadwigę, Romualda oraz za ++ z rodzin Michalik, Kwiczała i Czech

PONIEDZIAŁEK – ZWIASTOWANIE PAŃSKIE 09.04

8.00 1 int. W intencji S. Olgi o zdrowie i błogosławieństwo Boże (od Mirosławy Czajka)
2 int. O rozwiązanie trudnego problemu w pewnej intencji
18.00 Za + Helenę Goli w rocznicę urodzin

WTOREK 10.04

8.00 Za ++ Tadeusza Wojakowskiego (I rocznica śmierci), syna Tomasza i rodziców z obu stron
18.00 1 int. Za + Bogumiła Borczyk (od syna Wojciecha z rodziną)
2 int. Za + Janinę Horodecką

ŚRODA 11.04

8.00 O radość życia wiecznego dla ++ Edwarda Zalewskiego i Alfonsa Strzeleckiego
18.00 1 int. Za + Wiesławę Motyl (w 30.dzień po śmierci)
2 int. Z podziękowaniem dla parafian i księży (od Stowarzyszenia Rodzin Wielodzietnych „Śląsk”)

CZWARTEK 12.04

08.00 Za + Marię z okazji 85 rocznicy urodzin oraz + męża Wernera oraz za dwie córki z rodzinami z prośbą o zdrowie, Bożą opiekę i dalsze błogosławieństwo Boże
18.00 1 int. Za + Władysława Wróbel
2 int. Za ++ Reginę i Pawła Wypiór oraz ++ rodziców z obu stron

PIĄTEK 13.04

08.00 Za ++ rodziców Krystynę (X rocznica śmierci) i Maksymiliana Kolenda
16.30 O radość życia wiecznego dla + Urszuli Nowotna (od członków „Żywego Różańca Świętego”)
18.00 Za + Bogumiła Borczyk (od rodziny Ociepów)

SOBOTA W OKTAWIE WIELKANOCY 14.04

08.00 O zdrowie i ulgę w cierpieniu dla chorych członków Różańca Świętego i ich rodzin
18.00 1 int. Za ++ męża Kazimierza (XVI rocznica śmierci), zięcia Ryszarda, siostrę Zdzisławę i ++ rodziców z obu stron
2 int. Za + Amalię Wolniczak

TRZECIA NIEDZIELA WIELKANOCNA 15.04

7.30 Za Zygmunta z okazji 84. rocznicy urodzin z podziękowaniem za otrzymane łaski, z prośbą o zdrowie na dalsze lata życia
9.00 1 int. Za ++ rodziców Alinę i Kazimierza Musiał oraz ++ dziadków
2 int. Za ++ Jadwigę i Antoniego Skałka
10.30 Za ++ Edmunda Czarneckiego, rodziców, rodzeństwo i Helenę
12.00 Za + Alfonsa Krawiec (IV rocznica śmierci) oraz za ++ rodziców z obu stron
17.30 Nieszpory niedzielne
18.00 Za ++ żonę Krystynę Zaremba, zięcia Janusza Och i zięcia Andrzeja Kaweckiego

A po ośmiu dniach Jezus przyszedł (J 20,26)

Słowo, które rodzi życie.

Zmartwychwstały Jezus gromadzi wokół siebie wspólnotę, w której wierzący są „jednym ciałem i jedną duszą” (pierwsze czytanie). Daje im wiarę i miłość, które czynią z nich synów Bożych i zwyciężają świat.
Jeśli nawet śmierć Nauczyciela przyniosła rozpacz i rozczarowanie, Zmartwychwstanie i potwierdzenie aktualności i autentyczności Jego słów zdecydowanie odmieniają sytuację. To sam Zmartwychwstały wdziera się pośród swoich uczniów, przejętych strachem, przezwyciężając każdą przeszkodę i łamiąc bariery. Powrót Jezusa Zmartwychwstałego i spotkanie z Nim oznaczają odzyskanie pokoju, radości i otrzymanie Ducha Świętego. Właśnie dzięki nim apostołowie odkrywają swoje misyjne powołanie i zadanie polegające na uwolnieniu świata od grzechu. Ponowne odkrycie tych wartości, powrót entuzjazmu: tym objawiło się przyjście Zmartwychwstałego Jezusa pomiędzy swoich. Było to Zmartwychwstanie również dla apostołów.
Dzisiejsza Ewangelia daje nam także wskazówkę odnośnie czasu, w którym przyszedł Zmartwychwstały: „wieczorem tego dnia” i „osiem dni później”. Jest wprowadzony tutaj tygodniowy rytm: od niedzieli do niedzieli.
Potrzeba, by ten rytm stał się dla wielu chrześcijan sprawą priorytetową, jeśli chcemy, by wiara, która jest również łaską, stała się czymś ważnym w naszym życiu. Jest kluczowe, aby niedzielne spotkanie na podwójnej uczcie Słowa i Chleba Eucharystycznego stało się pragnieniem serca, zdolnym nadać naszemu życiu chrześcijański kształt, który niestety czasem zostaje sprowadzony do bylejakości. Spotkanie ze Zmartwychwstałym we wspólnocie nada nam pewien styl życia, który powoli zaadaptujemy jako nasz. I będzie to styl życia pierwszych chrześcijan, którzy swoją prostotą, ale również zdecydowaniem, zmienili ten świat.

Komentarz pod redakcją Giovanniego C.

Módlmy się za siebie wzajemnie

W tygodniu od 08 kwietnia do 14 kwietnia 2018 roku modlimy się za mieszkańców ulicy IMIELI. W szczególny sposób pamiętamy o chorych, wiekiem osłabionych i przeżywających jakiekolwiek trudności oraz o zmarłych, którzy kiedyś mieszkali przy tej ulicy. Niech nasza modlitwa będzie dla nich źródłem obfitych łask i darów Bożej Opatrzności.

Pochylmy się nad Słowem Życia

W najbliższy poniedziałek – 9 kwietnia br. o godz. 19.00 w salce katechetycznej przy naszym kościele odbędzie się spotkanie grupy Słowa Życia Ruchu Focolari, na które bardzo serdecznie wszystkich chętnych ZAPRASZAMY!

LAMPA
Życie, które rodzi słowo.

Zawsze starałam się nawiązać dobry kontakt z moją teściową, osobą o trudnym charakterze. Mój mąż zawsze mi ją w ten sposób przedstawiał, i on jako syn również miał z nią ciężkie stosunki, więc co dopiero ja. Na początku chciałam ją ignorować, nie dawało mi to jednak spokoju: Ewangelia mówi, by „kochać wszystkich”, a w tych „wszystkich” zawiera się także moja teściowa. Pewnego razu do niej zadzwoniłam, by zapytać o samopoczucie, zabrałam ją gdzieś samochodem, zaczęłam zapraszać na obiad raz w tygodniu… Powoli mur między nami upadał i zostałam jej powierniczką, a także towarzyszką wizyt u lekarza, któremu przedstawiała mnie jako swojego „Anioła Stróża”.
Ukończywszy prawie osiemdziesiąt lat, zaczęła interesować się samotną starszą sąsiadką, która potrzebowała towarzystwa i zaczęła piec regularnie ciasta dla parafii. Mawiała: „Dzięki Tobie uświadomiłam sobie, jak dobrze jest być zauważoną”. Pewnego dnia zwierzyła mi się: „Ta lampa jest dla mnie bardzo cenna, bo mam ją od swojego dziadka. Jest jedną z niewielu pamiątek rodzinnych: kiedy umrę, chciałabym, by należała do Ciebie…”. Dzisiaj ta lampa stoi u nas w domu i przypomina, że tylko miłość jest zdolna przetrwać.

I.B. - Szwajcaria

Ewangelia wg św. Jana
J 20, 19-31

Miłosierny zmartwychwstały Chrystus przekazuje uczniom swego Ducha. Daje władzę odpuszczania grzechów. Pozwala niedowierzającemu Tomaszowi przekonać się o prawdziwości swego przemienionego Ciała. Nazywa błogosławionymi tych, którzy przyjmują świadectwo bez osobistych prób. Korzystajmy z Jego łaski. Rozważajmy prawdę o zmartwychwstaniu Pana Jezusa. Pomagajmy innym ją przyjąć.

 

 

Dwanaście stopni pychy

1. Pierwszym stopniem pychy jest ciekawość, nieopanowane rozglądanie się na wszystkie strony.

2. Drugim jest płoche uważanie się za lepszego od innych. Ogarnięty beztroską człowiek powoli zapomina o rzeczach nieprzyjemnych, porównuje się z innymi.

3. Wreszcie nie może się pohamować, zaczyna się przechwalać i chełpić. „Nie chce ciebie pouczyć ani od ciebie nauczyć się, czego sam nie wie, ale chce utwierdzić się w przekonaniu, że ty wiesz, iż on wie”.

4. Następnie przestają mu wystarczać zasady wspólnoty, pragnie się wyróżnić. Nie pragnie być lepszy, ale chce wydawać się lepszy. Przygląda się braciom i stara się ich prześcignąć w pozorach dyscypliny.

5. Kiedy uzyska podziw co mniej wnikliwych, nie zważa na swoje motywy, delektuje się tak uzyskaną reputacją.

6. Staje się zarozumiały.

7. Na siódmym szczeblu przyłącza się zuchwałość. Wypowiada się niepytany, zasiada wyżej, ustala reguły, oczekuje przyznania mu władzy.

8. Na ósmym etapie rozgrzesza się z wszelkiej winy: „Ja tego nie zrobiłem. Zrobiłem to, ale to nie grzech. Chyba to grzech, ale pomniejszy. Może to nawet poważny grzech, lecz miałem dobre intencje”. Jak Adam i Ewa tłumaczy się, że został przywiedziony do złego. Chociaż są to brzydkie i niegodne wymówki, znacznie gorsza jest jednak obłudna spowiedź.

9. W tym momencie pojawia się fałszywa pokora. Chce zmazać piętno, a nie winę. Jest zgubiony, jeśli z Bożą pomocą nie uda mu się zejść z tej drogi.

10. Na dziesiątym szczeblu ogarnia go jeszcze większa bezczelność i bezwstyd.

11. Krokiem jedenastym jest przyzwolenie na wszelki występek.

12. Krokiem dwunastym pełna zgoda na ustawiczne życie w grzechu i utrata świadomości grzechu.

Powróćmy jeszcze raz do marcowych Misji Świętych...

Weronika - Czas misji świętych był przygotowaniem do Świąt Wielkiej Nocy. Był dla mnie czasem, a właściwie chwilami, zatrzymania się w codziennym zabieganiu (nie mogłam nawet uczestniczyć we wszystkich spotkaniach z powodu obowiązków zawodowych). Był czasem przemyślenia swojej postawy, mojej relacji z ludźmi, relacji do Boga i z Bogiem. Słowa Księdza Tadeusza Czakańskiego budziły sumienie, zwłaszcza te o stopniach pychy. Uświadomiły mi one i wyjaśniły pewne sprawy, rozjaśniły spojrzenie. Mam nadzieję, że też pozwolą skorygować moją postawę i skłonią do poprawy postępowania... Niezwykłe wrażenie wywarła też ostatnia modlitwa pod krzyżem misyjnym. My się modlimy, inni obok pracują. Podobnie było podczas drogi krzyżowej w Jerozolimie, gdy podążaliśmy od stacji do stacji pomiędzy zabieganym tłumem, przepychając się między ludźmi. I tak też codziennie - modlić można i trzeba się właściwie w każdej chwili dnia, w domu, w drodze do pracy, w pracy... W każdej chwili można i trzeba utrzymywać łączność z Bogiem, pomimo zamętu dookoła trzeba utrzymywać w sobie ciszę, w której można usłyszeć słowa Pana.

Krystyna – W moim życiu były to czwarte Misje Święte, w których świadomie uczestniczyłam, ale pierwsze na emeryturze. Był to więc błogosławiony czas, w którym – wolna od spraw zawodowych - mogłam się spokojnie zatrzymać i uczestniczyć we wszystkich naukach misyjnych. Ksiądz Tadeusz okazał się nie tylko wspaniałym kaznodzieją, ale ciepłym i serdecznym człowiekiem, który potrafił nie tylko słowem, ale także promiennym uśmiechem i żartem przekonać każdego, że Bóg jest Miłością! Podobała mi się jego autentyczna wiara i otwarte serce na każdego zagubionego człowieka. Stąd jestem pewna, że nie tylko mnie, ale wielu innym parafianom pomógł wyprostować ścieżki do Pana Boga. Dla mnie osobiście był to czas głębokich przeżyć duchowych i przygotowania do radosnych Świąt Wielkanocnych. Mogłam na nowo przypomnieć sobie najważniejsze prawdy naszej wiary i uświadomić jak bardzo każdy z nas jest ważny dla Pana Boga, który jest Miłością, który kocha nas nieskończenie bez względu na to kim i jacy jesteśmy. Ks. Tadeusz w swoich naukach misyjnych przekazał nam także wiele cennych wskazówek życiowych, zwracając uwagę na różnice między kobietą i mężczyzną, na tle których powstają nieporozumienia w małżeństwach. Najcenniejszą nauką misyjną był – moim skromnym zdaniem - wtorkowy wykład ks. Tadeusza na temat pychy. Pycha to przecież najgorszy grzech! Wdzięczna mu jestem także za ukazanie znaczenia modlitwy i czytania Słowa Bożego w rozwoju naszego życia duchowego oraz mocy sakramentów świętych, o której tak często zapominamy. Pięknym świadectwem naszej wiary było wieczorne zakończenie Misji Świętych pod krzyżem na zewnątrz naszego kościoła, gdy ks. Tadeusz zaprosił nas wszystkich do braterskich uścisków i do wspólnej modlitwy, także pracujących tuż za płotem budowlańców z Ukrainy. A na koniec zachęcił nas, abyśmy nie zostawiali Pana Jezusa w świątyni, ale szli z Nim „na całość” i zapraszali Go do wszystkich sfer naszego życia! Wskazując wtedy księżyc w kształcie rogalika na wieczornym niebie zwrócił nam także uwagę na piękną jak księżyc Maryję, naszą najlepszą Matkę i Przewodniczkę po życiowych drogach. Tym jednym zdaniem ks. Tadeusz przekazał nam bardzo wiele, bo księżyc pod stopami Maryi jest symbolem Jej zwycięstwa nad zmiennością tego świata. Niby wszyscy deklarują dążenie do dobra, a jednak ciągle wkrada się w nasze życie zło, krzykliwe, nachalne, wszędobylskie... To zło wzorem Maryi musimy kłaść pod swoje stopy i pokonywać przez dobro. Tak więc misyjna nauka moralna płynąca z wizerunku Maryi depczącej księżyc mobilizuje nas do codziennej walki o DOBRO, o czyste dusze i serca w Imię Boże.

Piotr – Gdy nadchodzi wiosna i pełne nadziei Święta Wielkanocne należy gruntownie posprzątać nie tylko nasze domy i obejścia, ale także nasze dusze i serca, często zaśmiecone grzechami i małą świadomością co tak naprawdę jest grzechem? Misje Święte bardzo mi pomogły w tych porządkach, a nauki ks. Tadeusza oparte na Słowie Bożym zapadły głęboko w sercu. Mam nadzieję, że na zawsze, nie tylko na dziesięć lat do następnych Misji Świętych.

Maria – Ostatnie Misje Święte w naszej parafii były wyjątkowo wspaniałe i mnie osobiście bardzo potrzebne. Nauki misyjne ks. Tadeusza dały mi bardzo wiele cennych wskazówek do przeżywania trudnej nieraz codzienności, do zmagania się z wieloma trudnościami, chorobami i słabościami. Dotarło do mnie jak nigdy dotąd, że należy zawsze w pierwszej kolejności pamiętać o tym, że nad wszystkim czuwa Bóg – Miłość, a to daje ogromną nadzieję i siłę do pokonywania wszelkich trudów. Szkoda, że Misje Święte są tylko co dziesięć lat, bo moim zdaniem powinny być co najmniej co pięć lat! Dają bowiem niesamowite umocnienie! Bogu i ks. Tadeuszowi niech będą dzięki!

Zofia – Ze względu na wiek i niezbyt dobry stan zdrowia musiałam w czasie Misji Świętych pokonywać liczne ograniczenia z tym związane, by w pełni w nich uczestniczyć. Wspominam jednak te dni jako bardzo szczęśliwe i pełne bliskości Boga. Umocniona Sakramentem Chorych i błogosławieństwem lurdzkim dotrwałam do końca. Piękne było też spotkanie dla chorych i seniorów w salce katechetycznej. Bardzo podobała mi się otwartość ks. Tadeusza i jego autentyczna wiara w Bożą Miłość, którą w każdej nauce chciał nam przekazać i udało mu się to w 100%. Wdzięczna mu jestem za to, że znalazł także dla mnie czas, by porozmawiać o nurtujących mnie problemach życia duchowego. Misje Święte znakomicie przygotowały mnie do Świąt Wielkanocnych, które przepełniona paschalną radością spędziłam w gronie rodzinnym. Bogu niech będą dzięki za te piękne dni.

Jan – Ksiądz Tadeusz prowadził nauki misyjne w bardzo przystępny, życiowy sposób. Taki styl prowadzenia misji bardzo mi odpowiadał. Dobrze się tych nauk słuchało i przemawiały do mego serca. Potrafił „na wesoło” uświadomić nam, jak powinny na co dzień wyglądać relacje w małżeństwie. Opisane przez niego scenki z życia wzięte na przykład o wieczornym dialogu małżonków były pełne humoru, ale i życiowej mądrości. Teraz na słowa: słoneczko, gwiazdeczko, dobranoc - uśmiechamy się do siebie i wiemy o co chodzi... Nauki misyjne są bardzo potrzebne, bo porządkują nam wiele codziennych spraw i relacji z bliźnimi, ale przede wszystkim z Panem Bogiem.

Naprawdę ten człowiek był Synem Bożym! (Mk 15,39)

Słowo, które rodzi życie.
Triumfalny wjazd Jezusa do Jerozolimy i opowieść o cierpieniu to dwie sceny dzisiejszej celebracji, które w bardzo obrazowy sposób przedstawiają dwie przeciwne sobie koncepcje Mesjasza, który ma przyjść: chwalebnego króla, którego wszyscy oczekiwali i cierpiącego sługi, którego Bóg przygotował dla naszego zbawienia.
Pasja, którą słyszymy w tę niedzielę, to relacja Marka. Możemy w niej dostrzec te cechy. Przede wszystkim pewna surowość w opisie bez upiększeń i bez pomijania najbardziej ludzkich i może zaskakujących aspektów męki Jezusa. Marek mówi o "lęku i udręce"; opisuje trzykrotne błaganie Jezusa skierowane do Ojca o uwolnienie od cierpienia; ze słów Jezusa na krzyżu pamięta tylko Jego krzyk, że został opuszczony przez Ojca (Boże mój, Boże mój, dlaczego mnie opuściłeś?): wszystkie szczegóły, które inni ewangeliści albo łagodzą, albo nawet pomijają. Następnie postępujące akcentowanie mesjańskich tytułów w czasie opowiadania (Syn Człowieczy, Mesjasz, Król Żydów), którego kulminacją jest otwarte wyznanie wiary poganina, centuriona, u stóp krzyża: "Prawdziwie ten człowiek był Synem Bożym! ".
Ewangelia mówi nam o wielkim cierpieniu Jezusa, które rodzi się z posłuszeństwa Ojcu, ale także o trudnej drodze wiary apostołów i pierwszych uczniów: człowiek, niewolnik egoizmu i ofiara własnych wad i grzechów, z których nie wie, jak wyjść, chorzy, biedni, prześladowani ... Jezus ofiarował swoje życie, aby wybawić nas wszystkich od grzechu. Kto poświęci się dziś, aby wykupić na wolność uciśnionych?
My, którzy chcemy być chrześcijanami, możemy ofiarować naszą miłość uczynioną z małych lub wielkich gestów. I ta nasza miłość będzie kontynuacją tej wielkiej miłości "Tego, który oddaje życie za swoich przyjaciół".
Komentarz pod redakcją Giovanniego C.

Módlmy się za siebie wzajemnie

W tygodniu od 25 marca do 31 marca 2018 roku modlimy się za mieszkańców ulicy GILÓW. W szczególny sposób pamiętamy o chorych i osłabionych wiekiem oraz o zmarłych, którzy kiedyś mieszkali przy tej ulicy. Niech nasza modlitwa będzie dla nich źródłem obfitych łask i darów Bożej Opatrzności.

Szkoła językowa
Życie, które rodzi słowo.
Gdy dowiedzieliśmy się, że pewna afrykańska dziewczyna nie mogła znaleźć pracy, ponieważ nie znała języka, założyliśmy bezpłatną szkołę języka włoskiego dla obcokrajowców. Pracowaliśmy dużą grupą, aby zorganizować lokal, stoły, krzesła i tablicę. Trzy razy w tygodniu odbywały się lekcje dla sporej grupy katolików i muzułmanów.
Pod koniec lipca kończymy kurs imprezą: typowe potrawy, tańce i piosenki. W pewnym momencie Kady, muzułmanin, zaczyna śpiewać pieśń ze Mszy katolickiej. Każdy stara się być darem dla innych.
Utrzymujemy nadal kontakty i doświadczamy, że jeśli położymy jako fundament naszej służby szacunek dla innych i prawdziwą solidarność, jej owoce są wspaniałe. Musa, zapraszając nas na swój ślub, mówiła nam, jak ważna dla jej życia była nasza przyjaźń.

L.G. - Włochy


Ewangelia wg św. Marka
(Mk 14,1 – 15,47)

Najwyższa miłość Boga do ludzi. Przyjęcie hańby, by wyprowadzić ich z haniebnego następstwa ich grzechów. Różne postawy ludzi patrzących na Mękę. Żądanie śmierci. Lekceważenie. Obojętność. Uleganie manipulacji. Trwanie pod krzyżem. Współczucie. Zapewnienie godnego pogrzebu. Kiedy i w jakich okolicznościach przyjmowałem podobne postawy?

Boże drogowskazy na każdy dzień

„Nie ustawać w dawaniu”

Jeśli myślimy, żeby ciągle dawać rzeczy materialne, to nie zawsze będziemy je mieli. Jeśli natomiast będziemy mieli stałą postawę dawania, to z wielkim zapałem będziemy żyli hasłem dnia dzisiejszego. Zawsze możemy coś ofiarować: dobre słowo, wysłuchanie kogoś, dobrą radę lub praktyczną wskazówkę, naszą aktywną i solidarną obecność, albo modlitwę. Lista mogłaby być długa i nieskończona, ponieważ nie ma takiej sytuacji, w której nie moglibyśmy czegoś podarować. Nawet będąc złożeni chorobą możemy ofiarować Bogu nasze cierpienie jako pewną wartość, która może komuś pomóc lub wesprzeć Jego przedsięwzięcia.
Bóg przyjmuje nasze dary i zamienia je wszystkie w miłość do bliźnich.

„Umieć z miłości zmieniać własne plany”

Miłość konkretna wymaga w działaniu małych i dużych wyrzeczeń, ale w żadnym przypadku nie sprawia bólu. Przeciwnie, życie miłością przynosi wiele korzyści. Ewidentna strata staje się zyskiem i niesie z sobą pokój i radość. Lubię postępować rutynowo, według z góry ustalonego planu, bo to pozwala mi lepiej zorganizować dzień. Ale zawsze jestem otwarty na sytuacje nieprzewidziane i możliwe zmiany. Głównie, gdy nadarza się okazja, by miłować kogoś konkretnie. To daje mi nowe światło, a sprawy zaplanowane wcześniej wcale na tym nie cierpią. Często nawet przebiegają o wiele lepiej. Umiejętność odkładania na bok własnych planów, by miłować, czyni nas ekspertami od pełnienia woli Bożej: tak tej zaplanowanej, jak i tej zaskakującej nas w nowych okolicznościach.

„Żyć miłością wzajemną”

W Niebie miłość wzajemna jest stylem życia. Możemy przyjąć ten styl życia też tu na ziemi. Trzeba zacząć od podjęcia takiej decyzji; od pragnienia życia miłością bezgraniczną mającą na oku jeden cel, by dotrzeć do serc wszystkich ludzi oraz do serca Boga samego. Miłość wzajemna przyjęta jako styl życia wypełnia wszystkie przepisy prawa. Więcej jeszcze, jest ponad wszelkim prawem, ponieważ kto miłuje nie przekracza żadnego przepisu prawa ani nie opuszcza żadnego obowiązku, gdyż chce tylko dobra. Miłość wzajemna wymaga wielkiego samozaparcia, ale niesie z sobą o wiele większą nagrodę, ponieważ wprowadza między ludźmi relacje, które panują w Trójcy Świętej.

„Z miłości zmieniać się na lepsze”

Poprawianie jest czymś dobrym, jeśli zaczynamy od siebie samych. Powinniśmy zadumać się głęboko nad naszymi wadami i ograniczeniami wiedząc, że próby systematycznego eliminowania ich, każdej po kolei, byłyby bezowocne. Lepsze efekty przynosi rozwijanie cnót przez stosowanie ich w życiu codziennym. Zauważymy ich korzystny wpływ na nasze życie, a po jakimś czasie zobaczymy, że wiele naszych wad znika. Bardziej opłaca się rozwijać cnoty niż zwalczać wady. Motywacją do tych zmian powinna być zawsze miłość. Zmieniać się na lepsze z miłości. Rozwijać cierpliwość, wytrwałość, pokorę, szczerość, miłosierdzie, łagodność, dobroć, czystość serca, wielkoduszność i wiele innych cnót. Jedna po drugiej, dzień po dniu. Obyśmy pod koniec dnia mogli Bogu ofiarować cały monument cnót wystawiony naszym wysiłkiem i z Jego pomocą.

„Żyć konsekwentnie Słowem Bożym”

Trzeba żyć słowem Bożym, które zawsze przynosi owoce. Żadne słowo wypowiedziane przez Boga nie wraca do Niego zanim wpierw nie wypełni Jego woli i nie przyniesie skutków przez Niego zamierzonych (por. Iz 55, 11). Kiedy żyjemy choćby jednym zdaniem Pisma Świętego, to odkrywamy jego potężne światło. A kiedy żyjemy nim konsekwentnie, to zmienia ono nasze życie i świat wokół nas. Im intensywniej nim żyjemy, tym lepiej je rozumiemy, a jego światło przenika całe nasze życie. Żyjąc słowem niejako ratyfikujemy pakt wierności Bogu, na co On odpowiada swoją łaską. Słowo Boże nie usprawiedliwia zachowań nie mających nic wspólnego z miłością, bo miłość ze swej strony jest jak reflektor, który oświeca słowo Boże, i pomaga nam żyć nim konsekwentnie.

„Dodawać otuchy i pocieszać cierpiących”

Kiedy spotykamy osobę cierpiącą, to powinniśmy postawić się na jej miejscu i popatrzeć na sytuację z jej punktu widzenia. Tylko w ten sposób możemy dodać otuchy i pocieszyć cierpiącego: zrozumieć dogłębnie jego problem, zjednoczyć się z nim i wziąć na siebie jego cierpienie; doznaną przemoc lub krzywdę, chorobę, niepowodzenie, wypadek, rozczarowanie. Nie jest ważne jakie i jak wielkie jest to cierpienie. Ważna jest nasza przyjazna i solidarna bliskość, która przynosi pociechę i dodaje otuchy. Może nie znajdziemy rozwiązania problemu, ale z pewnością nasze wsparcie doda odwagi do zmierzenia się z nim, by na nowo odzyskać pokój wewnętrzny i siły, by mimo wszystko iść na przód. Miłość przynosi światło, dodaje otuchy i pociesza.

„Mieć na uwadze dobro drugiego”

Jeżeli pragnienie miłowania jest już miłością, to branie pod uwagę dobra drugiego też jest miłością. Jednakże pragnienie to powinno przełożyć się na konkretne gesty i słowa, gdyż inaczej stanie się brakiem miłości. Musimy nadto uważać, by nie powtarzać pięknych ale zdawkowych i nie mających głębszego znaczenia życzeń: miłego dnia, szczęścia i samych sukcesów. Nasze słowa powinny wyrażać szczere pragnienie, żeby drugi był rzeczywiście szczęśliwy. Największym dobrem, jakie możemy życzyć drugiemu, to by urzeczywistnił się plan miłości, jaki Bóg nakreślił dla niego. A my mamy być gotowi pomóc mu w realizacji tego planu. A zatem „mieć na uwadze dobro drugiego” powinno zawierać w sobie miłość i prawdę, miłość i sprawiedliwość, miłość i przebaczenie.

„Być szafarzem radości”

Być szafarzem radości, to eksponować w czynach miłość do życia, ukazywać skutki życia Słowem Bożym, dzielić się owocami pracy Boga w naszej duszy. Nikt nie może pozbawić mnie radości z tego, że jestem i czuję się dzieckiem Boga; mogę nią promieniować rozdając miłość Bożą tym, których spotykam. Radość to nie przelotna wesołość, to postawa życiowa, to siła ducha, to czucie się spełnionym, to pełnia życia. Nie mogę rozdawać radości bez podarowania się innym. Dawać siebie takim, jaki jestem, swoje talenty, które darmo otrzymałem, zrozumienie, które pochodzi od Ducha Świętego, swoje doświadczenie codziennego życia z Bogiem. Rozdawać radość, uśmiechać się całą duszą, nawet, gdyby moją radość przesłaniały łzy.

„W miłowaniu nie ma przeszkód”

„[Miłość] wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma” (1 Kor 13, 7). „Miłość wszystko zwycięża” (Wergiliusz). Kto już rzeczywiście miłował, ten zna prawdę tych słów. Nie chodzi o miłość, która rodzi się z uczuć, ale o miłość, której źródłem jest serce pragnące służyć wszystkim. Nic nie może przeszkodzić nam miłować, ponieważ miłujemy każdego bez różnicy, ponieważ w każdej sytuacji umiemy podjąć inicjatywę i pierwsi zacząć miłować, ponieważ miłujemy przebaczając. Miłość ma siłę dośrodkową, ponieważ pociąga ludzi z każdego zakątka świata do życia w miłości wzajemnej. Miłość ma siłę odśrodkową, ponieważ przekracza wszystkie granice i dociera do najdalszych rejonów świata. Przez modlitwę miłość sięga nieba i stamtąd wraca jako wstawiennictwo. Przez braci miłość dociera do Boga, a On ją odwzajemnia deszczem łask.

„Umieć cierpliwie czekać”

Nic nie dzieje się poza swoim czasem i na wszystko w tym życiu jest odpowiednia pora. Będą zbiory, jeśli był zasiew, czyli nie możemy mieć postawy biernej. Sami musimy tworzyć własną historię. Nasze pragnienia nie mogą wyprzedzić ani nie mogą cofnąć czasu. Tak samo jak i zasiew nie przyniesie plonu przed przewidzianą na to porą. Nasza rola polega na przygotowaniu gleby, umieszczeniu sadzonki w ziemi, pielęgnowaniu młodej roślinki, odpowiednim przycinaniu jej i czekaniu na czas owocowania. Podobnie musimy postępować z sobą. Czasami chcielibyśmy szybko zmienić drugich, a tymczasem powinniśmy zmieniać przede wszystkim siebie. Odcinajmy wszystko to, co przeszkadza nam rodzić dobre owoce, i umiejmy cierpliwie czekać na odpowiednią porę, na porę Boga.

„Bóg posługuje się także nami”

Bóg działa przez nas. Czasami słyszymy: „Bóg cię tu przysłał”. Z pewnością dlatego, że zjawiliśmy się u kogoś w chwili, w której potrzebował on pomocy i prosił o nią Boga. To może wyglądać na czysty przypadek, ale jeśli staramy się miłować tę osobę w jej potrzebach, to Bóg posługuje się nami, by przyjść do niej i okazać jej swoją ojcowską nieskończoną miłość. Codziennie rano, kiedy odmawiam moje modlitwy, oddaję się Bogu do dyspozycji, by w ciągu całego dnia być Jego narzędziem i przynosić każdemu, kogo w tym dniu spotkam, Jego miłość i Jego łaski, poczynając od moich najbliższych. Nie zawsze moja ludzka kondycja pomaga mi w tym i czasami sam staję się przeszkodą. Wtedy od razu staram się nawrócić i zacząć od nowa. Uczestnicząc w tych działaniach Boga wielbię Go za to, gdyż rozumiem, że tylko On jest w stanie w tak intymny i tak głęboki sposób docierać do każdego człowieka.

„W swoich wyborach kierować się dobrem”

Powinniśmy starać się o doskonałość we wszystkim, co czynimy. Nie po to, by być lepszymi od innych, ale by móc im lepiej służyć. Starać się o doskonałość w miłości. Tej miłości, której uczył nas Jezus. Wyróżnia się ona tym, że jest: przyciągająca, bo miłuje wszystkich; inspirująca, bo miłuje jako pierwsza; nieziemska, bo miłuje tak, jak ktoś pragnie być miłowany; niezłomna, bo umie przebaczać i zaczynać od nowa; jedyna i powszechna, bo w każdym rozpoznaje obecność Jezusa; żarliwa, bo dąży do wzajemności. Jeśli będziemy mieć taką koncepcję miłości, to we wszystkich naszych wyborach będziemy kierować się dobrem.

„Ocierać łzy cierpiącym”

„Weselcie się z tymi, którzy się weselą, płaczcie z tymi, którzy płaczą” (Rz 12, 15). Przyjazna obecność w chwilach cierpienia jest ważniejsza niż próba rozwiązania problemu, którego czasami nie da się rozwiązać. Jednakże fakt czyjejś bliskości w cierpieniu przynosi pociechę i światło, które pomagają zacząć od nowa. Taka bliskość jest źródłem światła dla cierpiącego i pocieszającego, gdyż prowadzi do odkrycia obecności Boga w ciemnościach cierpienia. Jezus w ośmiu błogosławieństwach objawił nam „Boga pocieszenia”. Możemy być dla siebie nawzajem: reakcją na ubóstwo; pociechą w płaczu; nagrodą dla pokornych, cichych i czystego serca; sprawiedliwością dla tych, którzy jej szukają i którzy są prześladowani z powodu Jezusa; a dla wszystkich miłosierdziem. Naszą miłością możemy ocierać łzy wszystkim cierpiącym.

„Wybierać drogę miłości”

Droga miłości jest trudna, wąska i usłana przeszkodami, ale jedyna, która prowadzi do celu. Wybrać drogę miłości oznacza codziennie podejmować swój krzyż, przykładać rękę do pługa i nie oglądać się wstecz. Jest to droga wiarygodna, nie wiedzie na manowce. Może być wyboista ale za to dobrze oświetlona; wymaga wyrzeczeń, ale daje zadowolenie; jest długa, ale wydaje się być krótka, bo zaczyna się i kończy w chwili obecnej. Drogę miłości wybiera ten, kto wie, dokąd chce dojść. Jest to droga prawdy, która prowadzi do Boga przez brata.

Apolonio Carvalho Nascimento
(przekład z włoskiego: rk)

Strona 3 z 66

Parafia
Najświętszych Imion
Jezusa i Maryi

ul. Przyklinga 12, 
40-551 Katowice-Brynów
tel. 32 251 86 60
brynow.jm@archidiecezja.katowice.pl


Msze Święte:

niedziele i święta:
7:30, 9:00, 10:30, 12:00, 18:00

dni powszednie:
8:00, 18:00

piątki
8:00, 16:30 (szkolna), 18:00


Nabożeństwa

Adoracja Najświętszego Sakramentu
czwartek 17:00 – 18:00

Nabożeństwo ku czci Serca Pana Jezusa
pierwszy piątek 8:30, 18:30


Kancelaria Parafialna

(od 22.01.2018 nowe godziny)
poniedziałek

9:00-10:00, 16:45-17:45
wtorek
9:00-10:00
środa
16:45-17:45
czwartek
9:00-10:00, 16:45-17:45
piątek
9:00-10:00

 

 chrzty i roczki

1. niedziela miesiąca 12:00

 

protokoły przedślubne
po mszy św. wieczornej - po umówieniu


numer konta bankowego:
BOŚ: 05 1540 1128 2001 7050 4713 0001


 

Szukaj na stronie