Bez kategorii

ORĘDZIE PAPIEŻA FRANCISZKA NA XXVI ŚWIATOWY DZIEŃ CHOREGO 2018

Mater Ecclesiae: „Oto syn Twój (…) Oto Matka twoja”.
I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie” (J 19, 26-27)

Drodzy Bracia i Siostry!

Posługa, jaką Kościół niesie chorym i osobom, które się nimi opiekują, musi być kontynuowana z wciąż odnawianą energią, z wiernością poleceniu Pana (por. Łk 9, 2-6; Mt 10, 1-8; Mk 6, 7-13) i zgodnie z bardzo wymownym przykładem, jego Założyciela i Nauczyciela.
W tym roku tematem Dnia Chorego są słowa, które Jezus, wywyższony na krzyżu, kieruje do swojej Matki Maryi i do Jana: „'Oto syn Twój (…) Oto Matka twoja'. I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie” (J 19, 26-27).

1. Te słowa Pana rzucają głębokie światło na tajemnicę krzyża. Nie jest on beznadziejną tragedią, ale miejscem, gdzie Jezus ukazuje swoją chwałę i przekazuje swoją ostatnią wolę miłości, która staje się konstytutywną zasadą wspólnoty chrześcijańskiej i życia każdego ucznia.
Przede wszystkim słowa Jezusa zapoczątkowują powołanie Maryi jako Matki całej ludzkości. Będzie Ona w szczególności Matką uczniów swojego Syna i będzie się nimi opiekowała i czuwała nad ich drogą. A wiemy, że matczyna troska o syna czy córkę obejmuje zarówno materialne, jak i duchowe aspekty ich wychowania.
Niewysłowione cierpienie krzyża przeszywa duszę Maryi (por. Łk 2, 35), ale Jej nie paraliżuje. Przeciwnie, zaczyna się dla Niej, jako Matki Pana, nowa droga poświęcenia. Jezus na krzyżu troszczy się o Kościół i o całą ludzkość, a Maryja jest powołana do dzielenia tej Jego troski. Dzieje Apostolskie, opisując wielkie wylanie Ducha Świętego w dniu Pięćdziesiątnicy, ukazują Maryję, która zaczęła wykonywać swoje zadanie w pierwszej wspólnocie Kościoła. Zadanie, które nigdy się nie kończy.

2. Uczeń Jan, umiłowany, reprezentuje Kościół, lud mesjański. Ma on uznać Maryję za swoją Matkę. A w tym uznaniu ma Ją przyjąć, kontemplować w Niej wzór ucznia, a także macierzyńskie powołanie, które Jezus Jej powierzył, wraz z troskami i projektami, jakie się z tym wiążą – ma być Matką, która kocha i rodzi dzieci, potrafiące kochać zgodnie z przykazaniem Jezusa. Zatem macierzyńskie powołanie Maryi, powołanie do opieki nad dziećmi przechodzi na Jana i na cały Kościół. Cała wspólnota uczniów jest włączona w macierzyńskie powołanie Maryi.

3. Jan, jako uczeń, który dzielił z Jezusem wszystko, wie, że Nauczyciel chce doprowadzić wszystkich ludzi do spotkania z Ojcem. On może zaświadczyć, że Jezus spotykał wielu ludzi, którzy byli chorzy na duchu, gdyż byli pełni dumy (por. J 8, 31-39), i chorych na ciele (por. J 5, 6). Wszystkim im darował miłosierdzie i przebaczenie, a chorym – także uzdrowienie fizyczne, znak obfitości życia w królestwie, gdzie każda łza zostaje osuszona. Tak jak Maryja, uczniowie są powołani, by opiekowali się sobą nawzajem, ale nie tylko. Wiedzą, że serce Jezusa jest otwarte dla wszystkich bez wyjątku. Wszystkim musi być głoszona Ewangelia o królestwie i wszystkich, którzy są w potrzebie, musi obejmować miłość chrześcijan, po prostu dlatego, że są osobami, dziećmi Bożymi.

4. To macierzyńskie powołanie Kościoła w stosunku do osób będących w potrzebie i chorych urzeczywistniało się na przestrzeni jego dwutysiącletniej historii w przebogatej serii inicjatyw na rzecz chorych. Nie należy zapominać o tej historii ofiarności. Dziś trwa ona nadal na całym świecie. W krajach, gdzie istnieją wystarczające systemy publicznej opieki zdrowotnej, działalność zgromadzeń katolickich, diecezji i ich szpitali oprócz zapewniania opieki medycznej na wysokim poziomie ma na celu stawianie człowieka w centrum procesu leczenia i prowadzenie badań naukowych z poszanowaniem życia i chrześcijańskich wartości moralnych. W krajach, w których systemy opieki zdrowotnej są niewystarczające lub ich brakuje, Kościół stara się zaoferować ludziom możliwie jak najwięcej w zakresie opieki zdrowotnej, aby wyeliminować śmiertelność niemowląt i wykorzenić niektóre szeroko rozpowszechnione choroby. Gdziekolwiek się znajduje, stara się on leczyć, nawet kiedy nie jest w stanie przywrócić zdrowia. Obraz Kościoła jako „szpitala polowego”, otwartego dla wszystkich zranionych przez życie, jest rzeczywistością bardzo konkretną, bowiem w niektórych częściach świata tylko szpitale misyjne i diecezjalne zapewniają niezbędną opiekę zdrowotną ludności.

5. Pamięć o długiej historii posługi niesionej chorym jest powodem do radości dla wspólnoty chrześcijańskiej, a przede wszystkim dla tych, którzy w dzisiejszych czasach pełnią tę posługę. Trzeba jednak patrzeć na przeszłość, zwłaszcza po to, aby się nią ubogacać. Od niej powinniśmy się uczyć: wielkoduszności, aż po całkowite poświęcenie się wielu założycieli instytutów posługującym chorym; kreatywności, inspirowanej przez miłość, wielu inicjatyw realizowanych na przestrzeni wieków; zaangażowania w badania naukowe, aby oferować chorym nowatorskie i niezawodne leczenie. To dziedzictwo przeszłości pomaga dobrze planować przyszłość. Na przykład, aby ustrzec szpitale katolickie przed niebezpieczeństwem stosowania logiki przedsiębiorstwa, która na całym świecie usiłuje włączyć opiekę zdrowotną w działalność rynkową, czego skutkiem jest odrzucanie ubogich.
Myślenie organizacyjne i miłość wymagają natomiast tego, aby była szanowana godność człowieka chorego i żeby był on zawsze stawiany w centrum procesu leczenia. Takie nastawienie winno cechować także chrześcijan pracujących w placówkach publicznych, którzy są powołani do tego, by przez swoją służbę dawali dobre świadectwo o Ewangelii.

6. Jezus pozostawił Kościołowi w darze swoją moc uzdrawiania: „Te zaś znaki towarzyszyć będą tym, którzy uwierzą: (…) Na chorych ręce kłaść będą, a ci odzyskają zdrowie” (Mk 16, 17-18). W Dziejach Apostolskich czytamy opis uzdrowień dokonanych przez Piotra (por. 3, 4-8) i Pawła (por. 14, 8-11). Odpowiedzią na dar Jezusa jest zadanie Kościoła, który wie, że powinien obejmować chorych takim samym jak jego Pan spojrzeniem, pełnym czułości i współczucia. Duszpasterstwo służby zdrowia jest i zawsze pozostanie niezbędnym i istotnym zadaniem, które należy realizować z wciąż nowym zapałem, poczynając od wspólnot parafialnych aż po najlepsze ośrodki opieki zdrowotnej. Nie możemy w tym miejscu nie wspomnieć o czułości i wytrwałości, z jakimi wiele rodzin opiekuje się swoimi dziećmi, rodzicami i krewnymi, chronicznie chorymi lub z poważną niepełnosprawnością. Opieka świadczona w rodzinie jest nadzwyczajnym świadectwem miłości do osoby ludzkiej i winna być otaczana odpowiednim uznaniem oraz wspierana przez stosowną politykę. Dlatego lekarze i pielęgniarze, kapłani, osoby konsekrowane i wolontariusze, członkowie rodzin oraz wszyscy, którzy angażują się w opiekę nad chorymi, uczestniczą w tej misji Kościoła. Jest to wspólna odpowiedzialność, która podnosi wartość codziennej posługi każdego.

7. Maryi, Matce czułości, pragniemy powierzyć wszystkich chorych na ciele i duchu, aby umacniała ich nadzieję. Prośmy Ją także, aby nam pomagała być otwartymi na chorych braci. Kościół wie, że potrzebuje specjalnej łaski, aby mógł sprostać swojej posłudze ewangelicznej w zakresie opieki nad chorymi. Toteż zjednoczmy się wszyscy w modlitwie do Matki Pana, błagając usilnie, aby każdy członek Kościoła przeżywał z miłością powołanie do służby życiu i zdrowiu. Niech Dziewica Maryja wstawia się za tym XXVI Światowym Dniem Chorego; niech pomaga osobom chorym przeżywać swoje cierpienie w jedności z Panem Jezusem i niech wspiera tych, którzy się nimi opiekują. Wszystkim – chorym, pracownikom służby zdrowia i wolontariuszom – udzielam z serca Błogosławieństwa Apostolskiego.

Franciszek

Modlitwy do Matki Boskiej za chorych

Litania do Matki Bożej Uzdrowienia Chorych

Kyrie eleison, Chryste eleison, Kyrie eleison,
Chryste usłysz nas, Chryste wysłuchaj nas,
Ojcze z nieba Boże – zmiłuj się nad nami,
Duchu Święty Boże – zmiłuj się nad nami,
Święta Trójco Jedyny Boże – zmiłuj się nad nami,

Święta Maryjo – módl się za nami,
Matko Boża z Lourdes,
Matko pod krzyżem stojąca,
Matko miłosierna,
Niebieska Lekarko dusz naszych,
Uzdrowienie chorych,
Orędowniczko nasza u Syna,
Pani łagodna i bardzo łaskawa,
Nadziejo chorych i strapionych,
Męstwo cierpiących i prześladowanych,
Pocieszycielko zasmuconych,
Oparcie niewinnych i pokrzywdzonych,
Ostojo cichych i pokornych,
Opiekunko rodzin dotkniętych cierpieniem,
Zwiastunko Bożego pokoju,
Wspomożycielko uciekających się do Ciebie,
Wzorze cierpliwości,
Ratunku ginących grzeszników;
Abyśmy wiernie Synowi Twemu służyli – przyczyń się za nami,
Abyśmy we wszystkim pełnili Jego świętą wolę,
Abyśmy grzechami ciężkimi Go nie zasmucali,
Abyśmy cierpienia nasze przyjmowali z pokorą,
Abyśmy w rozpacz nie popadli,
Abyśmy chorym z miłością służyli,
Abyśmy w chorobie ducha nie tracili,
Abyśmy od niebezpieczeństw duszy i ciała zostali zachowani,
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata – przepuść nam Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata – wysłuchaj nas Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata – zmiłuj się nad nami.

Modlitwa za chorych i cierpiących

Boże, Ojcze nasz, niech Twa Opatrzność czuwa nad chorymi i cierpiącymi, aby nie marnowali cierpienia, lecz umieli je wprzęgać w Twą służbę i włączali je w ofiarę Chrystusa. Daj Ojcze najlepszy, wszystkim cierpiącym łaskę dobrego, owocnego przeżywania cierpienia, dodawaj sił i otuchy, pocieszaj, oszczędzaj ich ile można, pozwól nieść im ulgę. Karm ich, Ojcze, Ciałem Twego Boskiego Syna. Żyj w nich i buduj Swoje Królestwo. Pozwól się realizować powołaniom chorych, błogosław wspólnotom chorych. Pozwól cierpiącym, aby byli pożyteczni dla bliźnich i kościoła. Niech Duch Święty prowadzi ich do świętości i szczęścia wiecznego. Amen.

Modlitwa do Maryi za chorych

Maryjo – bądź u wezgłowia wszystkich chorych świata,
Tych, którzy w tej chwili stracili przytomność i będą umierać,
Tych, którzy rozpoczęli agonię,
Tych, którzy stracili nadzieję na wyzdrowienie,
Tych, którzy krzyczą i płaczą z bólu,
Tych, którzy nie mogą zatroszczyć się o siebie z powodu braku pieniędzy,
Tych, którzy tak bardzo chcieliby chodzić, a muszą pozostawać nieruchomi,
Tych, którzy na próżno szukają w swoim łóżku dogodniejszej pozycji.
Tych, którzy muszą się wyrzec najdroższych planów przyszłości,
Tych zwłaszcza, którzy nie wierzą w lepsze życie,
Tych, którzy buntują się i złorzeczą Bogu,
Tych, którzy nie wiedzą, że Chrystus boleśnie opuszczony na krzyżu cierpiał jak oni i za nich.
Maryjo – bądź u wezgłowia wszystkich chorych świata.
Amen.

Ewangelia wg św. Marka Mk 1, 21-28

Pan Jezus głosi swą naukę z mocą. Inaczej niż uczeni w Piśmie i faryzeusze. Jego słowa to głos Boga. Potwierdzony cudownymi znakami. Uznają Go nawet nieczyste duchy. Natomiast nie uznają Go ludzie złej woli. Dziwią się, lecz nie przyjmują Bożej prawdy. Nam też może grozić przywiązanie do własnych przyzwyczajeń. Otwórzmy się na Boży głos. Módlmy się także za tych, którzy dotąd nie chcą się na niego otwierać.

Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą...

(wspomnienie o śp. Panu Ryszardzie Liebichu)

Z wielkim żalem i smutkiem przystąpiłam do napisania tego wspomnienia o Panu Ryszardzie Liebichu, który odszedł do Pana 11 stycznia br. w wieku 62 lat po ośmiu latach walki z ciężką chorobą nowotworową. Jego pogrzeb odbył się 15 stycznia br. w parafii Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa w Katowicach – Piotrowicach. Oprócz miejscowego duszpasterza ks. Krzysztofa Kregel mszę św. pogrzebową koncelebrowali ks. proboszcz Eugeniusz Krasoń i ks. proboszcz Jarosław Paszkot. Była to okazja, aby z wdzięcznością ofiarować w intencji Zmarłego modlitwę i Komunię świętą, aby jego najbliższej Rodzinie złożyć kondolencje i wyrazy szczerego współczucia. Nie mogło więc na tym pogrzebie zabraknąć delegacji z naszej parafii.

Pan Rysiek, bo tak się do niego zwracaliśmy, od ponad 20 lat – prawdopodobnie od 8 czerwca 1997 roku – przygotowywał do druku teksty i ilustracje do naszej parafialnej gazetki, a poleciła go naszemu ówczesnemu księdzu proboszczowi Eugeniuszowi Krasoniowi red. Stanisława Warmbrand. W okolicznościowym artykule na 18-lecie naszej parafialnej gazetki Michał Lubina tak o nim pisał: - Od bardzo też dawna matryce do druku co tydzień przygotowuje Pan Ryszard Liebich. Za tym przygotowaniem kryje się kawał solidnej roboty: Pan Ryszard wykonuje ostateczny skład komputerowy, w tym zwłaszcza „łamie tekst”, ustala grafikę gazetki i wprowadza ilustracje.
Pamiętam, że kiedyś oddawałam swoje teksty do kolejnych numerów gazetki Księdzu Proboszczowi, a potem przyjeżdżał po te materiały p. Rysiek i zajmował się dalszą pracą nad przygotowaniem gazetki do druku. Naszą współpracę po latach znacznie ułatwił i usprawnił internet, bo w ostatnim czasie wysyłałam Panu Ryśkowi wszystko pocztą elektroniczną. Wszelkie uwagi wymienialiśmy drogą e-mailową najczęściej w czwartkowe wieczory i piątkowe ranki, by wieczorem w piątek mógł się już pojawić na stoliku w naszym kościele kolejny numer „PARAFII U JEZUSA I MARYI”.
Muszę przyznać, że współpraca z p. Ryśkiem była znakomita; był bardzo wyrozumiały i dyspozycyjny, gdy z jakichś zawodowych lub rodzinnych względów nie zdążyłam na czas z tekstami, albo wysyłałam je dopiero późną nocą. O tym, że jest tak poważnie chory dowiedziałam się, gdy kiedyś telefonicznie poprosił mnie o wcześniejsze przesłanie tekstów, czasem z dwutygodniowym wyprzedzeniem, gdy wybierał się do szpitala, bo jak mówił: – Muszę się znów poddać chemioterapii, tak na wszelki wypadek, ale proszę się nie przejmować, gazetka będzie na czas. I nigdy nie zawiódł... Był niesamowicie pogodnym i pełnym nadziei człowiekiem. Na jego twarzy zawsze gościł uśmiech. Mimo choroby z radością przyjął kilka miesięcy temu propozycję ks. proboszcza Eugeniusza Krasonia, aby współuczestniczyć także w powstawaniu biuletynu parafialnego dla parafii pw. św. Jacka w Ochojcu. Nie rozczulał się nad sobą, tylko pracował do końca. I zdążył przygotować swego syna Tomasza, aby teraz on kontynuował jego dzieło i współpracował z obu parafiami przy wydawaniu kolejnych numerów gazetki.
Podczas wymiany e-mailowej korespondencji dotyczącej ostatniego numeru gazetki, jaki przygotował jeszcze p. Rysiek dla naszej parafii, a była to gazetka na niedzielę 7 stycznia br. z wielką nadzieją dzielił się ze mną swoim stanem zdrowia po radioterapii. 2 stycznia tak pisał:
Pani Krystyno droga! Serdecznie pozdrawiam i życzę Pani przede wszystkim zdrowia w tym Nowym 2018 Roku i pociechy z wnuka Kubusia. U mnie nadzieja ciągle rośnie, ważę co prawda 54 kg (19 grudnia ważyłem 61), ale powoli zaczynam jeść coraz więcej, bo obrzęk po antybiotykach znika – powoli, bo powoli, ale jest poprawa (przynajmniej tyle). Jestem słaby i wycieńczony i muszę uważać na wszystkie infekcje dookoła. Pod tym względem jest gorzej niż po chemioterapii, no ale trzeba przyjmować to, co życie niesie i się z tym godzić.
Zapewniałam Pana Ryśka o modlitwie i podziwiałam jego niesamowitą pokorę w przyjmowaniu choroby. 5 stycznia przesłał mi – wraz z wydrukiem gazetki na 7 stycznia 2018 r. – kolejne wieści, tym razem jak się okazało, ostatnie:
Powoli, powoli, a obrzęki się zmniejszają. Odzyskuję wiarę w siebie, no i ciągle walczę z niedożywieniem. Te stracone 10 kilogramów będzie trudno nadrobić, ale jem coraz więcej, bo obrzęki w krtani i gardle się zmniejszają. Mogę połykać bez bólu w krtani coraz większe kawałki jedzenia – oczywiście rozmiękłe i rozdrobione. A jeżeli już czuję ból, to biorę APAP i po jakimś czasie mogę znowu coś w siebie wlać. Myślę, że ważne, by nie tracić nadziei – i to właśnie robię.
Przepraszam za zawracanie głowy moją chorobą, ale chciałem podzielić się z Panią chociaż tym małym postępem w rekonwalescencji, który wlewa w moje serce otuchę.
W moim sercu także pojawiła się wówczas nadzieja, że p. Rysiek pokona chorobę, że wróci do sił i zdrowia. Pan Bóg miał jednak inne plany. 11 stycznia br. zaprosił go na wieczną ucztę w niebie, gdzie nie będzie już musiał zażywać przeciwbólowych leków, gdzie będzie wieczna radość i wesele, gdzie kiedyś wszyscy się spotkamy. Bo jak powiedział ks. Krzysztof Kregel w homilii pogrzebowej: – Żyjemy i umieramy dla Boga. Nikt z nas nie żyje dla siebie.
23 stycznia w brynowskim kościele została odprawiona msza św. w intencji śp. Ryszarda Liebicha. Modliliśmy się właśnie o radość życia wiecznego dla niego. Na zawsze pozostanie w naszej wdzięcznej pamięci i będzie nieodłączną częścią historii naszej gazetki. Niech odpoczywa w pokoju wiecznym. Amen.

Krystyna Kajdan

Ważne zaproszenie dla mieszkańców Katowic

W 2018 roku rozpoczął się II cykl spotkań edukacyjnych z zakresu profilaktyki raka jelita grubego. Serdecznie zapraszamy mieszkańców Katowic do udziału w grupowych spotkaniach informacyjno-edukacyjnych z zakresu profilaktyki raka jelita grubego.

Spotkania są realizowane w ramach projektu pn. „Program profilaktyki i wczesnego wykrywania raka jelita grubego”, który jest współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego. Wartość dofinansowania z UE: 245 473,74 zł. Projekt jest realizowany w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Śląskiego na lata 2014–2020.
Podczas spotkań w placówkach Miejskich Domów Kultury w Katowicach będzie można poznać zasady zdrowego stylu życia (w tym prawidłowej diety) zapobiegające m.in. powstawaniu raka jelita grubego. Spotkania są prowadzone przez wykwalifikowaną kadrę medyczną Partnera projektu, tj. Ośrodka Diagnostyki i Leczenia Chorób Kobiecych oraz Schorzeń Sutka TOMMED – Bula Tomasz z siedzibą w Katowicach przy ul. Żelaznej 1.
W spotkaniach mogą wziąć udział mieszkańcy, którzy w ciągu ostatnich 10 lat nie mieli wykonanego pełnego badania kolonoskopowego, z następujących grup wiekowych:
50–65 lat, niezależnie od wywiadu rodzinnego,
40–49 lat, które mają krewnego pierwszego stopnia, u którego rozpoznano raka jelita grubego,
25–49 lat, z rodzin, w których wystąpił dziedziczny rak jelita grubego niezwiązany z polipowatością̨ (HNPCC). W tej grupie osób konieczne jest potwierdzenie rozpoznania przynależności do rodziny HNPCC z poradni genetycznej na podstawie spełnienia tzw. kryteriów amsterdamskich i ewentualnego badania genetycznego. Członkowie takiej rodziny powinny mieć powtarzane kolonoskopia co 2–3 lata, chyba że badanie genetyczne wskaże, że u danej osoby nie ma mutacji genetycznych i że dana osoba może być zwolniona z wykonywania kontrolnych (nadzorczych) kolonoskopii.
Zgłoszenia do udziału w spotkaniach mogą być dokonywane telefonicznie pod nr tel. 32 350 11 00, 32 607 21 15, 32 607 21 59 lub 664 136 675, drogą e-mailową na adres Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript. lub osobiście w Biurze Projektu znajdującym się w Ośrodku TOMMED w Katowicach przy ul. Fredry 22, p. 142, od poniedziałku do piątku w godzinach 8:00-15:30 bądź w miejscu spotkania bezpośrednio przed jego rozpoczęciem. Liczba miejsc jest ograniczona. O udziale w spotkaniach decyduje kolejność zgłoszeń. Poniżej podajemy adresy i terminy spotkań w I kw. 2018 roku:
MDK ul. Franciszkańska 33 - 31.01.2018 - godz. 17:00
MDK ul. Jankego 136 - 02.02.2018 – godz. 16:30
MDK ul. sołtysia 25  07.02.2018 – godz. 16.30
MDK ul. Boya-Żeleńskiego 83 - 09.02.2018 – godz. 16:30
MDK ul. Grażyńskiego 47 - 16.02.2018 – godz. 17:00
MDK ul. Kołodzieja 42 - 21.02.2018 – godz. 16:30
MDK ul. Jankego 136 - 23.02.2018 – godz. 16:30
MDK ul. Stellera 4 - 28.02.2018 – godz. 16:30
MDK ul. Grażyńskiego 47 - 02.03.2018 – godz. 17:00
MDK ul. Krzyżowa 1 - 07.03.2018 – godz. 16.30
MDK ul. Markiefki 44A - 09.03.2018 – godz. 16:30
MDK ul. Marcinkowskiego - 14.03.2018 – godz. 16:30
MDK ul. Jankego 136 - 16.03.2018 – godz. 16:30

Źródło informacji: www.katowice.eu

O Radości chrześcijańskiej

Papież Paweł VI – Adhortacja apostolska GAUDETE IN DOMINO (fragmenty)
RADUJCIE SIĘ W PANU, ponieważ jest On blisko wszystkich, którzy Go wzywają w prawdzie!
(…) Jest prawdą, że służbę jednania przychodzi Nam wykonywać wśród niemałych rozterek i trudności, ale budzi ją w Nas i umacnia radość Ducha Świętego. Przeto tę ufność, jaką Apostoł Paweł pokładał we wspólnocie Koryntian, i My z całą prawdziwością możemy powtórzyć przenosząc ją na cały Kościół: "Pozostajecie w sercach naszych na wspólną śmierć i wspólne z nami życie. Z wielką ufnością odnoszę się do was... Pełen jestem pociechy, opływam w radość w każdym ucisku". Zaprawdę i Nas miłość przynagla, byśmy was zachęcili do uczestnictwa w tej nad obfitej radości, która jest darem Ducha Świętego.
Odczuliśmy więc wewnętrzną i szczęsną potrzebę skierowania do was (…) Adhortacji Apostolskiej na temat radości chrześcijańskiej, radości w Duchu Świętym. Chcielibyśmy na cześć boskiej radości wyśpiewać jakby hymn, który by się rozlegał w całym świecie, a najbardziej w Kościele; w tym oczywiście zamiarze, ażeby radość rozlała się w sercach ludzi razem z miłością, której ona jest owocem przez Ducha Świętego, który został nam dany. Pragniemy także, aby wasza radość złączyła się z Naszą radością, celem duchowego wyposażenia w pociechę Kościoła Bożego i tych wszystkich ludzi, którzy ochotnym sercem zapragną przyłączyć się do tego obchodu.
Potrzeba radości w sercach wszystkich ludzi
Głosiciel chrześcijańskiej radości winien należycie dostrzegać to zewnętrzne i wewnętrzne świadectwo, które Bóg, stwórca wszechrzeczy, daje o sobie w stworzeniu: "A Bóg widział, że było dobre". Bóg, zanim jeszcze obwieścił siebie za pomocą Objawienia, już powołując człowieka do życia we wszechświecie, co jest dziełem jego potęgi, mądrości i miłości, uzdolnił jego rozum i serce, zarówno do prawdy, jak i do radości. Należy więc zważać na to wołanie, które jakby zapowiedź boskiej tajemnicy wyrywa się z serca człowieka od wczesnych lat dzieciństwa, co się zdumiewa i zachwyca, aż do pogodnej śmierci. Czyż człowiek, zwracając się bacznie do świata, nie przeżywa oprócz naturalnego pragnienia poznania go i posiadania także chęci dopełnienia siebie i uszczęśliwienia? Każdy wie dobrze, że to szczęście ma wiele stopni. Najbardziej znamienną jego postacią jest radość, albo "szczęście" w ścisłym znaczeniu, doznawane wtedy, kiedy człowiek za pomocą swoich najwyższych władz cieszy się posiadaniem jakiegoś dobra poznanego i kochanego . Tak to człowiek doznaje radości, kiedy godzi się z przyrodą, a zwłaszcza kiedy spotyka się z innymi ludźmi, razem z nimi uczestniczy w załatwianiu spraw i przyłącza się do wspólnoty z nimi. Szczególniej doznaje on radości, czyli szczęścia duchowego, wtedy, kiedy jego duch posiada Boga, poznając Go i kochając jako najwyższe i niezmienne dobro. Poeci, artyści ludzie obdarzeni wzniosłym umysłem, a także zwyczajni mężczyźni i kobiety, zdatni do dostrzegania jakiegoś wewnętrznego światła, czy to żyjący w czasach przed Chrystusem, czy też w obecnej epoce i wpośród nas, mogli i mogą doznawać coś z owej radości, która jest w Bogu. Lecz któż zaprzeczy, że tego rodzaju radość zawsze jest niedoskonała, słaba, ulegająca przeciwnościom? Jest dziwnym paradoksem, że świadomość tych czynników, które tworzą prawdziwe szczęście - poza marnymi i doczesnymi rozkoszami - zawiera również pewność przeświadczenia, że nie ma szczęścia doskonałego. (…) Wydaje się Nam, że ten dziwny paradoks i ta trudność osiągnięcia szczęścia ujawniają się szczególnie w czasach obecnych: i to też jest przyczyną tego Naszego orędzia. Społeczność ludzka, bogata w wynalazki techniczne, mogła pomnożyć okazje do rozrywek, ale z trudem przychodzi jej rodzenie radości. Pochodzi ona bowiem skądinąd, jako że jest duchowa. Chociaż często nie brakuje pieniędzy, wygody, opieki zdrowotnej, zabezpieczenia materialnego, to jednak niestety wielu podlega zniechęceniu, nudzie i smutkowi, prowadzą one niekiedy do lęku i rozpaczy, których nie potrafi usunąć ani pozorna wesołość, ani szaleńcza żądza przyjemności na zawołanie, ani sztuczny tzw. raj. Czyżby ludzie czuli może, iż nie potrafią opanować postępu przemysłowego, albo że nie potrafią należycie, po ludzku kierować życiem społecznym? Czyżby przyszłość wydawała się wielce niebezpieczna, a życie ludzi tak bardzo zagrożone? Czy raczej nie chodzi o samotność, o gwałtowne a niespełnione pragnienie miłości i przyjaznej obecności, oraz o jakiś czczy i próżny stan rzeczy, który trudno należycie określić? Z drugiej strony, w wielu krajach, a także wpośród nas, ogrom cierpień cielesnych i moralnych powiększał się: tak wielu przymiera głodem, tak wielu ginie w niepotrzebnych walkach, tak wielu jest wyrzuconych na margines życia!
(…) Jednak ta sytuacja nie powstrzymuje Nas od mówienia o radości, od nadziei na radość, bo współcześni nam ludzie uwikłani w błędy, potrzebują doznania radości i usłyszenia jakby jej pieśni. Głęboko współczujemy tym, którzy będąc ściśnięci różnego rodzaju nędzą i cierpieniem pogrążają się w ciemnościach smutku. Myślimy zwłaszcza o tych, którzy pozbawieni są środków do życia, nie mają pomocy ni przyjaciół, i widzą, że ich ludzka nadzieja obraca się wniwecz. Z nimi to łączymy się jak najściślej w modlitwie i darzymy ich uczuciem miłości. Nie chcemy, aby ktokolwiek upadał na duchu; wręcz przeciwnie, szukamy środków zaradczych dla wniesienia światła. (…) Ludzie wspólnymi siłami powinni dążyć do tego, żeby wiele narodów, cierpiących niedostatek, zaopatrzyć przynajmniej w minimum jakiegoś wsparcia, dobrobytu, bezpieczeństwa, sprawiedliwości, rzeczy koniecznych do szczęścia, których są pozbawione. Takie solidarne działanie już jest dziełem Bożym i odpowiada wyraźnie Chrystusowemu przykazaniu. Przynosi ono pokój, przywraca nadzieję, umacnia wspólnotę, otwiera na radość dusze, tak tych co dają, jak i tych co przyjmują, bo "więcej szczęścia jest w dawaniu aniżeli w braniu". Ileż to razy zachęcaliśmy was Bracia i synowie najmilsi abyście z ochotą czynili ziemię bardziej przydatną i bardziej braterską, i abyście bez zwłoki zaprowadzali sprawiedliwość i miłość dla pełnego postępu wszystkich! (…) Niech każdy uważa, by nie zapomniał o tym pierwszym obowiązku miłości względem bliźniego, bez którego mówienie o radości brzmiałoby fałszywie. Należy również cierpliwie podjąć trud edukacji czy reedukacji umysłów w pełną prostoty umiejętność korzystania z wielorakich radości ludzkich, jakich Bóg Stwórca użycza nam na tę doczesną pielgrzymkę. Chodzi mianowicie o głęboką radość z istnienia i życia; o radość połączoną z czystą, uświęcającą miłością: o radość uspokajającą, czerpaną z przyrody i milczenia: o radość surowej powagi, jaką rodzi dzieło dokładnie wykonane; o radość i przyjemność spowodowane wypełnieniem obowiązku, o radość czystą, jaka płynie ze skromności, służby i uczestnictwa we wspólnocie; o radość mozolną, pochodzącą z poświęcenia się. Chrześcijanin może te formy radości oczyszczać, uzupełniać, uszlachetniać, ale nie wolno mu nimi pogardzać. Chrześcijańska radość wymaga, aby człowiek był zdolny do korzystania z radości naturalnych. Wszak Chrystus często brał je za punkt wyjścia do głoszenia Królestwa Bożego. (...) Nie można pominąć milczeniem smutku ludzi pozbawionych wiary, ilekroć mianowicie duch ludzki stworzony na obraz i podobieństwo Boga, a przez to z natury swej skierowany do Niego, jako do swego najwyższego i jedynego dobra - nie poznaje Go jasno i nie kocha, a stąd nie przeżywa tej radości, jaką niesie choćby niedoskonałe poznanie i pewna wiedza, dzięki czemu wierzy, że istnieje z Nim więź, której nawet śmierć nie może rozerwać. Któż nie pojmowałby słów św. Augustyna: "Stworzyłeś nas. Panie, dla Siebie i niespokojne jest serce nasze, dopóki nie spocznie w Tobie"? Dlatego, kiedy człowiek usiłuje zbliżyć się do Boga i równocześnie odwraca się od grzechu, wtedy rzeczywiście może doznawać radości duchowej. Niewątpliwie "ciało i krew" są tutaj bezsilne. Ale Objawienie może otworzyć tę drogę, a łaska dokonać tej przemiany. Wobec tego powzięliśmy zamiar, aby przywołać was do źródeł radości chrześcijańskiej. Możemy to uczynić jedynie przez rozważenie myśli Boga, przez wsłuchanie się w radosne orędzie Jego miłości.
Zapowiedź radości chrześcijańskiej w Starym Testamencie
Istota radości chrześcijańskiej polega na duchowym uczestnictwie w tej bezmiernej radości, boskiej i zarazem ludzkiej, jaka istnieje w sercu Jezusa Chrystusa uwielbionego. Kiedy bowiem Bóg Ojciec w biegu historii rozpoczął oznajmiać "tajemnicę swej woli, według swego postanowienia, które powziął w Jezusie Chrystusie dla dokonania pełni czasów", zaraz ta radość pojawiła się wpośród Ludu Bożego, w sposób tajemniczy, jeszcze bez wyjaśnienia jej natury. I tak Abraham, ojciec nasz, upewniony o wypełnieniu się kiedyś obietnicy i ufający wbrew nadziei, po narodzeniu syna Izaaka otrzymał prorockie pierwociny tej radości. Ta jego radość w pewien sposób przemieniła się poprzez próbę śmierci, kiedy ów syn jedyny został mu zwrócony żywy, który stał się figurą zmartwychwstania Syna Jednorodzonego, obiecanego jako ofiara dla dokonania Odkupienia. Abraham rozradował się na myśl o ujrzeniu dnia Jezusa Chrystusa, dnia zbawienia: "ujrzał i ucieszył się". Radość ze zbawienia pomnażała się następnie i udzielała z biegiem historii prorockiej starożytnego ludu Izraela. Zachowywała się i odżywała stałe podczas ciężkich klęsk, jakie sprowadzała na lud wybrany jego niewierność oraz prześladowania od zewnątrz, które go odwodziły od swego Boga. Ta więc radość, najeżona trudnościami i wciąż powstająca, jest właściwa ludowi, który wywodził się od Abrahama (...).
Radość według Nowego Testamentu
Te przedziwne obietnice, w ciągu wieków i wśród ogromnych klęsk, podtrzymywały mistyczną nadzieję starożytnego ludu Izraela. Przekazał on je Kościołowi Chrystusowemu, dlatego zawdzięczamy mu niektóre tony, co dźwięczą bardzo często w tej pieśni pełnej radości. Wszakże wiara i doświadczenie chrześcijańskie Ducha uczy, że ten pokój udzielony przez Boga, co jak wezbrana rzeka rozlewa się przy nadejściu czasu pocieszenia, wiąże się z przyjściem i obecnością Chrystusa. Nikt nie został wykluczony z radości przyniesionej przez Pana Jezusa. Wielka radość bowiem, obwieszczona przez Aniołów w noc narodzenia Chrystusowego, rzeczywiście należy do całego ludu, mianowicie do ludu Izraela, który wtedy Zbawiciela pilnie wyczekiwał i do niezliczonych ludów, tych wszystkich, którzy z biegiem czasu przyjmą tę samą nowinę, starając się dostosować do niej swe życie. Najpierw została ona zaniesiona przez Gabriela archanioła do Najśw. Maryi Dziewicy, której hymn "Magnificat" już był pieśnią wielkiego rozradowania wszystkich poniżonych. Kiedy odmawiamy Różaniec, tajemnice, zwane radosnymi, nawiązuje do tego niewysłowionego zdarzenia, które stanowi niejako centrum i szczyt historii, a mianowicie przyjścia na ziemię Emanuela, "Boga z nami". Także Jan Chrzciciel, który otrzymał zadanie obwieszczenia Go oczekującemu ludowi Izraela, rozradował się z Jego obecności, w łonie swej matki. A kiedy Jezus zaczyna wypełniać swoją posługę, Jan "doznaje najwyższej radości na głos oblubieńca". Zatrzymajmy się teraz na kontemplacji Jezusa Chrystusa, w Jego życiu ziemskim. W swoim człowieczeństwie doznał On naszych radości i oczywiście poznał, potwierdził i obwieścił całą gamę radości ludzkiej, radości prostej i powszechnej, jaka wszystkim łatwo jest dostępna. Jego najwznioślejsze życie wewnętrzne nie umniejszyło realizmu jego poznania ani jego wewnętrznego odczuwania. Podziwia więc ptaki niebieskie i lilie polne, natychmiast nawiązując do tego spojrzenia, jakim Bóg na samym początku historii patrzył na stworzenia. Chętnie wspomina radość człowieka, który sieje i żniwuje, który znachodzi skarb ukryty, pasterza, który przywiódł zagubioną owcę, albo kobietę, która odszukała zapodzianą drachmę; mówi o radości tych, którzy zostali zaproszeni do świętowania, czy to na godach weselnych, czy u ojca, który przyjmuje powracającego syna marnotrawnego, czy to kobiety, która porodziła dziecię. Jezus widział w tych ludzkich radościach taką wagę i moc, że posłużył się nimi jako znakami duchowych radości w Królestwie Bożym: radości ludzi wchodzących do tego Królestwa, powracających do niego, i tam pracujących, czy też Ojca, który ich przyjmuje. Sam Jezus ze swej strony okazuje zadowolenie i delikatność uczucia, kiedy staje się tak łatwo dostępny dla dzieci, chcących przyjść do Niego. Dla bogatego młodzieńca, wierzącego i pragnącego wyższej doskonałości, dla przyjaciół, którzy jak Marta, Maria i Łazarz, goszczą Go w swoim domu. Najbardziej zaś cieszy się, gdy widzi, że słuchacze przyjmują Jego słowa, że opętani zyskują wyzwolenie, że kobieta grzeszna lub celnik, jak Zacheusz, nawracają się do czynienia dobrze, że wdowa daje jałmużnę ze swego ubóstwa. Bardzo się cieszy widząc, że Królestwo, zakryte przed mądrymi i roztropnymi, zostało objawione maluczkim. Zaprawdę, Chrystus, ponieważ "doświadczył wszystkiego na nasze podobieństwo, z wyjątkiem grzechu", przyjął jako dar Boży i doświadczył radości uczuciowych i duchowych; niezmordowanie "ubogim głosił dobrą nowinę o zbawieniu, a smutnym radość". O tym posiewie radości świadczy szczególnie Ewangelia według św. Łukasza. Jezusowe cuda, słowa przebaczenia są tyluż znakami boskiej dobroci: "Cały lud cieszył się ze wszystkich wspaniałych czynów, dokonywanych przez Niego", i wychwalał Boga. Zatem chrześcijanin ma za wzorem Chrystusa korzystać z radości ludzkich, jakich udziela mu Stwórca, dziękując za nie Ojcu niebieskiemu.
(…) Radość trwania w miłości Bożej zaczyna się wprawdzie na ziemi i jest właściwa Królestwu Bożemu. Ale udzielana jest tym, którzy idą wyboistą drogą. Dlatego potrzebne jest całkowite zaufanie do Ojca i Syna oraz duch przedkładający Królestwo Boże nad inne sprawy. Ewangelia Jezusa Chrystusa obiecuje radość, wszakże radość bardzo wymagającą. Czy nie taka miłość jawi się w błogosławieństwach? "Błogosławieni jesteście ubodzy, albowiem do was należy królestwo Boże. Błogosławieni wy, którzy teraz płaczecie, albowiem będziecie nasyceni. Błogosławieni wy, którzy teraz płaczecie, albowiem śmiać się będziecie". Tak więc Duch Święty, pochodzący od Ojca i Syna, których jest wzajemną i żywą miłością, udziela się odtąd Ludowi nowego Przymierza i każdemu duchowi, który otwiera się na Jego wewnętrzne działanie. On czyni nas swoim mieszkaniem: "słodki gość duszy". Wespół z nim zamieszkują serce Człowieka Ojciec i Syn. Tenże Duch Święty rozbudza w nim synowską modlitwę, która wyrywa się z głębi duszy i wyraża uwielbienie, dziękczynienie, przebłaganie i prośbę. Wtedy możemy zażywać radości ściśle duchowej, owocu Ducha Świętego. (…)
Przypis redakcji:
Nasze serce może stać się Betlejem, gdzie zamieszka Emmanuel – Bóg z nami. Znajdźmy w tę niedzielę chwilę czasu, by Go ugościć. Papież Jan XXIII powiedział, że do Nieba nie wpuszczają ponuraków, tylko ludzi, którzy potrafią się radować. Usłyszmy więc dzisiejsze wezwanie Kościoła: Bądź radosny! Nie zamykaj się w samotności i smutku. Jezus jest zawsze z Tobą!

Strona 5 z 66

Parafia
Najświętszych Imion
Jezusa i Maryi

ul. Przyklinga 12, 
40-551 Katowice-Brynów
tel. 32 251 86 60
brynow.jm@archidiecezja.katowice.pl


Msze Święte:

niedziele i święta:
7:30, 9:00, 10:30, 12:00, 18:00

dni powszednie:
8:00, 18:00

piątki
8:00, 16:30 (szkolna), 18:00


Nabożeństwa

Adoracja Najświętszego Sakramentu
czwartek 17:00 – 18:00

Nabożeństwo ku czci Serca Pana Jezusa
pierwszy piątek 8:30, 18:30


Kancelaria Parafialna

(od 22.01.2018 nowe godziny)
poniedziałek

9:00-10:00, 16:45-17:45
wtorek
9:00-10:00
środa
16:45-17:45
czwartek
9:00-10:00, 16:45-17:45
piątek
9:00-10:00

 

 chrzty i roczki

1. niedziela miesiąca 12:00

 

protokoły przedślubne
po mszy św. wieczornej - po umówieniu


numer konta bankowego:
BOŚ: 05 1540 1128 2001 7050 4713 0001


 

Szukaj na stronie