Bez kategorii

Powróćmy jeszcze raz do marcowych Misji Świętych...

Weronika - Czas misji świętych był przygotowaniem do Świąt Wielkiej Nocy. Był dla mnie czasem, a właściwie chwilami, zatrzymania się w codziennym zabieganiu (nie mogłam nawet uczestniczyć we wszystkich spotkaniach z powodu obowiązków zawodowych). Był czasem przemyślenia swojej postawy, mojej relacji z ludźmi, relacji do Boga i z Bogiem. Słowa Księdza Tadeusza Czakańskiego budziły sumienie, zwłaszcza te o stopniach pychy. Uświadomiły mi one i wyjaśniły pewne sprawy, rozjaśniły spojrzenie. Mam nadzieję, że też pozwolą skorygować moją postawę i skłonią do poprawy postępowania... Niezwykłe wrażenie wywarła też ostatnia modlitwa pod krzyżem misyjnym. My się modlimy, inni obok pracują. Podobnie było podczas drogi krzyżowej w Jerozolimie, gdy podążaliśmy od stacji do stacji pomiędzy zabieganym tłumem, przepychając się między ludźmi. I tak też codziennie - modlić można i trzeba się właściwie w każdej chwili dnia, w domu, w drodze do pracy, w pracy... W każdej chwili można i trzeba utrzymywać łączność z Bogiem, pomimo zamętu dookoła trzeba utrzymywać w sobie ciszę, w której można usłyszeć słowa Pana.

Krystyna – W moim życiu były to czwarte Misje Święte, w których świadomie uczestniczyłam, ale pierwsze na emeryturze. Był to więc błogosławiony czas, w którym – wolna od spraw zawodowych - mogłam się spokojnie zatrzymać i uczestniczyć we wszystkich naukach misyjnych. Ksiądz Tadeusz okazał się nie tylko wspaniałym kaznodzieją, ale ciepłym i serdecznym człowiekiem, który potrafił nie tylko słowem, ale także promiennym uśmiechem i żartem przekonać każdego, że Bóg jest Miłością! Podobała mi się jego autentyczna wiara i otwarte serce na każdego zagubionego człowieka. Stąd jestem pewna, że nie tylko mnie, ale wielu innym parafianom pomógł wyprostować ścieżki do Pana Boga. Dla mnie osobiście był to czas głębokich przeżyć duchowych i przygotowania do radosnych Świąt Wielkanocnych. Mogłam na nowo przypomnieć sobie najważniejsze prawdy naszej wiary i uświadomić jak bardzo każdy z nas jest ważny dla Pana Boga, który jest Miłością, który kocha nas nieskończenie bez względu na to kim i jacy jesteśmy. Ks. Tadeusz w swoich naukach misyjnych przekazał nam także wiele cennych wskazówek życiowych, zwracając uwagę na różnice między kobietą i mężczyzną, na tle których powstają nieporozumienia w małżeństwach. Najcenniejszą nauką misyjną był – moim skromnym zdaniem - wtorkowy wykład ks. Tadeusza na temat pychy. Pycha to przecież najgorszy grzech! Wdzięczna mu jestem także za ukazanie znaczenia modlitwy i czytania Słowa Bożego w rozwoju naszego życia duchowego oraz mocy sakramentów świętych, o której tak często zapominamy. Pięknym świadectwem naszej wiary było wieczorne zakończenie Misji Świętych pod krzyżem na zewnątrz naszego kościoła, gdy ks. Tadeusz zaprosił nas wszystkich do braterskich uścisków i do wspólnej modlitwy, także pracujących tuż za płotem budowlańców z Ukrainy. A na koniec zachęcił nas, abyśmy nie zostawiali Pana Jezusa w świątyni, ale szli z Nim „na całość” i zapraszali Go do wszystkich sfer naszego życia! Wskazując wtedy księżyc w kształcie rogalika na wieczornym niebie zwrócił nam także uwagę na piękną jak księżyc Maryję, naszą najlepszą Matkę i Przewodniczkę po życiowych drogach. Tym jednym zdaniem ks. Tadeusz przekazał nam bardzo wiele, bo księżyc pod stopami Maryi jest symbolem Jej zwycięstwa nad zmiennością tego świata. Niby wszyscy deklarują dążenie do dobra, a jednak ciągle wkrada się w nasze życie zło, krzykliwe, nachalne, wszędobylskie... To zło wzorem Maryi musimy kłaść pod swoje stopy i pokonywać przez dobro. Tak więc misyjna nauka moralna płynąca z wizerunku Maryi depczącej księżyc mobilizuje nas do codziennej walki o DOBRO, o czyste dusze i serca w Imię Boże.

Piotr – Gdy nadchodzi wiosna i pełne nadziei Święta Wielkanocne należy gruntownie posprzątać nie tylko nasze domy i obejścia, ale także nasze dusze i serca, często zaśmiecone grzechami i małą świadomością co tak naprawdę jest grzechem? Misje Święte bardzo mi pomogły w tych porządkach, a nauki ks. Tadeusza oparte na Słowie Bożym zapadły głęboko w sercu. Mam nadzieję, że na zawsze, nie tylko na dziesięć lat do następnych Misji Świętych.

Maria – Ostatnie Misje Święte w naszej parafii były wyjątkowo wspaniałe i mnie osobiście bardzo potrzebne. Nauki misyjne ks. Tadeusza dały mi bardzo wiele cennych wskazówek do przeżywania trudnej nieraz codzienności, do zmagania się z wieloma trudnościami, chorobami i słabościami. Dotarło do mnie jak nigdy dotąd, że należy zawsze w pierwszej kolejności pamiętać o tym, że nad wszystkim czuwa Bóg – Miłość, a to daje ogromną nadzieję i siłę do pokonywania wszelkich trudów. Szkoda, że Misje Święte są tylko co dziesięć lat, bo moim zdaniem powinny być co najmniej co pięć lat! Dają bowiem niesamowite umocnienie! Bogu i ks. Tadeuszowi niech będą dzięki!

Zofia – Ze względu na wiek i niezbyt dobry stan zdrowia musiałam w czasie Misji Świętych pokonywać liczne ograniczenia z tym związane, by w pełni w nich uczestniczyć. Wspominam jednak te dni jako bardzo szczęśliwe i pełne bliskości Boga. Umocniona Sakramentem Chorych i błogosławieństwem lurdzkim dotrwałam do końca. Piękne było też spotkanie dla chorych i seniorów w salce katechetycznej. Bardzo podobała mi się otwartość ks. Tadeusza i jego autentyczna wiara w Bożą Miłość, którą w każdej nauce chciał nam przekazać i udało mu się to w 100%. Wdzięczna mu jestem za to, że znalazł także dla mnie czas, by porozmawiać o nurtujących mnie problemach życia duchowego. Misje Święte znakomicie przygotowały mnie do Świąt Wielkanocnych, które przepełniona paschalną radością spędziłam w gronie rodzinnym. Bogu niech będą dzięki za te piękne dni.

Jan – Ksiądz Tadeusz prowadził nauki misyjne w bardzo przystępny, życiowy sposób. Taki styl prowadzenia misji bardzo mi odpowiadał. Dobrze się tych nauk słuchało i przemawiały do mego serca. Potrafił „na wesoło” uświadomić nam, jak powinny na co dzień wyglądać relacje w małżeństwie. Opisane przez niego scenki z życia wzięte na przykład o wieczornym dialogu małżonków były pełne humoru, ale i życiowej mądrości. Teraz na słowa: słoneczko, gwiazdeczko, dobranoc - uśmiechamy się do siebie i wiemy o co chodzi... Nauki misyjne są bardzo potrzebne, bo porządkują nam wiele codziennych spraw i relacji z bliźnimi, ale przede wszystkim z Panem Bogiem.

Naprawdę ten człowiek był Synem Bożym! (Mk 15,39)

Słowo, które rodzi życie.
Triumfalny wjazd Jezusa do Jerozolimy i opowieść o cierpieniu to dwie sceny dzisiejszej celebracji, które w bardzo obrazowy sposób przedstawiają dwie przeciwne sobie koncepcje Mesjasza, który ma przyjść: chwalebnego króla, którego wszyscy oczekiwali i cierpiącego sługi, którego Bóg przygotował dla naszego zbawienia.
Pasja, którą słyszymy w tę niedzielę, to relacja Marka. Możemy w niej dostrzec te cechy. Przede wszystkim pewna surowość w opisie bez upiększeń i bez pomijania najbardziej ludzkich i może zaskakujących aspektów męki Jezusa. Marek mówi o "lęku i udręce"; opisuje trzykrotne błaganie Jezusa skierowane do Ojca o uwolnienie od cierpienia; ze słów Jezusa na krzyżu pamięta tylko Jego krzyk, że został opuszczony przez Ojca (Boże mój, Boże mój, dlaczego mnie opuściłeś?): wszystkie szczegóły, które inni ewangeliści albo łagodzą, albo nawet pomijają. Następnie postępujące akcentowanie mesjańskich tytułów w czasie opowiadania (Syn Człowieczy, Mesjasz, Król Żydów), którego kulminacją jest otwarte wyznanie wiary poganina, centuriona, u stóp krzyża: "Prawdziwie ten człowiek był Synem Bożym! ".
Ewangelia mówi nam o wielkim cierpieniu Jezusa, które rodzi się z posłuszeństwa Ojcu, ale także o trudnej drodze wiary apostołów i pierwszych uczniów: człowiek, niewolnik egoizmu i ofiara własnych wad i grzechów, z których nie wie, jak wyjść, chorzy, biedni, prześladowani ... Jezus ofiarował swoje życie, aby wybawić nas wszystkich od grzechu. Kto poświęci się dziś, aby wykupić na wolność uciśnionych?
My, którzy chcemy być chrześcijanami, możemy ofiarować naszą miłość uczynioną z małych lub wielkich gestów. I ta nasza miłość będzie kontynuacją tej wielkiej miłości "Tego, który oddaje życie za swoich przyjaciół".
Komentarz pod redakcją Giovanniego C.

Módlmy się za siebie wzajemnie

W tygodniu od 25 marca do 31 marca 2018 roku modlimy się za mieszkańców ulicy GILÓW. W szczególny sposób pamiętamy o chorych i osłabionych wiekiem oraz o zmarłych, którzy kiedyś mieszkali przy tej ulicy. Niech nasza modlitwa będzie dla nich źródłem obfitych łask i darów Bożej Opatrzności.

Szkoła językowa
Życie, które rodzi słowo.
Gdy dowiedzieliśmy się, że pewna afrykańska dziewczyna nie mogła znaleźć pracy, ponieważ nie znała języka, założyliśmy bezpłatną szkołę języka włoskiego dla obcokrajowców. Pracowaliśmy dużą grupą, aby zorganizować lokal, stoły, krzesła i tablicę. Trzy razy w tygodniu odbywały się lekcje dla sporej grupy katolików i muzułmanów.
Pod koniec lipca kończymy kurs imprezą: typowe potrawy, tańce i piosenki. W pewnym momencie Kady, muzułmanin, zaczyna śpiewać pieśń ze Mszy katolickiej. Każdy stara się być darem dla innych.
Utrzymujemy nadal kontakty i doświadczamy, że jeśli położymy jako fundament naszej służby szacunek dla innych i prawdziwą solidarność, jej owoce są wspaniałe. Musa, zapraszając nas na swój ślub, mówiła nam, jak ważna dla jej życia była nasza przyjaźń.

L.G. - Włochy


Ewangelia wg św. Marka
(Mk 14,1 – 15,47)

Najwyższa miłość Boga do ludzi. Przyjęcie hańby, by wyprowadzić ich z haniebnego następstwa ich grzechów. Różne postawy ludzi patrzących na Mękę. Żądanie śmierci. Lekceważenie. Obojętność. Uleganie manipulacji. Trwanie pod krzyżem. Współczucie. Zapewnienie godnego pogrzebu. Kiedy i w jakich okolicznościach przyjmowałem podobne postawy?

Boże drogowskazy na każdy dzień

„Nie ustawać w dawaniu”

Jeśli myślimy, żeby ciągle dawać rzeczy materialne, to nie zawsze będziemy je mieli. Jeśli natomiast będziemy mieli stałą postawę dawania, to z wielkim zapałem będziemy żyli hasłem dnia dzisiejszego. Zawsze możemy coś ofiarować: dobre słowo, wysłuchanie kogoś, dobrą radę lub praktyczną wskazówkę, naszą aktywną i solidarną obecność, albo modlitwę. Lista mogłaby być długa i nieskończona, ponieważ nie ma takiej sytuacji, w której nie moglibyśmy czegoś podarować. Nawet będąc złożeni chorobą możemy ofiarować Bogu nasze cierpienie jako pewną wartość, która może komuś pomóc lub wesprzeć Jego przedsięwzięcia.
Bóg przyjmuje nasze dary i zamienia je wszystkie w miłość do bliźnich.

„Umieć z miłości zmieniać własne plany”

Miłość konkretna wymaga w działaniu małych i dużych wyrzeczeń, ale w żadnym przypadku nie sprawia bólu. Przeciwnie, życie miłością przynosi wiele korzyści. Ewidentna strata staje się zyskiem i niesie z sobą pokój i radość. Lubię postępować rutynowo, według z góry ustalonego planu, bo to pozwala mi lepiej zorganizować dzień. Ale zawsze jestem otwarty na sytuacje nieprzewidziane i możliwe zmiany. Głównie, gdy nadarza się okazja, by miłować kogoś konkretnie. To daje mi nowe światło, a sprawy zaplanowane wcześniej wcale na tym nie cierpią. Często nawet przebiegają o wiele lepiej. Umiejętność odkładania na bok własnych planów, by miłować, czyni nas ekspertami od pełnienia woli Bożej: tak tej zaplanowanej, jak i tej zaskakującej nas w nowych okolicznościach.

„Żyć miłością wzajemną”

W Niebie miłość wzajemna jest stylem życia. Możemy przyjąć ten styl życia też tu na ziemi. Trzeba zacząć od podjęcia takiej decyzji; od pragnienia życia miłością bezgraniczną mającą na oku jeden cel, by dotrzeć do serc wszystkich ludzi oraz do serca Boga samego. Miłość wzajemna przyjęta jako styl życia wypełnia wszystkie przepisy prawa. Więcej jeszcze, jest ponad wszelkim prawem, ponieważ kto miłuje nie przekracza żadnego przepisu prawa ani nie opuszcza żadnego obowiązku, gdyż chce tylko dobra. Miłość wzajemna wymaga wielkiego samozaparcia, ale niesie z sobą o wiele większą nagrodę, ponieważ wprowadza między ludźmi relacje, które panują w Trójcy Świętej.

„Z miłości zmieniać się na lepsze”

Poprawianie jest czymś dobrym, jeśli zaczynamy od siebie samych. Powinniśmy zadumać się głęboko nad naszymi wadami i ograniczeniami wiedząc, że próby systematycznego eliminowania ich, każdej po kolei, byłyby bezowocne. Lepsze efekty przynosi rozwijanie cnót przez stosowanie ich w życiu codziennym. Zauważymy ich korzystny wpływ na nasze życie, a po jakimś czasie zobaczymy, że wiele naszych wad znika. Bardziej opłaca się rozwijać cnoty niż zwalczać wady. Motywacją do tych zmian powinna być zawsze miłość. Zmieniać się na lepsze z miłości. Rozwijać cierpliwość, wytrwałość, pokorę, szczerość, miłosierdzie, łagodność, dobroć, czystość serca, wielkoduszność i wiele innych cnót. Jedna po drugiej, dzień po dniu. Obyśmy pod koniec dnia mogli Bogu ofiarować cały monument cnót wystawiony naszym wysiłkiem i z Jego pomocą.

„Żyć konsekwentnie Słowem Bożym”

Trzeba żyć słowem Bożym, które zawsze przynosi owoce. Żadne słowo wypowiedziane przez Boga nie wraca do Niego zanim wpierw nie wypełni Jego woli i nie przyniesie skutków przez Niego zamierzonych (por. Iz 55, 11). Kiedy żyjemy choćby jednym zdaniem Pisma Świętego, to odkrywamy jego potężne światło. A kiedy żyjemy nim konsekwentnie, to zmienia ono nasze życie i świat wokół nas. Im intensywniej nim żyjemy, tym lepiej je rozumiemy, a jego światło przenika całe nasze życie. Żyjąc słowem niejako ratyfikujemy pakt wierności Bogu, na co On odpowiada swoją łaską. Słowo Boże nie usprawiedliwia zachowań nie mających nic wspólnego z miłością, bo miłość ze swej strony jest jak reflektor, który oświeca słowo Boże, i pomaga nam żyć nim konsekwentnie.

„Dodawać otuchy i pocieszać cierpiących”

Kiedy spotykamy osobę cierpiącą, to powinniśmy postawić się na jej miejscu i popatrzeć na sytuację z jej punktu widzenia. Tylko w ten sposób możemy dodać otuchy i pocieszyć cierpiącego: zrozumieć dogłębnie jego problem, zjednoczyć się z nim i wziąć na siebie jego cierpienie; doznaną przemoc lub krzywdę, chorobę, niepowodzenie, wypadek, rozczarowanie. Nie jest ważne jakie i jak wielkie jest to cierpienie. Ważna jest nasza przyjazna i solidarna bliskość, która przynosi pociechę i dodaje otuchy. Może nie znajdziemy rozwiązania problemu, ale z pewnością nasze wsparcie doda odwagi do zmierzenia się z nim, by na nowo odzyskać pokój wewnętrzny i siły, by mimo wszystko iść na przód. Miłość przynosi światło, dodaje otuchy i pociesza.

„Mieć na uwadze dobro drugiego”

Jeżeli pragnienie miłowania jest już miłością, to branie pod uwagę dobra drugiego też jest miłością. Jednakże pragnienie to powinno przełożyć się na konkretne gesty i słowa, gdyż inaczej stanie się brakiem miłości. Musimy nadto uważać, by nie powtarzać pięknych ale zdawkowych i nie mających głębszego znaczenia życzeń: miłego dnia, szczęścia i samych sukcesów. Nasze słowa powinny wyrażać szczere pragnienie, żeby drugi był rzeczywiście szczęśliwy. Największym dobrem, jakie możemy życzyć drugiemu, to by urzeczywistnił się plan miłości, jaki Bóg nakreślił dla niego. A my mamy być gotowi pomóc mu w realizacji tego planu. A zatem „mieć na uwadze dobro drugiego” powinno zawierać w sobie miłość i prawdę, miłość i sprawiedliwość, miłość i przebaczenie.

„Być szafarzem radości”

Być szafarzem radości, to eksponować w czynach miłość do życia, ukazywać skutki życia Słowem Bożym, dzielić się owocami pracy Boga w naszej duszy. Nikt nie może pozbawić mnie radości z tego, że jestem i czuję się dzieckiem Boga; mogę nią promieniować rozdając miłość Bożą tym, których spotykam. Radość to nie przelotna wesołość, to postawa życiowa, to siła ducha, to czucie się spełnionym, to pełnia życia. Nie mogę rozdawać radości bez podarowania się innym. Dawać siebie takim, jaki jestem, swoje talenty, które darmo otrzymałem, zrozumienie, które pochodzi od Ducha Świętego, swoje doświadczenie codziennego życia z Bogiem. Rozdawać radość, uśmiechać się całą duszą, nawet, gdyby moją radość przesłaniały łzy.

„W miłowaniu nie ma przeszkód”

„[Miłość] wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma” (1 Kor 13, 7). „Miłość wszystko zwycięża” (Wergiliusz). Kto już rzeczywiście miłował, ten zna prawdę tych słów. Nie chodzi o miłość, która rodzi się z uczuć, ale o miłość, której źródłem jest serce pragnące służyć wszystkim. Nic nie może przeszkodzić nam miłować, ponieważ miłujemy każdego bez różnicy, ponieważ w każdej sytuacji umiemy podjąć inicjatywę i pierwsi zacząć miłować, ponieważ miłujemy przebaczając. Miłość ma siłę dośrodkową, ponieważ pociąga ludzi z każdego zakątka świata do życia w miłości wzajemnej. Miłość ma siłę odśrodkową, ponieważ przekracza wszystkie granice i dociera do najdalszych rejonów świata. Przez modlitwę miłość sięga nieba i stamtąd wraca jako wstawiennictwo. Przez braci miłość dociera do Boga, a On ją odwzajemnia deszczem łask.

„Umieć cierpliwie czekać”

Nic nie dzieje się poza swoim czasem i na wszystko w tym życiu jest odpowiednia pora. Będą zbiory, jeśli był zasiew, czyli nie możemy mieć postawy biernej. Sami musimy tworzyć własną historię. Nasze pragnienia nie mogą wyprzedzić ani nie mogą cofnąć czasu. Tak samo jak i zasiew nie przyniesie plonu przed przewidzianą na to porą. Nasza rola polega na przygotowaniu gleby, umieszczeniu sadzonki w ziemi, pielęgnowaniu młodej roślinki, odpowiednim przycinaniu jej i czekaniu na czas owocowania. Podobnie musimy postępować z sobą. Czasami chcielibyśmy szybko zmienić drugich, a tymczasem powinniśmy zmieniać przede wszystkim siebie. Odcinajmy wszystko to, co przeszkadza nam rodzić dobre owoce, i umiejmy cierpliwie czekać na odpowiednią porę, na porę Boga.

„Bóg posługuje się także nami”

Bóg działa przez nas. Czasami słyszymy: „Bóg cię tu przysłał”. Z pewnością dlatego, że zjawiliśmy się u kogoś w chwili, w której potrzebował on pomocy i prosił o nią Boga. To może wyglądać na czysty przypadek, ale jeśli staramy się miłować tę osobę w jej potrzebach, to Bóg posługuje się nami, by przyjść do niej i okazać jej swoją ojcowską nieskończoną miłość. Codziennie rano, kiedy odmawiam moje modlitwy, oddaję się Bogu do dyspozycji, by w ciągu całego dnia być Jego narzędziem i przynosić każdemu, kogo w tym dniu spotkam, Jego miłość i Jego łaski, poczynając od moich najbliższych. Nie zawsze moja ludzka kondycja pomaga mi w tym i czasami sam staję się przeszkodą. Wtedy od razu staram się nawrócić i zacząć od nowa. Uczestnicząc w tych działaniach Boga wielbię Go za to, gdyż rozumiem, że tylko On jest w stanie w tak intymny i tak głęboki sposób docierać do każdego człowieka.

„W swoich wyborach kierować się dobrem”

Powinniśmy starać się o doskonałość we wszystkim, co czynimy. Nie po to, by być lepszymi od innych, ale by móc im lepiej służyć. Starać się o doskonałość w miłości. Tej miłości, której uczył nas Jezus. Wyróżnia się ona tym, że jest: przyciągająca, bo miłuje wszystkich; inspirująca, bo miłuje jako pierwsza; nieziemska, bo miłuje tak, jak ktoś pragnie być miłowany; niezłomna, bo umie przebaczać i zaczynać od nowa; jedyna i powszechna, bo w każdym rozpoznaje obecność Jezusa; żarliwa, bo dąży do wzajemności. Jeśli będziemy mieć taką koncepcję miłości, to we wszystkich naszych wyborach będziemy kierować się dobrem.

„Ocierać łzy cierpiącym”

„Weselcie się z tymi, którzy się weselą, płaczcie z tymi, którzy płaczą” (Rz 12, 15). Przyjazna obecność w chwilach cierpienia jest ważniejsza niż próba rozwiązania problemu, którego czasami nie da się rozwiązać. Jednakże fakt czyjejś bliskości w cierpieniu przynosi pociechę i światło, które pomagają zacząć od nowa. Taka bliskość jest źródłem światła dla cierpiącego i pocieszającego, gdyż prowadzi do odkrycia obecności Boga w ciemnościach cierpienia. Jezus w ośmiu błogosławieństwach objawił nam „Boga pocieszenia”. Możemy być dla siebie nawzajem: reakcją na ubóstwo; pociechą w płaczu; nagrodą dla pokornych, cichych i czystego serca; sprawiedliwością dla tych, którzy jej szukają i którzy są prześladowani z powodu Jezusa; a dla wszystkich miłosierdziem. Naszą miłością możemy ocierać łzy wszystkim cierpiącym.

„Wybierać drogę miłości”

Droga miłości jest trudna, wąska i usłana przeszkodami, ale jedyna, która prowadzi do celu. Wybrać drogę miłości oznacza codziennie podejmować swój krzyż, przykładać rękę do pługa i nie oglądać się wstecz. Jest to droga wiarygodna, nie wiedzie na manowce. Może być wyboista ale za to dobrze oświetlona; wymaga wyrzeczeń, ale daje zadowolenie; jest długa, ale wydaje się być krótka, bo zaczyna się i kończy w chwili obecnej. Drogę miłości wybiera ten, kto wie, dokąd chce dojść. Jest to droga prawdy, która prowadzi do Boga przez brata.

Apolonio Carvalho Nascimento
(przekład z włoskiego: rk)

PROGRAM MISJI ŚWIĘTYCH

PROGRAM MISJI ŚWIĘTYCH

W PARAFII NAJŚWIĘTSZYCH IMION JEZUSA I MARYI W KATOWICACH BRYNOWIE

„NIGDY NIE TRAĆ NADZIEI, MIŁOŚĆ ZAWSZE ZWYCIĘŻA”

18 - 22 marca 2018

SOBOTA 17.03

18.00 Msza św. z nauką misyjną
19.00 Nauka misyjna dla młodzieży uczącej się

NIEDZIELA 18.03

7.30 - 9.00 - 10.30 - 12.00 - 18.00 Msza św. z kazaniem misyjnym
17.30 Gorzkie Żale z kazaniem pasyjnym
19.00 Nauka misyjna dla mężczyzn

PONIEDZIAŁEK 19.03 Uroczystość św. Józefa

7.30 Różaniec i okazja do spowiedzi św.
8.00 Msza św. z nauką misyjną
17.15 Droga krzyżowa i okazja do spowiedzi św.
18.00 Msza św. z nauką misyjną.
19.00 Nauka misyjna dla kobiet

WTOREK 20.03

7.30 Różaniec i okazja do spowiedzi św.
8.00 Msza św. z nauką misyjną
9.00 Odwiedziny chorych
17.30 Adoracja Najświętszego Sakramentu i okazja do spowiedzi św.
18.00 Msza św. z nauką misyjną
19.00 Spotkanie misyjne młodzieży pracującej i studiującej

ŚRODA 21.03

7.30 Różaniec i okazja do spowiedzi św.
8.00 Msza św. dla chorych, seniorów i emerytów z nauką misyjną,
po Mszy św. spotkanie w salce
17.30 Adoracja Najświętszego Sakramentu i okazja do spowiedzi św.
18.00 Msza św. z nauką misyjną
19.00 Nauka misyjna dla małżeństw wychowujących dzieci

CZWARTEK 22.03

7.30 Różaniec i okazja do spowiedzi św.
8.00 Msza św. z nauką misyjną i odnowieniem przyrzeczeń chrzcielnych przy Krzyżu Misyjnym
(przynosimy świece)
16.30 Msza św. z kazaniem misyjnym dla dzieci
17.30 Adoracja Najświętszego Sakramentu i okazja do spowiedzi św.
18.00 Msza św. z nauką misyjną i odnowieniem przyrzeczeń chrzcielnych przy Krzyżu Misyjnym
(przynosimy świece)
19.30 Nauka misyjna dla osób żyjących w stanie wolnym: kawalerów i panien

Parafialne Misje prowadzi ks. dr Tadeusz Czakański

PROGRAM MISJI ŚWIĘTYCH

PROGRAM MISJI ŚWIĘTYCH

W PARAFII NAJŚWIĘTSZYCH IMION JEZUSA I MARYI W KATOWICACH BRYNOWIE

„NIGDY NIE TRAĆ NADZIEI, MIŁOŚĆ ZAWSZE ZWYCIĘŻA”

18 - 22 marca 2018

SOBOTA 17.03

18.00 Msza św. z nauką misyjną
19.00 Nauka misyjna dla młodzieży uczącej się

NIEDZIELA 18.03

7.30 - 9.00 - 10.30 - 12.00 - 18.00 Msza św. z kazaniem misyjnym
17.30 Gorzkie Żale z kazaniem pasyjnym
19.00 Nauka misyjna dla mężczyzn

PONIEDZIAŁEK 19.03 Uroczystość św. Józefa

7.30 Różaniec i okazja do spowiedzi św.
8.00 Msza św. z nauką misyjną
17.15 Droga krzyżowa i okazja do spowiedzi św.
18.00 Msza św. z nauką misyjną.
19.00 Nauka misyjna dla kobiet

WTOREK 20.03

7.30 Różaniec i okazja do spowiedzi św.
8.00 Msza św. z nauką misyjną
9.00 Odwiedziny chorych
17.30 Adoracja Najświętszego Sakramentu i okazja do spowiedzi św.
18.00 Msza św. z nauką misyjną
19.00 Spotkanie misyjne młodzieży pracującej i studiującej

ŚRODA 21.03

7.30 Różaniec i okazja do spowiedzi św.
8.00 Msza św. dla chorych, seniorów i emerytów z nauką misyjną,
po Mszy św. spotkanie w salce
17.30 Adoracja Najświętszego Sakramentu i okazja do spowiedzi św.
18.00 Msza św. z nauką misyjną
19.00 Nauka misyjna dla małżeństw wychowujących dzieci

CZWARTEK 22.03

7.30 Różaniec i okazja do spowiedzi św.
8.00 Msza św. z nauką misyjną i odnowieniem przyrzeczeń chrzcielnych przy Krzyżu Misyjnym
(przynosimy świece)
16.30 Msza św. z kazaniem misyjnym dla dzieci
17.30 Adoracja Najświętszego Sakramentu i okazja do spowiedzi św.
18.00 Msza św. z nauką misyjną i odnowieniem przyrzeczeń chrzcielnych przy Krzyżu Misyjnym
(przynosimy świece)
19.30 Nauka misyjna dla osób żyjących w stanie wolnym: kawalerów i panien

Parafialne Misje prowadzi ks. dr Tadeusz Czakański


Modlitwa w intencji Misji Świętych w naszej parafii

Przyjdź Duchu Święty zapal w nas ogień Swojej Miłości,
abyśmy całą Wspólnotą Parafialną dobrze przygotowali się do przeżycia Misji Świętych.
Prosimy Cię Duchu Święty, módl się w nas i otwórz nasze serca na Słowo Boga.
Niech to Słowo umocni naszą wiarę i doprowadzi do zjednoczenia
z Bogiem obecnym w Sakramentach i z naszymi braćmi i siostrami.
Duchu Święty – obdarz darem Słowa Misjonarza, który podjął się trudu przeprowadzenia tych misji.
Przemawiaj przez niego z mocą do naszych serc
i przemieniaj je na podobieństwo Najświętszego Serca Pana Jezusa.
Niech czas Misji będzie czasem nowej Pięćdziesiątnicy dla naszej Parafii.
Przyjdź Duchu Święty i odnów oblicze ziemi, tej brynowskiej ziemi. Amen.

Ewangelia wg św. Jana J 3, 14-21

W rozmowie z Nikodemem Pan Jezus mówi o nieskończonej miłości Boga do ludzi. On posyła swego Syna, by zbawić świat. Dokona się to przez wywyższenie na krzyżu. Zapowiadał to znak węża na pustyni. Gdy ukąszony przez jadowitego gada patrzył na niego z wiarą, odzyskiwał zdrowie. Tak też teraz wiara w słowa i dzieło Chrystusa prowadzi do życia wiecznego. Kto ją odrzuca, sam zamyka sobie na wieczność drogę do prawdziwego szczęścia.

Bóg posłał Syna, aby przez niego zbawić świat (J 3,17)

Słowo, które rodzi życie.

Całe dzisiejsze przesłanie ujawnia niepokojący kontrast pomiędzy ciemnością i światłem, sądem i zbawieniem. Napięcie staje się dramatyczne w tym fragmencie Ewangelii, ale akcent pada na pozytywny aspekt przesłania: na miłość Boga.
On "tak bardzo umiłował świat, że dał swego jedynego Syna", a zaraz potem: "Bóg posłał na świat swojego Syna, aby świat został przez Niego zbawiony" (J 3, 17). Ale miłość Boga jest "inna" od tego, co my nazywamy miłością, ponieważ nie potrafimy zrozumieć sensu nieodwzajemnionej wierności, sensu miłości gotowej, by zaryzykować wszystko, nawet życia dla ukochanej osoby.
A tak właśnie jest z miłością Boga do nas.
Ale jak zostaliśmy przemienieni łaską Jego Ducha, tak też musi przemieniać naszą miłość do Niego i do bliźnich.
Chrystus jest ryzykowną drogą Boga do nas; wiara jest ryzykiem, które musimy zaakceptować, aby biec w stronę Boga. Kto nie odważy się podjąć tego ryzyka, ten nigdy nie odkryje, co naprawdę znaczy kochać. Kocha się prawdziwie nie słowami, ale życiem, to znaczy wtedy, kiedy mamy odwagę zaryzykować je dla Boga, tak jak Bóg zaryzykował dla nas swojego Syna Jezusa. Czy my potrafimy tak kochać? Czy potrafimy poświadczyć życiem naszą miłość do Boga i do braci?
Wiemy dobrze, że miłość najczęściej składa się z małych konkretnych gestów: jakieś słowo, wysłuchanie kogoś, podzielenie się czymś, przebaczenie; ofiarowanie odrobiny czasu, szklanki wody, wizyty, przyjęcia. Postarajmy się w tym tygodniu, aby te gesty wyszły z naszych serc.

Komentarz pod redakcją Giovanniego C.

Módlmy się za siebie wzajemnie

W tygodniu od 11 marca do 17 marca 2018 roku modlimy się za mieszkańców ulicy DZIĘCIOŁÓW. W szczególny sposób pamiętamy o chorych i cierpiących oraz o zmarłych, którzy kiedyś mieszkali przy tej ulicy. Niech nasza modlitwa będzie dla nich źródłem obfitych łask i darów Bożej Opatrzności.

Można żyć w pokoju

Życie, które rodzi słowo.

Millar nie mógł tego zrozumieć. Christian zawsze prosił o wolne na środę, nigdy w soboty i niedziele, jak inni chłopcy na farmie. Następnie pracował dwa razy dłużej, aby odzyskać stracone godziny. Był niestrudzonym, poważnym i rygorystycznym chłopem. Millar nie żałował, że zaoferował mu tę pracę sześć miesięcy temu. Były tylko te dziwne nieobecności. W końcu Chrystian wyznał mu swoją tajemnicę: „Byłem partyzantem. W wieku 16 lat wziąłem karabin, a następnie
5 stycznia 2008 r. opuściłem Farc (Rewolucyjne Siły Zbrojne Kolumbii) i przystąpiłem do programu reintegracji. Muszę stawiać się na spotkania weryfikacyjne”.
Dla Millara był to cios w serce. Miał jednego z nich w domu. Tak, z nich. Z tych, którzy umieścili miny, na które natknęli się jego dwaj bracia: ich nogi zostały rozerwane na strzępki, a oni skazani na wózek inwalidzki. On jednak był także chrześcijaninem, nieskazitelnym pracownikiem, miłym chłopakiem, pomagającym więcej niż trzeba swoim kolegom, którzy często zatrzymywali się, by porozmawiać. Czy powinien osądzać go za to, kim był lub za to, kim się stał? Nie, nie zwolniłby go. W końcu każdy ma prawo do błędów.
To był początek 2009 roku, nie sądził, że osiem lat później Christian zostanie jego partnerem w uprawie bananów. Mają dziewięć tysięcy roślin w Granadzie, w stanie Meta. Pracują ramię w ramię i są teraz przyjaciółmi. "Porozumienie z FARC nie zachwyca mnie. Ale jeśli jest to dla dobra kraju, mówię: "Zróbmy to!". Christian i ja to zrobiliśmy. Ten naród ma także szansę na pokój "

Z „Avenire”

Strona 5 z 67

Parafia
Najświętszych Imion
Jezusa i Maryi

ul. Przyklinga 12, 
40-551 Katowice-Brynów
tel. 32 251 86 60
brynow.jm@archidiecezja.katowice.pl


Msze Święte:

niedziele i święta:
7:30, 9:00, 10:30, 12:00, 18:00

dni powszednie:
8:00, 18:00

piątki
8:00, 16:30 (szkolna), 18:00


Nabożeństwa

Adoracja Najświętszego Sakramentu
czwartek 17:00 – 18:00

Nabożeństwo ku czci Serca Pana Jezusa
pierwszy piątek 8:30, 18:30


Kancelaria Parafialna

(w okresie wakacyjnym
5 lipca - 31 sierpnia)

poniedziałek
18:45-20:00
wtorek
18:45-20:00
środa
18:45-20:00
czwartek
18:45-20:00
piątek
18:45-20:00

 W sprawach pilnych
dotyczących np. pogrzebu
proszę dzwonić na probostwo,
tel. nr 32 2518 660.

 

 chrzty i roczki

1. niedziela miesiąca 12:00

 

protokoły przedślubne
po mszy św. wieczornej - po umówieniu


numer konta bankowego:
BOŚ: 05 1540 1128 2001 7050 4713 0001


 

Szukaj na stronie