Bez kategorii

PORZĄDEK NABOŻEŃSTW - 23.09.2018 - 30.09.2018

NIEDZIELA 23.09 – 25. NIEDZIELA ZWYKŁA

7.30 1 int. Za męża Alfreda Jasu, za ++ rodziców Annę i Eryka Tomeckich oraz siostrę Annę Karczewską
2 int. W intencji Katarzyny z okazji 35.rocznicy urodzin, z podziękowaniem za otrzymane łaski i z prośbą o dalsze błogosławieństwo Boże
9.00 1 int. Za + mamę Wiktorię Przysiecką (rocznica urodzin) i siostrę Helenę
10.30 1 int. Za + Stefanię Nowak (1.rocznica śmierci)
2 int. Za ++ rodziców Edwarda (16. rocznica śmierci) i Helenę
12.00 Dziękczynna w intencji małżonków Teresy i Jana Czubak z okazji 50. rocznicy zawarcia związku małżeńskiego, z prośbą o Boże błogosławieństwo na dalsze lata, także dla rodziny
17.30 Nieszpory niedzielne
18.00 Za + Ryszarda Kmieciaka (4. rocznica śmierci)

PONIEDZIAŁEK 24.09 

8.00 Za ++ rodziców Rozalię i Józefa Hanus
18.00 Za ++ rodziców Filipa i Teklę oraz rodzeństwo: Sabinę, Tadeusza,, Zbigniewa, Zytę i Jerzego

WTOREK 25.09 

8.00 Za ++ Emilię i Jerzego Staszewskich
18.00 Za ++ Huberta i Władysława Gwóźdź o radość życia wiecznego

ŚRODA 26.09 

8.00 Za ++ Michała, jego ojca i dziadków z obu stron oraz o błogosławieństwo Boże dla Magdaleny z rodziną
18.00 Za + + męża Roberta (2. rocznica śmierci) oraz syna Adama

CZWARTEK 27.09 – WSPOMNIENIE ŚW. WINCENTEGO á PAULO, prezbitera

8.00 Za ++ rodziców Bertę i Augustyna Grzywa, dwie siostry z mężami, brata Bernarda i ++ z rodziny
18.00 Za + Bogdana Kajdana o radość życia wiecznego

PIĄTEK 28.09 – WSPOMNIENIE ŚW. WACŁAWA, męczennika

8.00
16.30 Za + Bernarda Okoń (4. rocznica śmierci)
18.00 Za + Zygmunta Krzaczyńskiego i ++ z rodziny

SOBOTA 29.09 - ŚWIĘTO ŚWIĘTYCH ARCHANIOŁÓW MICHAŁA, GABRIELA i RAFAŁA

8.00 Za + Marię Wrońską
15.00 W intencji nowożeńców: Edyta Skóra i Tomasz Zmysło
18.00 1 int. W intencji Zuzanny Wojciuch z okazji 9. rocznicy urodzin
2 int. Za + Irenę Kurpas (rocznica urodzin)

NIEDZIELA 30.09 – 26. NIEDZIELA ZWYKŁA

7.30 1 int. Za ++ Łucję i Szczepana Czakańskich oraz Franciszkę i Michała Szczepek, Jadwigę i Mikołaja Czakańskich oraz Annę i Kazimierza Szczęsny
2 int.
9.00 W intencji Krystyny i Wilhelma (57. rocznica ślubu) z podziękowaniem za otrzymane łaski, z prośbą o dalszą opiekę Bożą dla całej rodziny oraz w intencji Krystyny (77. rocznica urodzin)
10.30 Za + Stefanię Pohl (6. rocznica śmierci) i ++ z rodziny
12.00 1 int. Za + Eryka Tomeckiego
2 int. Za + Annę Karczewską
17.30 Nieszpory niedzielne
18.00 Za ++ Wacława, Marię i Włodzimierza Bilskich oraz Stanisława, Elżbietę i Kazimierza Ostafin

Ocaleliśmy dzięki Maryi

(ciąg dalszy rozmowy z p. Anną Oleksiak-Bijak - naszą parafianką i Sybiraczką)

KRYSTYNA KAJDAN: - Jak wyglądało wasze codzienne życie w tym kołchozie?

ANNA OLEKSIAK-BIJAK: - Mama i brat pracowali w polu, przy żniwach i przez cały rok musieli dbać o bydło. Wszystkie dzieci, które ukończyły 10 lat, miały obowiązek iść do pracy w kołchozie, gdzie przydzielano im pracę i normę do wykonania na równi z dorosłymi. Ta mordercza praca trwała przeważnie 12 godzin. Każdy z pracujących w kołchozie miał swoją miskę, do której tylko jeden raz w ciągu dnia dostawał jakieś jedzenie. Jeśli wyrobił normę, mógł dostać od dozorujących 10 lub 20 gram chleba, to jest jedną kromkę, co jednak zdarzało się bardzo rzadko. Mama i starszy brat musieli chodzić do pracy nawet w czasie mrozów; mieli odmrożone stopy, ręce i nosy. Dla dzieci i ludzi starszych pozostających w ziemiankach nie było żadnych przydziałów żywności. Wiele dzieci i starszych umierało więc z głodu. Za pracę nie otrzymywaliśmy żadnego wynagrodzenia. Dopiero jesienią według uznania władz kołchozu dostawaliśmy po pół worka ziemniaków i trochę zboża. Żeby wyżywić mnie i młodszego brata, mama i dorastający brat musieli kraść, bo te racje żywnościowe dla dorosłych były po prostu głodowe. W ubraniach mieli wszyte od wewnątrz kieszenie, w których przynosili po kilka ziemniaków, buraków, czasem garść zboża czy kaszy. Panował ogólny głód i brud nie do opisania. Pokarmem była pokrzywa, lebioda, czasem nawet gnijące obierki.

Wcale się nie dziwię, w takich warunkach trudno o jakąkolwiek higienę.

Wszyscy byliśmy zawszeni. Nękały nas pluskwy i świerzb oraz choroba skóry tak zwana „zołotucha”, polegająca na wypadaniu włosów, schodzeniu paznokci i powstawaniu ran na całym ciele. Nie było żadnych leków, a rany przemywaliśmy własnym moczem. Chorowaliśmy na szkorbut, bolały nas oczy. Wszystko to z głodu i braku witamin. By zaspokoić głód, łapaliśmy susły, czyli polne szczury, które gromadziły się tam, gdzie składano zboże. Przynajmniej one były dobrze odżywione.

Trzeba było zatem wielkiej wiary, zaradności i bezgranicznego poświęcenia, by przeżyć takie piekło.

Mama walczyła o nasze przeżycie jak lwica i poświęcała się wprost w heroiczny sposób. Jestem przekonana, że ocaleliśmy dzięki orędownictwu Maryi. Tej najlepszej Bożej Matce polecała siebie i nas w błagalnej, żarliwej modlitwie. W ukryciu przechowywała zabrany z domu obrazek Matki Boskiej Częstochowskiej i przed nim codziennie modliliśmy się szeptem po polsku, by nie zapomnieć ojczystego języka. Był to przecież język naszego serca. Na co dzień z nakazu NKWD musieliśmy posługiwać się językiem rosyjskim. Cieszę się, że pierwsza część naszej rozmowy miała miejsce w dniu parafialnego odpustu ku czci Najświętszego Imienia Maryi w Brynowie, bo doskonale pamiętam, czym to Najświętsze Imię Maryi było dla mojej mamy i dla nas w tych niewyobrażalnie ciężkich latach.

Pani mama potrafiła podobno wykorzystać nawet swój typ urody, by zdobyć choć trochę żywności dla swoich dzieci.

Tak, mama była brunetką i wmówiła Rosjankom, że potrafi wróżyć. Chętnie z tego korzystały, a mama opowiadała im najróżniejsze rzeczy, co znając to środowisko nie było trudne. W ten sposób mogła dla nas zdobyć kilka ziemniaków czy buraków. Sprzedawała też swoje osobiste rzeczy, które miejscowe Rosjanki chętnie kupowały. Mama dostawała za nie trochę chleba i kaszy, czasem nawet parę rubli. Pamiętam, że sprzedała w ten sposób między innymi swoją nocną koszulę, w której Rosjanka poszła na miejscową „potańcówkę”. Zazdroszczono jej tak pięknej „balowej sukni”.

Rozumiem, że w tej kazachstańskiej rzeczywistości nie było dla dzieci żadnej szkoły...

Nadzieja na naukę w szkole pojawiła się dopiero z końcem marca 1941 roku. Dzięki staraniom Delegatury Ambasady Rzeczypospolitej Polskiej, w której aktywnie działała Hanka Ordonówna i kilku innych Polaków, pozwolono wówczas wywozić polskie dzieci do Iranu, aby je uratować od śmierci głodowej. Moja matka postarała się o wyjazd dla mnie i brata Mariana. Musiała jednak sama zawieźć nas do Kustanaju nad rzeką Toboł, gdzie był punkt zborny. Tam ubrano nas, odżywiono i posłano do zorganizowanej polskiej szkoły. Powstała tylko jedna klasa, do której chodziły dzieci w różnym wieku. Los się do nas uśmiechnął, ale na krótko. Z chwilą rozpoczęcia wojny niemiecko-rosyjskiej nagle zlikwidowano punkt w Kustanaju i wydano zakaz wyjazdu do Iranu. Musieliśmy niestety obaj z bratem wrócić do kołchozu w Połtawce. Choć nauka w tej polskiej szkole trwała zaledwie cztery miesiące, tuż przed wyjazdem z Kustanaju wydano nam świadectwo ukończenia całego roku jako dowód naszego tam pobytu.

Czy wojna Sowietów z Niemcami wpłynęła na wasze codzienne życie w kołchozie?

Z powodu rozpoczęcia wojny z Niemcami w kołchozie zapanował ogólny niepokój i spore zamieszanie. Zmniejszono i tak głodowe racje żywnościowe dla wszystkich pracujących. Pewnego dnia do Połtawki przyjechał sam naczelnik NKWD i wydał polecenie, by zwołać do biura wszystkich Polaków. Mama się tym bardzo zaniepokoiła. Zabrała starszego brata, a żegnając się z nami przykazała mi, abym dbała o młodszego braciszka i nie pozwoliła mu umrzeć z głodu. Wielokrotnie i z miłością tłumaczyła nam, w jakiej jesteśmy sytuacji i co robić, aby przeżyć. Miałam dopiero osiem lat, ale już znałam widmo głodowej śmierci. Zdawało mi się, że jestem dorosłą, starą kobietą i muszę sobie dać ze wszystkim radę, jak mama i brat. Wkrótce okazało się, że nastały dla nas jeszcze gorsze czasy.

Po co zwołał Polaków ten naczelnik NKWD?

Okazało się, że w związku z wojną z Niemcami naczelnik poinformował ich, iż każdy obywatel Związku Radzieckiego musi obowiązkowo oddać 72 kg mięsa na 1 osobę i 1 skórę. Perfidnie dla celów statystycznych zaliczono nas do obywateli Związku Radzieckiego, by wykazać, że nie ma tam żadnych Polaków. Moja mama odważyła się powiedzieć, że nawet gdyby nas zabili, to i tak nie byłoby 72 kg mięsa, bo jesteśmy wygłodzeni, a żeby mieć skórę, to musieliby ją z nas zedrzeć. Na sali zapanowała przerażająca cisza, a naczelnik chwycił za karabin. Zaczął krzyczeć, że martwych ludzi Sowiecki Sojuz nie potrzebuje, że mamy pisać do Moskwy podania o poprawę warunków życia. Niektórzy pisali, ale pisma te trafiały do kosza. Tymczasem – jak już wspomniałam nastały jeszcze gorsze czasy. Jesienią już nie rozdzielano ani zboża, ani ziemniaków, nie było przydziału dodatkowej kromki chleba. Gdyby nie zaradność mamy i brata, to na pewno umarlibyśmy z głodu.

A kiedy pojawiła się nadzieja na powrót do Polski?

Kiedy pod naporem wojsk rosyjskich i I Dywizji Armii Polskiej im. Tadeusza Kościuszki nastąpił odwrót Niemców spod Moskwy, pozwolono Polakom starać się o powrót do Polski. W 1944 roku Delegatura Związku Patriotów Polskich pod przewodnictwem Wandy Wasilewskiej utworzyła pierwszy transport dla polskich rodzin wielodzietnych. Mama przekupiła urzędnika ostatnim złotym pierścionkiem, który trzymała na „czarną godzinę” i udało nam się dostać do tego pierwszego transportu. Jechaliśmy kilka tygodni w towarowych wagonach mając do jedzenia tylko pieczone susły, które mama zabrała na drogę. Ponieważ w zachodniej Polsce jeszcze trwały walki, transport zatrzymano przed Kijowem i zakwaterowano nas w starych, nieogrzewanych barakach. Kazano nam żyć na własną rękę, czyli znów otwarło się przed nami widmo straszliwego głodu. Nasz pobyt pod Kijowem trwał ponad dziewięć miesięcy. Mama, starszy brat i ja zachorowaliśmy tam na malarię. Zdobyta potajemnie chinina pomogła mamie i bratu, ale ja nadal byłam chora. I z tego względu pozwolono mamie starać się o wyjazd do Polski na zasadzie zaproszenia od rodziny mieszkającej w Stanisławowie. W czerwcu 1945 roku otrzymaliśmy to pozwolenie, ale mamę znów wezwano do NKWD. Przeżyliśmy kolejne chwile grozy i niepokoju. Tam postawiono warunek i kazano jej podpisać oświadczenie, że w Związku Radzieckim było jej bardzo dobrze, a dzieci miały wzorową opiekę. A jeśli cokolwiek spotkało nas tam złego, to wszystko przez Niemców i skutki wojny. Do Stanisławowa przyjechaliśmy w ostatnich dniach czerwca 1945 roku. Rodzina patrzyła na nas jak na zjawy z innej planety. Otoczono nas troskliwą opieką, spalono nasze śmierdzące, zawszone łachmany. Po raz pierwszy od 1940 roku mogliśmy się wykąpać w wannie z ciepłą wodą. Ubrano nas w czyste rzeczy i próbowano uczyć poprawnej polszczyzny, ponieważ nam się łatwiej mówiło po rosyjsku. Wreszcie mogliśmy się najeść do syta. Matka Boża, do której tak żarliwie modliliśmy się każdego dnia, ocaliła nas. Pod koniec października 1945 roku - już jako repatrianci - dotarliśmy do Gliwic.

Jak wyglądało życie waszej rodziny po wojnie?

Razem z braćmi poszliśmy do szkoły, a mama podjęła pracę jako pomoc kuchenna, co zapewniało nam utrzymanie. Wykształciła nas, dzięki czemu mogłam przez 38 lat pracować jako nauczycielka w szkole podstawowej w Bytomiu. Wyszłam za mąż, ale kilka lat temu mój mąż Zbigniew zmarł. Obecnie jestem na emeryturze, należę do Związku Sybiraków i Rodzin Katyńskich. Mój jedyny syn Maciej mieszka w Kanadzie, dba o mnie, mam troje wnuków i Bogu dziękuję za każdy dzień życia. Cieszę się, że prawdę o tych strasznych czasach mogę wreszcie ujawnić, bo wcześniej nie wolno było.

Powróćmy do Pani ojca - Romana Oleksiaka, aresztowanego przez NKWD 30 października 1939 roku. Czy mama czyniła starania, aby go odnaleźć?

Tak, mama cały czas nie ustawała w poszukiwaniach ojca, za którym bardzo tęskniliśmy. Niestety przez te trudne warunki bytowania w Kazachstanie straciła zdrowie i zmarła w 1986 roku w Gliwicach. Do trumny włożyłam mamie – zgodnie z jej życzeniem - obrazek Matki Boskiej Częstochowskiej, który nam przez te wszystkie tułacze lata towarzyszył. Po wytrwałych, przeszło czterdziestoletnich poszukiwaniach, dopiero w 1991 roku dowiedzieliśmy się, że mój ojciec został zamordowany w Katyniu. Na bazie „pieriestrojki” 13 kwietnia 1990 roku prezydent ZSRR Michaił Gorbaczow przekazał Polsce kopie dokumentów dotyczących Zbrodni Katyńskiej. Odnaleziono w nich między innymi imię i nazwisko mojego ojca. W książce pt. „Gdziekolwiek są Wasze prochy” napisano, że został wpisany na ukraińską listę NKWD nr 042 poz. 341, nr akt 2141.

Pani Anno, serdecznie dziękuję za te wszystkie tragiczne wspomnienia, które na nowo w Pani odżyły, ale jak sama Pani twierdzi, prawda o tych czasach należy się dzielnej śp. mamie Antoninie Oleksiak. O takich bohaterskich matkach w archiwum NKWD można przeczytać: Polskije Matieri to tajna broń „Pańskoj Polszy...”. Nie do zlikwidowania...

Ja także dziękuję za tę rozmowę i na koniec pragnę dodać, że Bóg stokroć wynagrodził mi to wszystko, bo 13 kwietnia 1996 roku - dokładnie w 57. rocznicę zesłania do Kazachstanu - mogłam być na audiencji u naszego polskiego papieża Jana Pawła II i ucałować pierścień Rybaka. Zawdzięczam to śp. ks. prałatowi Zdzisławowi Peszkowskiemu, który dla nas – Rodzin Katyńskich ze Śląska - zorganizował pielgrzymkę do Rzymu. Wielkie to było szczęście i wzruszające przeżycie! Nic piękniejszego nie może mnie już spotkać!

 

Obradowała Parafialna Rada Duszpasterska

Posiedzenie Parafialnej Rady Duszpasterskiej pod przewodnictwem nowego proboszcza odbyło się 12 września 2018 r. Oto najważniejsze punkty obrad.
W spotkaniu uczestniczył nowy wikary, ks. Tomasz Klikowicz oraz s. Daniela, katechetka, zaproszona do Rady przez ks. proboszcza. Posiedzenie rozpoczęło się wspólną modlitwą.
Pan Maciej Biskupski poinformował zebranych, że z powodu przeprowadzki rezygnuje z pracy w Radzie. Podziękował za współpracę obiecał podtrzymywanie kontaktów i pomoc przy różnych sprawach urzędowych.
Ksiądz Proboszcz podziękował za ciepłe przyjęcie w parafii. Następnie omówił problemy gospodarcze, z którymi musiał się zmierzyć na początku pracy. Trzeba było usunąć gniazdo szerszeni z probostwa. Konieczna okazała się naprawa przeciekającego dachu i wymiana okien dachowych. To pociągnęło za sobą konieczność usunięcia zniszczonej boazerii w stropie, wykonania nowego ocieplenia stropu oraz sufitów. Odmalowano pokoje księży i klatkę schodową. Zapłacone już zostały materiały, a należność za robociznę została rozłożona na raty do końca roku. Naprawy lub wymiany wymaga szereg sprzętów na probostwie. Pod koniec lipca powstały niespodziewane szkody w salkach parafialnych. Uszkodzona rura w ubikacji spowodowała zalanie salek na poziomie piwnicy, silne zawilgocenie ścian i rozwój grzybów. Dwie salki są wyłączone z użytkowania i czeka je remont. Budynek kościoła jest w dobrym stanie. Zostało wymienione oświetlenie tabernakulum oraz obrazu Matki Bożej. Kościelni Dawid Kobiela i Andrzej Niemczyk odmalowali zakrystię. W przyszłości trzeba będzie przygotować w prezbiterium tzw. miejsce przewodniczenia.
Dalsze i bardziej rozległe plany to termomodernizacja kościoła, salek i probostwa (m.in. wymiana okien, docieplenie ścian, stropów, nowa instalacja ogrzewania). Sprawa została rozpoczęta przez ks. prob. Jarosława Paszkota, który złożył podanie o dotację inwestycji do Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska. Postanowiono kontynuować starania o dotację. Projekt został poprawiony złożony powtórnie w urzędzie. Koszt inwestycji ma wynieść ok. 1 mln. zł. (90 proc. z dotacji, 10. proc wkład własny parafii).
Ksiądz proboszcz poruszył sprawę budowy osiedla przy kościele. Od jakiegoś czasu trwa spór z inwestorem (firma Murapol) o fragment terenu parafialnego. Postanowiono zawrzeć ugodę. Murapol zobowiązał się do wydzielenia spornej działki i przekazania jej na własność parafii. Ksiądz Proboszcz zwrócił uwagę, że trzeba oddzielić sprawę budowy i związanych z tym niedogodności od ludzi, którzy wkrótce zamieszkają wśród nas. Mieszkańcy nowych bloków nie są winni temu, że domy powstały w tak bliskiej odległości od kościoła. Trzeba ich powitać jako nowych parafian, otoczyć życzliwością i zaprosić do wspólnoty wiary.
Omówione zostały następnie plany duszpasterskie. Spotkania dla rodziców dzieci pierwszokomunijnych poprowadzi ks. proboszcz. Za przygotowanie do bierzmowania odpowiadać będzie ks. wikary. Opiekę nad ministrantami obejmie ks. proboszcz. Dzieci Maryi będą pod opieką ks. wikarego. Ksiądz proboszcz zapowiedział, że planuje wprowadzenie katechezy dla dorosłych. Mogłyby one gromadzić osoby z grup parafialnych i wszystkich chętnych. Ksiądz Proboszcz myśli o rozwoju gazetki parafialnej i strony internetowej. Podziękował przy okazji p. Andrzejowi Jurkowi, który dba o stronę i jej aktualność. Kancelaria parafialna znajduje się obecnie w ciasnym pomieszczeniu na dole probostwa. Warunki nie są najlepsze. Potrzebny jest remont, nowe pomieszczenie – sprawa do rozważenia. Ks. Tomasz Klikowicz krótko zapowiedział, że ma wiele pomysłów duszpasterskich i planuje w parafii pozytywnie „zamieszać”.
Pan Bronisław Sadowski zdał relację z akcji pomocy dla Syrii. Pan Janusz Sikociński zasugerował utworzenie na stronie internetowej parafii kalendarza parafialnego, który pozwoliłby na orientację w planowanych uroczystościach, spotkaniach. Pani Barbara Cieplik zgłosiła, że Zespół Charytatywny planuje Dzień Seniora na 20 października. Zwróciła się o zgodę i pomoc w organizacji. Pani Weronika Pawłowicz poprosiła o opiekę nad grupą osób czytających i śpiewających w czasie mszy św. Warto zachęcić kolejnych parafian, aby więcej osób uczestniczyło w przygotowaniu liturgii. Ks. Proboszcz podkreślił, że ekran w kościele nie będzie używany w czasie mszy św., ale posłuży w czasie rekolekcji lub katechezy dorosłych.

Ogłoszenia duszpasterskie - XXII niedziela zwykła - 2 września

Słowo Boże dzisiejszej niedzieli wzywa nas do zerwania z obłudą. Pan Jezus nie oczekuje od nas zewnętrznej poprawności, ale głębokiego nawrócenia. Chce przemiany serca. Nie chodzi o to, by lekceważyć przepisy, zasady, prawo czy tradycję. Chodzi o to, aby być człowiekiem uczciwym wewnętrznie, spójnym. W religii chodzi o prawdę, nie o wizerunek. Prośmy dziś Boga o odwagę życia w prawdzie.

1. Kolekta dzisiejsza jest przeznaczona na potrzeby archidiecezji.

2. Zapraszamy na Nieszpory, które odprawimy o dziś o godz. 17.30.

3. Witamy w naszej wspólnocie parafialnej ks. Tomasza Klikowicza, który rozpoczyna posługę jako wikariusz i katecheta w SP 65. Życzymy mu wielu łask Ducha Świętego.

4. W poniedziałek rozpoczyna się nowy rok szkolny oraz katechetyczny. Tego dnia odprawimy specjalne Msze św. dla uczniów naszych dwóch szkół według następującego porządku: klasy 4-8 z SP 11 o godz. 8.00, a dzieci z klas 2-3 z SP 11 o godz. 9.00. Natomiast wszystkie dzieci z SP 65 będą miały Mszę św. w kościele Jutrzenki Wolności na ul. Gawronów o godz. 8.00, którą odprawi nasz wikary, który będzie katechetą w tej szkole. Wszystkich pierwszoklasistów (z obu szkół) oraz wszystkie dzieci w wieku szkolnym zapraszamy na pierwszą Mszę św. szkolną w piątek o godz. 16.30. Podczas tej Mszy poświęcimy tornistry i przybory szkolne pierwszoklasistom.

5. W tym tygodniu przypadają I czwartek i I piątek miesiąca. Zachęcamy wiernych do skorzystania z sakramentu pokuty i pojednania. W czwartek od godz. 17.00 adoracja Najświętszego Sakramentu. W piątek po rannej Mszy św. odmawiamy Koronkę do Miłosierdzia Bożego.

6. W sobotę 8 września odwiedzimy z posługą sakramentalną chorych. Prosimy ich zgłaszać w zakrystii lub w kancelarii.

7. Członków scholi oraz wszystkie dzieci, które lubią śpiewać zapraszamy na próbę w kolejne soboty: 8 i 15 września na godz. 9.00 do salki katechetycznej. Próba będzie trwać ok. 1,5 godziny.

8. Ministrantów oraz chłopców po pierwszej komunii św., którzy chcieliby zostać ministrantami zapraszamy na zbiórkę w sobotę o godz. 9.00.

9. W przyszłą niedzielę pielgrzymka do Sanktuarium Matki Bożej Uśmiechniętej w Pszowie.

PORZĄDEK NABOŻEŃSTW od 02.09.2018 - 09.09.2018

NIEDZIELA 02.09 – 22. NIEDZIELA ZWYKLA

7.30 Za ++ Anielę i Stefana Sołtysek
9.00 Za ++ męża Alfreda Jasny, rodziców Helenę i Fryderyka Jasny i siostrę Margot Sikorę
10.30 Za + Stefana Harasa (VI rocznica śmierci)
12.00 W intencji dzieci, które przyjmą Chrzest Święty: Heleny Ćwiertnia, Karoliny Okoń, Maksymiliana Kubina, Alicji Cochara i Jana Kołodzieja, ich chrzestnych i rodziców.
17.30 Nieszpory niedzielne
18.00 Za + Huberta Kalinowskiego oraz + Janinę Lebiodę

PONIEDZIAŁEK 03.09 – WSPOMN. ŚW. GRZEGORZA WIELKIEGO, papieża i doktora Kościoła

8.00 W intencji uczniów klas 4-8 Szkoły Podstawowej nr 11 z okazji rozpoczęcia roku szkolnego
9.00 W intencji uczniów klas 2-3 Szkoły Podstawowej nr 11 z okazji rozpoczęcia roku szkolnego
18.00 W intencji Stefanii Dziuk z okazji 95.rocznicy urodzin z podziękowaniem za otrzymane łaski i prośbą o dalszą opiekę Bożą

WTOREK 04.09

8.00 Za ++ rodziców Annę i Franciszka Maciejczyk, braci Stanisława i Joachima i ++ z rodziny
18.00 Za + Stanisława Szweg (XXXIV rocznica śmierci)

ŚRODA 05.09

8.00 Za + Wiesławę Gąsiorowską (30.dzień po śmierci)
18.00 1 int. Za ++ Krystynę i Zygmunta Krzyżaniak
2 int. Za + Irenę Student (30. dzień po śmierci)

CZWARTEK 06.09

08.00 Dziękczynna w intencji rodziny Maciejczyk z prośbą o dalszą opiekę Bożą
18.00 W intencji kapłanów, katechetów i sióstr zakonnych oraz o nowe powołania kapłańskie, zakonne i misyjne

PIĄTEK 07.09

08.00 Za + męża Józefa Andrzejczaka
16.30 W intencji uczniów rozpoczynających naukę w nowym roku szkolnym
18.00 Za + męża Bronisława Tkacza

SOBOTA 08.09 - ŚWIĘTO NARODZENIA NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNY

8.00 W intencji członków „Żywego Różańca”
18.00 1 int. Za + Adama Sikocińskiego (XIX rocznica śmierci), za ++ rodziców, za + Elżbietę Odorkiewicz (IX rocznica śmierci), jej rodziców i rodzeństwo
2 int. Za + męża Henryka (XX rocznica śmierci), szwagra, rodziców i teściów

NIEDZIELA 09.09 – 23. NIEDZIELA ZWYKLA

7.30
9.00 Za + Michała Przysieckiego (rocznica urodzin) i ++ z rodziny
10.30 1 int. Za ++ Annę, Łucję, Pawła i Emila Cebula
2 int. W intencji Aleksandry Baluch z okazji 18.rocznicy urodzin
12.00 1 int. W intencji Katarzyny i Piotra (15.rocznica ślubu) oraz Magdaleny i Anny z okazji urodzin
2 int. W intencji Ewy i Aleksandra (35. rocznica ślubu) oraz Joanny i Piotra (5. rocznica ślubu) i syna Łukasza (2.rocznica urodzin) z prośbą o Boże błogosławieństwo
17.30 Nieszpory niedzielne
18.00 Za + Józefa Widerę (VI rocznica śmierci), oraz jego ++ rodziców i teściów

Ty tu urządzisz

Zebrali się u Jezusa faryzeusze i kilku uczonych w Piśmie, którzy przybyli z Jerozolimy.

I zauważyli, że niektórzy z Jego uczniów brali posiłek nieczystymi, to znaczy nieumytymi rękami. Faryzeusze bowiem i w ogóle Żydzi, trzymając się tradycji starszych, nie jedzą, jeśli sobie rąk nie obmyją, rozluźniając pięść. I gdy wrócą z rynku, nie jedzą, dopóki się nie obmyją. Jest jeszcze wiele innych zwyczajów, które przejęli i których przestrzegają, jak obmywanie kubków, dzbanków, naczyń miedzianych. Zapytali Go więc faryzeusze i uczeni w Piśmie: „Dlaczego twoi uczniowie nie postępują według tradycji starszych, lecz jedzą nieczystymi rękami?”. Odpowiedział im: „Słusznie prorok Izajasz powiedział o was, obłudnikach, jak jest napisane: »Ten lud czci mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode mnie. Ale czci na próżno, ucząc zasad podanych przez ludzi«. Uchyliliście przykazanie Boże, a trzymacie się ludzkiej tradycji”. Potem przywołał znowu tłum do siebie i rzekł do niego: „Słuchajcie mnie wszyscy i zrozumiejcie. Nic nie wchodzi z zewnątrz w człowieka, co mogłoby uczynić go nieczystym; lecz co wychodzi z człowieka, to czyni człowieka nieczystym. Z wnętrza bowiem, z serca ludzkiego pochodzą złe myśli, nierząd, kradzieże, zabójstwa, cudzołóstwa, chciwość, przewrotność, podstęp, wyuzdanie, zazdrość, obelgi, pycha, głupota. Wszystko to zło z wnętrza pochodzi i czyni człowieka nieczystym”.

1. Czystość rytualna była ważnym elementem kultu Izraelitów. Ale czystość nie jest dla czystości. Celem religijności nie jest religijność, lecz Bóg, a wtórnie uświęcenie człowieka. Bywa tak, że droga do celu staje się celem samym w sobie. A to jest bez sensu. Dlatego Jezus w ostry sposób piętnuje faryzeuszy za dwie rzeczy: za obłudę i za zastępowanie Bożych praw bardziej liberalnymi prawami, które sprytnie omijając trudniejsze wymagania, dają pozór przyzwoitości. Nie ma innego wyjścia: słowa Jezusa trzeba odnieść do siebie, czyli przyjrzeć się własnej religijności. Pozwolić, by Pan odsłonił hipokryzję lub łatwe rozgrzeszanie się z trudniejszych przykazań.

2. „Ten lud czci mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode mnie”. Jak daleko od Boga jest moje serce? Można też zapytać inaczej: gdzie jest moje serce, czyli co jest dla mnie najcenniejsze, najdroższe? Gdzie jest mój skarb? Bo gdzie skarb twój, tam będzie i serce twoje. Pytanie o serce nie jest pytaniem o same uczucia, ale o miłość, czyli o wybór i wierność.

3. „Uchyliliście przykazanie Boże, a trzymacie się ludzkiej tradycji”. Trzeba uważać, by nie wylać dziecka z kąpielą. W imię tak zwanego autentyzmu rezygnuje się czasem z tradycji, powołując się przy tym na słowa Jezusa, że przecież ważne jest to, co w sercu. Na przykład w wielu krajach zrezygnowano z piątkowego niejedzenia mięsa na rzecz innej, rzekomo bardziej autentycznej formy postu. Efekt jest taki, że nie ma tam już dziś żadnego postu. Jezus nie wzywa do rezygnowania z tradycji na rzecz własnych pomysłów na autentyczną religijność. Chodzi o to, co święty Paweł nazwie „rozumną służbą Bożą” (Rz 12,1), czyli pobożność mądrą – wierną i twórczą zarazem. Chodzi o zgodność zewnętrznych praktyk z tym, co gra nam w duszach. 

Tylko czy pozwalamy, by w duszach grała nam Boża melodia? Im głośniej ktoś krzyczy, że jest autentyczny i nie da sobie niczego narzucać, tym łatwiej jest formowany przez kulturę masową według jednego modelu: konsumenta, niedojrzałego luzaka, egoisty. 

4. „Nic nie wchodzi z zewnątrz w człowieka, co mogłoby uczynić go nieczystym; lecz co wychodzi z człowieka, to czyni człowieka nieczystym”. Zdanie to mówi o wolności człowieka. To człowiek decyduje się na zło, a nie odwrotnie. To człowiek otwiera furtkę diabłu lub zostawia niedomknięte drzwi, przez które wsącza się w niego trucizna. Wokół nas, owszem, wiele jest niszczących wyziewów. Ale niszczy nas to zło, które świadomie wybieramy, na które się godzimy, zawierając jakiś zgniły kompromis. Zdanie Pana Jezusa jest strasznie wymagające. Nie mogę uciec od odpowiedzialności za moje wybory. Nie mogę się usprawiedliwiać, że taki jest świat, że wszyscy tak robią, że inaczej się nie da. Z drugiej strony to zdanie mówi o tym, jak wielki jest człowiek. Może zachować się pięknie i godnie nawet w jakimś ziemskim piekle. Ty meblujesz w swoim sercu, w swojej głowie, w swoim życiu. Ty tu urządzisz.

ks. Tomasz Jaklewicz

ROZMOWA NA POWITANIE

(z nowym wikariuszem – ks. Tomaszem Klikowiczem rozmawia Krystyna Kajdan)

KRYSTYNA KAJDAN: – Otrzymał Ksiądz dekret do naszej parafii jako wikariusz w miejsce ks. Janusza Wilczka. Czy może się nam Ksiądz krótko przedstawić? Z jakiej parafii Ksiądz pochodzi? Z jakiej rodziny?

KS. TOMASZ KLIKOWICZ: - Pochodzę z Parafii Trójcy Przenajświętszej w Chełmie Śląskim. Wywodzę się z rodziny głęboko wierzącej.

– Ta parafia to prawdziwa kopalnia powołań, pochodzi z niej wielu znanych śląskich kapłanów. Jak kształtowało się Księdza powołanie?

- Zanim wstąpiłem do seminarium, studiowałem na pierwszym roku finanse – bankowość. W Wielki Piątek usłyszałem głos Bożego powołania do kapłaństwa. Ten głos w tamtym czasie bardzo mnie poruszył; tak mocno, że nie mogłem myśleć o niczym innym. Nie było łatwo podjąć decyzję, ale czułem, że jeżeli nie pójdę za tym głosem powołania, zmarnuję go. Byłem przekonany, że muszę to uczynić tu i teraz, a nie odwlekać z realizacją Bożego planu. Zrezygnowałem więc ze studiów i wstąpiłem do Wyższego Śląskiego Seminarium Duchownego w Katowicach oraz rozpocząłem studnia teologiczne, które bardzo różnią się od mojego poprzedniego kierunku studiów.
Moje powołanie kapłańskie było i jest dla mnie ogromnym wyzwaniem. Bałem się czy sobie poradzę, czy podołam temu wszystkiemu. Jednak z perspektywy czasu widzę, że nie dałbym rady bez Bożej pomocy i bez modlitwy wielu ludzi. Chcę również podkreślić, że jestem bardzo szczęśliwy w tym wszystkim, co robię, a do czego powołał mnie sam Bóg.

– Jak brzmi hasło wybrane przez Księdza na obrazku prymicyjnym? I dlaczego taki wybór?

- „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie” (J 2,5). Jest to fragment z Ewangelii według świętego Jana. A są to słowa Maryi wypowiedziane podczas wesela w Kanie Galilejskiej, skierowane do sług. Maryja wskazuje im na Jezusa i wypowiada właśnie te słowa: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”.
Na początku mej drogi seminaryjnej moja duchowość była skierowana ku Jezusowi. Lecz przez te wszystkie lata bardzo rozwinęła się u mnie pobożność Maryjna, szczególnie poprzez parafialne, piesze pielgrzymki do Kalwarii Zebrzydowskiej. To tam kształtowało się moje powołanie. Dlatego wybrałem te słowa „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”, ponieważ one łączą te dwie Osoby, Jezusa i Maryję, które są dla mnie bardzo ważne.

– Jakie parafie pojawiły się do tej pory na kapłańskiej drodze Księdza życia?

- Tychy – Parafia św. Benedykta Opata
Rybnik – Bazylika św. Antoniego
Świętochłowice – Parafia św. Apostołów Piotra i Pawła.

- Jakie ma Ksiądz pasje i zamiłowania?

- Duszpasterstwo. :)

- Czy lubi Ksiądz swoje imię? Nietrudno zauważyć, że na Brynowie nastała „era Tomków”, nasz nowy Ksiądz Proboszcz także nosi to piękne imię.

- Bardzo lubię imię, które nadali mi moi rodzice i mamy wiele wspólnego ze św. Tomaszem Apostołem.

– Dziękuję Księdzu za rozmowę. W imieniu naszej wspólnoty parafialnej pragnę Księdzu życzyć wszelakiego DOBRA i nieustannej opieki Jezusa i Maryi. Cieszymy się, że w prezbiterium naszego kościoła może Ksiądz codziennie oglądać swoje prymicyjne hasło. Szczęść Boże!

- Ja również dziękuję.

Strona 2 z 69

Parafia
Najświętszych Imion
Jezusa i Maryi

ul. Przyklinga 12, 
40-551 Katowice-Brynów
tel. 32 251 86 60
brynow.jm@archidiecezjakatowicka.pl


Msze Święte:

niedziele i święta:
7:30, 9:00, 10:30, 12:00, 18:00

dni powszednie:
8:00, 18:00

piątki
8:00, 16:30 (szkolna), 18:00


Nabożeństwa

Adoracja Najświętszego Sakramentu
czwartek 17:00 – 18:00
sobota 17:00 – 18:00

Nabożeństwo ku czci Serca Pana Jezusa
pierwszy piątek 8:30, 18:30


Kancelaria Parafialna

poniedziałek, środa, piątek
17:00-18:00
wtorek, czwartek
18:45-20:00


W sprawach pilnych
dotyczących np. pogrzebu,
wezwania do chorego
proszę dzwonić na probostwo,
tel. nr 32 2518 660.

 

 chrzty i roczki

1. niedziela miesiąca 12:00

 

protokoły przedślubne
po mszy św. wieczornej - po umówieniu


numer konta bankowego:
BOŚ: 05 1540 1128 2001 7050 4713 0001


 

Szukaj na stronie