Słowo Życia

Słowo Życia - sierpień 2017

„Pan jest dobry dla wszystkich i Jego miłosierdzie ogarnia wszystkie Jego dzieła” (Ps. 145,9).

… Ten psalm jest hymnem chwały wysławiającym królowanie Pana, który panuje nad całą historią.  Królowanie to jest wieczne i pełne majestatu, ale wyraża się w sprawiedliwości oraz dobroci i bardziej przypomina bliskość ojca niż potęgę panującego.
… Bohaterem tego hymnu jest Bóg, który objawia swą przeobfitą czułość, podobną do miłości matki: On jest miłosierny, współczujący, nieskory do gniewu, wielki w miłości, dobry dla wszystkich…
… Dobroć Boga objawiła się w stosunku do ludu izraelskiego, lecz rozciąga się na wszystko, co wyszło z Jego rąk – z rąk Stwórcy – na każdą osobę i całe stworzenie.
… Na koniec psalmu jego autor zachęca wszystkie istoty żywe, by włączyły się do tego śpiewu, by pomnożyć jego przesłanie w harmonijnym chórze wielu głosów.

„Pan jest dobry dla wszystkich i Jego miłosierdzie ogarnia wszystkie Jego dzieła”

Bóg sam powierzył stworzenie pracowitym rękom mężczyzny i kobiety, jak otwartą „księgę”, w której zapisana jest Jego dobroć. Są oni powołani do współpracy ze Stwórcą, by dopisywać strony sprawiedliwości i pokoju, postępując zgodnie z zamysłem Jego miłości.
… Niestety, to co widzimy wokół nas, to wiele ran zadawanych osobom, często bezbronnym, oraz środowisku naturalnemu. Powodem tego jest obojętność wielu oraz egoizm i zachłanność tych, którzy wykorzystują wielkie bogactwa środowiska jedynie dla własnych interesów, z niekorzyścią dla dobra wspólnego.
… W ostatnich latach we wspólnocie chrześcijańskiej utorowała sobie drogę nowa świadomość i wrażliwość respektująca stworzenie. W tej perspektywie możemy przypominać sobie apele wielu autorytetów, zachęcające nas, aby odkryć w naturze zwierciadło Bożej dobroci oraz dziedzictwo całej ludzkości.
… Patriarcha Ekumeniczny Bartłomiej I tak wyraził się w ubiegłym roku w swoim Przesłaniu na Dzień stworzenia:
„Potrzeba nieustannej czujności, formacji i nauczania, aby jasny był związek obecnego kryzysu ekologicznego z namiętnościami ludzkimi, których rezultatem i owocem jest przeżywany przez nas kryzys środowiska. Dlatego istnieje jedyna droga powrotu do dawnego piękna […] umiarkowania i ascezy, które mogą prowadzić do rozumnego zarządzania środowiskiem naturalnym. W szczególny sposób zachłanność, w zaspokajaniu  potrzeb materialnych, prowadzi z pewnością do ubóstwa duchowego człowieka, które powoduje  zniszczenie środowiska naturalnego”.
… A papież Franciszek, w encyklice ‘Laudato si’ napisał: „Troska o przyrodę stanowi część stylu życia, który oznacza zdolność do życia razem i komunii. Jezus przypomniał nam, że Bóg jest naszym wspólnym Ojcem, a ten fakt czyni nas braćmi. Miłość braterska może być jedynie bezinteresowna […]. Ta sama bezinteresowność sprawia, że kochamy i akceptujemy wiatr, słońce lub chmury, pomimo że nie podlegają naszej kontroli. […] Musimy ponownie odczuć, że potrzebujemy siebie nawzajem, że jesteśmy odpowiedzialni za innych i za świat, że warto być dobrym i uczciwym" (Por. Papież Franciszek, encyklika Laudato si’, nn. 228–229, 24 maja 2015).
… Wykorzystajmy więc chwile wolne od obowiązków pracy, czy też wszystkie okazje w ciągu dnia, by zwrócić wzrok na głębię nieba, majestat szczytów i ogrom morza lub tylko na małą trawkę wyrastającą przy skraju drogi. Pomoże nam to uznać wielkość Stwórcy „miłośnika życia” i znaleźć na nowo korzeń naszej nadziei w Jego nieskończonej dobroci, która wszystko obejmuje i wszystkiemu towarzyszy.
… Wybierzmy dla siebie samych i dla naszej rodziny skromny styl życia, respektujący wymagania środowiska i porównywalny z potrzebami innych, aby ubogacić się w miłość. Dzielmy się darami ziemi i pracy z biedniejszymi braćmi i dawajmy także świadectwo tej pełni życia i radości, wnosząc w nasze środowiska delikatność, życzliwość i pojednanie.

Letizia Magri

Słowo Życia - lipiec 2017

„Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię” (Mt 11, 28)

… Utrudzeni i obciążeni – słowa te przywodzą na myśl obraz osób – mężczyzn i kobiet, młodych, dzieci i starców – którzy w różny sposób dźwigają ciężary na drodze życia i ufają, że nadejdzie dzień, gdy będą się mogli od nich uwolnić.

… W tym fragmencie Ewangelii św. Mateusza słyszymy zaproszenie Jezusa: „Przyjdźcie do Mnie…”. A otaczał Go tłum ludzi, którzy przybyli, by zobaczyć Go i posłuchać. Wielu z nich to ludzie prości, biedni, słabo wykształceni, niezdolni do poznania i zachowywania wszystkich skomplikowanych przepisów religijnych swoich czasów. Poza tym ciążyły im podatki i administracja rzymska – i często był to ciężar nie do wytrzymania. Byli utrudzeni i poszukiwali lepszego życia.

… W swoim nauczaniu Jezus zwracał szczególną uwagę na nich i na wszystkich tych, którzy byli wyłączeni ze społeczeństwa, bo uważano ich za grzeszników.

… On pragnął, aby wszyscy mogli zrozumieć i przyjąć najważniejsze prawo, to które otwiera drzwi domu Ojca: prawo miłości. Ponieważ Bóg ukazuje swoje cudowne sprawy tym, którzy mają otwarte i proste serca.

… Jezus zaprasza dzisiaj także nas, byśmy się do Niego zbliżyli. On objawił się jako widzialne oblicze Boga, który jest miłością, Boga kochającego nas bezmiernie, takich jacy jesteśmy, z naszymi zdolnościami i naszymi ograniczeniami, z naszymi aspiracjami i naszymi upadkami. Zaprasza nas, byśmy zaufali Jego „prawu”, które nie jest przygniatającym ciężarem, lecz brzemieniem lekkim, zdolnym wypełnić radością serce tych, którzy nim – tym prawem, żyją. Wymaga ono, by nie koncentrować się na sobie, ale przeciwnie: dzień po dniu czynić z naszego życia coraz pełniejszy dar dla innych.

„Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię”

… Jezus także obiecuje: „Ja was pokrzepię”.

… W jaki sposób? Przede wszystkim swoją obecnością, która – jeśli wybieramy Go jako stały punkt odniesienia dla naszego istnienia – staje się w nas głębsza, rozświetlając nasze codzienne kroki szczególnym światłem i pozwalając nam odkryć sens życia, nawet kiedy sytuacje zewnętrzne są trudne.
Jeśli ponadto zaczynamy miłować tak, jak czynił to sam Jezus, to w miłości znajdziemy siłę, by iść naprzód i pełnię wolności, gdyż toruje sobie w nas drogę życie Boże.

… Tak pisała Chiara Lubich: „... chrześcijanin, który nie ma zawsze nastawienia, by kochać, nie zasługuje na imię chrześcijanina. Dlatego, że wszystkie przykazania Jezusa streszczają się w jednym: w przykazaniu miłości Boga i bliźniego, w którym trzeba widzieć i miłować Jezusa. Miłość nie jest czystym sentymentalizmem, lecz przekłada się na konkretne życie, na służbę dla braci, zwłaszcza tych obok nas, zaczynając od rzeczy małych, od najprostszego służenia. Charles de Foucauld mówi: «Kiedy kogoś kochamy, bardzo realnie jesteśmy w nim my, jesteśmy w nim z miłością, żyjemy w nim przez miłość, nie żyjemy już dla siebie, jesteśmy ‘oderwani od siebie’, ‘poza sobą’» (Wg: C. de Foucauld, Scritti Spirituali, VII, Citta’ Nuova, Roma 1975). To dzięki tej miłości toruje sobie w nas drogę Jego światło, światło Jezusa, zgodnie z Jego obietnicą: «Objawię się temu, kto Mnie miłuje» (Por. J 14,21) Miłość jest źródłem światła: kochając rozumie się bardziej Boga, który jest Miłością” (Por. Ch. Lubich, Słowo Życia – maj 1998).

… Podejmijmy zaproszenie Jezusa, by do Niego iść i uznajmy, że On jest naszą nadzieją i naszym pokojem. Przyjmijmy Jego „przykazanie”, usiłujmy kochać, tak jak On to czynił wykorzystując tysiące okazji, które także nam się zdarzają w rodzinie, w parafii, w pracy, odpowiadajmy na zniewagi przebaczeniem, budujmy raczej mosty a nie mury i zacznijmy służyć osobom przygniecionym ciężarem trudności.
Odkryjemy w tym nie ciężar, lecz skrzydła, które pozwalają nam wznosić się w górę.

Letizia Magri

Słowo Życia - Czerwiec 2017

„Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam” (J 20, 21)

… W dniach po ukrzyżowaniu Jezusa Jego przerażeni i zdezorientowani uczniowie zamknęli się w domu. Wcześniej, gdy głosił wszystkim, że Bóg jest Ojcem i kocha każdego z czułością, chodzili z Nim po drogach Palestyny.

… Jezus posłany został przez Ojca nie tylko po to, by zaświadczyć życiem o tej wielkiej nowinie, ale też po to, aby otworzyć ludzkości drogę do spotkania z Bogiem, z Bogiem, który jest Trójcą, wspólnotą miłości trzech boskich Osób i który pragnie włączyć swoje stworzenia do tego kręgu miłości.

… Kiedy wypełniał swoją ziemską misję, wielu ludzi widziało Go, słyszało i doświadczyło dobroci oraz skutków Jego gestów i Jego słów: akceptacji, przebaczenia, nadziei… Ale potem wyrok skazujący i ukrzyżowanie.

… W takim kontekście Ewangelia św. Jana opowiada nam o tym, jak Jezus zmartwychwstały trzeciego dnia ukazuje się swym uczniom i posyła ich, aby wypełniali Jego misję.

„Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam”.

… Jakby im mówił: “Pamiętacie, że dzieliłem z wami moje życie? Jak zaspokoiłem wasz głód oraz pragnienie sprawiedliwości i pokoju? Jak uleczyłem serca i ciała wielu usuniętych poza nawias i odrzuconych przez społeczeństwo? Jak broniłem godności ubogich, wdów, obcokrajowców? Teraz wy to kontynuujcie: głoście wszystkim Ewangelię, którą otrzymaliście, głoście, że Bóg pragnie, aby wszyscy Go spotkali i że wszyscy jesteście braćmi i siostrami”.

… Każda osoba stworzona na obraz Boga Miłości nosi już w sercu pragnienie tego spotkania; wszystkie kultury i wszystkie społeczeństwa dążą do budowania relacji, wzajemnych więzi. Ileż jednak trudu, ile przeciwieństw, jak wiele trudności w dojściu do tego celu! To głębokie dążenie zderza się codziennie z naszą kruchością, z naszymi lękami i zamknięciem, nieufnością i wzajemnym osądzaniem siebie.

… Mimo to Pan Bóg nie przestaje i dziś zwracać się ufnie z tym samym zaproszeniem:

„Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam”.

… Jak w tym miesiącu wprowadzać w życie to tak odważne zaproszenie? Czy misja budowania braterstwa, bratania ludzkości, często zranionej, nie jest batalią przegraną jeszcze przed jej rozpoczęciem?

… Sami nie moglibyśmy nigdy tego dokonać i właśnie dlatego Jezus dał nam szczególny dar: Ducha Świętego, który podtrzymuje nas w wysiłku miłowania każdej osoby, nawet nieprzyjaciela.

… „Duch Święty, który został <nam> podarowany podczas Chrztu […] będąc duchem miłości i jedności, czynił wszystkich wierzących jedno ze Zmartwychwstałym i pomiędzy sobą, przekraczając wszelkie różnice ras, kultury i pochodzenia klasowego […]. To przez nasz egoizm wznosimy bariery, którymi izolujemy się i wyłączamy osoby różniące się od nas […]. Starajmy się więc, słuchając głosu Ducha Świętego, wzrastać w tej komunii […], przezwyciężając zalążki podziału, które w sobie nosimy” (por. Ch. Lubich, Słowo Życia –styczeń 1994).

… Z pomocą Ducha Świętego również my w tym miesiącu przypominajmy sobie i wprowadzajmy w życie słowa miłości przy każdej okazji do nawiązania relacji z innymi osobami: przyjmowania ich, słuchania, współczucia, do rozmowy, zachęty, wyrażenia troski o nich, docenienia ich, przebaczania… – będziemy realizować w ten sposób zaproszenie Jezusa do kontynuowania Jego misji; będziemy kanałami życia, które On nam podarował.

… Tego właśnie doświadczyła grupa mnichów buddyjskich podczas pobytu w międzynarodowym miasteczku Loppiano, we Włoszech, gdzie ośmiuset jego mieszkańców stara się wiernie żyć Ewangelią. Mnichów dotknęła głęboko miłość ewangeliczna, jakiej nie znali. Jeden z nich opowiada: „Wystawiałem moje brudne buty pod drzwiami – rano znajdowałem je czyste. Kładłem swoje brudne ubranie za drzwiami – rano znajdowałem je czyste i wyprasowane. Wiedzieli, że było mi zimno, bo pochodzę z południowo wschodniej Azji: podnosili temperaturę ogrzewania i przynosili mi kołdry… Pewnego dnia zapytałem: ‘Dlaczego to robicie?’ Ponieważ Cię kochamy, bo chcemy twego dobra – brzmiała odpowiedź” (por. Chiara Lubich, Aachen/Niemcy 13.11.1998). To doświadczenie otworzyło drogę do prawdziwego dialogu pomiędzy buddystami a chrześcijanami.

Letizia Magri

Słowo Życia - maj 2017

 

 

 

„Ja jestem z wami po wszystkie dni, aż do skończenia świata” (Mt 28,20)

Na końcu swej Ewangelii św. Mateusz opowiada o ostatnich wydarzeniach z ziemskiego życia Jezusa, które prowadziły do Jego zmartwychwstania i wypełnienia misji: ogłoszenia odnawiającej miłości Boga do każdego stworzenia i ponownego otwarcia w ludzkiej historii drogi braterstwa. Dla Mateusza Jezus jest „Bogiem z nami”, Emmanuelem obiecanym przez proroków, oczekiwanym przez lud Izraela.

Zanim Jezus powróci do Ojca, gromadzi uczniów, tych z którymi najbliżej współdzielił swą misję, i powierza im swoje dzieło, aby je kontynuowali.

…Trudna misja! Ale Jezus zapewnia: nie zostawi ich samych; co więcej: przyrzeka, że będzie z nimi każdego dnia, aby im towarzyszyć, wspierać, dodawać im odwagi „aż do końca świata”.

Dzięki Jego pomocy będą świadkami spotkania z Nim, świadkami Jego słów, gestów, Jego serdeczności i miłosierdzia wobec wszystkich, aby wielu mogło Go spotkać i razem stworzyć nowy lud Boży, żyjący przykazaniem miłości.

…Możemy powiedzieć, że radością Boga jest właśnie to bycie ze mną, z tobą, z nami aż do końca naszej historii osobistej i dziejów ludzkości. Ale czy tak jest? Czy naprawdę można Go spotkać?

... On „stoi za rogiem, jest obok mnie, obok ciebie. Ukrywa się w biednym, w pogardzanym, w kimś małym, chorym, w kimś kto prosi o radę, w kimś pozbawionym wolności. Jest w kimś odrażającym, w kimś z marginesu…”. Powiedział: „byłem głodny, a daliście mi jeść… (Por. Mt 25,35)… Uczmy się odkrywać Go tam, gdzie jest” (por. Ch. Lubich, Słowo Życia, VI.1982).

…Jest w swoim Słowie, które wprowadzone w życie, odnawia nasze istnienie; jest w Eucharystii – w każdym miejscu na ziemi, działa również przez swych kapłanów służących Jego ludowi. Jest obecny, kiedy wprowadzamy wokół nas zgodę (Por. Mt 18,20), wtedy nasza modlitwa do Ojca jest bardziej skuteczna i znajdujemy światło dla naszych codziennych wyborów.

„Ja jestem z wami przez wszystkie dni aż do skończenia świata” – ileż nadziei przynosi ta dodająca nam odwagi obietnica, aby Go szukać na naszej drodze. Otwórzmy nasze serca i dłonie, aby Go przyjąć i dzielić z Nim los – my osobiście i jako wspólnoty: w rodzinach i w kościołach, w miejscach pracy i podczas świętowania, w stowarzyszeniach świeckich i religijnych. Spotkamy Jezusa, a On zaskoczy nas radością i światłem, znakami swej obecności.

…Jeśli każdego rana wstaniemy z myślą: „Dzisiaj pragnę odkryć, gdzie Pan Bóg chce mnie spotkać!” – my również możemy doświadczyć radości takiej, jak ta: „Moja teściowa jest zafascynowana swoim synem, aż do uczucia zazdrości. Jest to postawa, która zawsze stwarza pomiędzy nami trudności. Rok temu zdiagnozowano u niej raka. Powstała konieczność leczenia i opieki, czego jedyna córka nie była jej w stanie zapewnić. W tym okresie przyjęłam zaproszenie przyjaciółki i uczestniczyłam w Mariapoli, gdzie odkrycie Boga-Miłości zmieniło moje życie. Pierwszą konsekwencją tego nawrócenia jest decyzja: przezwyciężając wszelkie obawy przyjmę moją teściową w domu. Światło, jakie zapaliło się w moim sercu podczas tego spotkania pozwoliło mi patrzeć na nią nowymi oczami. Teraz wiem, że w niej leczę i opiekuję się samym Jezusem. A ona nie jest obojętna na miłość i odwzajemnia miłością, ku mojemu zdziwieniu, każdy gest. Mijają miesiące poświęceń, które nie są dla mnie ciężarem, a gdy moja teściowa pogodna odchodzi do Nieba, pozostawia we wszystkich uczucie pokoju. W tych dniach zorientowałam się, że oczekuję dziecka, którego pragnęliśmy z mężem od dziewięciu lat! To dziecko jest dla nas namacalnym znakiem miłości Boga” (z książki „Kwiatki Chiary Lubich i Ruchu Focolari” ss. 47–48).

Letizia Magri

 

 

 

Słowo Życia - Kwiecień 2017

„Zostań z nami, gdyż ma się ku wieczorowi” (Łk 24,29).

Te słowa to zaproszenie skierowane do Nieznajomego, który towarzyszył dwom uczniom w drodze z Jerozolimy do wsi Emaus. W drodze "rozmawiali i rozprawiali" ze sobą o tym, co wydarzyło się w ostatnich dniach w mieście.

On wydawał się być jedynym, który nic o tym nie wiedział i dlatego obaj, przyjmując jego towarzystwo, opowiedzieli Mu o „proroku potężnym w czynie i słowie wobec Boga i całego ludu”, któremu oni zaufali. Został wydany Rzymianom przez arcykapłanów i przywódców żydowskich, a następnie skazany na śmierć i ukrzyżowany. Straszna tragedia, której znaczenia nie mogli zrozumieć.

Podczas drogi ów Nieznajomy wychodząc od słów Pisma świętego pomaga im zrozumieć znaczenie tych wydarzeń i wzbudza nadzieję w ich sercach. Przybywszy do Emaus zapraszają go na wieczerzę: „Zostań z nami, gdyż ma się ku wieczorowi”. Gdy razem zasiedli do stołu ów Nieznajomy błogosławi chleb i dzieli się z nimi. Gest, który pozwala Go rozpoznać: Ukrzyżowany umarł, lecz zmartwychwstał! I natychmiast obaj zmieniają swoje plany: wracają do Jerozolimy i szukają innych uczniów, by przekazać im tę wielką nowinę.

My też możemy być rozczarowani, źli, zniechęceni tragicznym poczuciem bezradności w obliczu niesprawiedliwości, które dotykają niewinnych i bezbronnych ludzi. Również w naszym życiu nie brakuje bólu, niepewności, ciemności ... A jakże chcielibyśmy przeobrazić je w pokój, nadzieję, światło, dla siebie i dla innych.

Jakże chcielibyśmy spotkać Kogoś, kto zrozumie nas do końca i oświeci nam drogę życia!

Jezus, Bóg-Człowiek, aby mieć pewność dotarcia do głębi każdego z nas, w każdej sytuacji, dobrowolnie zgodził się, by doświadczyć, tak jak my, ciemności cierpienia. Cierpienia fizycznego, ale również tego wewnętrznego: od zdrady ze strony swoich przyjaciół po poczucie bycia opuszczonym przez tego Boga, którego On zawsze nazywał Ojcem.

Dzięki swej niezachwianej ufności w miłość Boga, przezwyciężył ten ogromny ból, na nowo Mu się powierzył i od Niego otrzymał nowe życie.

Na tej drodze postawił również nas, ludzi, i pragnie nam w niej towarzyszyć:

„... On jest obecny we wszystkim, co ma odcień cierpienia ... Spróbujmy rozpoznać Jezusa w każdej trudnej sytuacji, trudnościach życiowych, w każdej ciemności i tragedii osobistej i bliźniego, w cierpieniach ludzkości, która nas otacza. To On, ponieważ On to wszystko wziął na siebie … Wystarczyłoby uczynić coś konkretnego, by złagodzić „Jego” cierpienia w ubogich… by odnaleźć nową pełnię życia”.

Opowiada 7-letnia dziewczynka: „Bardzo cierpiałam, kiedy mój ojciec poszedł do więzienia. Kochałam Jezusa w nim. Dlatego podczas odwiedzin nie płakałam przy nim”.

Młoda małżonka: „Od chwili, kiedy postawiono mojemu mężowi, Robertowi, diagnozę nie dającą nadziei, towarzyszyłam mu w ostatnich miesiącach jego życia. Nie oddaliłam się od niego ani na moment. Patrząc na niego widziałam Jezusa… Robert był na krzyżu, naprawdę na krzyżu”. Ich wzajemna miłość stała się światłem dla przyjaciół, co zaowocowało stworzeniem sieci solidarności, która już się nie zerwała a nawet rozciągnęła się na wielu innych, zapoczątkowując powstanie stowarzyszenia społecznej pomocy „Abbraccio Planetario” [Planetarne objęcie]. „Doświadczenie z Robertem – mówi jeden z jego przyjaciół – zachęciło nas, by go naśladować i kroczyć prawdziwą i własną drogą do Boga. Często zadajemy sobie pytanie: Jakie znaczenie mają cierpienie, choroba, śmierć. Myślę, że ci, którzy mieli to szczęście przebyć ten odcinek drogi u boku Roberta, znaleźli już jasną odpowiedź”.

W tym miesiącu wszyscy chrześcijanie będą obchodzić tajemnicę śmierci i zmartwychwstania Jezusa. Jest to okazja, aby ożywić naszą wiarę w miłość Boga, która pozwala nam przekształcić ból w miłość; każdy rozłam, separacja, upadek, a nawet sama śmierć, mogą również dla nas stać się źródłem światła i pokoju. Pewni bliskości Boga w każdej sytuacji, z ufnością powtarzajmy modlitwę uczniów z Emaus: „Zostań z nami, gdyż ma się ku wieczorowi”.

Letizia Magri

Słowo Życia - Marzec 2017

„… pojednajcie się z Bogiem” (2 Kor 5,20)

W wielu krajach na świecie toczą się niekończące się krwawe wojny, które niszczą rodziny, plemiona, narody. Opowiada Gloria – dwudziestolatka: „Dowiedzieliśmy się o spaleniu pewnej wioski i o tym, że wielu zostało pozbawionych wszystkiego. Wraz z przyjaciółmi zainicjowałam zbiórkę potrzebnych rzeczy, jak materace, odzież, środki żywności... Pojechaliśmy zawieźć te rzeczy i po ośmiu godzinach drogi spotkaliśmy tych zrozpaczonych ludzi. Słuchaliśmy ich dramatów, ocieraliśmy łzy, pocieszaliśmy... Jedna z rodzin powiedziała: «Nasza córeczka była w domu, który spłonął. Wydawało nam się, że umarliśmy wraz z nią. Teraz, dzięki waszej miłości, odnajdujemy siłę, aby przebaczyć tym, którzy byli sprawcami naszej tragedii»”.

Św. Paweł również miał takie doświadczenie. To właśnie on – prześladowca chrześcijan – spotkał na swojej drodze, w sposób zupełnie nieoczekiwany, całkowicie darmową miłość Boga, który potem uczynił go głosicielem pojednania w Jego Imię. Stał się żarliwym i wiarygodnym świadkiem misterium Jezusa, Jego śmierci i zmartwychwstania, przez które pojednał świat z Sobą, aby każdy człowiek mógł poznać i doświadczyć życia w komunii z Nim i z braćmi. Dzięki św. Pawłowi ewangeliczne przesłanie: Pojednajcie się z Bogiem dotarło i zafascynowało nawet pogan, których uważano za dalekich od zbawienia.

Również my, mimo popełnianych błędów, które nas zniechęcają, mimo ułudy fałszywych zapewnień, że się bez tego obejdziemy, pozwólmy, aby Boże miłosierdzie – ta nieskończona miłość – uzdrowiła nasze serce, abyśmy byli zdolni dzielić się z innymi tym skarbem. W ten sposób możemy dać swój wkład w realizację Bożego zamysłu pokoju wobec całej ludzkości i wobec całego stworzenia, który to zamysł przewyższa ludzkie przeciwności, jak o tym mówi Chiara Lubich w pewnym tekście:

„(...) Na krzyżu, w śmierci Swojego Syna, Bóg dał nam najwyższy dowód swojej miłości. Przez krzyż Chrystus pojednał nas ze Sobą. Ta fundamentalna prawda naszej wiary i dziś jest aktualna w całej swej wymowie.

Jest objawieniem, którego oczekuje cała ludzkość: Bóg jest blisko wszystkich ze swoją miłością i kocha każdego miłością pełną pasji. Nasz świat potrzebuje, by mu o tym mówiono. Możemy jednak głosić tę prawdę tylko wtedy, gdy wpierw będziemy ją głosić i przypominać samym sobie, aż poczujemy się zanurzeni w tę miłość, nawet gdy wszystkie okoliczności zdawałyby się temu przeczyć. (...) Cała nasza postawa winna uwiarygodniać tę prawdę i dlatego trzeba pojednać się z bratem czy siostrą, jeśli mieliby coś przeciw nam (por. Mt 5,23-24). Miłujmy się tak, jak On nas umiłował, bez osądów i uprzedzeń, lecz z otwartością na przyjęcie i dowartościowanie tego, co jest pozytywne w naszym bliźnim, z gotowością oddania życia jeden za drugiego. To jest najważniejsze przykazanie Jezusa, ono winno wyróżniać chrześcijan, jest ono tak samo ważne dzisiaj, jak w czasach pierwszych chrześcijan. Żyć tym słowem, znaczy stawać się narzędziami pojednania”.

Żyjąc w ten sposób wzbogacimy nasze dni gestami przyjaźni i pojednania w rodzinie i pomiędzy rodzinami, w Kościele i pomiędzy Kościołami, w każdej wspólnocie świeckiej i religijnej, do której należymy.

Letizia Magri

Słowo Życia - luty 2017

„Dam wam serce nowe i ducha nowego tchnę do waszego wnętrza” (Ez 36,26)

Serce kieruje się uczuciami, sentymentami, namiętnościami. Ale dla biblijnego autora jest ono czymś więcej: wraz z duchem stanowi ono centrum życia i istotę osobowości, gdzie rodzą się decyzje, jest najgłębszym miejscem życia duchowego. Serce z ciała jest posłuszne Słowu Bożemu, jest prowadzone przez nie i wyraża „myśli pokoju” wobec braci. Serce z kamienia jest zamknięte w sobie, niezdolne do słuchania i do miłosierdzia.

Czy potrzebujemy nowego serca i nowego ducha? Wystarczy rozejrzeć się wokół. Przemoc, korupcja, wojny rodzą się w sercach z kamienia, które zamknięte są na plan Boga wobec Jego stworzenia. Ale jeśli uczciwie wnikniemy w głąb siebie, to czy wiele razy nie powodował nami egoizm? Czy rzeczywiście miłość i dobro bliźniego kierowały naszymi decyzjami?

Patrząc na naszą biedną ludzkość Bóg kieruje się współczuciem. On, który nas zna lepiej niż my sami, wie, że potrzebujemy nowego serca. Obiecuje to prorokowi Ezechielowi, myśląc nie tylko o pojedynczych osobach, ale o całym swoim ludzie. Pragnieniem Boga jest utworzenie ponownie wielkiej rodziny narodów kierującej się prawem miłości wzajemnej – zgodnie z pierwotnym zamysłem. Nasza historia wielokrotnie pokazała, że z jednej strony, sami, w pojedynkę, nie jesteśmy w stanie wypełnić Jego zamysłu, z drugiej zaś strony Bóg nigdy nie zmęczył się wychodzeniem do nas, aż po obietnicę, że On sam da nam serce nowe i nowego ducha.

Spełnia On całkowicie tę obietnicę, kiedy posyła swego Syna na ziemię i wylewa swego Ducha w dzień Pięćdziesiątnicy. Rodzi się wspólnota pierwszych chrześcijan w Jerozolimie – ikona ludzkości stającej się „jednym sercem i duszą”.

Również ja, który piszę ten krótki komentarz, również ty, który go czytasz czy słuchasz, jesteśmy powołani, by być cząstką tej nowej ludzkości. Więcej: powołani jesteśmy do tego, by budować ją wokół nas, by uobecnić ją w naszym środowisku, gdzie żyjemy i pracujemy. Pomyśl tylko, jak wielką misję ci powierzono i jakież zaufanie Bóg pokłada w nas. I zamiast zniechęcać się do społeczeństwa, które często wydaje się nam skorumpowane, zamiast składać broń wobec zła przerastającego nas i zamykać się w obojętności, rozszerzmy serce «na miarę Serca Jezusa. Ile trudu! Ale jedynie to jest konieczne. Gdy to zrobimy, wszystko jest zrobione». To było zaproszenie Chiary, która dalej powiedziała: «Chodzi o to, by każdego, kto przechodzi obok nas tak kochać, jak kocha go Bóg. A ponieważ żyjemy w czasie, kochajmy w danej chwili tylko tego jednego bliźniego, nie zatrzymując w sercu resztek uczuć do brata spotkanego minutę wcześniej».

Nie liczmy tylko na nasze siły i umiejętności, jakże nieadekwatne, ale na dar, jaki Bóg nam daje:
„Dam wam serce nowe i ducha nowego tchnę do waszego wnętrza”(Ez 36,26).

Jeśli będziemy posłuszni wezwaniu, by miłować każdego bliźniego, jeśli pozwolimy, by prowadził nas głos Ducha Świętego staniemy się zalążkiem nowej ludzkości, budowniczymi nowego świata wśród wielkiej różnorodności ludów i kultur.

O. Fabio Ciardi OMI

Będziemy żyli tymi słowami – wybranymi przez pewną ekumeniczną grupę w Niemczech, ażeby tę Bożą obietnicę wspólnie przeżywać przez cały rok, w którym upamiętniamy 500 rocznicę Reformacji.

Strona 1 z 11

Parafia
Najświętszych Imion
Jezusa i Maryi

ul. Przyklinga 12, 
40-551 Katowice-Brynów
tel. 32 251 86 60
brynow.jm@archidiecezja.katowice.pl


Msze Święte:

niedziele i święta:
7:30, 9:00, 10:30, 12:00, 18:00

dni powszednie:
8:00, 18:00

piątki
8:00, 16:30 (szkolna), 18:00


Nabożeństwa

Adoracja Najświętszego Sakramentu
czwartek 17:00 – 18:00

Nabożeństwo ku czci Serca Pana Jezusa
pierwszy piątek 8:30, 18:30


Kancelaria Parafialna

poniedziałek
9:00-10:00
wtorek, czwartek, piątek
9:00-10:00, 17:00-18:00

 

chrzty i roczki
1. niedziela miesiąca 12:00

 

protokoły przedślubne
po mszy św. wieczornej - po umówieniu


numer konta bankowego:
BOŚ: 05 1540 1128 2001 7050 4713 0001


 

Szukaj na stronie