Słowo Życia

Słowo Życia kwiecień 2018

„Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Kto wierzy, ma życie wieczne” (J 6,47)

To zdanie jest częścią dłuższego dialogu Jezusa z tłumem, który widział znak rozmnożenia chleba i szedł za Nim, być może tylko dlatego, żeby otrzymać od Niego jakąś pomoc materialną. Jezus, biorąc za punkt wyjścia ich potrzeby, stopniowo kieruje rozmowę na temat swojej misji: został posłany przez Ojca, aby dać ludziom prawdziwe życie, życie wieczne, życie Boga samego, którym jest Miłość.

On, przemierzając drogi Palestyny, przybliżał się do tych, których spotykał, nie uchylając się przed prośbami o pokarm, o wodę, o uzdrowienie, o przebaczenie; przeciwnie, dzielił każdą potrzebę i każdemu przywracał nadzieję. Dzięki temu mógł potem prosić tych, którzy Go słuchali, o uczynienie następnego kroku - aby przyjęli życie, które im ofiarowuje, aby weszli w relację z Nim i Mu zaufali, aby w Niego wierzyli.

Komentując to zdanie Ewangelii, Chiara Lubich napisała: „Jezus odpowiada tutaj na najgłębsze marzenie człowieka. Człowiek został stworzony dla życia; jego szuka ze wszystkich swoich sił. Lecz wielkim błędem jest poszukiwanie go wśród stworzeń, w rzeczach stworzonych, które jako ograniczone i przemijające, nie mogą dać prawdziwej odpowiedzi wobec ludzkich aspiracji. Tylko sam Jezus może zaspokoić głód człowieka. Tylko On może dać życie, które nie umiera, ponieważ On jest życiem”1.
Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Kto wierzy, ma życie wieczne (J 6,47)

Wiara chrześcijanina jest przede wszystkim owocem osobistego spotkania z Bogiem, z Jezusem, który nie pragnie niczego innego, jak dać nam uczestnictwo w swoim życiu. Wiara w Chrystusa to naśladować Jego przykład, nie koncentrować się na samym sobie, na swoich lękach, swoich ograniczonych planach, lecz przede wszystkim zwraca
uwagę na potrzeby bliźnich: potrzeby konkretne, jak bieda, choroba, wykluczenie, lecz przede wszystkim takie jak potrzeba wysłuchania, dzielenia się, akceptacji.
W ten sposób będziemy mogli przekazać bliźnim, swoim życiem, tę samą miłość, którą otrzymaliśmy jako dar od Boga. Ażeby wzmocnić nas w tej drodze, On pozostawił nam wielki dar Eucharystii, znak miłości, która ofiarowuje samą siebie, by nieść życie innym.

Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Kto wierzy, ma życie wieczne (J 6,47)

Każdego dnia wiele razy obdarzamy zaufaniem osoby będące wokół nas: nauczycielkę, która uczy nasze dzieci; taksówkarza, który ma nas zawieźć na wyznaczone miejsce; lekarza, który ma leczyć… Nie można żyć bez zaufania, które się umacnia w miarę lepszego poznawania, przyjaźni, pogłębiających się stopniowo relacji.
Jak możemy wprowadzać w życie Słowo tego miesiąca?

Kontynuując swój komentarz, Chiara zaprasza nas do ponowienia wyboru i całkowitego przylgnięcia do Jezusa: „…Wiemy już przecież, jaka jest droga dojścia… wcielać praktycznie, jako szczególne zobowiązanie, te słowa, które różne okoliczności życiowe nam przypominają. Na przykład; spotykamy kogoś bliskiego? „Kochaj bliźniego swego, jak siebie samego” (por. Mt 22,39). Cierpimy? „Kto chce iść za mną…, niech weźmie swój krzyż” (Mt 16, 24) itd. Wtedy słowa Jezusa rozjaśnią się i Jezus ze swoją prawdą, swoją mocą i miłością zamieszka w nas. Nasze życie będzie stawać się coraz bardziej życiem z Nim, czynieniem wszystkiego razem z Nim. Także śmierć fizyczna, której oczekujemy, nie będzie mogła już nas przestraszyć, ponieważ z Jezusem zostało w nas zapoczątkowane prawdziwe życie, życie, które nie podlega śmierci”2.

Letizia Magri

SŁOWO ŻYCIA Marzec 2018

„Daj mi poznać drogi Twoje, Panie, i naucz mnie Twoich ścieżek ” (Ps 25, 4)

 Król i prorok Dawid, autor tego psalmu, jest przytłoczony udręką, czuje się biedakiem, zagrożonym przez swoich wrogów. Chciałby znaleźć drogę wyjścia z tej bolesnej sytuacji, lecz doświadcza swojej bezsilności. 

Wznosi więc wzrok do Boga Izraela, który zawsze chronił swój lud, i wzywa Go
z nadzieją, że otrzyma pomoc.

Słowo życia tego miesiąca podkreśla szczególną wartość poznania dróg i myśli Pana, jako światła dla swych wyborów, zwłaszcza w chwilach trudnych.

Daj mi poznać drogi Twoje, Panie, i naucz mnie Twoich ścieżek

Zdarza się także nam, że musimy dokonywać w życiu zdecydowanych wyborów, które angażują naszą świadomość i całą naszą osobę; czasem widzimy wiele możliwych dróg i nie jesteśmy pewni, która jest najlepsza, a czasem wydaje się nam, że nie mamy żadnej.

Szukanie drogi, by iść naprzód, jest głęboko ludzką sprawą i czasem potrzebujemy pomocy kogoś, kogo uważamy za przyjaciela.

Wiara chrześcijańska pozwala nam wejść w przyjaźń z Bogiem: On jest Ojcem, który zna nasze wnętrze i pragnie nam towarzyszyć na naszej drodze. On codziennie zaprasza każdego z nas, by z wolnością podjąć przygodę, biorąc jako busolę bezinteresowną miłość do Niego i wszystkich jego dzieci.

Ulice, ścieżki są także okazją do spotkania z innymi wędrowcami, do odkrywania nowych miejsc i wspólnych celów. Chrześcijanin nigdy nie jest człowiekiem samotnym, lecz stanowi cząstkę ludu w drodze dla spełnienia się planów Bożych wobec ludzkości, jakie słowami i całym swoim życiem objawił nam Jezus: powszechnego braterstwa, cywilizacji miłości.


Daj mi poznać drogi Twoje, Panie, i naucz mnie Twoich ścieżek

A drogi Pana są śmiałe, czasem wydają się sięgać granic naszych możliwości, niczym linowe mosty przerzucone między skalnymi ścianami.

Drogi te są wyzwaniem dla egoistycznych uprzedzeń, fałszywej pokory i otwierają nam horyzonty dialogu, spotkania, zaangażowania na rzecz dobra wspólnego. Przede wszystkim wymagają miłości zawsze nowej, zdolnej do przebaczenia, bo osadzonej na skale miłości i wierności Boga wobec nas. Jest to warunek niezbędny dla budowania relacji sprawiedliwości i pokoju między ludźmi i narodami. Także świadectwo miłości prostej, lecz autentycznej, może oświecać drogę w sercach innych.

W Nigerii, podczas pewnego spotkania, gdy młodzież i dorośli mogli dzielić się swoimi doświadczeniami miłości ewangelicznej, Maya, dziewczynka, powiedziała: „Wczoraj, kiedy bawiliśmy się, jedno dziecko popchnęło mnie i upadłam. Powiedziało ‘przepraszam’, a ja mu wybaczyłam”. Te słowa poruszyły serce pewnego człowieka, którego ojciec został zabity przez Boko Haram: „Skoro Maya, która jest dzieckiem, umie przebaczyć, ja także mogę to zrobić”.

Daj mi poznać drogi Twoje, Panie, i naucz mnie Twoich ścieżek

Jeśli chcemy powierzyć naszą drogę przewodnikowi pewnemu, pamiętajmy, że właśnie Jezus powiedział o sobie; „Ja jestem Drogą” (J 14,6). Zwracając się do młodych w Santiago di Compostela, podczas Światowego Dnia Młodzieży w 1989 roku, Chiara Lubich zachęcała ich tymi słowami:

„Od wczorajszego poranka, każde odniesienie do drugich powinno być przeżywane w miłości. W domu, na uniwersytecie, na polu sportowym, na wakacjach, w kościele, w drodze, musimy zbierać rozmaite okazje, aby kochać innych jak siebie, widząc w nich Jezusa, nie pomijając nikogo, a nawet jako pierwsi kochając wszystkich. [] Wchodząc możliwie najgłębiej w duszę drugiego, prawdziwie rozumiejąc jego problemy, jego potrzeby, jego kłopoty, aby móc je podzielać w każdej sprawie []. Stając się jakby w pewien sposób drugim. Jak Jezus, Bóg, który z miłości do nas stał się człowiekiem. W ten sposób bliźni czuje się zrozumiany i pocieszony, ponieważ jest ktoś, kto z nim niesie jego ciężary i podziela jego małe radości.
‘Żyć drugim’, ‘żyć drugimi’ to jest wielki ideał, to najwyższy stopień []”.

Letizia Magri

Słowo Życia styczeń 2018

„Prawica Twoja wsławiła się mocą” (Wj. 15.6)

 Słowo Życia tego miesiąca przywołuje fragment Starego Testamentu z Hymnu Mojżesza, gdzie Izrael wychwala działanie Boga w swojej historii. Jest to pieśń, która głosi Jego zdecydowane działanie w zbawieniu ludu, w długiej wędrówce wyzwolenia z niewoli egipskiej aż do powrotu do Ziemi Obiecanej.

Jest to droga pełna trudności i cierpień, która realizuje się jednak pod bezpieczną opieką Boga, również przy współpracy ludzi takich jak Mojżesz czy Jozue, którzy oddali się do Jego dyspozycji, by wypełnić plan zbawienia.

Prawica Twoja wsławiła się mocą
Kiedy myślimy o potędze, łatwo kojarzymy ją z mocą, władzą – częstą przyczyną ucisku i konfliktów między ludźmi lub narodami. Tymczasem Słowo Boże pokazuje nam, że prawdziwa moc jest w miłości, tak jak to objawiło się w Jezusie. On, przez swoje ludzkie doświadczenie, aż po śmierć, otworzył drogę wyzwolenia i spotkania z Ojcem. Dzięki Niemu ukazała się nam potęga miłości Boga do ludzi.

Prawica Twoja wsławiła się mocą
Kiedy patrzymy na siebie, powinniśmy szczerze uznać naszą słabość i ograniczenia. Ludzka kruchość we wszystkich swych postaciach – fizycznych, moralnych, psychicznych, społecznych – to rzeczywistość, której nie można zaprzeczyć. Lecz właśnie tutaj możemy doświadczyć miłości Boga. On bowiem pragnie szczęścia swych dzieci i dzięki temu zawsze jest gotowy ofiarować swoją wielką pomoc tym, którzy pokornie zwracają się do Niego, aby tworzyć dobro wspólne, pokój i braterstwo.
To słowo zostało świadomie wybrane na ten miesiąc, w którym obchodzimy Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan. Ileż to cierpień byliśmy bowiem zdolni zadać sobie w ciągu wieków, powodując rozłamy i podejrzenia, dzieląc wspólnoty i rodziny.

Prawica Twoja wsławiła się mocą
Potrzeba nam błagać w modlitwie o łaskę jedności, która jest darem Boga; zarazem możemy także ofiarować siebie samych, by stać się Jego narzędziami miłości dla budowania mostów. Podczas spotkania w Genewie w roku 2002. Chiara Lubich na zaproszenie Światowej Rady Kościołów dzieląc się swoim doświadczeniem powiedziała:
„Dialog prowadzi się w taki sposób: przede wszystkim wobec rozmówcy – kimkolwiek byłby – trzeba postawić się na tym samym poziomie; potem słucha się go w pełnej pustce wewnętrznej; dzięki temu przyjmuje się drugiego w sobie i rozumie się go… a on, ponieważ został wysłuchany z miłością, zapragnie wysłuchać także nas”.
W tym miesiącu wykorzystajmy nasze codzienne kontakty z bliźnimi, aby zacieśnić lub odnowić relacje szacunku lub przyjaźni z osobami, rodzinami czy grupami należącymi do innych Kościołów niż nasz.

A dlaczego nie rozszerzyć naszej modlitwy i naszych działań obejmując rozłamy wewnątrz naszej wspólnoty eklezjalnej – w polityce, społeczeństwie, w rodzinach. Będziemy mogli także my świadczyć z radością: „Prawica Twoja wsławiła się mocą”.

Letizia Magri


 

W najbliższy poniedziałek 8 stycznia 2018 roku o godz. 19.00 w salce katechetycznej przy naszym kościele odbędzie się spotkanie grupy Słowa Życia Ruchu Focolari, na które bardzo serdecznie wszystkich chętnych ZAPRASZAMY!

 

SŁOWO ŻYCIA - Grudzień 2017

„Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego” (Łk 1,38)

Do młodej dziewczyny, mieszkającej w Palestynie – w nieznanej prowincji, w pewnej miejscowości na krańcach potężnego Imperium Rzymskiego – niespodziewanie przybywa wysłannik Boży, przynosi jej zaproszenie i oczekuje jej odpowiedzi.
Raduj się – mówi Archanioł, pozdrawiając ją; potem objawia bezinteresowną miłość Boga wobec niej i prosi ją o współpracę w wypełnieniu Jego zamysłu wobec ludzkości.
Maryja, pełna zdumienia i radości, przyjmuje dar osobistego spotkania z Panem i z pełnym zaufaniem w miłość Bożą oddaje się całkowicie temu jeszcze nieznanemu zamysłowi.
Poprzez wspaniałomyślne i całkowite „Oto jestem”, Maryja zdecydowanie podejmuje służbę Bogu i ludziom, dając w ten sposób wszystkim świetlany przykład przylgnięcia do woli Bożej.
Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego
Rozważając to zdanie z Ewangelii, Chiara Lubich pisała: „Aby wypełnić swoje plany, Bóg potrzebuje jedynie osób, które się Jemu poświęcą z całą pokorą i gotowością sługi. Maryja, będąc prawdziwą przedstawicielką ludzkości, podejmuje zamysł Boga i swoją zgodą pozostawia Bogu całą przestrzeń dla Jego działań stwórczych. Ponieważ «służba Panu» nie jest tylko wyrazem pokory, ale i nobilitacją, która jest udziałem wielkich postaci historii zbawienia, takich jak Abraham, Mojżesz, Dawid i Prorocy, Maryja tymi słowami daje dowód całej swej wielkości”1.
Również my możemy odkrywać obecność Boga w naszym życiu i słuchać tego „słowa”, które Bóg kieruje do nas, aby zaprosić nas – tu i teraz – do realizowania w historii części Jego planu miłości. Nasza kruchość i poczucie niezdolności mogłyby nas blokować. Uczyńmy więc naszymi słowa Archanioła „Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego”2 i zaufajmy Jego mocy bardziej niż naszym własnym siłom.
Jest to doświadczenie, które uwalnia nas od naszych ograniczeń i od przekonania, że wystarczamy sami sobie; wydobywa nasze najlepsze siły i możliwości, o których nie wiedzieliśmy, że je mamy i dzięki temu czyni nas zdolnymi do miłowania.
A oto doświadczenie pewnego małżeństwa: Zaraz po ślubie otworzyliśmy nasz dom dla rodziców i krewnych dzieci, które przebywały w naszym mieście w szpitalu. Przez nasz dom przewinęło się ponad sto osób, ale zawsze staraliśmy się być dla nich rodziną. Często Opatrzność pomagała nam również finansowo, by podtrzymać naszą gościnność, ale zawsze najpierw musiała być nasza gotowość. Ostatnio otrzymaliśmy pewną sumę pieniędzy i pomyśleliśmy, żeby zachować ją, przekonani, że przyda się komuś innemu. Rzeczywiście, po pewnym czasie pojawiła się taka prośba. Wszystko jest więc grą miłości z Bogiem, a my tylko musimy być posłuszni i brać udział w tej grze.
Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego
Rada Chiary może pomóc w przyjmowaniu Słowa Bożego tak, jak uczyniła to Maryja: „... z całą gotowością wiedząc, że nie jest to słowo ludzkie. Gdy jesteśmy Słowem Bożym, Chrystus jest w nas obecny. Przyjmij więc Chrystusa do siebie w Jego słowie i z całą gotowością stosuj je w praktyce chwila po chwili. Czyniąc tak, świat zobaczy w tobie Chrystusa chodzącego po ulicach naszych nowoczesnych miast, Chrystusa w tobie, ubranego jak wszyscy, pracującego w biurze, w szkole, w najróżniejszych miejscach, pośród wszystkich”3.
Przygotowując się do Bożego Narodzenia spróbujmy także i my – tak jak to uczyniła Maryja – zatrzymać się na chwilę przed Panem, na przykład czytając fragment Ewangelii.
Spróbujmy usłyszeć Jego głos w naszej duszy, oświeconej przez Słowo i stawać się wrażliwszymi na potrzeby braci, których spotykamy.
Spytajmy siebie: w jaki sposób dziś mogę przynieść obecność Jezusa tam, gdzie jestem, by tworzyć jedną rodzinę?
Owo „oto jestem”, którym odpowiemy, pozwoli Bogu zasiać pokój wokół nas i sprawi, że wzrośnie radość w naszym sercu.

Letizia Magri

SŁOWO ŻYCIA - Listopad 2017

„Największy z was niech będzie waszym sługą” (Mt 23,11)

Jezus, zwracając się do podążającego za Nim tłumu, głosił nowy styl życia dla tych, którzy chcą być Jego uczniami; pójście „pod prąd” panującej mentalności1.
W Jego czasach, podobnie jak dziś, łatwo było rozprawiać o moralności, a potem postępować inaczej, np. szukać dla siebie zaszczytnych miejsc, by błyszczeć lub wysługiwać się innymi dla osobistych korzyści.
Swoich uczniów Jezus prosi, by wobec bliźnich kierowali się zupełnie inną logiką, taką jaką On sam stosował:

„Największy z was niech będzie waszym sługą”

Na spotkaniu z osobami pragnącymi odkryć, jak żyć Ewangelią, Chiara Lubich podzieliła się swoim doświadczeniem duchowym:
„Powinno się zawsze patrzeć na jednego Ojca wielu dzieci. Następnie patrzeć na wszystkie stworzenia jak na dzieci jednego Ojca. Jezus, nasz wzór, nauczył nas dwóch rzeczy, które są jednym: być dziećmi jednego Ojca i być braćmi jedni dla drugich. Bóg więc wzywa nas do powszechnego braterstwa”2.
Oto nowość: miłować wszystkich tak jak Jezus, ponieważ wszyscy – ja, ty, każdy człowiek na ziemi – są dziećmi Boga, kochanymi i zawsze przez Niego oczekiwanymi.
Odkrywamy w ten sposób, że bratem, którego mamy miłować, również przez konkretny, fizyczny wysiłek, jest każdy kogo codziennie spotykamy. Czy to będzie ojciec, czy teściowa, czy najmłodsze i najbardziej niegrzeczne dziecko; więzień czy żebrak, niepełnosprawny; szef czy sprzątaczka; kolega z partii czy ktoś o innych poglądach politycznych; ktoś mojego wyznania i kultury czy obcokrajowiec.
Typowym dla postawy chrześcijańskiej sposobem miłowania bliźniego jest służyć mu:
Największy z was niech będzie waszym sługą”
Chiara Lubich pisała jeszcze: „Pragnąć zawsze prymatu Ewangelii, oddając się jak tylko można na służbę bliźniemu […] A jak służyć najlepiej? Jednoczyć się z każdą osobą, którą spotykamy, z miłości czyniąc swoimi jej sprawy, uczucia, traktując je jak nasze. […]. To znaczy nie żyć więcej skupiając się na sobie, lecz próbować dźwigać jej ciężary, dzielić jej radości”3.
Wszystkie nasze zdolności i zalety, wszystko, dzięki czemu możemy czuć się „wielcy” jest okazją, której nie możemy przeoczyć, by służyć: doświadczenie w pracy, wrażliwość artystyczna, kultura ale również zdolność uśmiechania się i wywoływania uśmiechu na ustach innych; czas do ofiarowania, by wysłuchać tego, kto przeżywa zwątpienie lub cierpienie; entuzjazm i siła młodości, ale też siła modlitwy, gdy sił fizycznych zabraknie.
Największy z was niech będzie waszym sługą
Ta ewangeliczna, bezinteresowna miłość, prędzej czy później zapali w sercu brata to samo pragnienie dzielenia się poprzez odnawianie relacji w rodzinie, w parafii, w miejscu pracy lub wytchnienia, dając w ten sposób podwaliny pod nowe społeczeństwo.
Hermez, nastolatek z Bliskiego Wschodu, opowiada: „Była niedziela i zaraz po przebudzeniu poprosiłem Jezusa, żeby dał mi światło jak mam miłować w ciągu całego dnia. Rodzice poszli właśnie na Mszę św. i pomyślałem, że sprzątnę mieszkanie. Sprzątałem bardzo starannie, starając się pamiętać o wszystkim – nawet o kwiatkach! Potem przygotowałem śniadanie i nakryłem stół. Gdy przyszli rodzice, byli zaskoczeni i bardzo zadowoleni, widząc to wszystko. Tej niedzieli jedliśmy śniadanie z radością jak nigdy wcześniej, rozmawiając o tym, co przeżyliśmy w ciągu tygodnia. Ten mały uczynek miłości nadał ton całemu dniowi!”.

Letizia Magri

Słowo Życia - pażdziernik 2017

„To dążenie niech was ożywia: ono też było w Chrystusie Jezusie” (Flp 2,5)

Św. Paweł, skazany za swoje kazania, pisze z więzienia list do wspólnoty chrześcijańskiej w mieście Filippi. To on jako pierwszy przyniósł tam Ewangelię i wiele osób uwierzyło w nią i zaangażowało się w to nowe życie, świadcząc miłość chrześcijańską nawet wtedy, gdy Paweł musiał ich opuścić. Postawa Filipian jest dla niego wielką radością i dlatego jego list jest tak serdeczny.
Tak więc św. Paweł zachęca, by nadal wzrastali zarówno indywidualnie jak i wspólnotowo. Dlatego przypomina im wzór ewangelicznego stylu życia, według którego mają postępować.

„To dążenie niech was ożywia: ono też było w Chrystusie Jezusie”.

Jakie są te „dążenia”? Jak jest możliwe poznanie najgłębszych pragnień Jezusa, żeby go naśladować?
Św. Paweł zrozumiał to: Jezus Chrystus, Syn Boży ogołocił samego siebie i zstąpił pośród nas; całkowicie oddany Ojcu stał się człowiekiem, abyśmy mogli stać się dziećmi Boga1.
Zrealizował swoją misję dzięki temu, jak żył: stale uniżał siebie. Starał się dotrzeć do najmniejszego, najsłabszego, najbardziej niepewnego siebie, żeby go podnieść. Chciał, by każdy poczuł się w końcu kochany i zbawiony: trędowaty, wdowa, cudzoziemiec, grzesznik.

„To dążenie niech was ożywia: ono też było w Chrystusie Jezusie”.

Aby poznać i pielęgnować w sobie pragnienia Jezusa, rozpoznajmy przede wszystkim w sobie samych obecność Jego miłości i moc Jego przebaczenia. Następnie spójrzmy na Niego, czyniąc swoim Jego styl życia, który pobudza nas do otwarcia serc, umysłów i ramion na przyjęcie każdej osoby taką, jaka jest. Unikajmy wszelkiego osądu. Wręcz przeciwnie – pozwólmy ujawnić się zaletom tego, kogo spotykamy, nawet wtedy, gdy są one ukryte pod tysiącem małości i błędów; gdy wydaje się nam, że to strata czasu.
Największym pragnieniem Jezusa, które możemy uczynić swoim, jest bezinteresowna miłość, gotowość oddania do dyspozycji innych swoich mniejszych czy większych talentów, aby z odwagą i konkretnie budować pozytywne relacje z całym naszym środowiskiem, przyjęcie z pokorą także trudów, niezrozumienia, rozbieżności, by z determinacją szukać dróg dialogu i zgody.

„To dążenie niech was ożywia: ono też było w Chrystusie Jezusie”.

Chiara Lubich, która całe życie pozwalała się prowadzić Ewangelii i doświadczała jej mocy, napisała: „Naśladować Jezusa oznacza rozumieć, że nasze życie chrześcijańskie ma sens, jeśli żyjemy jedni dla drugich, jeśli pojmujemy nasze życie jako służbę braciom, jeśli opieramy całe nasze życie na tej podstawie. W ten sposób zrealizujemy to, co Jezus miał najbardziej w sercu i będziemy rzeczywiście błogosławieni”.

Letizia Magri

Słowo Życia - wrzesień 2017

„Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje” (Mt 16, 24)

Jezus w czasie publicznej działalności głosi, że Królestwo Boże jest blisko i przygotowuje się, by iść do Jerozolimy. Jego uczniowie, którzy zdawali sobie sprawę z potęgi jego misji i widzieli w Nim wysłannika Boga, którego oczekiwał cały lud Izraela, oczekiwali w końcu wyzwolenia spod władzy Rzymu i nadejścia lepszego świata, przynoszącego pokój i dobrobyt.

Ale Jezus nie chce ich karmić złudzeniami. Mówi wyraźnie, że Jego podróż do Jerozolimy nie wiedzie Go do triumfu, ale raczej do odrzucenia, cierpienia i śmierci. Zapowiada także, że trzeciego dnia zmartwychwstanie. Te słowa są tak trudne do zrozumienia i przyjęcia, że Piotr reaguje odrzucając tak absurdalny plan i stara się wręcz odwieść Jezusa.

Zganiwszy ostro Piotra, Jezus zwraca się do uczniów z niesamowitym zaproszeniem:

„Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje”

Ale czego wymaga Jezus od swoich uczniów zarówno wtedy jak i dziś, wypowiadając te słowa? Czy chce, byśmy wzgardzili sobą? Czy chce, byśmy wszyscy wybrali życie ascetyczne? Czy wymaga od nas, byśmy szukali cierpienia, aby bardziej przypodobać się Bogu?

To Słowo zachęca nas raczej do pójścia za Jezusem, przyjmując wartości i wymagania Ewangelii, by stawać się coraz bardziej podobnymi do Niego. A to oznacza żyć pełnią życia, tak jak Jezus, nawet wtedy, gdy na naszej drodze pojawia się cień krzyża.

„Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje”

Nie da się zaprzeczyć. Każdy ma swój krzyż: cierpienie w najróżniejszych formach jest częścią ludzkiego życia, ale jest niezrozumiałe, sprzeczne z naszym pragnieniem szczęścia. Jednak właśnie w takim momencie Jezus uczy nas, by odkryć to nieoczekiwane światło. Podobnie jak w przypadku, gdy wchodząc czasami do jakiegoś kościoła, odkrywamy, jak piękne i jasne są witraże, które z zewnątrz wydawały się ciemne i brzydkie.

Jeśli chcemy pójść za Jezusem, to z Jego wymaganiem powinniśmy całkowicie odwrócić hierarchię wartości, usuwając się z centrum życia w świecie i odrzucając logikę szukania własnego interesu. Proponuje nam, abyśmy zwrócili większą uwagę na potrzeby innych; by nasze wysiłki służyły do tego, by uszczęśliwiać innych, tak jak On, który nie zmarnował okazji, aby umocnić i dać nadzieję tym, których spotykał. I na tej drodze wyzwolenia z egoizmu może zacząć się dla nas okres dojrzewania naszego człowieczeństwa, okres wolności, która w pełni ukształtuje naszą osobowość.

„Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje”

Jezus wzywa nas do bycia świadkami Ewangelii, nawet wtedy, gdy ta wierność poddana jest próbie poprzez większe czy mniejsze niezrozumienie w środowisku, w którym żyjemy. Jezus jest z nami; pragnie być z nami w naszym życiu dla urzeczywistnienia tego śmiałego ideału powszechnego braterstwa, cywilizacji miłości.

Ten radykalizm miłości jest głęboką potrzebą ludzkiego serca, co widzimy również u wybitnych przedstawicieli religii niechrześcijańskich, którzy kierują się głosem sumienia. Jak pisał Mahatma Gandhi: „Gdyby mnie ktoś zabił a ja umarłbym z modlitwą na ustach za mojego zabójcę i pamiętał o Bogu i Jego żywej obecności w sanktuarium mojego serca, dopiero wtedy można by powiedzieć, że przez niestosowanie przemocy zdobyłem oręż odważnych”.

Chiara Lubich odkryła w tajemnicy Jezusa ukrzyżowanego i opuszczonego środek, by uzdrowić każde zranienie osobiste i wszelki brak jedności między ludźmi, wspólnotami i narodami, i podzieliła się tym odkryciem z wieloma osobami. W 2007 roku podczas wielkiego zgromadzenia Ruchów i Wspólnot Kościelnych w Stuttgarcie, napisała: „Każdy z nas przechodzi w życiu cierpienia choć trochę podobne do Jego cierpień. ( ...) Kiedy przeżywamy takie cierpienia (…), przypomnijmy sobie Jezusa Opuszczonego, który uczynił je własnymi: one są niemalże Jego obecnością, są naszym udziałem w Jego cierpieniu. Uczyńmy wtedy tak jak Jezus, który nie pozostał w odrętwieniu, lecz wydawszy krzyk opuszczenia dodał: „Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego” (Łk 23,46) i oddał się w ręce Ojca.

My również, tak jak On, możemy przejść przez cierpienie i przezwyciężyć każdą próbę, mówiąc Mu: „Kocham w niej Ciebie, Jezu Opuszczony, kocham Ciebie, ona przypomina mi Ciebie, jest wyrazem Ciebie, jest Twoim obliczem”. A jeśli w następnej chwili zaczniemy ze wszystkich sił kochać brata czy siostrę i spełniać to, czego Bóg chce, wiele razy odczujemy, że cierpienie – jakby mocą Bożej alchemii – przemienia się w radość. (...). Niewielkie grupy, w których żyjemy (…) mogą zaznać goryczy mniejszych i większych podziałów. Ale i w tym bólu możemy ujrzeć Jego oblicze, przezwyciężyć to cierpienie w nas samych i uczynić wszystko, by odbudować braterstwo z innymi. (...) Drogą i wzorem dla kultury komunii jest Jezus Ukrzyżowany i Opuszczony”.

Letizia Magri

Strona 1 z 12

Parafia
Najświętszych Imion
Jezusa i Maryi

ul. Przyklinga 12, 
40-551 Katowice-Brynów
tel. 32 251 86 60
brynow.jm@archidiecezja.katowice.pl


Msze Święte:

niedziele i święta:
7:30, 9:00, 10:30, 12:00, 18:00

dni powszednie:
8:00, 18:00

piątki
8:00, 16:30 (szkolna), 18:00


Nabożeństwa

Adoracja Najświętszego Sakramentu
czwartek 17:00 – 18:00

Nabożeństwo ku czci Serca Pana Jezusa
pierwszy piątek 8:30, 18:30


Kancelaria Parafialna

(od 22.01.2018 nowe godziny)
poniedziałek

9:00-10:00, 16:45-17:45
wtorek
9:00-10:00
środa
16:45-17:45
czwartek
9:00-10:00, 16:45-17:45
piątek
9:00-10:00

 

 chrzty i roczki

1. niedziela miesiąca 12:00

 

protokoły przedślubne
po mszy św. wieczornej - po umówieniu


numer konta bankowego:
BOŚ: 05 1540 1128 2001 7050 4713 0001


 

Szukaj na stronie