Słowo Życia

Słowo Życia - Marzec 2017

„… pojednajcie się z Bogiem” (2 Kor 5,20)

W wielu krajach na świecie toczą się niekończące się krwawe wojny, które niszczą rodziny, plemiona, narody. Opowiada Gloria – dwudziestolatka: „Dowiedzieliśmy się o spaleniu pewnej wioski i o tym, że wielu zostało pozbawionych wszystkiego. Wraz z przyjaciółmi zainicjowałam zbiórkę potrzebnych rzeczy, jak materace, odzież, środki żywności... Pojechaliśmy zawieźć te rzeczy i po ośmiu godzinach drogi spotkaliśmy tych zrozpaczonych ludzi. Słuchaliśmy ich dramatów, ocieraliśmy łzy, pocieszaliśmy... Jedna z rodzin powiedziała: «Nasza córeczka była w domu, który spłonął. Wydawało nam się, że umarliśmy wraz z nią. Teraz, dzięki waszej miłości, odnajdujemy siłę, aby przebaczyć tym, którzy byli sprawcami naszej tragedii»”.

Św. Paweł również miał takie doświadczenie. To właśnie on – prześladowca chrześcijan – spotkał na swojej drodze, w sposób zupełnie nieoczekiwany, całkowicie darmową miłość Boga, który potem uczynił go głosicielem pojednania w Jego Imię. Stał się żarliwym i wiarygodnym świadkiem misterium Jezusa, Jego śmierci i zmartwychwstania, przez które pojednał świat z Sobą, aby każdy człowiek mógł poznać i doświadczyć życia w komunii z Nim i z braćmi. Dzięki św. Pawłowi ewangeliczne przesłanie: Pojednajcie się z Bogiem dotarło i zafascynowało nawet pogan, których uważano za dalekich od zbawienia.

Również my, mimo popełnianych błędów, które nas zniechęcają, mimo ułudy fałszywych zapewnień, że się bez tego obejdziemy, pozwólmy, aby Boże miłosierdzie – ta nieskończona miłość – uzdrowiła nasze serce, abyśmy byli zdolni dzielić się z innymi tym skarbem. W ten sposób możemy dać swój wkład w realizację Bożego zamysłu pokoju wobec całej ludzkości i wobec całego stworzenia, który to zamysł przewyższa ludzkie przeciwności, jak o tym mówi Chiara Lubich w pewnym tekście:

„(...) Na krzyżu, w śmierci Swojego Syna, Bóg dał nam najwyższy dowód swojej miłości. Przez krzyż Chrystus pojednał nas ze Sobą. Ta fundamentalna prawda naszej wiary i dziś jest aktualna w całej swej wymowie.

Jest objawieniem, którego oczekuje cała ludzkość: Bóg jest blisko wszystkich ze swoją miłością i kocha każdego miłością pełną pasji. Nasz świat potrzebuje, by mu o tym mówiono. Możemy jednak głosić tę prawdę tylko wtedy, gdy wpierw będziemy ją głosić i przypominać samym sobie, aż poczujemy się zanurzeni w tę miłość, nawet gdy wszystkie okoliczności zdawałyby się temu przeczyć. (...) Cała nasza postawa winna uwiarygodniać tę prawdę i dlatego trzeba pojednać się z bratem czy siostrą, jeśli mieliby coś przeciw nam (por. Mt 5,23-24). Miłujmy się tak, jak On nas umiłował, bez osądów i uprzedzeń, lecz z otwartością na przyjęcie i dowartościowanie tego, co jest pozytywne w naszym bliźnim, z gotowością oddania życia jeden za drugiego. To jest najważniejsze przykazanie Jezusa, ono winno wyróżniać chrześcijan, jest ono tak samo ważne dzisiaj, jak w czasach pierwszych chrześcijan. Żyć tym słowem, znaczy stawać się narzędziami pojednania”.

Żyjąc w ten sposób wzbogacimy nasze dni gestami przyjaźni i pojednania w rodzinie i pomiędzy rodzinami, w Kościele i pomiędzy Kościołami, w każdej wspólnocie świeckiej i religijnej, do której należymy.

Letizia Magri

Słowo Życia - luty 2017

„Dam wam serce nowe i ducha nowego tchnę do waszego wnętrza” (Ez 36,26)

Serce kieruje się uczuciami, sentymentami, namiętnościami. Ale dla biblijnego autora jest ono czymś więcej: wraz z duchem stanowi ono centrum życia i istotę osobowości, gdzie rodzą się decyzje, jest najgłębszym miejscem życia duchowego. Serce z ciała jest posłuszne Słowu Bożemu, jest prowadzone przez nie i wyraża „myśli pokoju” wobec braci. Serce z kamienia jest zamknięte w sobie, niezdolne do słuchania i do miłosierdzia.

Czy potrzebujemy nowego serca i nowego ducha? Wystarczy rozejrzeć się wokół. Przemoc, korupcja, wojny rodzą się w sercach z kamienia, które zamknięte są na plan Boga wobec Jego stworzenia. Ale jeśli uczciwie wnikniemy w głąb siebie, to czy wiele razy nie powodował nami egoizm? Czy rzeczywiście miłość i dobro bliźniego kierowały naszymi decyzjami?

Patrząc na naszą biedną ludzkość Bóg kieruje się współczuciem. On, który nas zna lepiej niż my sami, wie, że potrzebujemy nowego serca. Obiecuje to prorokowi Ezechielowi, myśląc nie tylko o pojedynczych osobach, ale o całym swoim ludzie. Pragnieniem Boga jest utworzenie ponownie wielkiej rodziny narodów kierującej się prawem miłości wzajemnej – zgodnie z pierwotnym zamysłem. Nasza historia wielokrotnie pokazała, że z jednej strony, sami, w pojedynkę, nie jesteśmy w stanie wypełnić Jego zamysłu, z drugiej zaś strony Bóg nigdy nie zmęczył się wychodzeniem do nas, aż po obietnicę, że On sam da nam serce nowe i nowego ducha.

Spełnia On całkowicie tę obietnicę, kiedy posyła swego Syna na ziemię i wylewa swego Ducha w dzień Pięćdziesiątnicy. Rodzi się wspólnota pierwszych chrześcijan w Jerozolimie – ikona ludzkości stającej się „jednym sercem i duszą”.

Również ja, który piszę ten krótki komentarz, również ty, który go czytasz czy słuchasz, jesteśmy powołani, by być cząstką tej nowej ludzkości. Więcej: powołani jesteśmy do tego, by budować ją wokół nas, by uobecnić ją w naszym środowisku, gdzie żyjemy i pracujemy. Pomyśl tylko, jak wielką misję ci powierzono i jakież zaufanie Bóg pokłada w nas. I zamiast zniechęcać się do społeczeństwa, które często wydaje się nam skorumpowane, zamiast składać broń wobec zła przerastającego nas i zamykać się w obojętności, rozszerzmy serce «na miarę Serca Jezusa. Ile trudu! Ale jedynie to jest konieczne. Gdy to zrobimy, wszystko jest zrobione». To było zaproszenie Chiary, która dalej powiedziała: «Chodzi o to, by każdego, kto przechodzi obok nas tak kochać, jak kocha go Bóg. A ponieważ żyjemy w czasie, kochajmy w danej chwili tylko tego jednego bliźniego, nie zatrzymując w sercu resztek uczuć do brata spotkanego minutę wcześniej».

Nie liczmy tylko na nasze siły i umiejętności, jakże nieadekwatne, ale na dar, jaki Bóg nam daje:
„Dam wam serce nowe i ducha nowego tchnę do waszego wnętrza”(Ez 36,26).

Jeśli będziemy posłuszni wezwaniu, by miłować każdego bliźniego, jeśli pozwolimy, by prowadził nas głos Ducha Świętego staniemy się zalążkiem nowej ludzkości, budowniczymi nowego świata wśród wielkiej różnorodności ludów i kultur.

O. Fabio Ciardi OMI

Będziemy żyli tymi słowami – wybranymi przez pewną ekumeniczną grupę w Niemczech, ażeby tę Bożą obietnicę wspólnie przeżywać przez cały rok, w którym upamiętniamy 500 rocznicę Reformacji.

Słowo Życia - styczeń 2017

„Albowiem miłość Chrystusa przynagla” (por. 2 Kor 5, 14-20).

„Wczoraj poszłam z mamą i jej przyjaciółką na kolację. Ja zamówiłam sobie jako przystawkę groszek, aby później zjeść deser, który bardzo lubię. Ale mama powiedziała: nie! Już zaczynałam się dąsać, ale uświadomiłam sobie, że właśnie w mamie jest Jezus i uśmiechnęłam się”.

„Dzisiaj, po męczącym dniu wróciłem do domu. Podczas gdy oglądałem telewizję, brat zabrał mi z rąk pilota. Zdenerwowałem się bardzo, ale za chwilę wyciszyłem się i pozwoliłem mu oglądać jego program”.

„Dzisiaj, gdy mój ojciec mówił do mnie, ja mu odpyskowałem. Spojrzałem na niego i zobaczyłem, że było mu przykro. Przeprosiłem go i on mi wybaczył”.

To kilka doświadczeń związanych ze Słowami życia, opowiedzianych przez dzieci z piątej klasy szkoły podstawowej w Rzymie. Być może nie widać bezpośredniego związku tych doświadczeń z treścią Słowa, jakim wtedy żyli, ale są one owocem życia Ewangelią. Każde Słowo jest wezwaniem do miłowania. Każde Słowo, które chcemy wprowadzać w życie, powoduje zawsze te same skutki: to Słowo zmienia nasze życie, zapala w sercu iskrę, by być uważnym na potrzeby drugiego, sprawia, że angażujemy się w służbę dla braci i sióstr. Nie może być inaczej, bo przyjęcie Słowa i życie nim rodzi w nas Jezusa i mobilizuje nas do tego, by żyć tak jak On. To pozwala nam zrozumieć słowa św. Pawła skierowane do Koryntian.

Tym, co przynaglało apostoła do głoszenia Ewangelii i działań na rzecz jedności w założonych przez siebie wspólnotach, było głębokie doświadczenie życia z Jezusem. Czuł się przez Niego kochanym, zbawionym; przeniknął On do tego stopnia jego życie, że nikt i nic nie mogło oddzielić go od Niego: to już nie Paweł żył, ale żył w nim Jezus. Świadomość, że Bóg ukochał nas aż po oddanie swego życia, przyprawiała Pawła o szaleństwo, nie dawała mu spokoju i z nieodpartą siłą motywowała go, aby kochać tak samo, z tą samą miłością.

Czy miłość Chrystusa przynagla także nas z taką samą siłą?

Jeżeli naprawdę doświadczyliśmy Jego miłości, nie możemy jej nie odwzajemnić. Trzeba nam wkraczać z odwagą tam, gdzie są podziały, konflikty, nienawiść, aby wnieść tam zgodę, pokój, jedność. Miłość pozwala wznieść serce ponad przeszkody, aby wejść w bezpośredni kontakt z osobami, stara się je zrozumieć, wejść w ich sytuację, by wspólnie poszukiwać rozwiązań. Nie chodzi tu o jakąś wyjątkową akcję. O jedność powinno się zabiegać za wszelką cenę, nie może nas paraliżować ani blokować fałszywa roztropność, ani obawa przed spodziewanymi trudnościami czy przeciwdziałaniami.

Jest to ważne i naglące zwłaszcza na polu ekumenizmu. Słowo to zostało wybrane na ten miesiąc, bo w nim obchodzi się Tydzień Powszechnej Modlitwy o Jedność Chrześcijan i chrześcijanie należący do różnych Kościołów i wspólnot powinni nim żyć, aby miłość Chrystusa przynaglała ich do wychodzenia jedni ku drugim, aby odbudować utraconą jedność.

Chiara Lubich podczas otwarcia II Zgromadzenia Ekumenicznego Europy w Grazu w Austrii 23 czerwca 1997 powiedziała: „Autentycznym chrześcijaninem posoborowym zaangażowanym w pojednanie będzie ten, kto potrafi miłować bliźnich miłością samego Boga, miłością, która widzi Jezusa w każdym, która jest skierowana do każdego – Jezus poniósł śmierć za cały rodzaj ludzki – która zawsze podejmuje inicjatywę, która miłuje jako pierwsza; tą miłością, która kocha każdego jak siebie, która jednoczy się z braćmi i siostrami: w cierpieniach i radościach. Trzeba, aby także Kościoły miłowały się taką samą miłością”.

Żyjmy również my tym radykalizmem miłości z prostotą i autentycznością dzieci z tej rzymskiej szkoły.

Fabio Ciardi

Słowo Życia - grudzień 2016

„On sam przychodzi, aby was zbawić” (por. Iz 35, 4)

To słowo jest w czasie teraźniejszym: On przychodzi. Jest pewne, że przychodzi teraz. Nie wolno nam czekać jutra, końca czasów czy innego życia. Bóg działa natychmiast, miłość nie dopuszcza odroczeń czy opóźnień. Prorok Izajasz zwracał się do ludu, który z upragnieniem oczekiwał końca wygnania i powrotu do ojczyzny. W dniach oczekiwania na Boże Narodzenie nie możemy nie pamiętać, że podobna obietnica zbawienia skierowana została do Maryi: „Pan z Tobą” (Łk 1,28); anioł oznajmiał jej narodziny Zbawiciela.

On sam przychodzi, aby was zbawić

On nie przychodzi z jakąkolwiek wizytą. Jego interwencja jest decydująca, ma najwyższe znaczenie: On przychodzi nas wybawić! Od czego? Czy znajdujemy się w poważnym niebezpieczeństwie? Tak. Czasami jesteśmy tego świadomi, niekiedy nie zdajemy sobie z tego sprawy. On interweniuje, ponieważ widzi egoizm, obojętność wobec tych, którzy znajdują się w potrzebie i cierpią, widzi nienawiść i podziały. Serce ludzkości jest chore. On przychodzi kierowany współczuciem dla swego stworzenia, nie chce, aby się zatraciło.

Jego ręką jest dłoń wyciągnięta ku rozbitkowi, który tonie. Niestety, w obecnym czasie ten powtarzający się każdego dnia obraz uciekinierów, którzy próbują przebyć nasze morza, stoi zawsze przed oczami i widzimy, z jaką gotowością chwytają się tej wyciągniętej ręki, tych kamizelek ratunkowych. My także w każdej chwili możemy uchwycić się wyciągniętej ręki Boga i ufnie iść za Nim. On nie tylko uzdrawia nasze serce od zamykania na innych, od skupiania się na sobie, lecz uzdalnia nas do pomagania tym, którzy tego potrzebują, przeżywają próby, są zasmuceni.

On sam przychodzi, aby was zbawić

Chiara Lubich pisała: „To na pewno nie Jezus historyczny czy Jezus – Głowa Mistycznego Ciała rozwiązuje problemy. Czyni to Jezus – my, Jezus – ja, Jezus – ty… To Jezus w człowieku, w określonym człowieku, kiedy jest w nim Jego łaska, buduje most, toruje drogę… […] Każdy człowiek – jak drugi Chrystus, jako członek Jego Ciała Mistycznego – wnosi typowy dla siebie wkład we wszystkie dziedziny: w naukę, w sztukę, politykę, w komunikację, itd.” Dzięki temu człowiek z Chrystusem współuczestniczy w stworzeniu i w zbawieniu. „Jest to ciągle trwające wcielenie, wcielenie pełne, obejmujące „każdego Jezusa” z Mistycznego Ciała Chrystusa”.

On sam przychodzi, aby was zbawić

Tak właśnie stało się z Robertem, byłym więźniem, który znalazł kogoś, kto go „wybawił”. I Robert stał się kimś, kto „wybawia”. Opowiedział swoje doświadczenie papieżowi 24 kwietnia br., podczas Mariapoli w Villa Borghese w Rzymie. „Po zakończeniu długiej kary więzienia, myślałem, by rozpocząć nowe życie, ale jak wiadomo, mimo że spłaciłeś swoją karę, dla ludzi pozostaniesz zawsze niezbyt dobrym. Szukając pracy znajdowałem wszystkie drzwi zamknięte. Musiałem żebrać na ulicy, przez siedem miesięcy byłem włóczęgą. Dopóki nie spotkałem Alfonsa, który dzięki założonemu przez siebie stowarzyszeniu, pomaga rodzinom więźniów. „Jeśli chcesz zacząć od nowa, powiedział mi, chodź ze mną”. Obecnie od roku pomagam mu przygotowywać torby z zakupami dla rodzin więźniów, które odwiedzamy. Dla mnie to ogromna łaska, bo w tych rodzinach widzę siebie samego. Widzę godność tych samotnych matek z małymi dziećmi, żyjących w rozpaczliwych warunkach, oczekujących kogoś, kto przyniósłby im trochę pociechy, trochę miłości. Podarowując siebie, odnalazłem swą ludzką godność. Moje życie ma sens. Mam więcej siły, gdyż mam Boga w sercu, czuję się kochany…”.

o. Fabio Ciardi OMI

SŁOWO ŻYCIAgrudzień 2016

On sam przychodzi, aby was zbawić” (por. Iz 35, 4)

Tosłowo jest w czasie teraźniejszym: On przychodzi. Jest pewne, że przychodzi teraz. Nie wolno nam czekać jutra, końca czasów czy innego życia. Bóg działa natychmiast, miłość nie dopuszcza odroczeń czy opóźnień. Prorok Izajasz zwracał się do ludu, który z upragnieniem oczekiwał końca wygnania i powrotu do ojczyzny. W dniach oczekiwania na Boże Narodzenie nie możemy nie pamiętać, że podobna obietnica zbawienia skierowana została do Maryi: „Pan z Tobą” (Łk 1,28); anioł oznajmiał jej narodziny Zbawiciela.

On sam przychodzi, aby was zbawić

On nie przychodzi z jakąkolwiek wizytą. Jego interwencja jest decydująca, ma najwyższe znaczenie: On przychodzi nas wybawić! Od czego? Czy znajdujemy się w poważnym niebezpieczeństwie? Tak. Czasami jesteśmy tego świadomi, niekiedy nie zdajemy sobie z tego sprawy. On interweniuje, ponieważ widzi egoizm, obojętność wobec tych, którzy znajdują się w potrzebie i cierpią, widzi nienawiść i podziały. Serce ludzkości jest chore. On przychodzi kierowany współczuciem dla swego stworzenia, nie chce, aby się zatraciło.

Jego ręką jest dłoń wyciągnięta ku rozbitkowi, który tonie. Niestety, w obecnym czasie ten powtarzający się każdego dnia obraz uciekinierów, którzy próbują przebyć nasze morza, stoi zawsze przed oczami i widzimy, z jaką gotowością chwytają się tej wyciągniętej ręki, tych kamizelek ratunkowych. My także w każdej chwili możemy uchwycić się wyciągniętej ręki Boga i ufnie iść za Nim. On nie tylko uzdrawia nasze serce od zamykania na innych, od skupiania się na sobie, lecz uzdalnia nas do pomagania tym, którzy tego potrzebują, przeżywają próby, są zasmuceni.

On sam przychodzi, aby was zbawić

Chiara Lubich pisała: „To na pewno nie Jezus historyczny czy Jezus – Głowa Mistycznego Ciała rozwiązuje problemy. Czyni to Jezus – my, Jezus – ja, Jezus – ty… To Jezus w człowieku, w określonym człowieku, kiedy jest w nim Jego łaska, buduje most, toruje drogę… […] Każdy człowiek – jak drugi Chrystus, jako członek Jego Ciała Mistycznego – wnosi typowy dla siebie wkład we wszystkie dziedziny: w naukę, w sztukę, politykę, w komunikację, itd.” Dzięki temu człowiek z Chrystusem współuczestniczy w stworzeniu i w zbawieniu. „Jest to ciągle trwające wcielenie, wcielenie pełne, obejmujące „każdego Jezusa” z Mistycznego Ciała Chrystusa”.

On sam przychodzi, aby was zbawić

Tak właśnie stało się z Robertem, byłym więźniem, który znalazł kogoś, kto go „wybawił”. I Robert stał się kimś, kto „wybawia”. Opowiedział swoje doświadczenie papieżowi 24 kwietnia br., podczas Mariapoli w Villa Borghese w Rzymie. „Po zakończeniu długiej kary więzienia, myślałem, by rozpocząć nowe życie, ale jak wiadomo, mimo że spłaciłeś swoją karę, dla ludzi pozostaniesz zawsze niezbyt dobrym. Szukając pracy znajdowałem wszystkie drzwi zamknięte. Musiałem żebrać na ulicy, przez siedem miesięcy byłem włóczęgą. Dopóki nie spotkałem Alfonsa, który dzięki założonemu przez siebie stowarzyszeniu, pomaga rodzinom więźniów. „Jeśli chcesz zacząć od nowa, powiedział mi, chodź ze mną”. Obecnie od roku pomagam mu przygotowywać torby z zakupami dla rodzin więźniów, które odwiedzamy. Dla mnie to ogromna łaska, bo w tych rodzinach widzę siebie samego. Widzę godność tych samotnych matek z małymi dziećmi, żyjących w rozpaczliwych warunkach, oczekujących kogoś, kto przyniósłby im trochę pociechy, trochę miłości. Podarowując siebie, odnalazłem swą ludzką godność. Moje życie ma sens. Mam więcej siły, gdyż mam Boga w sercu, czuję się kochany…”.

o. Fabio Ciardi OMI

 

Słowo Życia - listopad 2016

„Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia” (Flp 4,13)

Są momenty, w których czujemy się zadowoleni, w pełni sił, wszystko wydaje się łatwe i lekkie. Innym razem osaczają nas trudności, które napawają goryczą nasze dni. Mogą być też małe upadki w miłości do osób bliskich, niezdolność do dzielenia z innymi naszego ideału życia. Albo przychodzą choroby, trudności ekonomiczne, rozczarowania w rodzinie, wątpliwości, niepokoje wewnętrzne, utrata pracy, wojna – rzeczywistości, które nas przygniatają i wydają się drogą bez wyjścia. Najtrudniejsze w takich sytuacjach jest to, że czujemy się zmuszeni samotnie stawiać czoła próbom życia, bez wsparcia kogoś, kto byłby zdolny udzielić nam zdecydowanej pomocy.

Niewiele osób, tak jak apostoł Paweł, przeżywało tak intensywnie radości i cierpienia,  sukcesy i niezrozumienie. A przecież on potrafił odważnie wypełniać swoją misję, nie upadając na duchu. Czy był super bohaterem? Nie, czuł że jest słaby, kruchy, nieodpowiedni, ale miał pewien sekret, z którego zwierzył się swym przyjaciołom z Filippi:

Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia

Paweł odkrył w swym życiu stałą obecność Chrystusa. Także gdy wszyscy go opuścili, nie czuł się nigdy sam: Jezus był blisko niego. To On udzielał mu pewności i popychał go, by szedł naprzód, by stawiał czoła każdej przeciwności. Jezus wszedł całkowicie w jego życie, stając się jego siłą.

Tajemnica Pawła może być również naszym sekretem. Wszystko mogę, kiedy w cierpieniu, choćby jednym, rozpoznam i przyjmę tajemniczą bliskość Jezusa, który bierze na siebie ten ból. Wszystko mogę, kiedy żyję w komunii miłości z innymi, bo wtedy On – jak przyrzekł - przychodzi między nas (por. Mt 18,20) i jestem podtrzymywany mocą jedności. Wszystko mogę, kiedy przyjmuję i wprowadzam w czyn słowa Ewangelii: one pozwalają mi dostrzec drogę, którą dzień po dniu mam przebyć, uczą mnie jak żyć, obdarzają mnie ufnością.
Będę miał siłę stawić czoła nie tylko swoim próbom osobistym, czy trudnościom w rodzinie, ale także w otaczającym mnie świecie. Może się to zdawać naiwnością, jakąś utopią, tak ogromne są problemy społeczeństw i narodów. A przecież „wszystko” możemy dzięki obecności Wszechmocnego; „wszystko” i jedynie dobro, które On w swej miłosiernej miłości pomyślał dla mnie i dla innych przeze mnie. A jeśli nie spełnia się to natychmiast, możemy nadal wierzyć i ufać planowi miłości Boga, który ogarnia wieczność, że z pewnością się to wypełni.

Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia

Wystarczy pracować „we dwoje”, jak uczyła Chiara Lubich: „Nie mogę w tym przypadku nic zrobić dla tej drogiej mi osoby chorej czy w niebezpieczeństwie, w tej pogmatwanej sytuacji... Zatem zrobię to, czego Bóg chce ode mnie w tej chwili: będę dobrze się uczyć, dokładnie zamiatać, dobrze się modlić, dobrze opiekować się moimi dziećmi... A Bóg pomyśli o rozplątaniu tego kłębka, pocieszeniu cierpiącego, o rozwiązaniu nieprzewidzianej sytuacji. Jest to praca we dwoje w doskonałej komunii, która wymaga od nas wielkiej wiary w miłość Boga do swych dzieci. To wzajemne zawierzenie sprawia cuda. Zobaczymy, że tam, gdzie my nie mogliśmy dotrzeć, dotarł Ktoś Inny, kto dopomógł więcej i o wiele lepiej niż my”1.

o. Fabio Ciardi OMI

1  Chiara Lubich, Charyzmat jedności, Fundacja Mariapoli, Wydawnictwo M, Kraków 2007, s. 115.

Słowo Życia - październik 2016

„Odpuść przewinę bliźniemu, a wówczas gdy błagać będziesz, zostaną ci odpuszczone grzechy” (Syr 28,2).

W społeczeństwie pełnym przemocy, takim jak to, w którym żyjemy, przebaczenie jest sprawą trudną. Jak można przebaczyć komuś, kto zniszczył rodzinę, kto popełnił ogromne przestępstwa lub komuś, kto nas po prostu zranił do żywego w sprawach osobistych, niszcząc naszą karierę, tracąc nasze zaufanie?

Instynktownie pierwszym odruchem jest oddanie złem za zło, jest zemsta wzbudzająca spiralę nienawiści i agresji prowadzącą do zdziczenia społeczeństwa. Albo zerwanie wszelkich relacji, chowanie żalów i urazy, przyjęcie postawy zaprawiającej życie goryczą i zatruwającej relacje.

To Słowo Życia wkracza z mocą w najróżniejsze sytuacje konfliktowe i jednoznacznie proponuje najtrudniejsze i odważne rozwiązanie: przebaczyć.

Odpuść przewinę bliźniemu, a wówczas gdy błagać będziesz, zostaną ci odpuszczone grzechy

Tym razem zachęta pochodzi od mędrca starożytnego ludu izraelskiego, od Syracha, który pokazuje absurd prośby o przebaczenie zwróconej do Boga przez osobę, która sama nie umie przebaczyć. „Komu [Bóg] przebacza grzechy? – czytamy w starym tekście tradycji hebrajskiej – Temu, kto sam potrafi przebaczyć” (por. Talmud babiloński, Megillah 28a). „Tego właśnie nauczył nas sam Jezus w modlitwie, którą kierujemy do Ojca”: „Ojcze... odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom” (Mt 6, 12).

My również błądzimy i za każdym razem pragniemy, by nam przebaczono! Prosimy i mamy nadzieję, że znów otrzymamy szansę rozpoczęcia od nowa, że obdarzą nas na nowo zaufaniem. Jeśli tak jest wobec nas, czy nie będzie tak również wobec innych? Czy bliźnich nie powinniśmy kochać, jak siebie samych?

Chiara Lubich, która nie przestaje inspirować naszego rozumienia Słowa, tak komentuje zachętę do przebaczenia: ono „nie jest zapomnieniem, które często oznacza ucieczkę od stanięcia twarzą w twarz wobec rzeczywistości. Przebaczenie – to nie słabość, przemilczanie niesprawiedliwości z obawy przed silniejszym, który się jej dopuścił. Przebaczenie nie polega na zlekceważeniu tego, co poważne, czy określeniu jako dobre tego, co złe. Przebaczenie jest aktem woli i pełnej świadomości, a więc wolności, która polega na przyjęciu brata takim, jaki jest, pomimo zła, które nam uczynił, tak jak Bóg przyjmuje nas grzeszników, mimo naszych braków. Przebaczenie polega na nieodwzajemnianiu obrazy obrazą, lecz na czynieniu tego, co mówi Paweł: «Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj!» (Rz 12, 21).

Odpuść przewinę bliźniemu, a wówczas gdy błagać będziesz, zostaną ci odpuszczone grzechy

Przebaczenie polega na otworzeniu przed tym, kto uczynił ci krzywdę, możliwości nowej relacji z tobą; tak więc na otwarciu dla niego i dla ciebie szansy nowego życia – przyszłości, w której zło nie miałoby ostatniego słowa”.

Słowo Życia pomoże nam oprzeć się pokusie, by zaraz odpowiedzieć, natychmiast odwzajemnić złem. Pomoże nam patrzeć nowymi oczami na tego, kto jest naszym „nieprzyjacielem”, widząc w nim brata, który – choć zły – potrzebuje kogoś, kto by go kochał i pomógł mu się zmienić. To będzie nasza „zemsta miłości”.

«Powiesz: „Ale to trudne” – kontynuuje Chiara w swoim komentarzu. To zrozumiałe. Jednak w tym jest piękno chrześcijaństwa. Nie przypadkiem jesteś naśladowcą Boga, który umierając na krzyżu prosił swego Ojca o przebaczenie tym, którzy wydali Go na śmierć. Odwagi! Tak zaczyna się życie. Zapewnia ci pokój, którego nigdy nie doświadczyłeś i wiele nieznanej radości».

o. Fabio Ciardi OMI

Słowo Życia - wrzesień 2016

„Wszystko jest wasze, wy zaś Chrystusa, a Chrystus – Boga”
(1 Kor 3, 22-23)

Znajdujemy się w dynamicznej, pełnej inicjatyw wspólnocie chrześcijan Koryntu, ożywianej przez różnorodne grupy związane z różnymi przywódcami charyzmatycznymi. Stąd biorą się napięcia między osobami i grupami, podziały, kult osoby, pragnienie pierwszeństwa. Paweł interweniuje zdecydowanie, przypominając wszystkim, że łączy ich coś znacznie głębszego niż lider czy bogactwo i różnorodność darów posiadanych przez wspólnotę. Łączy ich przynależność do Boga.

Rozbrzmiewa tu jeszcze raz wielkie przesłanie chrześcijaństwa: Bóg jest z nami, a my nie jesteśmy obcymi ani sierotami, zdanymi na siebie, ale należymy do Niego, jesteśmy Jego synami. On, jak dobry Ojciec, troszczy się o każdego, nie pozwalając, by zabrakło nam czegokolwiek dla naszego dobra. Więcej, jest przeobfity w miłości i w darze: „Wszystko do was należy – jak mówi Paweł – świat, życie, śmierć, to co obecne i rzeczy przyszłe, wszystko jest wasze!”. Dał nam nawet swojego Syna, Jezusa.

Wszystko jest wasze, wy zaś Chrystusa, a Chrystus – Boga

Jak olbrzymie zaufanie ze strony Jezusa oddającego wszystko w nasze ręce! A przecież ileż razy nadużywaliśmy Jego darów: uważaliśmy się za panów stworzenia, rabując je i szpecąc, panując nad naszymi braćmi i siostrami, zniewalając ich wręcz i maltretując, my – „panowie” naszego życia, niszczący je ostatecznie w samouwielbieniu i degradacji.

Przeogromny dar Boga – „Wszystko jest wasze” – domaga się wdzięczności. Często narzekamy, że czegoś nie mamy albo zwracamy się do Boga jedynie po to, aby prosić. Dlaczego nie patrzymy dookoła, aby odkryć dobro i piękno, które nas otaczają? Dlaczego nie dziękować Bogu za wszystko, co nam podarowuje każdego dnia?

Wszystko jest wasze, wy zaś Chrystusa, a Chrystus – Boga

„Wszystko jest wasze” – to również odpowiedzialność. Żąda ona od nas pieczołowitości, delikatności, troski o to, co nam powierzono: o cały świat i każdego człowieka. Tej samej troski, jaką Jezus otacza nas („Wy jesteście Chrystusa”), takiej samej, jaką Ojciec żywi wobec Jezusa („Chrystus jest Boga”).

Powinniśmy umieć cieszyć się z tym, kto się raduje i płakać z tym, kto płacze, gotowi objąć każdy jęk, przemoc, ból i podziały, jako coś, co do nas należy, współdzielić je, aż po przemienienie ich w miłość. Wszystko zostało nam podarowane, byśmy przynieśli to do Jezusa, czyli do celu ostatecznego, pełni życia, jaką jest Bóg, przywracając każdej rzeczy i każdej osobie jej godność i jej najgłębsze znaczenie.

Pewnego dnia, latem 1949 roku, Chiara Lubich doświadczyła tak wielkiej jedności z Chrystusem, że poczuła się z Nim złączona jako oblubienica z Oblubieńcem. Zaczęła więc myśleć o „posagu”, jaki powinna wnieść w darze i zrozumiała, że winno nim być całe stworzenie! On ze swojej strony miał jej przynieść całe Niebo. Przypomniała sobie wtedy słowa Psalmu: „Żądaj ode mnie, a dam ci we władanie wszystkie ludy i w posiadanie twoje wszystkie krańce ziemi...” (por. Ps. 2,8). „Uwierzyliśmy i prosiliśmy, i dał nam wszystko, aby oddać to Jemu, a On da nam Niebo: my – to co stworzone, On – Niestworzone”.

Pod koniec życia, mówiąc o Ruchu, który założyła, i w którym widziała samą siebie, Chiara Lubich pisze: „Jakie jest teraz moje ostatnie pragnienie? Chciałabym, aby Dzieło Maryi (Ruch Focolari), na koniec czasów, kiedy zwarte będzie oczekiwało, by stanąć przed Jezusem opuszczonym-zmartwychwstałym, mogło Mu powtórzyć – przyjmując za swoje słowa francuskiego teologa Jacques’a Leclercq’a, które zawsze mnie wzruszają: «... w twoim dniu, przyjdę ku Tobie, mój Boże (...) z moim najbardziej szalonym marzeniem: by przynieść Ci świat w ramionach»”.

o. Fabio Ciardi OMI

Strona 3 z 12

Parafia
Najświętszych Imion
Jezusa i Maryi

ul. Przyklinga 12, 
40-551 Katowice-Brynów
tel. 32 251 86 60
brynow.jm@archidiecezja.katowice.pl


Msze Święte:

niedziele i święta:
7:30, 9:00, 10:30, 12:00, 18:00

dni powszednie:
8:00, 18:00

piątki
8:00, 16:30 (szkolna), 18:00


Nabożeństwa

Adoracja Najświętszego Sakramentu
czwartek 17:00 – 18:00

Nabożeństwo ku czci Serca Pana Jezusa
pierwszy piątek 8:30, 18:30


Kancelaria Parafialna

(w okresie wakacyjnym
5 lipca - 31 sierpnia)

poniedziałek
18:45-20:00
wtorek
18:45-20:00
środa
18:45-20:00
czwartek
18:45-20:00
piątek
18:45-20:00

 W sprawach pilnych
dotyczących np. pogrzebu
proszę dzwonić na probostwo,
tel. nr 32 2518 660.

 

 chrzty i roczki

1. niedziela miesiąca 12:00

 

protokoły przedślubne
po mszy św. wieczornej - po umówieniu


numer konta bankowego:
BOŚ: 05 1540 1128 2001 7050 4713 0001


 

Szukaj na stronie