Słowo Życia

Słowo Życia - wrzesień 2016

„Wszystko jest wasze, wy zaś Chrystusa, a Chrystus – Boga”
(1 Kor 3, 22-23)

Znajdujemy się w dynamicznej, pełnej inicjatyw wspólnocie chrześcijan Koryntu, ożywianej przez różnorodne grupy związane z różnymi przywódcami charyzmatycznymi. Stąd biorą się napięcia między osobami i grupami, podziały, kult osoby, pragnienie pierwszeństwa. Paweł interweniuje zdecydowanie, przypominając wszystkim, że łączy ich coś znacznie głębszego niż lider czy bogactwo i różnorodność darów posiadanych przez wspólnotę. Łączy ich przynależność do Boga.

Rozbrzmiewa tu jeszcze raz wielkie przesłanie chrześcijaństwa: Bóg jest z nami, a my nie jesteśmy obcymi ani sierotami, zdanymi na siebie, ale należymy do Niego, jesteśmy Jego synami. On, jak dobry Ojciec, troszczy się o każdego, nie pozwalając, by zabrakło nam czegokolwiek dla naszego dobra. Więcej, jest przeobfity w miłości i w darze: „Wszystko do was należy – jak mówi Paweł – świat, życie, śmierć, to co obecne i rzeczy przyszłe, wszystko jest wasze!”. Dał nam nawet swojego Syna, Jezusa.

Wszystko jest wasze, wy zaś Chrystusa, a Chrystus – Boga

Jak olbrzymie zaufanie ze strony Jezusa oddającego wszystko w nasze ręce! A przecież ileż razy nadużywaliśmy Jego darów: uważaliśmy się za panów stworzenia, rabując je i szpecąc, panując nad naszymi braćmi i siostrami, zniewalając ich wręcz i maltretując, my – „panowie” naszego życia, niszczący je ostatecznie w samouwielbieniu i degradacji.

Przeogromny dar Boga – „Wszystko jest wasze” – domaga się wdzięczności. Często narzekamy, że czegoś nie mamy albo zwracamy się do Boga jedynie po to, aby prosić. Dlaczego nie patrzymy dookoła, aby odkryć dobro i piękno, które nas otaczają? Dlaczego nie dziękować Bogu za wszystko, co nam podarowuje każdego dnia?

Wszystko jest wasze, wy zaś Chrystusa, a Chrystus – Boga

„Wszystko jest wasze” – to również odpowiedzialność. Żąda ona od nas pieczołowitości, delikatności, troski o to, co nam powierzono: o cały świat i każdego człowieka. Tej samej troski, jaką Jezus otacza nas („Wy jesteście Chrystusa”), takiej samej, jaką Ojciec żywi wobec Jezusa („Chrystus jest Boga”).

Powinniśmy umieć cieszyć się z tym, kto się raduje i płakać z tym, kto płacze, gotowi objąć każdy jęk, przemoc, ból i podziały, jako coś, co do nas należy, współdzielić je, aż po przemienienie ich w miłość. Wszystko zostało nam podarowane, byśmy przynieśli to do Jezusa, czyli do celu ostatecznego, pełni życia, jaką jest Bóg, przywracając każdej rzeczy i każdej osobie jej godność i jej najgłębsze znaczenie.

Pewnego dnia, latem 1949 roku, Chiara Lubich doświadczyła tak wielkiej jedności z Chrystusem, że poczuła się z Nim złączona jako oblubienica z Oblubieńcem. Zaczęła więc myśleć o „posagu”, jaki powinna wnieść w darze i zrozumiała, że winno nim być całe stworzenie! On ze swojej strony miał jej przynieść całe Niebo. Przypomniała sobie wtedy słowa Psalmu: „Żądaj ode mnie, a dam ci we władanie wszystkie ludy i w posiadanie twoje wszystkie krańce ziemi...” (por. Ps. 2,8). „Uwierzyliśmy i prosiliśmy, i dał nam wszystko, aby oddać to Jemu, a On da nam Niebo: my – to co stworzone, On – Niestworzone”.

Pod koniec życia, mówiąc o Ruchu, który założyła, i w którym widziała samą siebie, Chiara Lubich pisze: „Jakie jest teraz moje ostatnie pragnienie? Chciałabym, aby Dzieło Maryi (Ruch Focolari), na koniec czasów, kiedy zwarte będzie oczekiwało, by stanąć przed Jezusem opuszczonym-zmartwychwstałym, mogło Mu powtórzyć – przyjmując za swoje słowa francuskiego teologa Jacques’a Leclercq’a, które zawsze mnie wzruszają: «... w twoim dniu, przyjdę ku Tobie, mój Boże (...) z moim najbardziej szalonym marzeniem: by przynieść Ci świat w ramionach»”.

o. Fabio Ciardi OMI

Słowo Życia - sierpień 2016

„Jeden jest wasz Nauczyciel, a wy wszyscy braćmi jesteście” (Mt 23, 8)

Już od ponad 70. lat żyjemy Słowem Życia. Kartka z nim dociera do naszych rąk. Czytamy komentarz, chcielibyśmy jednak, by pozostało w nas zaproponowane tam zdanie, jakieś słowo Pisma, często słowo Jezusa.

Słowo Życia nie jest zwyczajną medytacją, bo w nim mówi do nas Jezus, zachęcając nas, by żyć, prowadząc nas zawsze do tego, byśmy kochali, byśmy uczynili nasze życie darem.

Jest to „wynalazek” Chiary Lubich, która w takich słowach opowiedziała o jego początkach: „Czułam głód prawdy i dlatego studiowałam filozofię. Co więcej: jak wielu młodych szukałam prawdy i sądziłam, że znajdę ją dzięki studiom. I tu zrodziła się jedna z wielkich idei z pierwszych dni, z początków Ruchu, natychmiast przekazana moim towarzyszkom: «Po co szukać prawdy, kiedy wcielona prawda żyje w Jezusie, Bogu-człowieku? Jeśli pociąga nas prawda, porzućmy wszystko, Jego szukajmy i idźmy za Nim». I tak zrobiłyśmy”.

„Jeden jest wasz Nauczyciel, a wy wszyscy braćmi jesteście”

Chiara i jej pierwsze towarzyszki wzięły do rąk Ewangelię i zaczęły ją czytać słowo po słowie. Wydała im się zupełnie nowa „Każde słowo Jezusa było snopem olśniewającego, prawdziwie boskiego światła! (…) Jego słowa są jedyne, są wieczne (…) fascynujące, pisane z boską wyrazistością, (…) są Słowami Życia, słowami do wprowadzenia w życie, słowami uniwersalnymi w każdym miejscu i w każdym czasie. Odkryły, że chociaż wypowiedziane w przeszłości, nie są tylko zwykłą pamiątką, lecz są słowami, którymi zwraca się dziś do nas wszystkich i do każdego człowieka w każdym czasie”1 i na każdej szerokości geograficznej.

„Jeden jest wasz Nauczyciel, a wy wszyscy braćmi jesteście”

Ale czy naprawdę Jezus jest naszym Nauczycielem?

Wokół nas jest wiele propozycji na życie, jest wielu myślicieli, których idee są błędne i nakłaniają wręcz do przemocy. Są też tacy, których idee są prawe i pełne światła.

A przecież słowa Jezusa posiadają głębię i zdolność porywania, których inne słowa – nawet filozofów, polityków czy poetów – nie mają. Są „słowami życia”, można nimi żyć; dają też pełnię, przekazując nam życie samego Boga.

Każdego miesiąca ukazujemy jedno z nich i w ten sposób Ewangelia stopniowo wnika do naszej duszy, przemienia nas, sprawia, że zaczynamy myśleć jak Jezus, uzdalniając nas do reagowania na najróżniejsze sytuacje. Jezus staje się naszym Nauczycielem.

„Jeden jest wasz Nauczyciel, a wy wszyscy braćmi jesteście”

Niekiedy możemy czytać te słowa razem. Chcielibyśmy, aby sam Jezus Zmartwychwstały, żyjący pośród zgromadzonych w Jego imię, tłumaczył nam je, uaktualniał, podpowiadał nam, jak je wprowadzać w życie.

Ale wielka nowość Słowa Życia polega na tym, że możemy dzielić się doświadczeniami i łaskami płynącymi z wprowadzania go w życie, tak jak tłumaczyła to Chiara, odnosząc się do tego, co działo się w początkach Ruchu, a co jest nadal aktualne: „Czułyśmy obowiązek dzielenia się z innymi tym, czego doświadczałyśmy, także dlatego, że miałyśmy świadomość, iż podarowane doświadczenie trwało ku zbudowaniu naszego życia wewnętrznego, jeśli się go natomiast nie podarowało, dusza powoli ubożała.

Żyłyśmy więc intensywnie słowem w ciągu całego dnia i dzieliłyśmy się owocami tego życia nie tylko między sobą, lecz także z osobami, które dołączały się do pierwszej grupy. (…) Kiedy żyłyśmy słowem, żyłyśmy już nie ja, nie my, lecz żyło słowo we mnie, słowo w grupie. Była to rewolucja chrześcijańska ze wszystkimi jej konsekwencjami”2.

Tak może być dzisiaj również dla nas.

o. Fabio Ciardi OMI

1 Por. Ch. Lubich, Klucz do jedności, Księgarnia św. Jacka , Katowice 1989, s. 100.
2 Tamże, s. 105.

Słowo Życia - lipiec 2016

„Bądźcie dla siebie nawzajem dobrzy i miłosierni. Przebaczajcie sobie, tak jak i Bóg wam przebaczył w Chrystusie” (Ef 4, 32).

Nie ma nic piękniejszego, jak usłyszeć: „Kocham Cię”. Kiedy ktoś nas kocha, nie czujemy się sami, idziemy pewnie, możemy stawić czoła także trudnościom i sytuacjom krytycznym. A jeśli miłość staje się wzajemna, wzmacnia się zaufanie i nadzieja, czujemy się otoczeni opieką. Wszyscy wiemy, że aby dzieci dobrze się rozwijały, potrzebują środowiska pełnego miłości, potrzebują kogoś, kto je będzie kochał.  Ta prawda odnosi się do każdego, niezależnie od wieku. Dlatego Słowo Życia zachęca nas, byśmy byli wobec siebie życzliwi, to znaczy, byśmy się kochali, a jako wzór stawia nam samego Boga.

Właśnie Jego przykład przypomina nam, że miłość nie jest jakimś uczuciem, lecz konkretnym
„Bądźcie dla siebie nawzajem dobrzy i miłosierni. Przebaczajcie sobie, tak jak i Bóg wam przebaczył w Chrystusie”.

Również dla nas miłość wobec drugiego oznacza słuchać go, okazać mu szczere zainteresowanie, dzielić z nim radości i próby, wziąć go w opiekę, towarzyszyć mu w drodze. Ten drugi nigdy nie jest kimś obcym, lecz jest moim bratem, siostrą, kimś, komu chcę służyć. Jest to zupełne przeciwieństwo tego, gdy traktuje się drugą osobę jak rywala, konkurenta, nieprzyjaciela, pragnąc nawet dla niego zła, miażdżąc go, wręcz eliminując, o czym, niestety, donoszą nam codzienne media. Mimo że nie  posuwamy się aż tak daleko, to czy nie zdarza się nam, że odczuwamy niechęć, wrogość czy po prostu obojętność lub brak zainteresowania osobami, które wyrządziły nam zło, są niemiłe albo nie należą do naszej grupy społecznej?

Kochać się wzajemnie, jak uczy nas Słowo Życia, znaczy podjąć drogę miłosierdzia, być gotowi wybaczyć sobie wzajemnie za każdym razem, gdy popełniliśmy błąd.

„Bądźcie dla siebie nawzajem dobrzy i miłosierni. Przebaczajcie sobie, tak jak i Bóg wam przebaczył w Chrystusie”.

Aby wprowadzać w życie przykazanie Jezusa, Chiara Lubich, na początku doświadczenia życia nowej wspólnoty chrześcijańskiej, zawarła ze swoimi pierwszymi towarzyszkami pakt miłości wzajemnej. Mimo to „na początku w tej grupie dziewcząt nie zawsze było  łatwo tak się miłować w sposób radykalny w grupie dziewcząt. Byłyśmy takie same jak wszyscy (również wtedy, gdy podtrzymywała nas specjalna łaska Boża konieczna dla tworzenia się Ruchu); na naszych wzajemnych odniesieniach łatwo osiadał kurz i jedność ulegała osłabieniu. Działo się tak za każdym razem, kiedy zwracałyśmy uwagę na czyjeś słabości, niedoskonałości. Kiedy się daną osobę osądzało – żar wzajemnej miłości ulegał ostudzeniu.

Dla zaradzenia tego rodzaju sytuacjom, które powtarzały się raz po raz, pewnego dnia pomyślałyśmy o zawarciu między nami specjalnego paktu. Nazwałyśmy go «paktem miłosierdzia». Jest to pakt, w którym zobowiązujemy się każdego ranka patrzeć na spotykanego bliźniego – w focolare, w szkole, w pracy... – tak, jakby to był człowiek zupełnie nowy, bez wspominania czegokolwiek z przeszłości; wszystko, co było dotąd, pokrywamy miłością. Ta dokonująca się w naszych sercach codzienna amnestia, to uniwersalne wybaczenie, stwarzały od razu wzajemną bliskość. Było to postanowienie mocne, podejmowane przez nas wszystkich wspólnie; pomagało być zawsze pierwszymi w miłowaniu na podobieństwo miłosiernego Boga, który przebacza i zapomina.”1.

Pakt miłosierdzia! Czy nie mógłby to być sposób, aby wzrastać w życzliwości?

o. Fabio Ciardi OMI

1  Ch. Lubich, Miłość wzajemna, Fundacja Mariapoli, Warszawa 2014, s. 90.

Słowo Życia - czerwiec 2016

„Zachowujcie pokój między sobą” (Mk 9, 50)

Jak aktualnie brzmi zaproszenie Jezusa do zachowania pokoju, gdy w wielu częściach świata tyle konfliktów rani ludzkość. Świadomość, że On jest pokojem, że przyrzekł dać nam swój pokój, napełnia nadzieją.

Ewangelia św. Marka przytacza te słowa na zakończenie serii mów kierowanych do uczniów zgromadzonych w Kafarnaum, w których Jezus tłumaczy, jak powinna żyć Jego wspólnota. Konkluzja jest jasna: wszystko powinno prowadzić do pokoju, w którym zakorzenione jest każde dobro.

Zachowujcie pokój między sobą

Jesteśmy powołani, by w życiu codziennym doświadczać dobra, jakim jest pokój: w rodzinie, w pracy, w polityce, w relacjach z tymi, którzy myślą inaczej niż my. Pokój, który pozwala z odwagą stawić czoła sprzecznym opiniom, mówić o nich otwarcie, jeśli pragniemy, by nasza jedność była coraz prawdziwsza i głębsza. Pokój, który równocześnie domaga się uwagi, by w naszych relacjach nie brakło nigdy miłości, bo druga osoba jest ważniejsza, niż fakt zaistnienia różnic między nami.

Zachowujcie pokój między sobą

Wszędzie gdzie dociera jedność i miłość wzajemna – mówiła Chiara Lubich – dociera pokój, co więcej: pokój prawdziwy. Ponieważ tam, gdzie jest miłość wzajemna, obecność Jezusa pomiędzy nami jest pewna, a właśnie On jest pokojem, pokojem par excellence.

Jej ideał jedności narodził się podczas II wojny światowej i natychmiast okazał się antidotum na nienawiść i zranienia. Od tamtej pory, w obliczu każdego nowego konfliktu, Chiara wytrwale proponowała ewangeliczną logikę miłości. Kiedy na przykład w roku 1990 wybuchła wojna w Iraku, z goryczą wyraziła swoje zaskoczenie faktem, że znowu dają się słyszeć słowa – wydawać by się mogło już „pogrzebane”, jak: nieprzyjaciel, nieprzyjaciele, działania wojenne, a potem biuletyny wojenne, jeńcy, przegrana (…). Zdaliśmy sobie sprawę, przerażeni, że zranione zostało serce podstawowej zasady chrześcijaństwa, najważniejsze przykazanie Jezusa, Jego „nowe” przykazanie.

Zachowujcie pokój między sobą

(…) Zamiast miłować się wzajemnie, zamiast być gotowym oddać za siebie wzajemnie życie, ludzkość znalazła się na nowo w „otchłani nienawiści”: pogarda, tortury, zabójstwa. Jak z tego wyjść? – pytano. Tam gdzie to możliwe, powinniśmy nawiązywać nowe relacje lub pogłębiać już istniejące między nami chrześcijanami i wyznawcami religii monoteistycznych: muzułmanami i żydami, albo z tymi, którzy wówczas byli stronami konfliktu.

Ta sama rada może odnosić się do każdego innego konfliktu: pomiędzy osobami i między narodami budować relacje wzajemnego słuchania się, wzajemnej pomocy – powiedziałaby Chiara – aż po gotowość oddania za siebie wzajemnie życia. Trzeba odsunąć swoje racje, by zrozumieć racje drugiego, choć wiemy, że nie zawsze uda nam się zrozumieć go do końca. Prawdopodobnie także ten drugi uczyni to w stosunku do mnie i, być może, on także nie zrozumie mnie i moich racji.
Mimo wszystko, mimo różnic i niezrozumienia, pragniemy być otwarci na drugiego człowieka, „ratując” przede wszystkim relacje z nim.

Ewangelia stawia przed nami jako nakaz: Zachowujcie pokój między sobą – znak wymagający prawdziwego zaangażowania. To jeden z najistotniejszych wyrazów miłości i miłosierdzia – zostaliśmy powołani, by wzajemnie wobec siebie tak żyć.

o. Fabio Ciardi

Słowo Życia - maj 2016

„Zamieszka wraz z nimi, i będą oni Jego ludem, a On będzie «Bogiem z nimi»” (Ap 21,3)

Pragnieniem Boga było zawsze: mieszkać z nami, Jego ludem. Już pierwsze stronice Biblii ukazują Go w akcie zstępowania z Nieba, przechadzania się po ogrodzie i rozmowy z Adamem i Ewą. Czy nie dlatego nas stworzył? Czego pragnie kochający człowiek, jak nie przebywania z ukochaną osobą? Księga Apokalipsy zgłębiająca plan Boga w historii, daje nam pewność, że pragnienie Boga zrealizuje się w pełni.

On zaczął już mieszkać pomiędzy nami, od kiedy przyszedł Jezus, Emanuel, „Bóg z nami”. A teraz, gdy Jezus zmartwychwstał, Jego obecność nie jest już ograniczona do miejsca lub czasu, rozszerzyła się na cały świat. Wraz z Jezusem rozpoczęła się budowa nowej, bardzo oryginalnej wspólnoty ludzkiej, ludu złożonego z wielu narodów. Bóg nie pragnie mieszkać jedynie w mojej duszy, w mojej rodzinie, w moim narodzie, lecz między wszystkimi ludami powołanymi do tworzenia jednego ludu. Z drugiej strony obecne przemieszczanie się ludzi zaczyna zmieniać samo pojęcie narodu. W wielu krajach naród składa się już z wielu ludów.

Tak bardzo różnimy się kolorem skóry, kulturą, religią. Często patrzymy się na siebie podejrzliwie, z lękiem i nieufnością. Toczymy ze sobą wojnę. A przecież Bóg jest Ojcem wszystkich, kocha nas wszystkich i każdego z osobna. On nie chce mieszkać z jednym tylko ludem – „naturalnie, z naszym” (myślimy?) – a inne narody zostawić same. Dla Niego wszyscy jesteśmy Jego synami i córkami, jedną rodziną.

Kierując się Słowem Życia tego miesiąca, ćwiczmy się więc w docenianiu odmienności, różnic, w szacunku dla drugiego. Patrzmy na niego jak na osobę, która należy do mnie: ja jestem tym drugim, ten drugi jest mną; ten drugi żyje we mnie, ja żyję w drugim. Zacznijmy od osób, z którymi żyjemy na co dzień. W ten sposób możemy tworzyć przestrzeń, aby Bóg był obecny pomiędzy nami. To On będzie budował jedność, chronił tożsamość każdego ludu, budował nowe społeczeństwo.

Już w roku 1959 przeczuła to Chiara Lubich, zapisując stronę o niezwykłej aktualności, niewiarygodnie proroczą: „Kiedy pewnego dnia ludzie, już nie jako jednostki, lecz jako narody […] potrafią usunąć w cień siebie, mniemanie o własnej ojczyźnie, [...], a uczynią to z tej wzajemnej miłości między państwami, której Bóg wymaga, tak samo jak wymaga miłości wzajemnej między braćmi – wtedy dzień ten stanie się początkiem nowej ery. W owym dniu Jezus będzie żywy i obecny między narodami.

Żyjemy w czasach […] kiedy każdy naród musi zacząć patrzeć szeroko, przekraczając własne granice. Nadszedł moment, gdy ojczyznę drugiego trzeba kochać jak własną, kiedy nasze oczy powinny osiągnąć nową czystość. Nie wystarczy nam oderwanie od siebie samych, aby być chrześcijanami. Dzisiejsze czasy wymagają od uczniów Chrystusa czegoś więcej: świadomości społecznej chrześcijaństwa [...].

[…] Ufamy, że Pan ulituje się nad tym podzielonym i zagubionym światem, nad tymi narodami zamkniętymi każdy w swojej skorupce, zachwycającymi się własnym pięknem – w swoim mniemaniu wyjątkowym – że zlituje się nad narodami trzymającym się kurczowo swoich skarbów – także tych dóbr, które mogłyby służyć innym narodom, gdzie umiera się z głodu. Ufamy, że On sprawi, iż runą bariery, a miłość jak obfity strumień dóbr duchowych i materialnych, popłynie od kraju do kraju.

Ufamy, że Pan Bóg zbuduje w świecie nowy ład. Jedynie On może uczynić ludzkość jedną rodziną, zachowując odrębność między narodami, ażeby w bogactwie każdego z nich, danym na służbę innym zajaśniało jedyne światło życia, które – nadając blask ojczyźnie ziemskiej – czyni ją przedsionkiem wiecznej Ojczyzny”1.

o. Fabio Ciardi

1  Maria, ogniwem jedności między narodami, [w:] Charyzmat jedności, Wydawnictwo M, Kraków 2007, s. 328–330.

Słowo Życia - Kwiecień 2016

„Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25,40).

Dlaczego te słowa Jezusa są dla nas tak drogie i często powracają w Słowach Życia, wybieranych na każdy miesiąc? Zapewne dlatego, że są sercem Ewangelii. To w ten sposób zwróci się do nas Pan, kiedy na końcu życia staniemy przed Nim. One będą treścią najważniejszego egzaminu życia, do którego dzień po dniu możemy się przygotowywać.  Zapyta nas wtedy, czy daliśmy jeść i pić komuś, kto był głodny i spragniony, czy przyjęliśmy obcokrajowca, daliśmy ubranie nagiemu, odwiedziliśmy chorego i więźnia... Chodzi o drobne gesty, a przecież mają one wartość wieczności. Nic nie jest małe z tego, co uczynione zostało z miłości, z tego, co uczyniliśmy dla Niego.

Jezus bowiem stał się nie tylko bliski ubogim i ludziom z marginesu, uzdrawiał chorych i pocieszał cierpiących, lecz kochał ich miłością uprzywilejowaną, nazywając ich braćmi, utożsamiając się z nimi w nadprzyrodzonej solidarności.

Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili

Także dziś Jezus nie przestaje być obecny w osobach doznających niesprawiedliwości i przemocy, w poszukujących pracy, w tych którzy pośród niepewności i trudności wojny zmuszeni są opuścić ojczyznę. Ileż osób wokół nas cierpi z wielu powodów i błaga, nawet bez słów, o naszą pomoc! W nich żyje Jezus, który prosi nas o miłość konkretną, zdolną do podejmowania nowych „dzieł miłosierdzia”, odpowiadających na nowe potrzeby.

Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili

Nikt nie jest poza kręgiem zainteresowania. Osoba starsza i chora – to Jezus! Jak nie zapewnić jej koniecznej pomocy i nie ulżyć? Jeśli pomagam w nauce języka dziecku imigrantów, to uczę samego Jezusa. Jeżeli pomagam mamie w porządkach domowych, pomagam Jezusowi. Jeśli przywracam nadzieję więźniowi albo pocieszam kogoś strapionego lub wybaczam komuś, kto mnie zranił, mam łączność z Jezusem. A za każdym razem owocem tego będzie nie tylko to, że przyniesiemy radości drugiemu, ale że również my sami doświadczymy jeszcze większej radości. Dając otrzymujemy, w głębi serca czujemy pełnię, czujemy się szczęśliwi, bo – choć nie jesteśmy tego świadomi – spotkaliśmy Jezusa: ten bliźni, jak pisała Chiara Lubich, jest jak brama, przez którą trzeba przejść, by spotkać Jezusa.

Nawiązywała do swojego pierwszego doświadczenia z tym Słowem Życia: „Upadł cały nasz stary sposób pojmowania i kochania bliźniego. Jeśli Chrystus był w pewien sposób obecny we wszystkich, nie można było nikogo dyskryminować ani wyróżniać. Upadło ludzkie rozumowanie: ten jest rodakiem, tamten obcokrajowcem, ten starym, a tamten młodym, pięknym albo brzydkim, antypatycznym lub sympatycznym, bogatym czy też biednym, Chrystus był w każdym. A każdy brat był rzeczywiście „drugim Chrystusem”(...)

Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili

„Zauważyliśmy, że kiedy żyjemy w ten sposób, bliźni staje się dla nas drogą prowadzącą do Boga. Więcej, brat wydał nam się niczym brama, przez którą należało koniecznie przejść, by spotkać Boga”.

„Doświadczało się tego od pierwszych dni. Jakież zjednoczenie z Bogiem wieczorem, w czasie modlitwy czy podczas skupienia, po tym gdy kochaliśmy Go cały dzień w braciach! Kto obdarzał nas pociechą i tak nową, niemal niebiańską jednością wewnętrzną, jeśli nie Chrystus, który realizował słowa swej Ewangelii ‘dawajcie, a będzie wam dane’? Kochaliśmy Go cały dzień w braciach i oto teraz On miłował nas”.

o. Fabio Ciardi

Słowo Życia marzec 2016

„Przybliżyło się do was królestwo Boże” (por. Łk 11, 20)

Właśnie tego oczekiwali Żydzi Jego czasów. Jezus, przemierzając wioski i miasta, głosił: „Królestwo Boże jest blisko” (por. Łk 10,9); „Przyszło do was królestwo Boże”; „Królestwo Boże pośród was jest!” (Łk 17, 21). W osobie Jezusa sam Bóg przychodził do swojego ludu, biorąc w swe ręce zdecydowanie i z mocą jego losy, by doprowadzić go do wyznaczonego celu. Cuda, których Jezus dokonywał, były tego znakiem.

Przybliżyło się do was królestwo Boże

We fragmencie Ewangelii, z którego wybrano to Słowo Życia, Jezus dopiero co uzdrowił niemego, uwalniając go od szatana, który go trzymał w niewoli, na dowód, że przyszedł, aby zwyciężyć zło, wszelkie zło, i ostatecznie przywrócić królestwo Boże.

Ten zwrot „królestwo Boże” w słownictwie ludu hebrajskiego wskazywał na Boga, który działa na korzyść Izraela, uwalnia go od wszelkiej niewoli i zła, wiedzie ku sprawiedliwości i pokojowi, napełnia radością i pokojem; tego Boga, którego Jezus ukazuje jako ojca miłosiernego, pełnego miłości i współczucia, wrażliwego na potrzeby i cierpienia każdego ze swych dzieci.

Także my powinniśmy usłyszeć słowa Jezusa: Przybliżyło się do was królestwo Boże.

Patrząc wokół siebie mamy często wrażenie, że świat został opanowany przez zło, że przeważają w nim ludzie agresywni i zdemoralizowani. Niekiedy czujemy się pod władzą przeciwnych sił i groźnych wydarzeń, które nas przytłaczają. W obliczu wojen, klęsk żywiołowych, przemian klimatu, migracji oraz kryzysów ekonomicznych i finansowych, czujemy się bezradni.

I właśnie tutaj pojawia się zapowiedź Jezusa, który zachęca nas, byśmy uwierzyli, że od tej pory On zwycięża zło i tworzy nowy świat.

25 lat temu, w marcu, Chiara Lubich przemawiając do tysięcy młodych powierzyła im swoje marzenie: „Sprawić, by świat stał się lepszy, był prawie jedną rodziną należącą do jednej ojczyzny, do świata solidarnego, więcej, do świata zjednoczonego”. Aby jednak ten sen mógł stać się rzeczywistością, zachęcała ich, by żyli miłością wzajemną, pewni, że tak czyniąc, spotkają pomiędzy sobą „samego Chrystusa, Wszechmocnego. A po Nim możecie spodziewać się wszystkiego”.

Tak, to On jest królestwem Boga.

A nasze zadanie? Postępować tak, by On był zawsze pomiędzy nami. A wtedy – mówiła dalej Chiara – „On sam będzie działał z wami w waszych krajach, bo w pewien sposób On powróci w świat, do wszystkich miejsc, gdzie się znajdujecie, stając się obecny dzięki waszej miłości wzajemnej, waszej jedności. On oświeci was we wszystkim, co trzeba robić, będzie was prowadził, podtrzymywał, będzie waszą mocą, waszym zapałem, waszą radością. Dzięki Niemu świat wokół was nawróci się do zgody, zabliźnią się wszelkie podziały. (...) A zatem miłość pomiędzy wami, a także miłość zasiana w wielu zakątkach ziemi, pomiędzy grupami, między narodami, po to, by inwazja miłości – o której często mówimy – stała się rzeczywistością, stała się konkretna także dzięki waszemu wkładowi; ta cywilizacja miłości, której wszyscy oczekujemy. Do tego jesteście powołani. I ujrzycie wielkie rzeczy” 1.

o. Fabio Ciardi

1  IV Międzynarodowy Festiwal „Młodzi dla zjednoczonego świata” – Genfest, Rzym (Palaeur), 31 marca 1990

Strona 4 z 12

Parafia
Najświętszych Imion
Jezusa i Maryi

ul. Przyklinga 12, 
40-551 Katowice-Brynów
tel. 32 251 86 60
brynow.jm@archidiecezja.katowice.pl


Msze Święte:

niedziele i święta:
7:30, 9:00, 10:30, 12:00, 18:00

dni powszednie:
8:00, 18:00

piątki
8:00, 16:30 (szkolna), 18:00


Nabożeństwa

Adoracja Najświętszego Sakramentu
czwartek 17:00 – 18:00

Nabożeństwo ku czci Serca Pana Jezusa
pierwszy piątek 8:30, 18:30


Kancelaria Parafialna

poniedziałek - piątek
18:45-20:00

W sprawach pilnych
dotyczących np. pogrzebu,
wezwania do chorego
proszę dzwonić na probostwo,
tel. nr 32 2518 660.

 

 chrzty i roczki

1. niedziela miesiąca 12:00

 

protokoły przedślubne
po mszy św. wieczornej - po umówieniu


numer konta bankowego:
BOŚ: 05 1540 1128 2001 7050 4713 0001


 

Szukaj na stronie