Słowo Życia

Słowo Życia - sierpień 2016

„Jeden jest wasz Nauczyciel, a wy wszyscy braćmi jesteście” (Mt 23, 8)

Już od ponad 70. lat żyjemy Słowem Życia. Kartka z nim dociera do naszych rąk. Czytamy komentarz, chcielibyśmy jednak, by pozostało w nas zaproponowane tam zdanie, jakieś słowo Pisma, często słowo Jezusa.

Słowo Życia nie jest zwyczajną medytacją, bo w nim mówi do nas Jezus, zachęcając nas, by żyć, prowadząc nas zawsze do tego, byśmy kochali, byśmy uczynili nasze życie darem.

Jest to „wynalazek” Chiary Lubich, która w takich słowach opowiedziała o jego początkach: „Czułam głód prawdy i dlatego studiowałam filozofię. Co więcej: jak wielu młodych szukałam prawdy i sądziłam, że znajdę ją dzięki studiom. I tu zrodziła się jedna z wielkich idei z pierwszych dni, z początków Ruchu, natychmiast przekazana moim towarzyszkom: «Po co szukać prawdy, kiedy wcielona prawda żyje w Jezusie, Bogu-człowieku? Jeśli pociąga nas prawda, porzućmy wszystko, Jego szukajmy i idźmy za Nim». I tak zrobiłyśmy”.

„Jeden jest wasz Nauczyciel, a wy wszyscy braćmi jesteście”

Chiara i jej pierwsze towarzyszki wzięły do rąk Ewangelię i zaczęły ją czytać słowo po słowie. Wydała im się zupełnie nowa „Każde słowo Jezusa było snopem olśniewającego, prawdziwie boskiego światła! (…) Jego słowa są jedyne, są wieczne (…) fascynujące, pisane z boską wyrazistością, (…) są Słowami Życia, słowami do wprowadzenia w życie, słowami uniwersalnymi w każdym miejscu i w każdym czasie. Odkryły, że chociaż wypowiedziane w przeszłości, nie są tylko zwykłą pamiątką, lecz są słowami, którymi zwraca się dziś do nas wszystkich i do każdego człowieka w każdym czasie”1 i na każdej szerokości geograficznej.

„Jeden jest wasz Nauczyciel, a wy wszyscy braćmi jesteście”

Ale czy naprawdę Jezus jest naszym Nauczycielem?

Wokół nas jest wiele propozycji na życie, jest wielu myślicieli, których idee są błędne i nakłaniają wręcz do przemocy. Są też tacy, których idee są prawe i pełne światła.

A przecież słowa Jezusa posiadają głębię i zdolność porywania, których inne słowa – nawet filozofów, polityków czy poetów – nie mają. Są „słowami życia”, można nimi żyć; dają też pełnię, przekazując nam życie samego Boga.

Każdego miesiąca ukazujemy jedno z nich i w ten sposób Ewangelia stopniowo wnika do naszej duszy, przemienia nas, sprawia, że zaczynamy myśleć jak Jezus, uzdalniając nas do reagowania na najróżniejsze sytuacje. Jezus staje się naszym Nauczycielem.

„Jeden jest wasz Nauczyciel, a wy wszyscy braćmi jesteście”

Niekiedy możemy czytać te słowa razem. Chcielibyśmy, aby sam Jezus Zmartwychwstały, żyjący pośród zgromadzonych w Jego imię, tłumaczył nam je, uaktualniał, podpowiadał nam, jak je wprowadzać w życie.

Ale wielka nowość Słowa Życia polega na tym, że możemy dzielić się doświadczeniami i łaskami płynącymi z wprowadzania go w życie, tak jak tłumaczyła to Chiara, odnosząc się do tego, co działo się w początkach Ruchu, a co jest nadal aktualne: „Czułyśmy obowiązek dzielenia się z innymi tym, czego doświadczałyśmy, także dlatego, że miałyśmy świadomość, iż podarowane doświadczenie trwało ku zbudowaniu naszego życia wewnętrznego, jeśli się go natomiast nie podarowało, dusza powoli ubożała.

Żyłyśmy więc intensywnie słowem w ciągu całego dnia i dzieliłyśmy się owocami tego życia nie tylko między sobą, lecz także z osobami, które dołączały się do pierwszej grupy. (…) Kiedy żyłyśmy słowem, żyłyśmy już nie ja, nie my, lecz żyło słowo we mnie, słowo w grupie. Była to rewolucja chrześcijańska ze wszystkimi jej konsekwencjami”2.

Tak może być dzisiaj również dla nas.

o. Fabio Ciardi OMI

1 Por. Ch. Lubich, Klucz do jedności, Księgarnia św. Jacka , Katowice 1989, s. 100.
2 Tamże, s. 105.

Słowo Życia - lipiec 2016

„Bądźcie dla siebie nawzajem dobrzy i miłosierni. Przebaczajcie sobie, tak jak i Bóg wam przebaczył w Chrystusie” (Ef 4, 32).

Nie ma nic piękniejszego, jak usłyszeć: „Kocham Cię”. Kiedy ktoś nas kocha, nie czujemy się sami, idziemy pewnie, możemy stawić czoła także trudnościom i sytuacjom krytycznym. A jeśli miłość staje się wzajemna, wzmacnia się zaufanie i nadzieja, czujemy się otoczeni opieką. Wszyscy wiemy, że aby dzieci dobrze się rozwijały, potrzebują środowiska pełnego miłości, potrzebują kogoś, kto je będzie kochał.  Ta prawda odnosi się do każdego, niezależnie od wieku. Dlatego Słowo Życia zachęca nas, byśmy byli wobec siebie życzliwi, to znaczy, byśmy się kochali, a jako wzór stawia nam samego Boga.

Właśnie Jego przykład przypomina nam, że miłość nie jest jakimś uczuciem, lecz konkretnym
„Bądźcie dla siebie nawzajem dobrzy i miłosierni. Przebaczajcie sobie, tak jak i Bóg wam przebaczył w Chrystusie”.

Również dla nas miłość wobec drugiego oznacza słuchać go, okazać mu szczere zainteresowanie, dzielić z nim radości i próby, wziąć go w opiekę, towarzyszyć mu w drodze. Ten drugi nigdy nie jest kimś obcym, lecz jest moim bratem, siostrą, kimś, komu chcę służyć. Jest to zupełne przeciwieństwo tego, gdy traktuje się drugą osobę jak rywala, konkurenta, nieprzyjaciela, pragnąc nawet dla niego zła, miażdżąc go, wręcz eliminując, o czym, niestety, donoszą nam codzienne media. Mimo że nie  posuwamy się aż tak daleko, to czy nie zdarza się nam, że odczuwamy niechęć, wrogość czy po prostu obojętność lub brak zainteresowania osobami, które wyrządziły nam zło, są niemiłe albo nie należą do naszej grupy społecznej?

Kochać się wzajemnie, jak uczy nas Słowo Życia, znaczy podjąć drogę miłosierdzia, być gotowi wybaczyć sobie wzajemnie za każdym razem, gdy popełniliśmy błąd.

„Bądźcie dla siebie nawzajem dobrzy i miłosierni. Przebaczajcie sobie, tak jak i Bóg wam przebaczył w Chrystusie”.

Aby wprowadzać w życie przykazanie Jezusa, Chiara Lubich, na początku doświadczenia życia nowej wspólnoty chrześcijańskiej, zawarła ze swoimi pierwszymi towarzyszkami pakt miłości wzajemnej. Mimo to „na początku w tej grupie dziewcząt nie zawsze było  łatwo tak się miłować w sposób radykalny w grupie dziewcząt. Byłyśmy takie same jak wszyscy (również wtedy, gdy podtrzymywała nas specjalna łaska Boża konieczna dla tworzenia się Ruchu); na naszych wzajemnych odniesieniach łatwo osiadał kurz i jedność ulegała osłabieniu. Działo się tak za każdym razem, kiedy zwracałyśmy uwagę na czyjeś słabości, niedoskonałości. Kiedy się daną osobę osądzało – żar wzajemnej miłości ulegał ostudzeniu.

Dla zaradzenia tego rodzaju sytuacjom, które powtarzały się raz po raz, pewnego dnia pomyślałyśmy o zawarciu między nami specjalnego paktu. Nazwałyśmy go «paktem miłosierdzia». Jest to pakt, w którym zobowiązujemy się każdego ranka patrzeć na spotykanego bliźniego – w focolare, w szkole, w pracy... – tak, jakby to był człowiek zupełnie nowy, bez wspominania czegokolwiek z przeszłości; wszystko, co było dotąd, pokrywamy miłością. Ta dokonująca się w naszych sercach codzienna amnestia, to uniwersalne wybaczenie, stwarzały od razu wzajemną bliskość. Było to postanowienie mocne, podejmowane przez nas wszystkich wspólnie; pomagało być zawsze pierwszymi w miłowaniu na podobieństwo miłosiernego Boga, który przebacza i zapomina.”1.

Pakt miłosierdzia! Czy nie mógłby to być sposób, aby wzrastać w życzliwości?

o. Fabio Ciardi OMI

1  Ch. Lubich, Miłość wzajemna, Fundacja Mariapoli, Warszawa 2014, s. 90.

Słowo Życia - czerwiec 2016

„Zachowujcie pokój między sobą” (Mk 9, 50)

Jak aktualnie brzmi zaproszenie Jezusa do zachowania pokoju, gdy w wielu częściach świata tyle konfliktów rani ludzkość. Świadomość, że On jest pokojem, że przyrzekł dać nam swój pokój, napełnia nadzieją.

Ewangelia św. Marka przytacza te słowa na zakończenie serii mów kierowanych do uczniów zgromadzonych w Kafarnaum, w których Jezus tłumaczy, jak powinna żyć Jego wspólnota. Konkluzja jest jasna: wszystko powinno prowadzić do pokoju, w którym zakorzenione jest każde dobro.

Zachowujcie pokój między sobą

Jesteśmy powołani, by w życiu codziennym doświadczać dobra, jakim jest pokój: w rodzinie, w pracy, w polityce, w relacjach z tymi, którzy myślą inaczej niż my. Pokój, który pozwala z odwagą stawić czoła sprzecznym opiniom, mówić o nich otwarcie, jeśli pragniemy, by nasza jedność była coraz prawdziwsza i głębsza. Pokój, który równocześnie domaga się uwagi, by w naszych relacjach nie brakło nigdy miłości, bo druga osoba jest ważniejsza, niż fakt zaistnienia różnic między nami.

Zachowujcie pokój między sobą

Wszędzie gdzie dociera jedność i miłość wzajemna – mówiła Chiara Lubich – dociera pokój, co więcej: pokój prawdziwy. Ponieważ tam, gdzie jest miłość wzajemna, obecność Jezusa pomiędzy nami jest pewna, a właśnie On jest pokojem, pokojem par excellence.

Jej ideał jedności narodził się podczas II wojny światowej i natychmiast okazał się antidotum na nienawiść i zranienia. Od tamtej pory, w obliczu każdego nowego konfliktu, Chiara wytrwale proponowała ewangeliczną logikę miłości. Kiedy na przykład w roku 1990 wybuchła wojna w Iraku, z goryczą wyraziła swoje zaskoczenie faktem, że znowu dają się słyszeć słowa – wydawać by się mogło już „pogrzebane”, jak: nieprzyjaciel, nieprzyjaciele, działania wojenne, a potem biuletyny wojenne, jeńcy, przegrana (…). Zdaliśmy sobie sprawę, przerażeni, że zranione zostało serce podstawowej zasady chrześcijaństwa, najważniejsze przykazanie Jezusa, Jego „nowe” przykazanie.

Zachowujcie pokój między sobą

(…) Zamiast miłować się wzajemnie, zamiast być gotowym oddać za siebie wzajemnie życie, ludzkość znalazła się na nowo w „otchłani nienawiści”: pogarda, tortury, zabójstwa. Jak z tego wyjść? – pytano. Tam gdzie to możliwe, powinniśmy nawiązywać nowe relacje lub pogłębiać już istniejące między nami chrześcijanami i wyznawcami religii monoteistycznych: muzułmanami i żydami, albo z tymi, którzy wówczas byli stronami konfliktu.

Ta sama rada może odnosić się do każdego innego konfliktu: pomiędzy osobami i między narodami budować relacje wzajemnego słuchania się, wzajemnej pomocy – powiedziałaby Chiara – aż po gotowość oddania za siebie wzajemnie życia. Trzeba odsunąć swoje racje, by zrozumieć racje drugiego, choć wiemy, że nie zawsze uda nam się zrozumieć go do końca. Prawdopodobnie także ten drugi uczyni to w stosunku do mnie i, być może, on także nie zrozumie mnie i moich racji.
Mimo wszystko, mimo różnic i niezrozumienia, pragniemy być otwarci na drugiego człowieka, „ratując” przede wszystkim relacje z nim.

Ewangelia stawia przed nami jako nakaz: Zachowujcie pokój między sobą – znak wymagający prawdziwego zaangażowania. To jeden z najistotniejszych wyrazów miłości i miłosierdzia – zostaliśmy powołani, by wzajemnie wobec siebie tak żyć.

o. Fabio Ciardi

Słowo Życia - maj 2016

„Zamieszka wraz z nimi, i będą oni Jego ludem, a On będzie «Bogiem z nimi»” (Ap 21,3)

Pragnieniem Boga było zawsze: mieszkać z nami, Jego ludem. Już pierwsze stronice Biblii ukazują Go w akcie zstępowania z Nieba, przechadzania się po ogrodzie i rozmowy z Adamem i Ewą. Czy nie dlatego nas stworzył? Czego pragnie kochający człowiek, jak nie przebywania z ukochaną osobą? Księga Apokalipsy zgłębiająca plan Boga w historii, daje nam pewność, że pragnienie Boga zrealizuje się w pełni.

On zaczął już mieszkać pomiędzy nami, od kiedy przyszedł Jezus, Emanuel, „Bóg z nami”. A teraz, gdy Jezus zmartwychwstał, Jego obecność nie jest już ograniczona do miejsca lub czasu, rozszerzyła się na cały świat. Wraz z Jezusem rozpoczęła się budowa nowej, bardzo oryginalnej wspólnoty ludzkiej, ludu złożonego z wielu narodów. Bóg nie pragnie mieszkać jedynie w mojej duszy, w mojej rodzinie, w moim narodzie, lecz między wszystkimi ludami powołanymi do tworzenia jednego ludu. Z drugiej strony obecne przemieszczanie się ludzi zaczyna zmieniać samo pojęcie narodu. W wielu krajach naród składa się już z wielu ludów.

Tak bardzo różnimy się kolorem skóry, kulturą, religią. Często patrzymy się na siebie podejrzliwie, z lękiem i nieufnością. Toczymy ze sobą wojnę. A przecież Bóg jest Ojcem wszystkich, kocha nas wszystkich i każdego z osobna. On nie chce mieszkać z jednym tylko ludem – „naturalnie, z naszym” (myślimy?) – a inne narody zostawić same. Dla Niego wszyscy jesteśmy Jego synami i córkami, jedną rodziną.

Kierując się Słowem Życia tego miesiąca, ćwiczmy się więc w docenianiu odmienności, różnic, w szacunku dla drugiego. Patrzmy na niego jak na osobę, która należy do mnie: ja jestem tym drugim, ten drugi jest mną; ten drugi żyje we mnie, ja żyję w drugim. Zacznijmy od osób, z którymi żyjemy na co dzień. W ten sposób możemy tworzyć przestrzeń, aby Bóg był obecny pomiędzy nami. To On będzie budował jedność, chronił tożsamość każdego ludu, budował nowe społeczeństwo.

Już w roku 1959 przeczuła to Chiara Lubich, zapisując stronę o niezwykłej aktualności, niewiarygodnie proroczą: „Kiedy pewnego dnia ludzie, już nie jako jednostki, lecz jako narody […] potrafią usunąć w cień siebie, mniemanie o własnej ojczyźnie, [...], a uczynią to z tej wzajemnej miłości między państwami, której Bóg wymaga, tak samo jak wymaga miłości wzajemnej między braćmi – wtedy dzień ten stanie się początkiem nowej ery. W owym dniu Jezus będzie żywy i obecny między narodami.

Żyjemy w czasach […] kiedy każdy naród musi zacząć patrzeć szeroko, przekraczając własne granice. Nadszedł moment, gdy ojczyznę drugiego trzeba kochać jak własną, kiedy nasze oczy powinny osiągnąć nową czystość. Nie wystarczy nam oderwanie od siebie samych, aby być chrześcijanami. Dzisiejsze czasy wymagają od uczniów Chrystusa czegoś więcej: świadomości społecznej chrześcijaństwa [...].

[…] Ufamy, że Pan ulituje się nad tym podzielonym i zagubionym światem, nad tymi narodami zamkniętymi każdy w swojej skorupce, zachwycającymi się własnym pięknem – w swoim mniemaniu wyjątkowym – że zlituje się nad narodami trzymającym się kurczowo swoich skarbów – także tych dóbr, które mogłyby służyć innym narodom, gdzie umiera się z głodu. Ufamy, że On sprawi, iż runą bariery, a miłość jak obfity strumień dóbr duchowych i materialnych, popłynie od kraju do kraju.

Ufamy, że Pan Bóg zbuduje w świecie nowy ład. Jedynie On może uczynić ludzkość jedną rodziną, zachowując odrębność między narodami, ażeby w bogactwie każdego z nich, danym na służbę innym zajaśniało jedyne światło życia, które – nadając blask ojczyźnie ziemskiej – czyni ją przedsionkiem wiecznej Ojczyzny”1.

o. Fabio Ciardi

1  Maria, ogniwem jedności między narodami, [w:] Charyzmat jedności, Wydawnictwo M, Kraków 2007, s. 328–330.

Słowo Życia - Kwiecień 2016

„Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25,40).

Dlaczego te słowa Jezusa są dla nas tak drogie i często powracają w Słowach Życia, wybieranych na każdy miesiąc? Zapewne dlatego, że są sercem Ewangelii. To w ten sposób zwróci się do nas Pan, kiedy na końcu życia staniemy przed Nim. One będą treścią najważniejszego egzaminu życia, do którego dzień po dniu możemy się przygotowywać.  Zapyta nas wtedy, czy daliśmy jeść i pić komuś, kto był głodny i spragniony, czy przyjęliśmy obcokrajowca, daliśmy ubranie nagiemu, odwiedziliśmy chorego i więźnia... Chodzi o drobne gesty, a przecież mają one wartość wieczności. Nic nie jest małe z tego, co uczynione zostało z miłości, z tego, co uczyniliśmy dla Niego.

Jezus bowiem stał się nie tylko bliski ubogim i ludziom z marginesu, uzdrawiał chorych i pocieszał cierpiących, lecz kochał ich miłością uprzywilejowaną, nazywając ich braćmi, utożsamiając się z nimi w nadprzyrodzonej solidarności.

Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili

Także dziś Jezus nie przestaje być obecny w osobach doznających niesprawiedliwości i przemocy, w poszukujących pracy, w tych którzy pośród niepewności i trudności wojny zmuszeni są opuścić ojczyznę. Ileż osób wokół nas cierpi z wielu powodów i błaga, nawet bez słów, o naszą pomoc! W nich żyje Jezus, który prosi nas o miłość konkretną, zdolną do podejmowania nowych „dzieł miłosierdzia”, odpowiadających na nowe potrzeby.

Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili

Nikt nie jest poza kręgiem zainteresowania. Osoba starsza i chora – to Jezus! Jak nie zapewnić jej koniecznej pomocy i nie ulżyć? Jeśli pomagam w nauce języka dziecku imigrantów, to uczę samego Jezusa. Jeżeli pomagam mamie w porządkach domowych, pomagam Jezusowi. Jeśli przywracam nadzieję więźniowi albo pocieszam kogoś strapionego lub wybaczam komuś, kto mnie zranił, mam łączność z Jezusem. A za każdym razem owocem tego będzie nie tylko to, że przyniesiemy radości drugiemu, ale że również my sami doświadczymy jeszcze większej radości. Dając otrzymujemy, w głębi serca czujemy pełnię, czujemy się szczęśliwi, bo – choć nie jesteśmy tego świadomi – spotkaliśmy Jezusa: ten bliźni, jak pisała Chiara Lubich, jest jak brama, przez którą trzeba przejść, by spotkać Jezusa.

Nawiązywała do swojego pierwszego doświadczenia z tym Słowem Życia: „Upadł cały nasz stary sposób pojmowania i kochania bliźniego. Jeśli Chrystus był w pewien sposób obecny we wszystkich, nie można było nikogo dyskryminować ani wyróżniać. Upadło ludzkie rozumowanie: ten jest rodakiem, tamten obcokrajowcem, ten starym, a tamten młodym, pięknym albo brzydkim, antypatycznym lub sympatycznym, bogatym czy też biednym, Chrystus był w każdym. A każdy brat był rzeczywiście „drugim Chrystusem”(...)

Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili

„Zauważyliśmy, że kiedy żyjemy w ten sposób, bliźni staje się dla nas drogą prowadzącą do Boga. Więcej, brat wydał nam się niczym brama, przez którą należało koniecznie przejść, by spotkać Boga”.

„Doświadczało się tego od pierwszych dni. Jakież zjednoczenie z Bogiem wieczorem, w czasie modlitwy czy podczas skupienia, po tym gdy kochaliśmy Go cały dzień w braciach! Kto obdarzał nas pociechą i tak nową, niemal niebiańską jednością wewnętrzną, jeśli nie Chrystus, który realizował słowa swej Ewangelii ‘dawajcie, a będzie wam dane’? Kochaliśmy Go cały dzień w braciach i oto teraz On miłował nas”.

o. Fabio Ciardi

Słowo Życia marzec 2016

„Przybliżyło się do was królestwo Boże” (por. Łk 11, 20)

Właśnie tego oczekiwali Żydzi Jego czasów. Jezus, przemierzając wioski i miasta, głosił: „Królestwo Boże jest blisko” (por. Łk 10,9); „Przyszło do was królestwo Boże”; „Królestwo Boże pośród was jest!” (Łk 17, 21). W osobie Jezusa sam Bóg przychodził do swojego ludu, biorąc w swe ręce zdecydowanie i z mocą jego losy, by doprowadzić go do wyznaczonego celu. Cuda, których Jezus dokonywał, były tego znakiem.

Przybliżyło się do was królestwo Boże

We fragmencie Ewangelii, z którego wybrano to Słowo Życia, Jezus dopiero co uzdrowił niemego, uwalniając go od szatana, który go trzymał w niewoli, na dowód, że przyszedł, aby zwyciężyć zło, wszelkie zło, i ostatecznie przywrócić królestwo Boże.

Ten zwrot „królestwo Boże” w słownictwie ludu hebrajskiego wskazywał na Boga, który działa na korzyść Izraela, uwalnia go od wszelkiej niewoli i zła, wiedzie ku sprawiedliwości i pokojowi, napełnia radością i pokojem; tego Boga, którego Jezus ukazuje jako ojca miłosiernego, pełnego miłości i współczucia, wrażliwego na potrzeby i cierpienia każdego ze swych dzieci.

Także my powinniśmy usłyszeć słowa Jezusa: Przybliżyło się do was królestwo Boże.

Patrząc wokół siebie mamy często wrażenie, że świat został opanowany przez zło, że przeważają w nim ludzie agresywni i zdemoralizowani. Niekiedy czujemy się pod władzą przeciwnych sił i groźnych wydarzeń, które nas przytłaczają. W obliczu wojen, klęsk żywiołowych, przemian klimatu, migracji oraz kryzysów ekonomicznych i finansowych, czujemy się bezradni.

I właśnie tutaj pojawia się zapowiedź Jezusa, który zachęca nas, byśmy uwierzyli, że od tej pory On zwycięża zło i tworzy nowy świat.

25 lat temu, w marcu, Chiara Lubich przemawiając do tysięcy młodych powierzyła im swoje marzenie: „Sprawić, by świat stał się lepszy, był prawie jedną rodziną należącą do jednej ojczyzny, do świata solidarnego, więcej, do świata zjednoczonego”. Aby jednak ten sen mógł stać się rzeczywistością, zachęcała ich, by żyli miłością wzajemną, pewni, że tak czyniąc, spotkają pomiędzy sobą „samego Chrystusa, Wszechmocnego. A po Nim możecie spodziewać się wszystkiego”.

Tak, to On jest królestwem Boga.

A nasze zadanie? Postępować tak, by On był zawsze pomiędzy nami. A wtedy – mówiła dalej Chiara – „On sam będzie działał z wami w waszych krajach, bo w pewien sposób On powróci w świat, do wszystkich miejsc, gdzie się znajdujecie, stając się obecny dzięki waszej miłości wzajemnej, waszej jedności. On oświeci was we wszystkim, co trzeba robić, będzie was prowadził, podtrzymywał, będzie waszą mocą, waszym zapałem, waszą radością. Dzięki Niemu świat wokół was nawróci się do zgody, zabliźnią się wszelkie podziały. (...) A zatem miłość pomiędzy wami, a także miłość zasiana w wielu zakątkach ziemi, pomiędzy grupami, między narodami, po to, by inwazja miłości – o której często mówimy – stała się rzeczywistością, stała się konkretna także dzięki waszemu wkładowi; ta cywilizacja miłości, której wszyscy oczekujemy. Do tego jesteście powołani. I ujrzycie wielkie rzeczy” 1.

o. Fabio Ciardi

1  IV Międzynarodowy Festiwal „Młodzi dla zjednoczonego świata” – Genfest, Rzym (Palaeur), 31 marca 1990

Słowo Życia - luty 2016

„Jak kogoś pociesza własna matka, tak Ja was pocieszać będę” (Iz  66,13)

Któż nie widział płaczącego dziecka, które rzuca się w ramiona matki? Cokolwiek by się zdarzyło, poważnego czy mało znaczącego, mama osusza jego łzy, pieści je, tak że wcześniej czy później dziecko zaczyna się śmiać. Wystarczy mu odczucie jej obecności i miłości. W ten sposób Bóg, porównując się do matki, postępuje z nami.

Tymi słowami Bóg zwracał się do swego ludu, który powrócił z niewoli babilońskiej. Lud ten oglądał najpierw zniszczenie swych domów i świątyni, później przeżył deportację do obcej ziemi, gdzie doświadczył rozczarowań i niewygód, a teraz wraca do swej ojczyzny i musi rozpoczynać od ruin pozostałych po zniszczeniach.

Tragedia, którą przeżył Izrael, powtarza się w wielu krajach podczas wojen, dotyczy ofiar terroryzmu czy nieludzkiego wyzysku.  Ograbione domy i zburzone ulice, zrównane z ziemią miejsca-symbole tożsamości, zrabowane dobra, zniszczone miejsca kultu. Ileż osób porwanych, ile milionów zmuszonych do ucieczki, tysiące znajdują śmierć na pustyni lub na morzu. Wydaje się, że to apokalipsa.

To Słowo Życia zaprasza do uwierzenia w pełne miłości działanie Boga również tam, gdzie nie widać Jego obecności. Jest to przesłanie nadziei. On stoi u boku tych, którzy są prześladowani, wygnani, cierpią niesprawiedliwość.

Jest z nami, z naszą rodziną, z naszym ludem. Zna nasz ból osobisty i cierpienie całej ludzkości. Stał się jednym z nas, aż po śmierć na krzyżu. Dlatego potrafi nas zrozumieć i pocieszyć. Jak matka, która bierze dziecko na kolana pocieszając je.

Trzeba otworzyć oczy i serce, aby Go „ujrzeć”. Na ile doświadczamy delikatności Jego miłości, na tyle zdołamy przekazać ją tym, którzy przeżywają cierpienie i próby, staniemy się posłańcami pocieszenia. Apostoł Paweł podpowiada to również Koryntianom: „pocieszać tych, co są w jakimkolwiek ucisku, tą pociechą, której doznajemy od Boga” (2 Kor 1,4).

Jest to również głębokie, konkretne doświadczenie Chiary Lubich: „Panie, daj mi wszystkich samotnych… Odczułam w moim sercu pełną bólu miłość, która przenika Twoje serce z powodu opuszczenia, w którym zanurzony jest cały świat. Kocham każdą istotę chorą i samotną. Kto utuli ich płacz? Kto zapłacze nad ich powolnym konaniem? Kto przytuli do swego serca serce zrozpaczone? Pozwól mi, Panie, by w świecie dotykalnym sakramentem Twej miłości: być Twymi ramionami, które przygarniają do siebie i spalają w miłości wszelką samotność świata”1.

o. Fabio Ciardi

1  Z: Chiara Lubich: Tylko jedno, Księgarnia św. Jacka, Katowice 1986, s. 29.

Strona 4 z 12

Parafia
Najświętszych Imion
Jezusa i Maryi

ul. Przyklinga 12, 
40-551 Katowice-Brynów
tel. 32 251 86 60
brynow.jm@archidiecezja.katowice.pl


Msze Święte:

niedziele i święta:
7:30, 9:00, 10:30, 12:00, 18:00

dni powszednie:
8:00, 18:00

piątki
8:00, 16:30 (szkolna), 18:00


Nabożeństwa

Adoracja Najświętszego Sakramentu
czwartek 17:00 – 18:00

Nabożeństwo ku czci Serca Pana Jezusa
pierwszy piątek 8:30, 18:30


Kancelaria Parafialna

(w okresie wakacyjnym
5 lipca - 31 sierpnia)

poniedziałek
18:45-20:00
wtorek
18:45-20:00
środa
18:45-20:00
czwartek
18:45-20:00
piątek
18:45-20:00

 W sprawach pilnych
dotyczących np. pogrzebu
proszę dzwonić na probostwo,
tel. nr 32 2518 660.

 

 chrzty i roczki

1. niedziela miesiąca 12:00

 

protokoły przedślubne
po mszy św. wieczornej - po umówieniu


numer konta bankowego:
BOŚ: 05 1540 1128 2001 7050 4713 0001


 

Szukaj na stronie