Słowo Życia

Słowo Życia - czerwiec 2016

„Zachowujcie pokój między sobą” (Mk 9, 50)

Jak aktualnie brzmi zaproszenie Jezusa do zachowania pokoju, gdy w wielu częściach świata tyle konfliktów rani ludzkość. Świadomość, że On jest pokojem, że przyrzekł dać nam swój pokój, napełnia nadzieją.

Ewangelia św. Marka przytacza te słowa na zakończenie serii mów kierowanych do uczniów zgromadzonych w Kafarnaum, w których Jezus tłumaczy, jak powinna żyć Jego wspólnota. Konkluzja jest jasna: wszystko powinno prowadzić do pokoju, w którym zakorzenione jest każde dobro.

Zachowujcie pokój między sobą

Jesteśmy powołani, by w życiu codziennym doświadczać dobra, jakim jest pokój: w rodzinie, w pracy, w polityce, w relacjach z tymi, którzy myślą inaczej niż my. Pokój, który pozwala z odwagą stawić czoła sprzecznym opiniom, mówić o nich otwarcie, jeśli pragniemy, by nasza jedność była coraz prawdziwsza i głębsza. Pokój, który równocześnie domaga się uwagi, by w naszych relacjach nie brakło nigdy miłości, bo druga osoba jest ważniejsza, niż fakt zaistnienia różnic między nami.

Zachowujcie pokój między sobą

Wszędzie gdzie dociera jedność i miłość wzajemna – mówiła Chiara Lubich – dociera pokój, co więcej: pokój prawdziwy. Ponieważ tam, gdzie jest miłość wzajemna, obecność Jezusa pomiędzy nami jest pewna, a właśnie On jest pokojem, pokojem par excellence.

Jej ideał jedności narodził się podczas II wojny światowej i natychmiast okazał się antidotum na nienawiść i zranienia. Od tamtej pory, w obliczu każdego nowego konfliktu, Chiara wytrwale proponowała ewangeliczną logikę miłości. Kiedy na przykład w roku 1990 wybuchła wojna w Iraku, z goryczą wyraziła swoje zaskoczenie faktem, że znowu dają się słyszeć słowa – wydawać by się mogło już „pogrzebane”, jak: nieprzyjaciel, nieprzyjaciele, działania wojenne, a potem biuletyny wojenne, jeńcy, przegrana (…). Zdaliśmy sobie sprawę, przerażeni, że zranione zostało serce podstawowej zasady chrześcijaństwa, najważniejsze przykazanie Jezusa, Jego „nowe” przykazanie.

Zachowujcie pokój między sobą

(…) Zamiast miłować się wzajemnie, zamiast być gotowym oddać za siebie wzajemnie życie, ludzkość znalazła się na nowo w „otchłani nienawiści”: pogarda, tortury, zabójstwa. Jak z tego wyjść? – pytano. Tam gdzie to możliwe, powinniśmy nawiązywać nowe relacje lub pogłębiać już istniejące między nami chrześcijanami i wyznawcami religii monoteistycznych: muzułmanami i żydami, albo z tymi, którzy wówczas byli stronami konfliktu.

Ta sama rada może odnosić się do każdego innego konfliktu: pomiędzy osobami i między narodami budować relacje wzajemnego słuchania się, wzajemnej pomocy – powiedziałaby Chiara – aż po gotowość oddania za siebie wzajemnie życia. Trzeba odsunąć swoje racje, by zrozumieć racje drugiego, choć wiemy, że nie zawsze uda nam się zrozumieć go do końca. Prawdopodobnie także ten drugi uczyni to w stosunku do mnie i, być może, on także nie zrozumie mnie i moich racji.
Mimo wszystko, mimo różnic i niezrozumienia, pragniemy być otwarci na drugiego człowieka, „ratując” przede wszystkim relacje z nim.

Ewangelia stawia przed nami jako nakaz: Zachowujcie pokój między sobą – znak wymagający prawdziwego zaangażowania. To jeden z najistotniejszych wyrazów miłości i miłosierdzia – zostaliśmy powołani, by wzajemnie wobec siebie tak żyć.

o. Fabio Ciardi

Słowo Życia - maj 2016

„Zamieszka wraz z nimi, i będą oni Jego ludem, a On będzie «Bogiem z nimi»” (Ap 21,3)

Pragnieniem Boga było zawsze: mieszkać z nami, Jego ludem. Już pierwsze stronice Biblii ukazują Go w akcie zstępowania z Nieba, przechadzania się po ogrodzie i rozmowy z Adamem i Ewą. Czy nie dlatego nas stworzył? Czego pragnie kochający człowiek, jak nie przebywania z ukochaną osobą? Księga Apokalipsy zgłębiająca plan Boga w historii, daje nam pewność, że pragnienie Boga zrealizuje się w pełni.

On zaczął już mieszkać pomiędzy nami, od kiedy przyszedł Jezus, Emanuel, „Bóg z nami”. A teraz, gdy Jezus zmartwychwstał, Jego obecność nie jest już ograniczona do miejsca lub czasu, rozszerzyła się na cały świat. Wraz z Jezusem rozpoczęła się budowa nowej, bardzo oryginalnej wspólnoty ludzkiej, ludu złożonego z wielu narodów. Bóg nie pragnie mieszkać jedynie w mojej duszy, w mojej rodzinie, w moim narodzie, lecz między wszystkimi ludami powołanymi do tworzenia jednego ludu. Z drugiej strony obecne przemieszczanie się ludzi zaczyna zmieniać samo pojęcie narodu. W wielu krajach naród składa się już z wielu ludów.

Tak bardzo różnimy się kolorem skóry, kulturą, religią. Często patrzymy się na siebie podejrzliwie, z lękiem i nieufnością. Toczymy ze sobą wojnę. A przecież Bóg jest Ojcem wszystkich, kocha nas wszystkich i każdego z osobna. On nie chce mieszkać z jednym tylko ludem – „naturalnie, z naszym” (myślimy?) – a inne narody zostawić same. Dla Niego wszyscy jesteśmy Jego synami i córkami, jedną rodziną.

Kierując się Słowem Życia tego miesiąca, ćwiczmy się więc w docenianiu odmienności, różnic, w szacunku dla drugiego. Patrzmy na niego jak na osobę, która należy do mnie: ja jestem tym drugim, ten drugi jest mną; ten drugi żyje we mnie, ja żyję w drugim. Zacznijmy od osób, z którymi żyjemy na co dzień. W ten sposób możemy tworzyć przestrzeń, aby Bóg był obecny pomiędzy nami. To On będzie budował jedność, chronił tożsamość każdego ludu, budował nowe społeczeństwo.

Już w roku 1959 przeczuła to Chiara Lubich, zapisując stronę o niezwykłej aktualności, niewiarygodnie proroczą: „Kiedy pewnego dnia ludzie, już nie jako jednostki, lecz jako narody […] potrafią usunąć w cień siebie, mniemanie o własnej ojczyźnie, [...], a uczynią to z tej wzajemnej miłości między państwami, której Bóg wymaga, tak samo jak wymaga miłości wzajemnej między braćmi – wtedy dzień ten stanie się początkiem nowej ery. W owym dniu Jezus będzie żywy i obecny między narodami.

Żyjemy w czasach […] kiedy każdy naród musi zacząć patrzeć szeroko, przekraczając własne granice. Nadszedł moment, gdy ojczyznę drugiego trzeba kochać jak własną, kiedy nasze oczy powinny osiągnąć nową czystość. Nie wystarczy nam oderwanie od siebie samych, aby być chrześcijanami. Dzisiejsze czasy wymagają od uczniów Chrystusa czegoś więcej: świadomości społecznej chrześcijaństwa [...].

[…] Ufamy, że Pan ulituje się nad tym podzielonym i zagubionym światem, nad tymi narodami zamkniętymi każdy w swojej skorupce, zachwycającymi się własnym pięknem – w swoim mniemaniu wyjątkowym – że zlituje się nad narodami trzymającym się kurczowo swoich skarbów – także tych dóbr, które mogłyby służyć innym narodom, gdzie umiera się z głodu. Ufamy, że On sprawi, iż runą bariery, a miłość jak obfity strumień dóbr duchowych i materialnych, popłynie od kraju do kraju.

Ufamy, że Pan Bóg zbuduje w świecie nowy ład. Jedynie On może uczynić ludzkość jedną rodziną, zachowując odrębność między narodami, ażeby w bogactwie każdego z nich, danym na służbę innym zajaśniało jedyne światło życia, które – nadając blask ojczyźnie ziemskiej – czyni ją przedsionkiem wiecznej Ojczyzny”1.

o. Fabio Ciardi

1  Maria, ogniwem jedności między narodami, [w:] Charyzmat jedności, Wydawnictwo M, Kraków 2007, s. 328–330.

Słowo Życia - Kwiecień 2016

„Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25,40).

Dlaczego te słowa Jezusa są dla nas tak drogie i często powracają w Słowach Życia, wybieranych na każdy miesiąc? Zapewne dlatego, że są sercem Ewangelii. To w ten sposób zwróci się do nas Pan, kiedy na końcu życia staniemy przed Nim. One będą treścią najważniejszego egzaminu życia, do którego dzień po dniu możemy się przygotowywać.  Zapyta nas wtedy, czy daliśmy jeść i pić komuś, kto był głodny i spragniony, czy przyjęliśmy obcokrajowca, daliśmy ubranie nagiemu, odwiedziliśmy chorego i więźnia... Chodzi o drobne gesty, a przecież mają one wartość wieczności. Nic nie jest małe z tego, co uczynione zostało z miłości, z tego, co uczyniliśmy dla Niego.

Jezus bowiem stał się nie tylko bliski ubogim i ludziom z marginesu, uzdrawiał chorych i pocieszał cierpiących, lecz kochał ich miłością uprzywilejowaną, nazywając ich braćmi, utożsamiając się z nimi w nadprzyrodzonej solidarności.

Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili

Także dziś Jezus nie przestaje być obecny w osobach doznających niesprawiedliwości i przemocy, w poszukujących pracy, w tych którzy pośród niepewności i trudności wojny zmuszeni są opuścić ojczyznę. Ileż osób wokół nas cierpi z wielu powodów i błaga, nawet bez słów, o naszą pomoc! W nich żyje Jezus, który prosi nas o miłość konkretną, zdolną do podejmowania nowych „dzieł miłosierdzia”, odpowiadających na nowe potrzeby.

Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili

Nikt nie jest poza kręgiem zainteresowania. Osoba starsza i chora – to Jezus! Jak nie zapewnić jej koniecznej pomocy i nie ulżyć? Jeśli pomagam w nauce języka dziecku imigrantów, to uczę samego Jezusa. Jeżeli pomagam mamie w porządkach domowych, pomagam Jezusowi. Jeśli przywracam nadzieję więźniowi albo pocieszam kogoś strapionego lub wybaczam komuś, kto mnie zranił, mam łączność z Jezusem. A za każdym razem owocem tego będzie nie tylko to, że przyniesiemy radości drugiemu, ale że również my sami doświadczymy jeszcze większej radości. Dając otrzymujemy, w głębi serca czujemy pełnię, czujemy się szczęśliwi, bo – choć nie jesteśmy tego świadomi – spotkaliśmy Jezusa: ten bliźni, jak pisała Chiara Lubich, jest jak brama, przez którą trzeba przejść, by spotkać Jezusa.

Nawiązywała do swojego pierwszego doświadczenia z tym Słowem Życia: „Upadł cały nasz stary sposób pojmowania i kochania bliźniego. Jeśli Chrystus był w pewien sposób obecny we wszystkich, nie można było nikogo dyskryminować ani wyróżniać. Upadło ludzkie rozumowanie: ten jest rodakiem, tamten obcokrajowcem, ten starym, a tamten młodym, pięknym albo brzydkim, antypatycznym lub sympatycznym, bogatym czy też biednym, Chrystus był w każdym. A każdy brat był rzeczywiście „drugim Chrystusem”(...)

Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili

„Zauważyliśmy, że kiedy żyjemy w ten sposób, bliźni staje się dla nas drogą prowadzącą do Boga. Więcej, brat wydał nam się niczym brama, przez którą należało koniecznie przejść, by spotkać Boga”.

„Doświadczało się tego od pierwszych dni. Jakież zjednoczenie z Bogiem wieczorem, w czasie modlitwy czy podczas skupienia, po tym gdy kochaliśmy Go cały dzień w braciach! Kto obdarzał nas pociechą i tak nową, niemal niebiańską jednością wewnętrzną, jeśli nie Chrystus, który realizował słowa swej Ewangelii ‘dawajcie, a będzie wam dane’? Kochaliśmy Go cały dzień w braciach i oto teraz On miłował nas”.

o. Fabio Ciardi

Słowo Życia marzec 2016

„Przybliżyło się do was królestwo Boże” (por. Łk 11, 20)

Właśnie tego oczekiwali Żydzi Jego czasów. Jezus, przemierzając wioski i miasta, głosił: „Królestwo Boże jest blisko” (por. Łk 10,9); „Przyszło do was królestwo Boże”; „Królestwo Boże pośród was jest!” (Łk 17, 21). W osobie Jezusa sam Bóg przychodził do swojego ludu, biorąc w swe ręce zdecydowanie i z mocą jego losy, by doprowadzić go do wyznaczonego celu. Cuda, których Jezus dokonywał, były tego znakiem.

Przybliżyło się do was królestwo Boże

We fragmencie Ewangelii, z którego wybrano to Słowo Życia, Jezus dopiero co uzdrowił niemego, uwalniając go od szatana, który go trzymał w niewoli, na dowód, że przyszedł, aby zwyciężyć zło, wszelkie zło, i ostatecznie przywrócić królestwo Boże.

Ten zwrot „królestwo Boże” w słownictwie ludu hebrajskiego wskazywał na Boga, który działa na korzyść Izraela, uwalnia go od wszelkiej niewoli i zła, wiedzie ku sprawiedliwości i pokojowi, napełnia radością i pokojem; tego Boga, którego Jezus ukazuje jako ojca miłosiernego, pełnego miłości i współczucia, wrażliwego na potrzeby i cierpienia każdego ze swych dzieci.

Także my powinniśmy usłyszeć słowa Jezusa: Przybliżyło się do was królestwo Boże.

Patrząc wokół siebie mamy często wrażenie, że świat został opanowany przez zło, że przeważają w nim ludzie agresywni i zdemoralizowani. Niekiedy czujemy się pod władzą przeciwnych sił i groźnych wydarzeń, które nas przytłaczają. W obliczu wojen, klęsk żywiołowych, przemian klimatu, migracji oraz kryzysów ekonomicznych i finansowych, czujemy się bezradni.

I właśnie tutaj pojawia się zapowiedź Jezusa, który zachęca nas, byśmy uwierzyli, że od tej pory On zwycięża zło i tworzy nowy świat.

25 lat temu, w marcu, Chiara Lubich przemawiając do tysięcy młodych powierzyła im swoje marzenie: „Sprawić, by świat stał się lepszy, był prawie jedną rodziną należącą do jednej ojczyzny, do świata solidarnego, więcej, do świata zjednoczonego”. Aby jednak ten sen mógł stać się rzeczywistością, zachęcała ich, by żyli miłością wzajemną, pewni, że tak czyniąc, spotkają pomiędzy sobą „samego Chrystusa, Wszechmocnego. A po Nim możecie spodziewać się wszystkiego”.

Tak, to On jest królestwem Boga.

A nasze zadanie? Postępować tak, by On był zawsze pomiędzy nami. A wtedy – mówiła dalej Chiara – „On sam będzie działał z wami w waszych krajach, bo w pewien sposób On powróci w świat, do wszystkich miejsc, gdzie się znajdujecie, stając się obecny dzięki waszej miłości wzajemnej, waszej jedności. On oświeci was we wszystkim, co trzeba robić, będzie was prowadził, podtrzymywał, będzie waszą mocą, waszym zapałem, waszą radością. Dzięki Niemu świat wokół was nawróci się do zgody, zabliźnią się wszelkie podziały. (...) A zatem miłość pomiędzy wami, a także miłość zasiana w wielu zakątkach ziemi, pomiędzy grupami, między narodami, po to, by inwazja miłości – o której często mówimy – stała się rzeczywistością, stała się konkretna także dzięki waszemu wkładowi; ta cywilizacja miłości, której wszyscy oczekujemy. Do tego jesteście powołani. I ujrzycie wielkie rzeczy” 1.

o. Fabio Ciardi

1  IV Międzynarodowy Festiwal „Młodzi dla zjednoczonego świata” – Genfest, Rzym (Palaeur), 31 marca 1990

Słowo Życia - luty 2016

„Jak kogoś pociesza własna matka, tak Ja was pocieszać będę” (Iz  66,13)

Któż nie widział płaczącego dziecka, które rzuca się w ramiona matki? Cokolwiek by się zdarzyło, poważnego czy mało znaczącego, mama osusza jego łzy, pieści je, tak że wcześniej czy później dziecko zaczyna się śmiać. Wystarczy mu odczucie jej obecności i miłości. W ten sposób Bóg, porównując się do matki, postępuje z nami.

Tymi słowami Bóg zwracał się do swego ludu, który powrócił z niewoli babilońskiej. Lud ten oglądał najpierw zniszczenie swych domów i świątyni, później przeżył deportację do obcej ziemi, gdzie doświadczył rozczarowań i niewygód, a teraz wraca do swej ojczyzny i musi rozpoczynać od ruin pozostałych po zniszczeniach.

Tragedia, którą przeżył Izrael, powtarza się w wielu krajach podczas wojen, dotyczy ofiar terroryzmu czy nieludzkiego wyzysku.  Ograbione domy i zburzone ulice, zrównane z ziemią miejsca-symbole tożsamości, zrabowane dobra, zniszczone miejsca kultu. Ileż osób porwanych, ile milionów zmuszonych do ucieczki, tysiące znajdują śmierć na pustyni lub na morzu. Wydaje się, że to apokalipsa.

To Słowo Życia zaprasza do uwierzenia w pełne miłości działanie Boga również tam, gdzie nie widać Jego obecności. Jest to przesłanie nadziei. On stoi u boku tych, którzy są prześladowani, wygnani, cierpią niesprawiedliwość.

Jest z nami, z naszą rodziną, z naszym ludem. Zna nasz ból osobisty i cierpienie całej ludzkości. Stał się jednym z nas, aż po śmierć na krzyżu. Dlatego potrafi nas zrozumieć i pocieszyć. Jak matka, która bierze dziecko na kolana pocieszając je.

Trzeba otworzyć oczy i serce, aby Go „ujrzeć”. Na ile doświadczamy delikatności Jego miłości, na tyle zdołamy przekazać ją tym, którzy przeżywają cierpienie i próby, staniemy się posłańcami pocieszenia. Apostoł Paweł podpowiada to również Koryntianom: „pocieszać tych, co są w jakimkolwiek ucisku, tą pociechą, której doznajemy od Boga” (2 Kor 1,4).

Jest to również głębokie, konkretne doświadczenie Chiary Lubich: „Panie, daj mi wszystkich samotnych… Odczułam w moim sercu pełną bólu miłość, która przenika Twoje serce z powodu opuszczenia, w którym zanurzony jest cały świat. Kocham każdą istotę chorą i samotną. Kto utuli ich płacz? Kto zapłacze nad ich powolnym konaniem? Kto przytuli do swego serca serce zrozpaczone? Pozwól mi, Panie, by w świecie dotykalnym sakramentem Twej miłości: być Twymi ramionami, które przygarniają do siebie i spalają w miłości wszelką samotność świata”1.

o. Fabio Ciardi

1  Z: Chiara Lubich: Tylko jedno, Księgarnia św. Jacka, Katowice 1986, s. 29.

Słowo życia - styczeń 2016

„Wy jesteście wybrani, abyście ogłaszali dzieła potęgi Pana” (por. 1 P 2,9)

Kiedy Bóg działa, dokonuje cudownych dzieł. Skoro tylko stworzył wszechświat, ujrzał, że był on „dobry i piękny”, a mężczyzna i kobieta wydali Mu się „przepiękni” (por. Gen 1,31). Jednak ostatnie Jego dzieło przewyższa wszystkie – to dzieło, którego dokonał Jezus: On przez swoją śmierć i zmartwychwstanie stworzył nowy świat i nowy lud. Naród, któremu podarował życie Nieba, prawdziwe braterstwo we wzajemnej akceptacji, współdzieleniu się, darze z siebie. List św. Piotra uświadamia pierwszym chrześcijanom, że za sprawą Bożej miłości stali się „wybranym plemieniem, królewskim kapłaństwem, świętym narodem, ludem Bożym” (por. 1P, 9).

Jeśli również my, tak jak pierwsi chrześcijanie, uświadomilibyśmy sobie, kim naprawdę jesteśmy, jak wiele miłosierdzie Boże dokonało w nas, pomiędzy nami i wokół nas, bylibyśmy zdumieni, zalewałaby nas radość i chcielibyśmy dzielić się nią z innymi, „głosić wielkie dzieła Pańskie”.

Trudno jest jednak, prawie niemożliwe, by skutecznie świadczyć o pięknie nowego społeczeństwa, któremu Jezus dał życie, pozostając w izolacji od siebie. Jest zatem oczywiste, że zaproszenie Piotra skierowane jest do całego ludu. Nie możemy być kłótliwi i stronniczy, czy choćby tylko obojętni wobec siebie, a później głosić, że: „Pan stworzył nowy lud, uwolnił nas od egoizmu, od nienawiści i zazdrości, dał nam jako prawo miłość wzajemną, która czyni nas jednym sercem i jedną duszą…”. Owszem, w naszym ludzie chrześcijańskim istnieją różnice w sposobie myślenia, pomiędzy tradycjami i kulturami, różnice te jednak trzeba przyjmować z szacunkiem, widząc piękno tej wielkiej różnorodności, świadomi, że jedność nie jest uniformizmem.

Jest to droga, którą przejdziemy w Tygodniu Modlitw o zjednoczenie chrześcijan, który na półkuli północnej świętuje się od 18 do 25 stycznia i przez cały rok. Słowo Życia zachęca nas, abyśmy – my, chrześcijanie należący do różnych Kościołów i wspólnot – starali się lepiej poznać, opowiadając sobie nawzajem, dzieła potęgi Pana. Będziemy mogli wtedy wiarygodnie ”głosić” te dzieła, dając świadectwo, że jesteśmy zjednoczeni między sobą właśnie w tej różnorodności i że jedni drugich konkretnie wspieramy.

Chiara Lubich z wielką mocą zachęcała do podjęcia tej drogi: „Miłość jest najpotężniejszą siłą świata: wokół osoby, która nią żyje, wznieca pokojową rewolucję chrześcijańską, tak że współcześni chrześcijanie mogą powtórzyć to, co wiele wieków temu mówili pierwsi chrześcijanie: ‘Narodziliśmy się wczoraj, a już jesteśmy na całym świecie’1. […] Miłość! Jak bardzo potrzeba w świecie miłości! I w nas, chrześcijanach! Wszystkich nas razem, z różnych Kościołów, jest ponad miliard. Wielu, zatem. I powinniśmy być dobrze widoczni. Jesteśmy jednak tak podzieleni, że wielu nas nie widzi, nie widzą przez nas Jezusa.

On powiedział, że gdyby świat mógł nas poznać i przyjąć jako swoich, to przez nas – przez miłość wzajemną, przez jedność – mógłby rozpoznać Jego: ‘Po tym wszyscy poznają, że jesteście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali’ (J 13,35). […] Tak więc, czasy obecne wymagają od każdego z nas miłości, domagają się jedności, komunii, solidarności. Stawiają również wyzwanie Kościołom do odbudowania złamanej od wieków jedności”2.

o. Fabio Ciardi

1  Tertulliano, Apologetico 37.7.
2  Chiara Lubich: Il dialogo è vita, Roma 2007, s. 42–43.

Słowo życia - grudzień 2015

«Przygotujcie drogę Panu, prostujcie dla Niego ścieżki» (Mk 1, 3).

To słowa zwrócone do mnie. Przychodzi Pan i muszę być gotowy przyjąć Go. Każdego dnia proszę: „Przyjdź, Panie Jezu”. I On odpowiada: „Zaiste, przyjdę niebawem” (Ap 22, 20). Stoi u drzwi i kołacze, prosi, by wejść do domu (por. Ap 3, 20). Nie mogę Go pozostawić na zewnątrz, poza moim życiem.

Zachęta do przyjęcia Pana pochodzi od Jana Chrzciciela. Skierowana była do współczesnych Mu Żydów. Wzywał, by wyznawali swe grzechy, nawrócili się i zmienili życie. Był pewien, że przyjście Mesjasza jest już bliskie. Czy jednak lud, który również oczekiwał Go od wieków, rozpozna Go, wysłucha Jego słów, pójdzie za Nim?  Jan wiedział, że aby Go przyjąć, należało się przygotować, stąd jego przynaglenie:

«Przygotujcie drogę Panu, prostujcie dla Niego ścieżki»

Słowa te skierowane są do mnie, gdyż Jezus nieustannie przychodzi. Każdego dnia puka do moich drzwi. Również mnie - tak jak Hebrajczykom w czasach Jana Chrzciciela - nie jest łatwo Go rozpoznać. Wtedy, wbrew powszechnym oczekiwaniom, przyszedł jako pokorny cieśla pochodzący z mało znanej miejscowości - z Nazaretu. Dziś objawia się w stroju emigranta, bezrobotnego, pracodawcy, koleżanki ze szkoły, krewnych a także w tych osobach, w których oblicze Pana nie zawsze jest wyraźne, niekiedy wydaje się ukryte. Jego delikatny głos zachęcający do przebaczenia, obdarzenia zaufaniem i przyjaźnią, do niepodejmowania wyborów sprzecznych z Ewangelią, jest często zagłuszany przez inne głosy, podżegające do nienawiści, zdobywania osobistych zysków, ulegania korupcji.

Stąd metafora krętych dróg symbolizuje przeszkody utrudniające przyjście Boga do naszego codziennego życia. Nie mówiąc już o miernocie i egoizmie, grzechach mieszkających w naszym sercu, które sprawiają, że jesteśmy ślepi na Jego obecność i głusi na Jego głos. Każdy z nas, jeśli jest szczery, wie jakie przeszkody uniemożliwiają mu spotkanie z Jezusem, z Jego słowem, z osobami, z którymi On się utożsamia. Oto więc zaproszenie: Słowo Życia, które dziś skierowane jest właśnie do mnie.

«Przygotujcie drogę Panu, prostujcie dla Niego ścieżki»

Trzeba sprostować jakiś osąd powodujący, że potępiam drugiego, że z nim nie rozmawiam, aby – przeciwnie – zrozumieć go, kochać, zacząć mu służyć. Trzeba zmienić swoje błędne zachowanie: zdradę przyjaźni, używanie przemocy i obchodzenie prawa. Winieniem się nawrócić i być gotowym znosić nawet niesprawiedliwość, przebaczyć, byle uratować relację, zaangażować się osobiście, aby w swoim środowisku pogłębić braterstwo.

Mocne i twarde są słowa zaproponowane na ten miesiąc, ale też tylko takie słowa mogą zmienić moje życie, otworzyć mnie na spotkanie z Jezusem, aby On sam przyszedł, by we mnie żyć, działać i kochać.  Jeśli wprowadzimy w życie to słowo, może ono zdziałać znacznie więcej: może spowodować, że Jezus narodzi się między nami, we wspólnocie chrześcijańskiej, w rodzinie, w grupach, w których działamy. Jan Chrzciciel kieruje to przesłanie do całego ludu: Bóg „zamieszkał wśród nas” (por. J 1,14), pośród swego ludu.

Dlatego, pomagając sobie wzajemnie, pragniemy prostować ścieżki naszych odniesień, eliminować wszelkie przeszkody istniejące ewentualnie między nami, żyć miłosierdziem, do którego zaprasza nas ten rok święty. Dzięki temu razem staniemy się domem, rodziną zdolną przyjąć Boga.

To będzie Boże Narodzenie: Jezus znajdzie otwartą drogę i będzie mógł pozostać wśród nas.

Fabio Ciardi

Strona 4 z 12

Parafia
Najświętszych Imion
Jezusa i Maryi

ul. Przyklinga 12, 
40-551 Katowice-Brynów
tel. 32 251 86 60
brynow.jm@archidiecezja.katowice.pl


Msze Święte:

niedziele i święta:
7:30, 9:00, 10:30, 12:00, 18:00

dni powszednie:
8:00, 18:00

piątki
8:00, 16:30 (szkolna), 18:00


Nabożeństwa

Adoracja Najświętszego Sakramentu
czwartek 17:00 – 18:00

Nabożeństwo ku czci Serca Pana Jezusa
pierwszy piątek 8:30, 18:30


Kancelaria Parafialna

(od 22.01.2018 nowe godziny)
poniedziałek

9:00-10:00, 16:45-17:45
wtorek
9:00-10:00
środa
16:45-17:45
czwartek
9:00-10:00, 16:45-17:45
piątek
9:00-10:00

 

 chrzty i roczki

1. niedziela miesiąca 12:00

 

protokoły przedślubne
po mszy św. wieczornej - po umówieniu


numer konta bankowego:
BOŚ: 05 1540 1128 2001 7050 4713 0001


 

Szukaj na stronie