Słowo Życia

Słowo życia - grudzień 2014

„Kto ma dwie suknie, niech się podzieli z tym, który nie ma; a kto ma żywność, niech tak samo czyni" (Łk 3,11).

W czasie Adwentu, który przygotowuje nas do świąt Bożego Narodzenia, powraca się do postaci św. Jana Chrzciciela. Został posłany przez Boga, żeby przygotować drogi na przyjście Mesjasza. Od tych, którzy za nim szli, wymagał głębokiej przemiany życia: „Wydajcie więc godne owoce nawrócenia" (Łk 3,8). A tym, którzy pytali: „Cóż więc mamy czynić?" (Łk 3,10) odpowiadał:

Kto ma dwie suknie, niech się podzieli z tym, który nie ma; a kto ma żywność, niech tak samo czyni

Dlaczego mam dawać drugiemu to, co jest moje? Ponieważ ten drugi, stworzony tak jak ja przez Boga, jest moim bratem, moją siostrą, a więc częścią mnie. Gandhi mówił: „Nie mogę skrzywdzić ciebie, nie krzywdząc siebie samego"2. Zostaliśmy stworzeni jako dar jedni dla drugich, na obraz Boga, który jest miłością. Mamy we krwi Boże prawo miłości. Jezus, przychodząc pomiędzy nas, objawił nam wyraźnie i podarował Nowe Przykazanie: „Miłujcie się wzajemnie, tak jak Ja was umiłowałem" (por. J 13,34). To jest „prawo Nieba", życie Trójcy Przenajświętszej przyniesione tu na ziemię, serce Ewangelii. Jak w Niebie Ojciec, Syn i Duch Święty żyją w pełnej komunii stanowiąc jedno, (por. J 17,11), tak samo na ziemi jesteśmy sobą na tyle, na ile żyjemy miłością wzajemną. Tak jak Syn mówi do Ojca: „Wszystko bowiem moje jest Twoje, a Twoje jest moje" (J 17,10), w ten sam sposób także między nami, miłość urzeczywistnia się w pełni tam, gdzie dzielimy się dobrami nie tylko duchowymi, ale również materialnymi.

Potrzeby jednego z naszych bliźnich są potrzebami wszystkich. Ktoś jest bez pracy? Ja również. Czyjaś mama jest chora? Pomagam, jakby to była moja. Ktoś jest głodny? To tak, jakbym ja był głodny i staram się zatroszczyć o pokarm jak dla siebie.

To jest doświadczenie pierwszych chrześcijan z Jerozolimy: „Jeden duch i jedno serce ożywiały wszystkich, którzy wierzyli. Żaden nie nazywał swoim tego, co posiadał, ale wszystko mieli wspólne" (Dz 4,32). Wspólnota dóbr, mimo że nie była obowiązkowa, była przeżywana między nimi intensywnie. Nie chodziło o to, jak wyjaśniał św. Paweł apostoł, żeby komuś ująć, aby innym dodać, ale o to, „żeby była równość" (2 Kor 8,13).

Św. Bazyli z Cezarei mówi: „Głodnemu należy się chleb, który odkładasz na zapas; nagiemu płaszcz, który chowasz w swoim kufrze; potrzebującym pieniądze, które ukrywasz"3.

A św. Augustyn: „To, co jest nadmiarem bogatych, należy do ubogich"4. „Również ubodzy mogą sobie pomagać nawzajem: jeden może użyczyć swoich nóg kulawemu, inny oczu niewidomemu; jeszcze inny może odwiedzić chorych"5.

Kto ma dwie suknie, niech się podzieli z tym, który nie ma; a kto ma żywność, niech tak samo czyni

Także dzisiaj możemy żyć jak pierwsi chrześcijanie. Ewangelia to nie utopia. Dowodem na to są nowe ruchy eklezjalne, które Duch Święty wzbudził w Kościele, aby ożywić, odświeżyć radykalizm ewangelicz­ny pierwszych chrześcijan i żeby odpowie­dzieć na wielkie wyzwania współczesnego społeczeństwa, w którym jest tyle nie­sprawiedliwości i biedy.
Pamiętam początki Ruchu Focolari, kiedy to nowy charyzmat wzbudził w naszych sercach szczególną miłość do ubogich. Kiedy spotykałyśmy ich pod rodze, zapisywałyśmy ich adres w notesie, żeby potem pójść do nich z pomocą; byli Jezusem: „Mnieście uczynili" (Mt 25,40). Odwiedzałyśmy ich w ruderach, zapra­szałyśmy na obiad do naszych domów. Dla nich były: najpiękniejszy obrus, najlepsze sztućce, najlepsze potrawy. Przy naszym stole, w pierwszym focolare, siedzieli przy stole fokolarina, ubogi, fokolarina, ubogi...

W pewnym momencie wydawało się nam, że Pan prosił właśnie nas, żebyśmy stały się ubogie, żeby służyć ubogim, wszystkim. Wtedy, na środku pokoju w pierwszym focolare każda położyła to, co jak sądziła miała w nadmiarze: płaszcz, rękawiczki, kapelusz, nawet futro... A dzisiaj, żeby pomagać ubogim mamy przedsiębiorstwa, które dają im pracę a zyski są do podziału.

Jednak jest jeszcze wiele do zrobienia dla ubogich.

Kto ma dwie suknie, niech się podzieli z tym, który nie ma; a kto ma żywność, niech tak samo czyni

Mamy wiele bogactw do podarowania, nawet jeśli tego nie widać. Musimy wyczulić naszą wrażliwość, zdobyć wiedzę, aby pomagać konkretnie, aby znaleźć sposób, jak żyć braterstwem. Mamy w sercu uczucia do podarowania, serdeczność do okazania, radość do przekazania. Możemy poda­rować czas, modlitwę, możemy podarować bogactwa wewnętrzne, pisemnie czy ustnie; ale mamy również do podarowania rzeczy: torby, długopisy, książki, pieniądze, domy, samochody do dyspozycji... Może gromadzimy wiele rzeczy myśląc, że kiedyś będą nam potrzebne, a w tym czasie obok nas jest ktoś, kto pilnie ich potrzebuje.

Tak jak każda roślina pobiera z gleby tylko niezbędną ilość wody, tak i my starajmy się mieć tylko to, co naprawdę potrzebne. Lepiej jest czasem zobaczyć, że czegoś nam brakuje; lepiej być nieco uboższym, niż za bogatym.
„Gdybyśmy wszyscy zadowolili się tym, co konieczne - mówił św. Bazyli - i oddali nadmiar ubogim, nie byłoby ani bogatych, ani biednych"6.

Spróbujmy, zacznijmy tak żyć. Na pewno Jezus da nam stokroć tyle i my będziemy mogli dawać dalej. Na końcu powie nam, że cokolwiek daliśmy innym, daliśmy Jemu.


Chiara Lubich

1. Słowo Życia publikowane w: „Nowe Miasto" 2003, nr 6.
2. Por. Wilhelm Mühs, Parole del cuore, Milano 1996, s. 82.
3. Aforismi e citazioni cristiane, Piemme, 1994, s. 44.
4. Tamże, s. 45.
5. Tamże.
6. Tamże, s. 44.

Słowo życia - listopad 2014

„W Tobie jest źródło życia” (Ps 36,10).1

[...]

To Słowo Pisma Świętego mówi nam rzecz ważną i zasadniczą, tak że może stać się ono narzędziem wzajemnej zgody i jedności.

Przede wszystkim mówi nam, że jest tylko jedno źródło życia – sam Bóg. Z Niego, z Jego stwórczej miłości powstaje wszechświat i On czyni go domem człowieka.
To On daje nam życie z wszystkimi jego darami. Psalmista, który zna surowość i jałowość pustyni oraz wie, co znaczy źródło wody z kwitnącym dookoła życiem, nie mógł znaleźć bardziej wyrazistego obrazu, by opisać piękno stworzenia rodzącego się, jak rzeka, z łona Ojca.

Dlatego płynie z Jego serca hymn chwały i wdzięczności. To pierwszy krok, jaki mamy zrobić, pierwsza nauka, jaką możemy odczytać ze słów Psalmu: wielbić Boga i dziękować Mu za Jego dzieła, za wspaniałość kosmosu i za człowieka, który jest Jego chwałą i jedynym stworzeniem, które umie Mu powiedzieć:

W Tobie jest źródło życia

Lecz miłujący Ojciec nie ograniczył się tylko do wymówienia Słowa, dzięki któremu wszystko zostało stworzone. Chciał, by Jego własne Słowo przyjęło nasze ciało. Bóg, jedyny prawdziwy Bóg, w Chrystusie stał się człowiekiem i przyniósł na ziemię źródło życia.

Źródło wszelkiego dobra, wszelkiego bytu i wszelkiej radości przybyło zamieszkać pośród nas, żebyśmy mieli Go, jeśli można tak powiedzieć, w zasięgu ręki. „Ja przyszedłem po to, aby [owce] miały życie i miały je w obfitości" (J 10,10). On wypełnił Sobą wszelki czas i przestrzeń naszej egzystencji. I zapragnął w taki sposób pozostać z nami na zawsze, byśmy mogli rozpoznać Go pod wieloma postaciami.

Czasami przychodzi nam na myśl: „Jak pięknie byłoby żyć w czasach Jezusa!" A więc Jego miłość znalazła sposób, aby pozostać nie tylko na małym skrawku Palestyny, lecz we wszystkich miejscach ziemi. Stał się obecny w Eucharystii, zgodnie ze swoją obietnicą. A my możemy radować się Nim, żywiąc się Nim i odnawiając nasze życie.

Jeszcze innym źródłem, z którego możemy zaczerpnąć żywej obecności Boga, jest brat, siostra. Jeżeli okazujemy miłość każdemu spotkanemu człowiekowi, zwłaszcza potrzebującemu pomocy, nie może on uważać się za naszego dłużnika, ale za dobroczyńcę, ponieważ daje nam Boga. Kochając bowiem w nim Jezusa [„Byłem głodny (...), byłem spragniony (...), byłem przybyszem (...), byłem w więzieniu (...)] (Por. Mt 25,31-40) w zamian otrzymujemy Jego miłość, Jego życie, ponieważ On sam, obecny w naszych braciach i siostrach, jest jej źródłem.
Bogatym źródłem tej wody jest także obecność Boga w nas. On stale do nas przemawia i tylko od nas zależy, czy słuchamy tego głosu. Jest to bowiem głos sumienia. Im bardziej staramy się kochać Boga i bliźniego, tym bardziej Jego głos staje się wyraźny i przewyższa wszystkie inne. Lecz jest pewna wyjątkowa chwila, kiedy możemy, jak nigdy, odczuć w sobie Jego obecność: podczas modlitwy, gdy staramy się wejść w najbardziej bezpośredni kontakt z Nim, który mieszka w głębi naszej duszy. Jest to jakby wewnętrzny strumień wody, która nie wysycha nigdy, jest stale w naszym zasięgu i może nas napoić w każdym momencie. Wystarczy na chwilę zamknąć okiennice duszy i skupić się, by odnaleźć ten zdrój, choćby w samym środku suchej pustyni. Aż osiągniemy to zjednoczenie z Nim, gdy czujemy, że już nie jesteśmy sami, lecz jesteśmy we dwoje: On we mnie, a ja w Nim. Przecież jesteśmy – przez Jego dar – jedno, jak woda i źródło, kwiat i jego nasienie.

[...] Niech więc to Słowo Psalmu przypomina nam, że tylko Bóg jest źródłem życia, a zatem pełnej jedności, pokoju i radości. Im bardziej będziemy czerpać z tego zdroju, im bardziej będziemy poić się wodą żywą, którą jest Jego Słowo, tym bardziej zbliżymy się jedni do drugich i będziemy żyli jak bracia i siostry. Spełni się wtedy to, o czym mówi Psalm: „kiedy nas oświecasz, żyjemy w świetle", tym świetle, którego ludzkość tak bardzo oczekuje.

Chiara Lubich

1  Por. Ps 36,10: tłumaczenie za tekstem włoskim, korzystającym z La Bibbia traduzione interconfessionale in lingua corrente, Leumann/Roma, Elle Di Ci/Alleanza Biblica Universale, 1985.

Słowo życia - październik 2014

"Ja jestem chlebem życia. Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął; a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie" (J 6,35).

Po rozmnożeniu chleba - jak opowiada św. Jan w Ewangelii - Jezus w swojej wielkiej mowie w Kafarnaum mówi między innymi: „Zabiegajcie nie o ten pokarm, który niszczeje, ale o ten, który trwa na życie wieczne, a który da wam Syn Człowieczy" (J 6,27).
Słuchacze rozumieli, że te słowa odnoszą się do manny na pustyni, jak też do oczekiwania na „drugą" mannę, która zstąpi z nieba w czasach mesjańskich.
Następnie Jezus, w tej samej mowie, mówi o sobie do tłumu, który Go nie rozumie, że jest prawdziwym chlebem, który zstąpił z nieba i że ten chleb można przyjąć tylko dzięki wierze:

Ja jestem chlebem życia. Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął; a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie.

Jezus już wtedy mówi o sobie, że jest chlebem. To jest ostateczny powód Jego przyjścia na ziemię. Stać się chlebem na spożycie. Być chlebem, aby przekazywać nam swoje życie, byśmy przemienili się w Niego. Aż dotąd, duchowe znaczenie tego słowa jest zrozumiałe dzięki odniesieniom do Starego Testamentu. Słowa Jezusa stają się bardziej tajemnicze i trudne, kiedy zaczyna mówić o sobie: „Chlebem, który Ja dam, jest moje ciało, [wydane] za życie świata" (J 6,51) i „Jeżeli nie będziecie jedli Ciała Syna Człowieczego ani pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie" (J 6,53).
Jest to zapowiedź Eucharystii; ta zapowiedź spowodowała zgorszenie i odejście wielu uczniów. Lecz jest to największy dar, jaki Jezus pragnie pozostawić ludzkości: swoją obecność w sakramencie Eucharystii, która syci duszę i ciało, daje pełnię radości dzięki zjednoczeniu z Jezusem.
Dla nakarmionych tym chlebem żaden inny głód nie może już istnieć. Każde nasze pragnienie miłości i prawdy zaspakaja Ten, który jest samą Miłością i samą Prawdą.

Ja jestem chlebem życia. Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął; a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie.

A zatem ten chleb już teraz żywi nas Nim, jest nam dany, byśmy teraz my z kolei mogli nasycić głód duchowy i materialny otaczającej nas ludzkości.
Świat otrzymuje przesłanie Chrystusa nie tyle przez Eucharystię, co przez życie chrześcijan, żywiących się Nią i Słowem. Głoszą oni Ewangelię swoim życiem i słowem, i dzięki temu przepowiadaniu Chrystus staje się obecny pośród ludzi.
Życie wspólnoty chrześcijańskiej, dzięki Eucharystii, staje się życiem Jezusa, a więc życiem zdolnym dawać innym miłość, dawać Boże życie.

Ja jestem chlebem życia. Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął; a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie.

Przez tę przenośnię o chlebie Jezus uczy nas także prawdziwego życia, bardziej „chrześcijańskiego" kochania naszych bliźnich.
Co w rzeczywistości oznacza kochać?
Kochać oznacza „stawać się jedno" ze wszystkimi, stawać się jedno we wszystkim, czego pragną nasi bliźni, w rzeczach najmniejszych. Może dla nas one znaczą mało, lecz są ważne dla nich.
A Jezus w zdumiewający sposób dał przykład tej miłości, stając się chlebem dla nas. Stał się chlebem, aby wejść we wszystkich, by stać się zdatnym do spożycia, by stać się jedno ze wszystkimi, by służyć, by kochać wszystkich.
Stawajmy się więc także my jedno z innymi aż tak, by „dać się spożyć".
To jest miłość, stać się jedno tak, aby inni czuli się nakarmieni naszą miłością, umocnieni, wsparci, zrozumiani.

Chiara Lubich

1. Słowo Życia publikowane w: „Nowe Miasto" 2000, nr 3.

pl → en
sacrament
 

Słowo życia - wrzesień 2014

"Przygarniajcie siebie nawzajem, bo i Chrystus przygarnął was – ku chwale Boga" (Rz 15,7).

Te słowa są jednym z końcowych zaleceń kierowanych przez św. Pawła do chrześcijan w Rzymie, w liście do nich. Wspólnota ta, jak zresztą wszystkie rozsiane w świecie grecko-rzymskim, składała się z wierzących, którzy pochodzili po części z pogaństwa, po części z judaizmu, stąd różną mieli mentalność, formację kulturową i duchową wrażliwość. Ta różnorodność była powodem do osądzania, uprzedzeń, dyskryminowania i nietolerancji jednych wobec drugich, co z pewnością kłóciło się z wzajemną życzliwością, jakiej Bóg od nich oczekiwał.

Apostoł, aby pomóc im pokonać te trudności, nie znajduje bardziej skutecznego środka jak skłonić ich do refleksji nad łaską nawrócenia. Fakt, że Jezus powołał ich do wiary, przekazując im dar swego Ducha, był oczywistym dowodem miłości, którą Jezus ogarnął każdego z nich. Mimo ich przeszłości i niezależnie od pochodzenia, Jezus przygarnął ich, aby uczynić ich jednym ciałem.

Przygarniajcie siebie nawzajem, bo i Chrystus przygarnął was – ku chwale Boga

Te słowa św. Pawła odsłaniają nam jedną z bardziej poruszających cech miłości Jezusa. Taką miłością Jezus przygarniał wszystkich podczas swego ziemskiego życia, zwłaszcza tych najbardziej oddalonych, odrzuconych i potrzebujących. Dzięki takiej miłości Jezus obdarzał wszystkich swoją bliskością, zaufaniem, przyjaźnią, obalając jedną po drugiej bariery wzniesione przez pychę i egoizm w społeczeństwie Jego czasów. Jezus stał się objawieniem bezgranicznie otwartej miłości Ojca Niebieskiego do każdego z nas i w konsekwencji takiej miłości, jaką my powinniśmy kochać jedni drugich.Taka jest pierwsza wola Ojca wobec nas; nie możemy Mu oddać większej chwały, niż starając się przygarniać jedni drugich tak, jak Jezus nas przygarnął.

Przygarniajcie siebie nawzajem, bo i Chrystus przygarnął was – ku chwale Boga

Jak więc będziemy żyli Słowem Życia tego miesiąca? Kieruje ono naszą uwagę na najczęściej spotykany i – powiedzmy szczerze – najtrudniejszy do pokonania aspekt naszego egoizmu, to znaczy na skłonność do zamykania się, dyskryminacji, wykluczania innych, jeśli różnią się od nas i mogliby zakłócić nam spokój.

Starajmy się więc żyć tym Słowem Życia przede wszystkim w naszych rodzinach, stowarzyszeniach, wspólnotach, w miejscach pracy, pokonując w sobie tak łatwe i tak częste uprzedzenia, osądy, nietolerancję wobec tego czy innego bliźniego, które, będąc przeszkodą w miłości wzajemnej, oziębiają i niszczą – jak rdza – więzi między ludźmi.

Przygarniajcie siebie nawzajem, bo i Chrystus przygarnął was – ku chwale Boga

Stosujmy je także generalnie w życiu społecznym, postanawiając sobie dawać świadectwo troskliwej i przygarniającej miłości Jezusa wobec każdego bliźniego, którego Pan przy nas postawi, a szczególnie wobec tych, którzy przez społeczny egoizm najczęściej są wykluczani i odsuwani.

Otwartość wobec drugich, tych odmiennych od nas, niech będzie podstawą miłości chrześcijańskiej. Jest to punkt wyjścia, pierwszy stopień w budowaniu cywilizacji miłości, kultury jedności i komunii, do której wzywa nas Jezus, zwłaszcza dzisiaj.

Chiara Lubich 

1. Słowo Życia publikowane w: „Città Nuova”1992, nr 22.

Słowo życia - sierpień 2014

"Odpuść winę bliźniemu, a wówczas, gdy błagać będziesz Boga, zostaną ci odpuszczone grzechy" (Syr 28,2).

To Słowo Życia pochodzi z jednej z Ksiąg Starego Testamentu, napisanej między 180 a 170 rokiem przed narodzeniem Chrystusa przez Ben Syracha, mędrca, skrybę, który pełnił urząd nauczyciela w Jerozolimie. Przedstawia temat, który jest drogi całej biblijnej tradycji „sapiencjalnej": Bóg jest miłosierny dla grzeszników - i my powinniśmy naśladować Jego sposób postępowania. Pan wybacza nam wszystkie winy, ponieważ „miłosierny jest i łaskawy, nieskory do gniewu i bardzo łagodny"2.

„Oczy zamyka na ludzkie grzechy"3, aby już ich nie widzieć, zapomina o nich, „gdyż rzuca je poza siebie"4. On bowiem - pisze dalej Ben Syrach - znając naszą małość i nędzę „pomnaża przebaczenie". Bóg przebacza, gdyż jak każdy ojciec, jak każda matka pragnie dobra swych dzieci i stąd zawsze wybacza, ukrywa ich błędy, okazuje im zaufanie i dodaje odwagi, nigdy się nie zniechęcając.

Czytaj więcej...

Słowo życia - lipiec 2014

„Zaprawdę, powiadam wam: Jeśli dwaj z was na ziemi zgodnie o coś prosić będą, to wszystkiego użyczy im mój Ojciec, który jest w niebie. Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich" (Mt 18,19-20).

Jest to jedno z tych słów Jezusa, które - moim zdaniem - najbardziej poruszają serce. Ileż potrzeb w życiu, ile dobrych i słusznych pragnień, które nie wiesz jak zaspokoić, których nie możesz urzeczywistnić! Jesteś głęboko przekonany, że tylko interwencja z Wysoka, łaska z nieba, może spełnić to, czego tak gorąco pragniesz całą swoją istotą. I oto właśnie słyszysz, jak Jezus z cudowną jasnością, z niezachwianą pewnością, w której brzmi nadzieja i obietnica, wypowiada słowa:

Zaprawdę, powiadam wam: Jeśli dwaj z was na ziemi zgodnie o coś prosić będą, to wszystkiego użyczy im mój Ojciec, który jest w niebie. Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich

Czytaj więcej...

Słowo życia - czerwiec 2014

„A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata" (Mt 28,20).1

Ewangelista Mateusz na początku swej Ewangelii przypomina, że ten Jezus, którego historię zaczyna opowiadać, jest „Bogiem-z-nami", Emanuelem2, a w zakończeniu cytuje słowa, w których Jezus obiecuje pozostać z nami na zawsze, także po swoim powrocie do nieba. Aż do końca świata będzie On „Bogiem-z-nami".

Jezus kieruje te słowa do uczniów po tym, jak powierzył im już zadanie, by szli na cały świat niosąc Jego przesłanie. Był zupełnie świadomy, że posyła ich jak owce między wilki i że spotkają się ze sprzeciwem i prześladowaniem3. Nie chciał więc w tej misji zostawić ich samych. Dlatego właśnie w chwili odejścia zapewnia, że pozostanie z nimi! Nie będą Go już widzieć swymi oczami, nie usłyszą już Jego głosu, nie będą mogli Go dotknąć, lecz On pozostanie między nimi jak dawniej, a nawet jeszcze bardziej niż dawniej. Jeżeli bowiem aż dotąd Jego obecność była związana z konkretnym miejscem: w Kafarnaum czy nad jeziorem, na górze czy w Jerozolimie, odtąd i na zawsze będzie On wszędzie tam, gdzie są Jego uczniowie.

Jezus miał na myśli także nas wszystkich, którzy w przyszłości będziemy doświadczać złożoności codziennych spraw. Jezus - Miłość Wcielona - być może pomyślał: chciałbym być zawsze z ludźmi, chciałbym podzielać ich troski, chciałbym służyć im radą, chciałbym towarzyszyć im w drodze, wstępować do ich domów, swoją obecnością chciałbym ożywiać ich radość.

Dlatego chciał pozostać z nami, byśmy mogli odczuwać Jego bliskość, Jego siłę, Jego miłość.
Ewangelia Św. Łukasza opowiada, że uczniowie, ujrzawszy Jezusa wstępującego do Nieba, „z wielką radością wrócili do Jerozolimy"4. Jak to możliwe? Oni doświadczyli, że Jego słowa były prawdziwe.
Także my będziemy pełni radości, jeśli prawdziwie uwierzymy w obietnicę Jezusa:

A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata

Te Słowa, ostatnie słowa jakie Jezus wypowiedział do uczniów, oznaczają koniec Jego ziemskiego życia i równocześnie początek życia Kościoła, w którym On jest obecny na wiele sposobów: w Eucharystii, w swoim Słowie, w swych przedstawicielach (biskupach, kapłanach), w biednych, małych, wykluczonych... we wszystkich bliźnich.

Dla nas niezwykle bliskie jest podkreślenie tej szczególnej obecności Jezusa, którą On sam - również w Ewangelii Św. Mateusza - nam wskazał: „Gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich"5. On pragnie, by przez tę obecność mógł znaleźć się w każdym miejscu.

Jeśli żyjemy tak jak On poleca, a szczególnie Jego Nowym Przykazaniem, możemy doświadczać tej Jego obecności także poza kościołami, pośród ludzi, w miejscach gdzie żyją, wszędzie.

To co jest potrzebne, to właśnie miłość wzajemna, służebna, rozumiejąca, uczestnicząca w cierpieniach, niepokojach i radościach naszych braci: ta miłość, która wszystko okrywa, wszystko wybacza, typowa dla chrześcijaństwa.

Żyjmy w taki sposób, aby wszyscy mieli możliwość spotkania się z Nim już tu, na ziemi.

Chiara Lubich

1. Słowo Życia maj 2002, publikowane w: „Nowe Miasto" 2002, nr 3.
2. Por. Mt 1,23.
3. Por. Mt 10,16-22.
4. Łk 24,52.
5. Mt 18,20.

Strona 7 z 12

Parafia
Najświętszych Imion
Jezusa i Maryi

ul. Przyklinga 12, 
40-551 Katowice-Brynów
tel. 32 251 86 60
brynow.jm@archidiecezjakatowicka.pl


Msze Święte:

niedziele i święta:
7:30, 9:00, 10:30, 12:00, 18:00

dni powszednie:
8:00, 18:00

piątki
8:00, 16:30 (szkolna), 18:00


Nabożeństwa

Adoracja Najświętszego Sakramentu
czwartek 17:00 – 18:00

Nabożeństwo ku czci Serca Pana Jezusa
pierwszy piątek 8:30, 18:30


Kancelaria Parafialna

poniedziałek, środa, piątek
17:00-18:00
wtorek, czwartek
18:45-20:00


W sprawach pilnych
dotyczących np. pogrzebu,
wezwania do chorego
proszę dzwonić na probostwo,
tel. nr 32 2518 660.

 

 chrzty i roczki

1. niedziela miesiąca 12:00

 

protokoły przedślubne
po mszy św. wieczornej - po umówieniu


numer konta bankowego:
BOŚ: 05 1540 1128 2001 7050 4713 0001


 

Szukaj na stronie