baner kolda

Gazetka parafialna

Betlejem w Brynowie

Kochani Parafianie!

Chodzi za mną takie skojarzenie, że Betlejem i Brynów mają ze sobą coś wspólnego. Co takiego? Wspólna jest litera „B”. Na tę literę zaczyna się najważniejsze słowo – „Bóg” oraz święta „Bożego Narodzenia”.

Na nadchodzące święta, wraz z Księżmi Współpracownikami oraz Radą Duszpasterską życzę Wam, aby cud Betlejem wydarzył się ponownie w Brynowie, w naszej świątyni, w naszych domach, w rodzinach, także w sercach ludzi samotnych, chorych, cierpiących, zagubionych.

Tym cudem jest Bóg, który stał się człowiekiem i zamieszkał między nami. On jest Bogiem z nami. Przychodzi jako bezbronne Dziecko, jako Syn Maryi. Stając się człowiekiem Bóg zjednoczył się jakoś z każdym z nas. Chce wnieść w życie każdego człowieka Miłość i Sens. Chce podzielić się z nami swoim boskim życiem, abyśmy mogli żyć na wieki. Jemu nie przeszkadza nasza nędza. Otwórzmy się więc na Jego obecność. Uczmy się od Niego bezbronnej, ufnej miłości.

Niech Brynów i Betlejem mają więcej wspólnego ze sobą niż tylko pierwszą literę! Niech Betlejem powtórzy się w nas. Niech Boże Dziecię błogosławi, niech rozjaśni nasze codzienne życie, da pokój i nadzieję, zwłaszcza tym, którym ciężko na duszy.

Radosnych Świąt Bożego Narodzenia!

Ks. proboszcz Tomasz Jaklewicz
Ks. Tomasz Klikowicz
Ks. Łukasz Walaszek
Parafialna Rada Duszpasterska

Boganosicielka

1. Przez cały Adwent powtarzały się słowa, że Pan nadchodzi i jest coraz bliżej. Mówił o tym Jan Chrzciciel, mobilizujący do nawrócenia, człowiek pustyni, czyli ascezy, postu, ciszy, wyrzeczenia. Drugą, łagodniejszą, adwentową postacią jest Maryja niosąca pod sercem Zbawiciela. Obraz brzemiennej Dziewicy biegnącej przez góry na spotkanie Elżbiety, by dzielić się z nią wiarą, radością i służyć jej pomocą, jest kwintesencją Adwentu, czasu nadziei. Maryja jest obrazem Kościoła niosącego Jezusa przez pokolenia. Chrystus nie spadł z nieba, ale narodził się z ciała Maryi. Analogicznie nikt z nas nie spotka dziś Jezusa bez Kościoła, Ciała Chrystusa. Spotkanie ze Zbawicielem jest możliwe tylko przez pośrednictwo Kościoła, który – jak Maryja – idzie ku nam, aby Go nam podarować.

2. „Weszła do domu Zachariasza i pozdrowiła Elżbietę”. Widzimy drugą scenę. Maryja wchodzi do domu i dochodzi do niezwykłego spotkania. Czy nie po to są właśnie święta ze wszystkimi swoimi celebracjami, tradycjami, z całym obrządkiem, aby do naszych domów weszła Maryja (Kościół) z Jezusem? Nasze domy mają stać się Kościołami. Jasne, że zawsze powinny nimi być, ale święta z całą swoją wyjątkową atmosferą są po to, byśmy na nowo odkryli obecność Jezusa między nami, przyjęli radość i błogosławieństwo, które ON przynosi.

3. Święty Łukasz tak skomponował swoje opowiadanie, że między wierszami można wyczytać porównanie Maryi do Arki Przymierza, która dla Żydów była symbolem Bożej obecności. Maryja jest Arką Nowego Przymierza. Miasto Elżbiety znajdowało się blisko Jerozolimy. Ewangelista nawiązuje do sprowadzenia Arki Przymierza przez króla Dawida do Jerozolimy. Maryja idzie w stronę Jerozolimy jak Arka Pana. Okrzyk Elżbiety: „Skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie?” jest aluzją do słów Dawida: „Jakże przyjdzie Arka Pana do mnie?” (2 Sm 6,9). Pojawia się tutaj to samo poczucie sacrum, szacunku i niegodności w obliczu Boga, który jest tak blisko. Jakby za blisko! Obecność Arki Przymierza wiązała się z błogosławieństwem. Maryja wnosi błogosławieństwo i radość w dom Zachariasza i Elżbiety. Sama jest „błogosławiona między niewiastami” i przynosi „błogosławiony owoc swojego łona”.

4. Maryję można nazwać nie tylko Bogarodzicą, ale i „Boganosicielką”. W takim tytule kryje się wezwanie dla nas. Kto ma w sobie Boga, ten powinien zanieść Go innym, dzielić się swoją wiarą. „Duch Święty napełnił Elżbietę”. Zwróćmy uwagę na to zdanie. Tam, gdzie ludzie dzielą się wiarą, gdzie wychodzą sobie na spotkanie, służą sobie nawzajem, tam działa Duch Święty. On zasila ludzkie spotkanie, ludzkie więzy ożywia Bożą energią miłości. Jeśli w święta otworzymy nasze domy i serca na Boga, jeśli będziemy się Nim dzielić, jak dzielimy się opłatkiem, Duch Święty nas napełni. Wyzwoli nieziemską siłę do lepszego życia.

Ks. Tomasz Jaklewicz

Opłatek

Opłatek

Jest w moim kraju zwyczaj, że w dzień wigilijny,
Przy wzejściu pierwszej gwiazdy wieczornej na niebie,
Ludzie gniazda wspólnego łamią chleb biblijny,
Najtkliwsze przekazując uczucia w tym chlebie.

Cyprian Kamil Norwid

Rozważania na Boże Narodzenie

Święto dla wszystkich
W dniach Bożego Narodzenia nawet w krajach, gdzie panuje najsroższa zima, duchowe ciepło ogarnia domy. W atmosferze czuje się coś, czego nie ma w żadnym innym czasie. Nastrój mówiący o przyjściu. Nie wszyscy o tym mówią, ale wszyscy to czują. Także ci, którzy nie wierzą w Boga, wymyślają jakąś bajkę lub postać, by usprawiedliwić pragnienie cieszenia się, radowania.

Już na wiele tygodni wcześniej, zwłaszcza w większych miastach, ulice, sklepy i domy, kolorowo przystrojone, błyszczą światłami. Na Boże Narodzenie także każde serce staje się lepsze. Podarunki, wymieniane przez wielu, są tego wyrazem. To piękny zwyczaj.

Jak można sobie wyobrazić rok bez Bożego Narodzenia? A przecież widzimy, że dzisiejszemu społeczeństwu czegoś brakuje… także w Boże Narodzenie. Całego tego blichtru śpiewów, dekoracji, świętowania nie równoważy głęboka medytacja nad tym, czym jest Boże Narodzenie. Na czyją cześć świętujemy? Naszych dzieci? Nas samych? Czy jeszcze kogoś. Czy to nie Jezus, pomijany przez większość, odrzucany przez świat, przez wielu zapomniany – jest ośrodkiem, jedynym, wyłącznym ośrodkiem tego wielkiego dorocznego święta? Tak, właśnie On. Chcemy sprawić, by Osoba Jezusa i jej kontemplacja wysunęła się przed wszystkie zewnętrzne przejawy święta. Pragniemy, aby Jego imię rozbrzmiewało ponad wszelka inną pieśnią, a Jego światło jaśniało silniej niż inne światła. Jezus, Emmanuel, „Bóg z nami”, tłumaczy święto Bożego Narodzenia. Tak, ponieważ Syn Boży, najczystszy Duch, prawie dwa tysiące lat temu przyjął nasze ciało i narodził się wśród nas jako dziecko, jak wszystkie inne dzieci. A wszystko to uczynił, aby dzielić los naszego życia, rosnąć, pracować jak my, założyć Kościół, umrzeć dla naszego zbawienia, aby nas doprowadzić po tym życiu do Życia, do którego powrócił wstępując do Nieba. Boże Narodzenie mówi o miłości, jaką Bóg nas kocha. Dzieciątko Jezus jest najwspanialszym darem, jaki Niebo uczyniło ziemi, tej maleńkiej ziemi zagubionej w bezmiarze przestrzeni wśród miliardów gwiazd, tak jednak wyniesionej, tak wybranej, że została mieszkaniem prawdziwego Boga, który stał się człowiekiem. Boże Narodzenie woła do nas, że Bóg nas kocha, że Bóg jest Miłością.

A my nie jesteśmy prawdziwymi chrześcijanami, jeśli nie nadajemy Bożemu Narodzeniu jego właściwego znaczenia; jeśli z tej zachwycającej tajemnicy, do której przylgnęło tak wiele powierzchownych skojarzeń, nie umiemy wydobywać prawdy, jaką w sobie nosi.

Musimy być echem słów aniołów, którzy obwieścili ją pasterzom i nie zmarnować okazji, by powiedzieć braciom, przyjaciołom, kolegom, światu, że Miłość zstąpiła na ziemię dla każdego z nas; że w Boże Narodzenie nikt nie może czuć się sam, opuszczony, osierocony, wyklęty.

Jezus nie przyszedł tylko dla białych, ani tylko dla czarnych, tylko dla Europejczyków, czy tylko dla innych narodów. Bóg stał się człowiekiem dla całej ludzkości, a więc dla każdego z nas.

Jest to więc święto dla wszystkich, radość dla wszystkich, wyzwolenie dla wszystkich, pokój dla wszystkich
Trójca Święta otworzyła swoje bramy

Jakże tajemnicze, a równocześnie wielkie jest to, że Druga Osoba Trójcy Świętej przyjęła ludzkie ciało, przez co już na całą wieczność nasza ludzka natura została nierozerwalnie włączona w serce Boga. Jest to tajemnicze i przekracza nasz rozum. W Jezusie, Drugiej Osobie Boskiej, Bóg nie rozłączy się nigdy z naturą ludzką! Jeśli Trójca Przenajświętsza otworzyła swoje bramy, pozwalając, by Słowo stało się człowiekiem dla nas, to jesteśmy bezmyślni, jeżeli nie wierzymy w miłość Boga do każdego z nas.

Wybór rozważań sługi Bożej Chiary Lubich pochodzi z książki „Powraca Boże Narodzenie”

Fundacja Mariapoli, Kraków 1997

Gaudete, czyli radujcie się!

W naszym świecie znakomicie rozwija się przemysł rozrywkowy. To znak, że tęsknimy za radością. Nie mylmy jednak rozrywki z radością.

Ks. Tomasz Halik napisał kiedyś dosadnie, że rozrywka tak różni się od radości jak prostytutka od kochającej i kochanej kobiety. Czym jest radość? W „Kwiatkach św. Franciszka znajduje się opowiastka o radości doskonałej, czyli prawdziwej. Pewnego dnia św. Franciszek zawołał brata Leona i powiedział: „Pisz, czym jest prawdziwa radość. Przybywa posłaniec i mówi, że wszyscy profesorowie z Paryża wstąpili do zakonu; napisz to nie prawdziwa radość. Że tak samo uczynili wszyscy prałaci z tamtej strony Alp, arcybiskupi i biskupi, również król Francji i Anglii; napisz, to nie jest prawdziwa radość. Tak samo, że moi bracia poszli do niewiernych i nawrócili wszystkich do wiary; że mam od Boga tak wielką łaskę, że uzdrawiam chorych i czynię wiele cudów; mówię ci, że w tym wszystkim nie kryje się prawdziwa radość. Lecz co to jest prawdziwa radość? Wracam z Perugii i późną nocą przychodzę tu, jest zima i słota, i tak zimno, że u dołu tuniki zwisają zmarznięte sople i ranią wciąż nogi, i krew płynie z tych ran. I cały zabłocony, zziębnięty i zlodowaciały przychodzę do bramy; i gdy długo pukałem i wołałem, przyszedł brat i pyta: Kto jest?. Odpowiedziałem: Brat Franciszek. A ten mówi: Wynoś się; to nie jest pora stosowna do chodzenia; nie wejdziesz. A gdy ja znowu nalegam, odpowiada: Wynoś się; ty jesteś człowiek prosty i niewykształcony. Jesteś teraz zupełnie zbyteczny. Jest nas tylu i takich, że nie potrzebujemy ciebie. A ja znowu staję przy bramie i mówię: Na miłość Bożą, przyjmijcie mnie na tę noc. A on odpowiada: Nic z tego. Idź tam, gdzie są krzyżowcy i proś. Powiadam ci: jeśli zachowam cierpliwość i nie rozgniewam się, na tym polega prawdziwa radość i prawdziwa cnota, i zbawienie duszy”.

Życie to nie bajka. Życie często daje nam w… powiedzmy to delikatnie, w kość. O tym wie doskonale św. Franciszek. Radość doskonała rodzi się z przetworzonego bólu. Ze zgody na rzeczywistość. Z mówienia Bogu „TAK” zawsze. Także wtedy, gdy spotykają nas rzeczy trudne, bolesne. W Betlejem narodziła się radość mimo, że drzwi tylu domów były zamknięte. Niech urodzi się także w nas!

ks. Tomasz Jaklewicz

Niech plewy spłoną

1. „Cóż mamy czynić?” To pytanie trzykrotnie powraca w tym fragmencie Ewangelii. Ludzie oczekują od proroka konkretnych wskazówek do życia. Ta postawa jest właściwa. Słowo Boże nie może zostać uwięzione w intelekcie, ono nie jest pokarmem tylko dla rozumu. Ono jest paliwem koniecznym do życia. Energia silnika musi zostać przeniesiona na koła samochodu. W życiu duchowym też potrzebne jest sprzęgło, które przenosi energię wiary na działanie. Nieraz narzekamy, że pewne prawdy wiary są za mało konkretne. Innym razem narzekamy, że Kościół podaje zbyt konkretne zasady i mówimy wtedy, że wtrąca się w nasze życie. Słabej baletnicy zawsze coś przeszkadza: nie ta muzyka, nie te buty, nie ten parkiet… Dobra tańczy. Żywa wiara zawsze zadaje pytanie o życie, co mam robić, co zmienić, od czego zacząć? Jak tańczyć do Bożej muzyki?

2. „Kto ma dwie suknie, niech jedną da temu, który nie ma; a kto ma żywność, niech tak samo czyni”. Dzielić się z tymi, którzy nie mają. Tu nie ma co komentować, trzeba to po prostu zrobić.

3. Rady dla celników i żołnierzy brzmią może jeszcze bardziej banalnie. Wykonywać solidnie swoje obowiązki, nie wykorzystywać okazji, którą daje dana funkcja do osobistych korzyści. Robić to, co do mnie należy z maksymalną starannością. Pomyślmy o naszym kraju. Czy nie marzy się nam sytuacja, gdy każdy pracownik będzie solidnie podchodził do swojej roboty? Może więc warto pomyśleć o swojej profesji, o solidności, uczciwości, staranności… Ile tam dróg na skróty, fałszywych zleceń, lewych faktur, zaniżonych podatków, oszukanych klientów…? Nie da się inaczej – tak powtarzamy. Nie da się?

4. „Idzie mocniejszy ode mnie”. Jan zna swoje miejsce. Wie, że jego misja jest tylko przygotowaniem terenu przed nadejściem „Mocniejszego”. Daje napomnienia i głosi Dobrą Nowinę. Promieniuje stanowczością, radykalizmem, surowością, ale wymaga też wiele od siebie. I może dlatego przyciąga tłumy. Jest jednoznaczny w swoim przekazie: nie cackajcie się ze sobą, bierzcie się za nawrócenie, potrzebujecie ascezy i kąpieli oczyszczającej z grzechów. W kontekście naszej cywilizacji, konsumpcyjnej do bólu, postać Jana jest totalnie pod prąd. Zaprasza do samoograniczenia, do rezygnacji z gromadzenia bezsensownych gadżetów. Idzie „Mocniejszy” niż wszystko! ON ci wystarczy.

5. „On chrzcić was będzie Duchem Świętym i ogniem. Ma On wiejadło w ręku dla oczyszczenia swego omłotu: pszenicę zbierze do spichrza, a plewy spali…” Czy Duch Święty ochrzcił moje życie, czy dopuściłem Go do wszystkich zakamarków serca? Czy moja wiara to ogień? Ile we mnie pszenicy? Ile plew, które powinny spłonąć? Dlaczego te plewy traktuję jak skarby? Niech spłonie to, co powinno. Potrzebujemy czasem wstrząsu, który ustawi nas do pionu. Co ja robię ze swoim życiem? Ktoś mnie kiedyś o to zapyta, więc dobrze pytać o to siebie. Teraz!

Ks. Tomasz Jaklewicz

Drogowskazy na dobre przeżycie adwentowych dni

1. „Doświadczać radości zaczynania od nowa”.

Są dwa sposoby zaczynania od nowa; oba stanowią wyzwanie ale są też źródłem radości.
Pierwszym jest powstawanie po upadku, co nie jest łatwe, gdyż wymaga niemałej odwagi i zdecydowania. W takiej sytuacji możemy uczyć się na własnych błędach i niepowodzeniach, co sprzyja bardziej dojrzałemu zaczynaniu od nowa, bo mamy za sobą choćby jedno takie doświadczenie. Z takiego nowego początku płynie radość, bo już wiemy, że ciągłe zaczynanie od nowa jest zwycięstwem, bo prowadzi do doskonałości.

Drugie zaczynanie od nowa ma miejsce wtedy, gdy ukończymy jakieś zadanie, albo minie pewien okres życia, lub sfinalizuje się jakieś doświadczenie, a także po bolesnej stracie kogoś bliskiego, niespodziewanej chorobie, nieprzewidzianej zmianie sytuacji ekonomicznej lub społecznej. Taki początek niesie radość z „czegoś nowego”, z innego doświadczenia, odmiennego od dotychczasowych. Jest to nowa faza życia, która zaczyna się od uświadomienia sobie, że żyjemy, że możemy iść do przodu z wiarą, odwagą i radością, gdyż Duch Święty, który mieszka w nas, wszystko czyni nowym.

2. „Decydować się na miłość”.

Kiedy miłość, która z natury swej jest boska, staje się centralnym punktem naszego życia, to nasz świat zaczyna kręcić się we właściwym kierunku i wszystko odnajduje swój sens.
Miłość to boski poryw, który promieniuje światłem, oświeca całe stworzenie, niesie tchnienie życia i energię wszystkiemu, co stworzone. Dotyka także serca człowieka pozostawiając w nim trwały ślad jego podobieństwa do Stwórcy.

Od innych stworzeń odróżnia człowieka właśnie umiejętność myślenia i miłowania. Jesteśmy zdolni do życia jedni dla drugich. Zwierzęta działają instynktownie, w czym też widać odbicie miłości Boga. Człowiek natomiast ma własną wolę i podejmuje niezależne decyzje. Miłowanie zatem zależy od osobistej decyzji, od własnej woli. Bóg stworzył człowieka wolnym. Ale jego prawdziwa wolność polega na podporządkowaniu się prawu miłości. Żeby człowiek był rzeczywiście wolny powinien decydować się na miłość.

3. „Promieniować ufnością i nadzieją”.

Żadne slogany ani efektowne sformułowania nie wzbudzą w nikim ufności i nadziei.
To, co wzbudza ufność, to przejrzyste i zgodne z wiarą życie kogoś, kto zawsze daje świadectwo prawdzie, na kogo zawsze można liczyć, kto odgaduje potrzeby innych zanim o nich powiedzą, kto jest blisko w chwilach radosnych i trudnych.

To, co wzbudza nadzieję, to widok kogoś, kto wierzy w miłość i świadczy o tym swoim życiem, kto miłuje także wtedy, kiedy sam dźwiga krzyż trudności i niezliczonych problemów codzienności, kto jest gotów wyjść poza swój świat, by w każdej chwili służyć bratu. Ufnością i nadzieją promieniuje ten, po kim widać, że sam bezgranicznie zawierzył Opatrzności Boga i w Jego ręce złożył swoją nadzieję. Z odwagą, mocą i wiarą ukażmy światu potęgę miłości.

4. „Więcej radości jest w dawaniu aniżeli w braniu”.

Zdanie to znajduje się w Dziejach Apostolskich (20, 35). Pamiętam z czasów młodzieńczych, że było to pierwsze zdanie z Pisma św., które zacząłem realizować w praktyce. Doświadczałem wtedy wyjątkowej radości, która dała mi pewność, że wszystko, co było tam zapisane, było prawdą, ponieważ sprawdziłem to w swoim życiu. Jeszcze dzisiaj odczuwam tę radość, kiedy w małych czy większych gestach oddaję swoje życie innym. Dzisiaj moglibyśmy otworzyć nasze szafy i przejrzeć wszystko to, co nam zbywa, by rozdać to potrzebującym. Możemy otworzyć także nasze serca i poświęcić innym nasz czas, okazać przyjaźń, solidarność, gotowość służenia, pociechę cierpiącym, podarować własne talenty i całą miłość. Oddać swoje pomysły będąc od nich wolnymi, oddać to, co mamy, z wewnętrzną wolnością, i miłować każdego bez różnicy.

Apolonio Carvalho Nascimento
(przekład z języka włoskiego: rk)

Strona 1 z 71

Parafia
Najświętszych Imion
Jezusa i Maryi

ul. Przyklinga 12, 
40-551 Katowice-Brynów
tel. 32 251 86 60
brynow.jm@archidiecezjakatowicka.pl


Msze Święte:

niedziele i święta:
7:30, 9:00, 10:30, 12:00, 18:00

dni powszednie:
8:00, 18:00

piątki
8:00, 16:30 (szkolna), 18:00


Nabożeństwa

Adoracja Najświętszego Sakramentu
czwartek 17:00 – 18:00
sobota 17:00 – 18:00

Nabożeństwo ku czci Serca Pana Jezusa
pierwszy piątek 8:30, 18:30


Kancelaria Parafialna

poniedziałek, środa, piątek
17:00-18:00
wtorek, czwartek
18:45-20:00


W sprawach pilnych
dotyczących np. pogrzebu,
wezwania do chorego
proszę dzwonić na probostwo,
tel. nr 32 2518 660.

 

 chrzty i roczki

1. niedziela miesiąca 12:00

 

protokoły przedślubne
po mszy św. wieczornej - po umówieniu


numer konta bankowego:
BOŚ: 05 1540 1128 2001 7050 4713 0001


 

Szukaj na stronie