Gazetka parafialna

Przyjdźcie na ucztę! (Mt 22,4)

Słowo, które staje się życiem.

Perspektywa użyta w dzisiejszej Ewangelii jest podkreślona poprzez związek czekających na nas dóbr z czasem teraźniejszym.
Jezus posługuje się metaforą uczty, przywołaną już wcześniej przez Izajasza w pierwszym czytaniu. Pokazuje nam, że Królestwo Boże nadeszło pod Jego postacią, a my jesteśmy przez Niego wezwani. Na Boże zawołanie – które stało się jeszcze pilniejsze poprzez głoszenie go na ulicach – należy odpowiedzieć natychmiast, dzisiaj, nawracając się i pozostając otwartym. Każdy człowiek, ze swoją wolnością i swoimi sprawami, narażony jest na ryzyko niezrozumienia, że może nie stanąć na wysokości zadania. Nawet jeśli wiemy, że nie da się zatrzymać realizacji Bożego planu ludzka odmową. Nieprzyjęta Łaska zostanie przyjęta przez kogoś innego. Prawda o Bożej Miłości zostaje powierzona poganom. Jednak także i oni są narażeni na możliwość upadku, jeśli nie uznają praw kierujących Królestwem Bożym. Strój weselny jest czymś więcej niż tylko ubraniem: jest wewnętrzną zmianą, stawaniem się nową osobą. Jest to konieczne, by uczestniczyć w uczcie. O zbawieniu decyduje każda nasza decyzja.
Oczywiście, prawdą jest także, że każde spotkanie z Bogiem należy świętować. Nieskończona dobroć Boga ukazana zostaje w momencie zaproszenia na ucztę dobrych i złych. To zaproszenie przemienia. Zapraszać to znaczy przyjąć drugą osobę w gronie rodziny i pozwolić jej uczestniczyć w swoim życiu. Bóg przyjmuje nas w Trójcy Świętej i pozwala nam w pełni uczestniczyć w rzeczywistości niebieskiej. Starajmy się coraz lepiej rozpoznawać i przyjmować w każdym momencie dnia zaproszenia, które kieruje do nas Pan. Wiemy przecież, że nic nie jest małym dziełem, jeśli robione jest z miłością i dla miłości.

Giovanni Battista C.


NIECH TWOJE CZYNY POPRZEDZAJĄ SŁOWA

Jestem matką dwóch córek i katechetką. Myśląc o nowej ewangelizacji zastanawiałam się, jak mogę się lepiej do niej przygotować i co mogę dać zarówno moim uczniom, jak i córkom. Uczyłam się, czytałam, myślałam. Lecz pewnego dnia ktoś zwrócił mi uwagę, że zanim zaczniemy mówić, musimy stać się tym, co chcemy powiedzieć: to jedyny skuteczny sposób, by coś przekazać. Zdałam sobie sprawę, że muszę zmienić moje podejście do uczniów i do córek. Zaczęłam słuchać. Efekty są dużo większe niż się spodziewałam. Dostrzegam to przede wszystkim u moich dzieci, które są w wieku dojrzewania: stały się bardziej pogodne i mniej sceptyczne. Mój mąż mówi, że odkrył we mnie cechy, których wcześniej nie dostrzegał, a dzieci podczas katechezy słuchają tego, co mówię, chętniej niż kiedyś.Moim wielkim odkryciem było to, że jeśli wysłucham kogoś z miłością, zamiast cały czas mówić, mogę osiągnąć nieoczekiwane rezultaty.

R.M. – Lacjum


EWANGELIA

(dłuższa, Mt 22,1-14)

 Pan Bóg zaprasza ludzi na swoją ucztę. Oni różnie reagują na zaproszenie i różnie zachowują się wobec Jego wysłańców. Pan ukarze winnych i zaprosi jeszcze innych ludzi, ale każdy powinien być odpowiednio przygotowany. Wykorzystujmy więc czas, jaki nam daje Bóg.

Winnicę odda w dzierżawę innym rolnikom (Mt 21,41)

Słowo, które staje się życiem

Dzisiejsza Ewangelia, poprzez przywołanie obrazu winnicy, pragnie uwypuklić Miłość Boga wobec Jego stworzenia. Groźba obecna w przypowieści konfrontuje się z Bożą Miłością z religijnego punktu widzenia, w czasach współczesnych Jezusowi. Należy ją odczytywać jako przekazanie winnicy, czyli Królestwa Bożego, ludom pogańskim.
Niewierność ludu Izraela, w szczególności jego wodzów, nie ogranicza się do braku wzrostu religijnego i moralnego, niezrozumienia proroków, lecz znajduje wyraz nawet w zabiciu Syna. Lecz „kamień odrzucony przez budujących stał się kamieniem węgielnym” nowego tworu, Kościoła. Królestwo Boże zostaje ofiarowane innemu ludowi, który wyda owoce. Owocami będą dzieła nawrócenia, sprawiedliwości i miłości: Boże oczekiwania zostają spełnione. Porażka ludu Starego Przymierza nie hamuje realizacji Bożego planu: wypełniają go ci, którzy są otwarci na wiarę, gotowi przyjąć i wcielić w życie Słowo Boże.

Ponownie zostajemy wezwani, by odpowiedzieć jednoznacznie Jezusowi. Dla wierzącego człowieka oczekiwanie na zbawienie jest czasem aktywnego działania, wyjściem naprzeciw Chrystusowi. Oczekiwanie chrześcijańskie jest bodźcem i zadaniem, by działać na rzecz sprawiedliwości, pokoju, wolności, braterstwa i godności każdego człowieka. „Przed odejściem z tego świata – mawiała św. Joanna D’Arc – nie dbajcie tylko o to, aby być dobrym, lecz starajcie się zostawić za sobą dobry świat”.

W tym tygodniu starajmy się aktywnie służyć naszym braciom: w rzeczach najprostszych, ale także w tych bardziej wymagających.

Giovanni Battista C.


JOHN, KTÓRY ZOSTAŁ PIEKARZEM

Z okazji Chrztu Świętego naszego syna Alberta, poprosiliśmy krewnych i znajomych, by zamiast kupować prezenty, przekazali datek na dobroczynny cel. Za zgodą wszystkich, zebraną sumę przekazaliśmy na zakup maszyn potrzebnych do uruchomienia piekarni w Kenii.

John jest tam miejscowym piekarzem, który przysposabiał się do zawodu w Niemczech. Kiedy zakończył naukę, wrócił do swojej wioski w pełni przygotowany, w teorii i praktyce, by wykonywać zawód. Brakowało mu tylko środków finansowych.

Po pewnym czasie dotarła do nas wiadomość, która wypełniła wszystkich radością: John rozpoczął już działalność piekarni w swoim kraju i dowodzi grupą około dwudziestu osób.

M.A. – Niemcy


EWANGELIA
(Mt 21,33-43)

Pan Bóg powierza ludziom odpowiedzialność za wiele spraw. Liczy na ich współpracę. Czasem spotyka się z niewdzięcznością i lekceważeniem. Dzierżawcy uważają się za właścicieli. Chcą się pozbyć wysłanników prawdziwego Pana. Jak ja podchodzę do dóbr, którymi z łaski Bożej mogę teraz dysponować? Jak nimi zarządzam dla dobra swojego i innych?

Bóg inny niż my

My, ludzie, doświadczamy kruchości własnych postaw. Często w trudnych sytuacjach sprawdza się, jak głęboko zakorzenione jest w człowieku dobro lub zło. Czasem dziwimy się, jak dany człowiek mógł przejść z jednej skrajności w drugą. Zachwycamy się spektakularnymi nawróceniami i smucimy z równie spektakularnych upadków.
Jak wiele może zmienić się w człowieku pod wpływem jego doświadczeń! Dzisiejsza liturgia słowa mówi: nic nie jest raz na zawsze przesądzone, jeśli chodzi o kondycję duchową człowieka... a Pan Bóg jest wierny i niezmienny w miłości.
Dzisiejsze czytania zdaje się łączyć jedna myśl: Bóg jest całkowicie inny niż my. Prawda na pozór oczywista. A gdybyśmy naprawdę ją przyjęli i zaczęli naśladować Pana Jezusa? Każdy z ludzi chce być kimś, a Chrystus – Bóg Człowiek – jako jedyny nie korzysta z tej sposobności, choć to właśnie On ma do tego prawo.
Jezus jako Bóg ogołocił się z Bóstwa, a jako Człowiek uniżył się w swoim człowieczeństwie aż do końca. |Stał się naprawdę najmniejszy aż do całkowitej utraty siebie samego, czyli do śmierci. Przyjąć Bożą logikę – za Jego łaską – to kierować się zasadami odwrotnymi, niż podpowiada „świat”. Duchowymi oczami widzimy, że im trudniej, tym lepiej, jak mawiali św. Ignacy czy św. Teresa Wielka. Po co aż tak? By doświadczyć, że to dar Ojca.
Dzisiejsza Ewangelia pokazuje, że gdy człowiek stawia na słowa, Bóg patrzy na czyny, bo po zaangażowaniu woli rozpoznaje serce człowieka.
Dziś także rozpoczyna się miesiąc Różańca. Ta prosta modlitwa ma nieograniczoną moc. Przekonajmy się o tym sami.

s. M. Aleksandra Szyborska – Uczennica Boskiego Mistrza
DZIEŃ PAŃSKI – Biuletyn liturgiczny nr 48


Zemsta czy dialog

Pewnej nocy krowy sąsiada wtargnęły na moją plantację fasoli. Uległa ona całkowitemu zniszczeniu. Nie był to pierwszy raz. Właśnie dlatego nie rozmawialiśmy z nim już od dłuższego czasu. Jednak teraz miarka się przebrała i stwierdziłem, że musi za to zapłacić. Musi w końcu zrozumieć, ile złego nam już wyrządził. Ja, moja żona i dzieci wzięliśmy wielkie drewniane kije i ruszyliśmy w stronę domu sąsiada. Ale już po kilku krokach przypomniałem sobie słowa Pisma i powiedziałem: „Zatrzymajcie się! Nie możemy tam pójść. W zeszłym tygodniu dostałem ulotkę z fragmentem Pisma Świętego, który mówił o przebaczaniu wrogom, a za kilka dni wracam na katechezę. Jak ja się tam pokażę, jeśli teraz pójdziemy go ukarać w ten sposób?”. „Ale jeśli tego nie zrobimy, nic się nie zmieni i nadal będzie niszczyć nasze uprawy!”. Wróciliśmy do domu, usiedliśmy. Wydawało nam się niesprawiedliwe zostawić wszystko tak, jak było. Zdecydowaliśmy, że pójdziemy do niego, ale nie z bojowym nastawieniem, lecz aby rozpocząć dialog. Wyjaśniliśmy sąsiadowi całe zajście i poprosiliśmy, by bardziej uważał na swoje krowy. Zamurowało go. Rzucił się do moich stóp i błagał o wybaczenie. Od tamtego czasu zawsze się ze sobą witamy i powiedziałbym nawet, że zostaliśmy przyjaciółmi. A nie rozmawialiśmy ze sobą od miesięcy! Mój dom napełnił się nową radością.

C. – Gwinea


 

EWANGELIA 

(Mt 21,28-32)

 Dwaj synowie stają wobec tego samego polecenia ojca. Ich słowa przeczą ich własnym czynom. Często zwodzi nas czyjaś grzeczność. Nie wiemy, co za nią stoi. Zatem patrzmy na ludzkie czyny. Sami dotrzymujmy zobowiązań. Chętnie podejmujmy dobre dzieła, choćby były trudne. Cieszmy się z poprawy błądzących.

Pozwól się odnaleźć

Co zrobić, aby się zbawić? Czy wszyscy ludzie będą zbawieni? Czasem zadajemy sobie te pytania. Towarzyszy im lęk i niepewność, bo jaka jest jakość mojego życia? Czy zasługuję na karę, czy na nagrodę?
To niewłaściwie postawione pytania. To nie ja siebie zbawiam. Moje zbawienie jest obietnicą Boga, w którego wierzę. Jest On jednocześnie Sędzia sprawiedliwym i Miłosierdziem. Pan Bóg pragnie mojego zbawienia i tylko On zna jakość mojego życia.
Wszyscy otrzymaliśmy tę obietnicę. Zbawienie jest powołaniem każdego człowieka. Bóg w osobie Jezusa Chrystusa prowadzi mnie do tego celu. To prowadzenie jest raczej towarzyszeniem, z szacunkiem dla mojej wolności. W tej wolności bywa, że wybieram złe drogi. Wtedy Chrystus czeka, abym dostrzegł Jego obecność. Gdy Go odkrywam na nowo, Jezus na nowo przypomina mi o celu. O zbawieniu.
Ten cel wydaje mi się czasem nagrodą za zasługi. Za dobre życie, za wierność Panu Jezusowi. Bardzo się staram, ale wciąż jest lęk: Czy wystarczająco? Tymczasem Pan Bóg mówi o sobie: „Bo myśli moje nie są myślami waszymi ani wasze drogi moimi drogami” (I czytanie). On nie jest jak wychowawca z mojej szkoły, na którego życzliwość musiałem zasłużyć.
Miłosierna miłość Boga do mnie nie ulega zmianom. Niezależnie od tego, co czuję. On jest dla mnie zawsze życzliwy. Zawsze jest „po mojej stronie”. I pragnie tylko, abym ja przy Nim trwał i pozwolił podnosić się bez upadków. W Jezusie Bóg szuka mnie i wciąż odnajduje. I daje nową szansę, aby podążać za obietnicą nieba.

o. Tomasz Słowiński – dominikanin
DZIEŃ PAŃSKI - Biuletyn liturgiczny nr 47/2017


 

EWANGELIA
(Mt 20,1-16a)

Gospodarz najmuje pracowników o różnych porach dnia. Dla każdego ma zajęcie. Wypłaca tyle, ile potrzeba na całodzienne utrzymanie. Nie daje więcej, ale też nikomu nie daje mniej niż trzeba. Ufajmy Mu i naśladujmy Jego troskę o wszystkich.

 

Maryja - najświętsze imię

W naszej wędrówce do Domu Ojca Niebieskiego pomaga nam Maryja. Wystarczy spojrzeć na płaskorzeźbę Maryi w prezbiterium naszej świątyni i iść Jej śladem. „Zróbcie wszystko cokolwiek wam powie” – to Jej testament dla nas.

Ona to stając się Matką Jezusa weszła w pełne tajemnicy odniesienie do Boga. To był Jej najważniejszy egzamin z życia – piękne i pełne ufności FIAT! Po beztroskich latach dzieciństwa i młodości – nastąpiła niezapomniana chwila Zwiastowania, która na zawsze związała życie Maryi z posłannictwem Jezusa. Warto dzisiaj – w czasie naszego parafialnego odpustu ku czci Najświętszego Imienia Maryi – uświadomić sobie, że wszystko – co wydarzyło się potem jest konsekwencją tej raz powziętej decyzji. Boże Narodzenie, ofiarowanie w świątyni, ucieczka do Egiptu, ciche i spokojne lata życia w Nazarecie, śmierć Józefa, opuszczenie domu rodzinnego przez Jezusa, dyskretne towarzyszenie Synowi w Jego działalności publicznej, dramat Wielkiego Piątku, poranek i radość Zmartwychwstania i odejście do Boga Ojca – to historia bardzo trudnego życia, które nie złamało Maryi. Uszlachetniło Ją tak mocno, że postanowiła w każdej sytuacji oddać się bez reszty Bogu. „Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według Twego Słowa”. Pokora, uległość oraz wierność Bogu pozwoliły Jej wypełnić bez najmniejszego zarzutu każde zadanie stawiane Jej przez Opatrzność.

Maryja – to imię, które – po imieniu Jezus – jest chyba najdroższe każdemu chrześcijaninowi. „Błogosławią Ją wszystkie pokolenia”, gdyż jest Matką naszego Pana. Pod krzyżem stała się Matką wszystkich ludzi. Wzywając imienia Maryi, wierzymy, że przybędzie nam z pomocą – jak Matka, która nigdy nie zostawia dzieci samych, gdy się lękają, lub gdy grozi im jakiekolwiek niebezpieczeństwo. Warto tu przypomnieć, że w tym roku 12 września minęła 334. rocznica wiktorii wiedeńskiej. Wtedy właśnie zwycięstwo przyszło przez Maryję!
Również nasz Wielki Rodak – Święty Jan Paweł II zawierzył Maryi praktycznie cały świat, każdego z nas i siebie samego! Totus Tuus – nie zapominajmy o tym papieskim zawierzeniu w naszej codzienności. I kochajmy Maryję!

Krystyna Kajdan


EWANGELIA
(Mt 18,21-35)

"Chrystus wzywa do nieustannego przebaczania. Pokazuje brak miłosierdzia u tego, kto doznał wielkiego miłosierdzia. Trzeba modlić się za prześladowców. Pragnąć ich dobra. Można w godziwy sposób dążyć do osiągnięcia sprawiedliwości. Ale trzeba pamiętać o tym, co otrzymaliśmy od Boga. Jak bardzo każdego dnia nas obdarowuje i zawsze nam przebacza, gdy szczerze żałujemy za nasze grzechy."

Dłużnicy miłości

Napomnienia czy donosy źle nam się kojarzą. Nie lubimy przecież być upominani, a przed donoszeniem odczuwamy wstręt. A oto Jezus pozostawia nam polecenia: „Idź i upomnij... donieś...”. Jak realizować to, co w pierwszym odczuciu nie jest dla nas przyjemne?

Napominanie jest naszym obowiązkiem, ponieważ stanowi ono sposób na ratowanie błądzącego brata czy zagubionej siostry. Przykazanie wzajemnej miłości przynagla nas do odpowiedzialności za drugiego człowieka, łącznie z troską o jego zbawienie. Prorok Ezechiel staje się stróżem brata swego i znalazcą zagubionych dzieci. Nie może milczeć, ponieważ odpowiedzialność za śmierć grzesznika spadnie na niego (I czytanie).

Ta troska każe nam starać się sprowadzić bliźniego ze złej drogi. Jeżeli jednak, korzystając z daru wolności, odrzucać on będzie wszelkie słowo zbawiennego napomnienia i okazywanego miłosierdzia, to wspólnota powierza go Bogu Ojcu, który może dokonać rzeczy niemożliwych dla sprowadzenia zbłąkanej owcy. Kościołowi natomiast pozostaje z żywą wiarą modlić się o jego dobro. Modlitwa jest wspólnototwórczym darem, sprawiającym, że Jezus wciąż jest obecny w Kościele.

Chrystusowe „donieś” Kościołowi jest więc zaleceniem modlitwy wobec siebie nawzajem. To jest największy wyraz wzajemnej miłości, która jest więzią jednoczącą wspólnotę. Napomnienie, a nawet doniesienie, jeżeli bierze początek w miłości, „nie wyrządza zła bliźniemu”, lecz „jest doskonałym wypełnieniem Prawa”. Dlatego mamy być dłużnikami miłości (II czytanie). To właśnie miłość przynagla do życzliwego zainteresowania się swoim bliźnim.

ks. Mariusz Szmajdziński
Dzień Pański – Biuletyn liturgiczny nr45/2017


EWANGELIA
(Mt 18,15-20)

Napomnienie braterskie jest cenną przysługą. Nie wszyscy chcą je przyjąć. Prawdziwa miłość jednak zobowiązuje, by go udzielić błądzącemu. Ale jak, by czuł, że wypływa ono z troski o jego dobro. Ufajmy w moc wspólnej modlitwy. Razem polecajmy Bogu to, co ważne dla nas, naszych sióstr i braci.

Uświęcanie umysłu

Bóg nas uwodzi (I czytanie). Pociąga pięknem miłości wymagającej i pełnej żaru ognia. Zjednuje swoim niespodziewanym i nieprzewidywalnym słowem, które głęboko uderza. Zaciekawia faktami z życia, które zapraszają nas do odnawiania umysłu i patrzenia na rzeczywistość Jego oczami.

To przepiękna postawa naszego Pana, który urzeka serce każdego. Takie zachowanie Boga spotyka się z naszej strony albo z dyspozycyjnością, chęcią wzrastania i lepszego poznawania Go, albo z obojętnością, odmową, krytyką...

Nasze powołanie to nieustanne poszukiwanie Pana Boga w każdej sytuacji, w każdej minucie, w tym wszystkim, co możemy zrobić i ofiarować w liturgii naszego życia. Wszystko zaczyna się od umysłu, który jest darem Boga. On nas zaprasza, byśmy ćwiczyli umysł w wybieraniu dobra, tego co lepsze, co Jemu miłe, zgodne z Jego wolą. Uświęcanie intelektu przez dobre lektury, prawe myślenie, szukanie prawdy, nieustanne odnawianie – jest naszym zadaniem.

Pan Bóg powołuje nas w paradoksie życia „straconego” z Jego powodu i jednocześnie „odnalezionego” na wieki. Nie rozumie tego nawet sam Piotr z dzisiejszej Ewangelii. Pojął to dopiero po doświadczeniu Zmartwychwstania swego Mistrza.

Niekiedy myślimy tak bardzo po ludzku. Pomaga nam jednak świadomość, że każda Eucharystia jest przepiękną okazją do poszukania, do zachłyśnięcia się przeobfitą miłością Boga. On z miłości pociąga nas, zjednuje, zaciekawia, byśmy wychodzili z siebie, przekraczali siebie, szli za Nim, biorąc krzyż.

Bóg nas pociąga, a czy my pozwalamy się pociągnąć?

s. Anna Juźwiak – apostolinka
Biuletyn liturgiczny DZIEŃ PAŃSKI nr 44/2017


EWANGELIA
(Mt 16,21-27)

Święty Piotr nie chciał przyjąć zapowiedzi Męki. Gdy zaczął myśleć po swojemu, z odbiorcy natchnień Ojca z nieba stał się narzędziem szatana. Nam też to grozi. Dlatego zawsze jako uczniowie postępujmy za Chrystusem. On prowadzi nas czasem trudną drogą Męki do radości Zmartwychwstania.

Strona 1 z 58

Parafia
Najświętszych Imion
Jezusa i Maryi

ul. Przyklinga 12, 
40-551 Katowice-Brynów
tel. 32 251 86 60
brynow.jm@archidiecezja.katowice.pl


Msze Święte:

niedziele i święta:
7:30, 9:00, 10:30, 12:00, 18:00

dni powszednie:
8:00, 18:00

piątki
8:00, 16:30 (szkolna), 18:00


Nabożeństwa

Adoracja Najświętszego Sakramentu
czwartek 17:00 – 18:00

Nabożeństwo ku czci Serca Pana Jezusa
pierwszy piątek 8:30, 18:30


Kancelaria Parafialna

poniedziałek
9:00-10:00
wtorek, czwartek, piątek
9:00-10:00, 17:00-18:00

 

chrzty i roczki
1. niedziela miesiąca 12:00

 

protokoły przedślubne
po mszy św. wieczornej - po umówieniu


numer konta bankowego:
BOŚ: 05 1540 1128 2001 7050 4713 0001


 

Szukaj na stronie