Gazetka parafialna

Sam Jezus stanął pośród nich (Łk 24,36)

Temat nawrócenia może wydawać się typowy dla Adwentu lub Wielkiego Postu: jednak tak naprawdę jest to temat w swej istocie wielkanocny. Pojawia się w trzech dzisiejszych czytaniach: wybrzmiewa w słowach Jezusa Zmartwychwstałego do apostołów (Ewangelia), jest zwieńczeniem mowy Piotra (pierwsze czytanie), a także istotą rozważań Jana (drugie czytanie).

Jest to miła nowina, która nie może pozostać w ukryciu, lecz musi zostać ogłoszona całemu światu. O tym, że zło może i musi zostać zwyciężone, że tam, gdzie dociera Chrystus i tam, gdzie chodzi się jego drogami, tam panuje pokój, tam zwycięża się strach, jak pokazuje nam doświadczenie uczniów opowiedziane w dzisiejszej Ewangelii. Ich lęk przemienia się w największą radość, ponieważ Pan jest pośród nich, emanując Swą obecnością i zapowiedzią pokoju. Apostołowie mogą go zobaczyć i dotknąć, mogą zrozumieć sens Jego przyjścia.
Jakże piękne jest stwierdzenie ewangelisty Łukasza, że Jezus „stanął pośród nich”! Stał się centrum ich życia, to On determinuje ich przyszłe wybory, decyzje: to właśnie to spotkanie „nadaje życiu nowy horyzont i, tym samym, główny kierunek” (Benedykt XVI, Deus Caritas est, 1). Tak jest również z nami, chrześcijanami XXI wieku: wiara w Zmartwychwstałego jest dla nas najważniejszym wymiarem życia, ważniejszym od władzy i przywilejów, wygód życia i codziennych problemów. Ta Obecność jest zaproszeniem do tego, byśmy poświęcali więcej uwagi rzeczom ważnym. Zachęca nas do tego św. Łukasz, kiedy w dzisiejszej Ewangelii mówi, że w jego imieniu należy głosić nawrócenie.

Komentarz pod redakcją Giovanniego C.


 

URAZ KOLANA

Życie, które rodzi słowo.
Zaplanowaliśmy sobie piękne wyprawy, jednak kilka dni później Pino doznał urazu kolana i został unieruchomiony na całe wakacje. Wykorzystując tę okazję, próbowaliśmy nawiązać nowe kontakty z sąsiadami za pośrednictwem ich dzieci. Nie mogąc się ruszać, Pino wymyślił rozmaite zabawy. Dzieciaki zorganizowały nawet mały rynek, na którym sprzedawały przyjaciołom, krewnym, letnikom, a cały dochód przekazały biednym z miasteczka.
Na koniec wakacji poczuliśmy się naprawdę wypoczęci, pogodni… Warto jest dobrze przyjmować to, co ześle los, nawet jeśli na początku wydaje się to przekleństwem.

C.F. - Włochy


Ewangelia wg św. Łukasza
Łk 24, 35-48

Obecność Jezusa przynosi pokój. Kiedy Pan wkracza ze swoją łąską w nasze życie – niekiedy po długim czasie oczekiwania i wielu modlitwach – radość jest tak wielka, że aż trudno uwierzyć. Jezus w obecności apostołów spożywa kawałek pieczonej ryby, by dać dowód swej rzeczywistej obecności w ciele. Każdego dnia Bóg przychodzi, by obsypywać nas swymi łaskami i pragnie dzielić z nami codzinność. Otwórzmy serce, a otrzymamy o wiele więcej, niż prosimy.

ADHORTACJA APOSTOLSKA PAPIEŻA FRANCISZKA

GAUDETE ET EXSULTATE
O POWOŁANIU DO ŚWIĘTOŚCI W ŚWIECIE WSPÓŁCZESNYM (w dużym skrócie)

„Cieszcie się i radujcie” (Mt 5, 12) mówi Jezus ludziom, którzy są prześladowani lub poniżani ze względu na Jego sprawę. Pan chce od nas wszystkiego, a to, co oferuje, to życie prawdziwe, szczęście, dla którego zostaliśmy stworzeni. Chce, abyśmy byli świętymi i nie oczekuje, że zadowolimy się życiem przeciętnym, rozwodnionym, pustym. Istotnie, powołanie do świętości na różne sposoby jest obecne na kartach Biblii już od pierwszych jej stron. Pan zaproponował je Abrahamowi w następujący sposób: „Żyj ze Mną w zażyłości i bądź bez skazy" (Rdz 17,1). Moim skromnym celem jest przedstawienie po raz kolejny powołania do świętości, próbując ująć je w aktualnym kontekście, z jego zagrożeniami, wyzwaniami i możliwościami. Ponieważ Pan każdego z nas wybrał, „abyśmy byli święci i nieskalani przed Jego obliczem” (Ef 1, 4).
***

(…) Nie myślimy tylko o tych, którzy są już beatyfikowani lub kanonizowani. Duch Święty rozlewa świętość wszędzie w świętym i wiernym ludzie Bożym, gdyż „podobało się […] Bogu uświęcać i zbawiać ludzi nie pojedynczo, z wyłączeniem wszelkich wzajemnych powiązań, lecz ustanowić ich jako lud, który uznałby Go w prawdzie i Jemu święcie służył”. W historii zbawienia Pan zbawił lud. Nie istnieje pełna tożsamość bez przynależności do ludu. Z tego względu nikt nie zbawia się sam, jako wyizolowana jednostka, ale Bóg przyciąga nas, biorąc pod uwagę złożoną sieć relacji międzyludzkich, które się nawiązują we wspólnocie ludzkiej: Bóg zechciał wejść w dynamikę ludową, w dynamikę ludu. Świętość jest najpiękniejszym obliczem Kościoła. Ale także poza Kościołem katolickim, w bardzo różnych środowiskach, Duch wzbudza „znaki swojej obecności, które pomagają samym uczniom Chrystusa”. Ponadto św. Jan Paweł II przypomniał nam, że „Świadectwo dawane Chrystusowi aż do przelania krwi, stało się wspólnym dziedzictwem zarówno katolików, jak prawosławnych, anglikanów i protestantów”. Liczy się to, aby każdy wierny rozpoznał swoją drogę i wydobył z siebie to, co ma najlepszego, to, co najbardziej osobistego Bóg w nim umieścił .
***

(…) Aby być świętymi, nie trzeba być biskupami, kapłanami, zakonnikami ani zakonnicami. Często mamy pokusę, aby sądzić, że świętość jest zarezerwowana tylko dla tych, którzy mają możliwość oddalenia się od zwykłych zajęć, aby poświęcać wiele czasu modlitwie. Ale tak nie jest. Wszyscy jesteśmy powołani, by być świętymi, żyjąc z miłością i dając swe świadectwo w codziennych zajęciach, tam, gdzie każdy się znajduje. Jesteś osobą konsekrowaną? Bądź świętym, żyjąc radośnie swoim darem. Jesteś żonaty albo jesteś mężatką? Bądź świętym, kochając i troszcząc się o męża lub żonę, jak Chrystus o Kościół. Jesteś pracownikiem? Bądź świętym wypełniając uczciwie i kompetentnie twoją pracę w służbie braciom. Jesteś rodzicem, babcią lub dziadkiem? Bądź świętym, cierpliwie ucząc dzieci naśladowania Jezusa. Sprawujesz władzę? Bądź świętym, walcząc o dobro wspólne i wyrzekając się swoich interesów osobistych. Pozwól, by łaska twego chrztu owocowała na drodze świętości. Pozwól, aby wszystko było otwarte na Boga i dlatego wybierz Jego, wybieraj Boga wciąż na nowo. Nie zniechęcaj się, ponieważ masz moc Ducha Świętego do tego, by świętość była możliwa. Ona w głębi jest owocem Ducha Świętego w twoim życiu (por. Ga 5, 22-23). Kiedy odczuwasz pokusę, by zaplątać się w swoją słabość, podnieś oczy ku Ukrzyżowanemu i powiedz: „Panie, jestem biedakiem, ale Ty możesz dokonać cudu uczynienia mnie trochę lepszym”. W świętym i składającym się z grzeszników Kościele znajdziesz wszystko, czego potrzebujesz, aby wzrastać ku świętości. Pan napełnił go darami ze Słowem, z sakramentami, sanktuariami, życiem wspólnot, świadectwem swoich świętych i wielopostaciowym pięknem, które pochodzi z miłości do Pana „jak oblubienica strojna w swe klejnoty” (por. Iz 61, 10).
***

(…) Chrześcijanin nie może myśleć o swojej misji na ziemi, nie pojmując jej jako drogi świętości, ponieważ „wolą Bożą jest wasze uświęcenie” (1Tes 4, 3). Każdy święty jest misją; jest planem Ojca, by odzwierciedlać, ucieleśniać w danym momencie dziejów, pewien aspekt Ewangelii. Ponieważ nie można zrozumieć Chrystusa bez Królestwa, które On przyniósł, twoja misja jest nierozerwalnie związana z budowaniem tego Królestwa: „Szukajcie naprzód królestwa Bożego i jego sprawiedliwości” (Mt 6,33). Twoje utożsamienie się z Chrystusem i Jego pragnieniami pociąga za sobą zobowiązanie do budowania wraz z Nim Królestwa miłości, sprawiedliwości i pokoju dla wszystkich. Sam Chrystus chce to przeżywać wraz z Tobą, we wszystkich niezbędnych wysiłkach i wyrzeczeniach, a także w radościach i w owocności, które ci oferuje. Dlatego nie uświęcisz siebie, nie powierzając siebie z ciałem i duszą, aby z tym zaangażowaniem dać z siebie to, co najlepsze.
***

(…) Może istnieć wiele teorii na temat świętości, obfitych wyjaśnień i rozróżnień. Taka refleksja może być przydatna, ale nic nie jest bardziej pouczające, niż powrót do słów Jezusa i przyjęcie Jego sposobu przekazywania prawdy. Jezus wyjaśnił z całą prostotą, co to znaczy być świętymi, a uczynił to, kiedy zostawił nam błogosławieństwa (por. Mt 5, 3-12; Łk 6, 20-23). Są one jakby dowodem tożsamości chrześcijanina. Zatem, jeśli ktoś z nas stawia sobie pytanie: „Jak można stać się dobrym chrześcijaninem?” - odpowiedź jest prosta: trzeba, aby każdy na swój sposób czynił to, co mówi Jezus głosząc błogosławieństwa. W nich naszkicowane jest oblicze Mistrza, do którego ukazywania w życiu codziennym jesteśmy powołani. Słowo „szczęśliwy” lub „błogosławiony” staje się synonimem słowa „święty”, ponieważ wyraża, że osoba, która jest wierna Bogu i żyje Jego słowem, osiąga prawdziwe szczęście, dając siebie w darze.

(…) W rozdziale 25 Ewangelii wg św. Mateusza (ww. 31-46), Jezus ponownie rozważa jedno z owych błogosławieństw - to, które ogłasza błogosławionymi miłosiernych. Jeśli szukamy tej świętości, która podoba się Bogu, to w tym tekście możemy znaleźć regułę postępowania, na podstawie której będziemy sądzeni: „Byłem głodny, a daliście Mi jeść; byłem spragniony, a daliście Mi pić; byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie; byłem nagi, a przyodzialiście Mnie; byłem chory, a odwiedziliście Mnie; byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie” (25, 35-36).
***

(…) Siła świadectwa świętych polega na przeżywaniu błogosławieństw i reguł, według których będziemy sądzeni podczas Sądu Ostatecznego. Są to słowa krótkie, proste, ale praktyczne i ważne dla wszystkich, ponieważ chrześcijaństwo jest przede wszystkim po to, aby nim żyć, a jeśli jest również przedmiotem refleksji, to ma ona wartość jedynie wówczas, jeśli pomaga nam żyć Ewangelią w codziennym życiu. Gorąco zachęcam do częstego odczytywania na nowo tych wspaniałych tekstów biblijnych, zapamiętania ich, modlenia się nimi, usiłowania, by wprowadzać je w życie. Będą dla nas dobrem, sprawią, że będziemy naprawdę szczęśliwi.
Musimy być czujni i walczyć z własnymi agresywnymi i egocentrycznymi skłonnościami, by nie pozwolić im na zakorzenienie się w nas: „Gniewajcie się, a nie grzeszcie: niech nad waszym gniewem nie zachodzi słońce!” (Ef 4, 26). Gdy okoliczności nas przytłaczają, zawsze możemy uciec się do tej kotwicy, jaką jest modlitwa błagalna, która prowadzi nas, byśmy na nowo znaleźli się w rękach Boga i blisko źródła pokoju: „O nic się już zbytnio nie troskajcie, ale w każdej sprawie wasze prośby przedstawiajcie Bogu w modlitwie i błaganiu z dziękczynieniem! A pokój Boży, który przewyższa wszelki umysł, będzie strzegł waszych serc”.
***

(…) Życie wspólnotowe, czy to w rodzinie, w parafii, we wspólnocie zakonnej czy w jakiejkolwiek innej, składa się z wielu drobnych codziennych szczegółów. Na tym polegało życie świętej wspólnoty, jaką tworzyli Jezus, Maryja i Józef, w której w sposób modelowy odzwierciedlało się piękno jedności trynitarnej. To samo miało miejsce w życiu wspólnotowym, jakie prowadził Jezus ze swoimi uczniami i ludźmi prostymi.
Pamiętajmy, jak Jezus zachęcał swoich uczniów, by zwracali uwagę na szczegóły.
Drobny szczegół, że na uczcie weselnej zaczęło brakować wina.
Drobny szczegół, że zabrakło jednej owcy.
Drobny szczegół, że wdowa złożyła w ofierze dwa pieniążki.
Drobny szczegół posiadania zapasu oleju do lamp na wypadek, gdyby oblubieniec się opóźniał.
Drobny szczegół, aby zapytać uczniów, ile mają chlebów.
Drobny szczegół przygotowania żarzących się węgli, a na nich ryb, gdy czekał na uczniów o świcie.
Wspólnota, która strzeże drobnych szczegółów miłości, której członkowie troszczą się o siebie nawzajem i stanowią przestrzeń otwartą i ewangelizującą, jest miejscem obecności Zmartwychwstałego, który ją uświęca według planu Ojca. Czasami, dzięki darowi miłości Pana, pośród tych drobnych szczegółów otrzymujemy w darze pocieszające doświadczenie Boga: «Pewnego zimowego wieczoru oddawałam jak zwykle swą małą przysługę [...] I oto nagle dobiegł mnie z oddali pogodny dźwięk instrumentu muzycznego. W wyobraźni ujrzałam salon, jaśniejący i skąpany w złocie, oraz panny w wykwintnych strojach prawiące sobie komplementy i różne światowe grzeczności. I spojrzałam na biedną chorą, którą podtrzymywałam; miast melodii słyszałam jej żałosne skargi [...] Trudno wyrazić, co się stało wtedy we mnie, wiem tylko, że Pan oświecił mnie promieniami prawdy, które tak bardzo przewyższały mroczny blask ziemskich zabaw, że nie mogłam uwierzyć w swoje szczęście”.
***

(…) Wbrew skłonności do konsumpcyjnego indywidualizmu, doprowadzającego do wyizolowania nas w dążeniu do dobrobytu, do którego nie mają dostępu inni, nasza droga uświęcenia musi nieustannie utożsamiać się z tym pragnieniem Jezusa: „aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie” (J 17, 21).Wreszcie, nawet jeśli wydaje się to oczywiste, pamiętajmy, że elementem świętości jest stała otwartość na transcendencję, wyrażająca się w modlitwie i adoracji. Święty jest osobą o duchu modlitewnym, potrzebującą komunikacji z Bogiem. To człowiek, który nie wytrzymuje przytłoczenia w zamkniętej immanencji tego świata, a pośród swych wysiłków i dawania siebie innym, tęskni za Bogiem, wykracza poza swoje ograniczenia, oddając chwałę Bogu oraz poszerza swoje granice w kontemplacji Pana. Nie wierzę w świętość bez modlitwy, nawet jeśli niekoniecznie jest ona długa lub towarzyszą jej intensywne uczucia. (…) Życie chrześcijańskie jest ciągłą walką. Potrzebna jest siła i odwaga, aby oprzeć się pokusom diabła i głosić Ewangelię. Ta walka jest bardzo piękna, ponieważ pozwala nam świętować za każdym razem, gdy Pan zwycięża w naszym życiu. Nie chodzi jedynie o walkę ze światem i mentalnością światową, które nas zwodzą, ogłupiają i sprawiają, że jesteśmy mierni, pozbawieni zaangażowania i radości. Nie ogranicza się też ona do walki z naszymi słabościami i skłonnościami (każdy ma własne: do lenistwa, pożądliwości, zazdrości, zawiści itp.). Jest to także ciągła walka z diabłem, który jest księciem zła. Nasze zwycięstwa świętuje sam Jezus. Cieszył się On, gdy Jego uczniom udawało się czynić postępy w głoszeniu Ewangelii, przezwyciężając opór Złego, i radował się: „Widziałem szatana spadającego z nieba jak błyskawica” (Łk 10, 18).
***

(…) Jak rozpoznać, czy coś pochodzi od Ducha Świętego, czy pochodzi z ducha tego świata lub z ducha diabła? Jedynym sposobem jest rozeznanie, które wymaga nie tylko dobrej zdolności rozumowania lub zdrowego rozsądku, ale jest także darem, o który należy prosić. Jeśli z ufnością prosimy o niego Ducha Świętego, a jednocześnie staramy się pielęgnować go poprzez modlitwę, refleksję, czytanie i dobrą radę, z pewnością możemy wzrastać w tej zdolności duchowej.
Dzisiaj szczególnie potrzebna stała się postawa rozeznawania. Współczesne życie daje bowiem ogromne możliwości działania i rozrywki, a świat przedstawia je tak, jakby wszystkie były wartościowe i dobre. Wszyscy, ale szczególnie młodzi ludzie, są narażeni na nieustanny zapping [skakanie po kanałach]. Można poruszać się w dwóch lub trzech przestrzeniach jednocześnie i uczestniczyć w tym samym czasie w różnych wirtualnych wydarzeniach. Bez mądrości rozeznania, łatwo możemy stać się marionetkami, będącymi zakładnikami chwilowych tendencji.
Rozeznawanie jest szczególnie ważne, kiedy w naszym życiu pojawia się nowość, a zatem kiedy trzeba rozeznać, czy jest ona „nowym winem”, które pochodzi od Boga, czy też zwodniczą nowością ducha tego świata lub ducha diabła. Innym razem sytuacja jest odwrotna, ponieważ moce zła skłaniają nas do tego, aby się nie zmieniać, pozostawić rzeczy takimi, jakimi są, aby wybrać stagnację lub surowość. Wtedy uniemożliwiamy działanie natchnieniom Ducha Świętego. Jesteśmy wolni, obdarzeni wolnością Jezusa Chrystusa, ale On nas wzywa do badania, tego co jest w nas – pragnień, niepokojów, lęków, oczekiwań – i tego, co dzieje się poza nami: „znaków czasu” – by rozpoznać drogi pełnej wolności: „Wszystko badajcie, a co szlachetne – zachowujcie!”
***

(…) Pragnę, aby Maryja zwieńczyła te refleksje, ponieważ, jak nikt inny, żyła ona Błogosławieństwami Jezusa. To Ona drżała z radości w obecności Boga, zachowywała wszystko w swoim sercu i pozwoliła, aby Jej duszę przeniknął miecz. Ona jest Świętą pośród świętych, najbardziej błogosławioną, Tą, która nam ukazuje drogę świętości i nam towarzyszy. Nie godzi się, byśmy po upadku pozostawali na ziemi i niekiedy bierze nas w ramiona, nie osądzając. Rozmowa z Nią nas pociesza, uwalnia i uświęca. Matka nie potrzebuje wielu słów, nie potrzebuje, byśmy zbytnio się wysilali, żeby wyjaśnić, co się z nami dzieje. Wystarczy ponownie i ponownie szeptać: „Zdrowaś Maryjo…”.

(…) Prośmy, aby Duch Święty napełnił nas mocnym pragnieniem bycia świętymi dla większej chwały Bożej i wspierajmy się nawzajem w tym zamiarze. W ten sposób będziemy mieli udział w szczęściu, którego świat nie może nam odebrać.

Papież Franciszek

On ma powstać z martwych (J 20,9)

Słowo, które rodzi życie.

Jezus zmartwychwstał, jest żywy, jest ponownie z nami. Zwycięstwo śmierci nad Nim było tylko chwilowe: oto radosna nowina, która została nam dziś ogłoszona. Nowina, która być może dzisiaj nikogo już nie zaskakuje, ale również taka, która cały czas ma moc darowania utraconej radości tym, którzy przeżywają cierpienie, trudy i niepowodzenia.
Pusty grób (Ewangelia) i świadectwo Piotra (pierwsze czytanie) mogą nam pomóc odnowić wiarę w „Żyjącego”, tak aby nasze zachowanie było ukształtowane perspektywami, które otwierają się wraz ze Zmartwychwstaniem (drugie czytanie). Całe życie Jezusa było nieustającym zaskakiwaniem: Jego narodziny, Jego objawienie się ludziom, Jego śmierć, ale przede wszystkim życie po Zmartwychwstaniu.

Dzisiejsza Ewangelia mówi o zaskoczeniu i zmieszaniu Marii z Magdali, Piotra i Jana dzień po pochówku Jezusa: grób - symbol i niejako siedziba śmierci, jest pusty, nie skrywa żadnego ciała, jedynie „płótna tam złożone” i „zwinięty całun odłożony na bok”, tak jakby mieszkał tam ktoś żywy. To jest znak: śmierć nie uchwyciła Jezusa, jej zwycięstwo było tylko chwilowe, przejściowe. On przecież żyje, ponieważ Bóg nagrodził Jego wierność przywracając go ze świata zmarłych.

Jezus wkroczył w nowy, trudny do zdefiniowania, wymiar egzystencjalny, ale został on przyjęty i uznany za autentyczny przez apostołów. Dlatego my również możemy cieszyć się radością z odnalezienia Zmartwychwstałego, w miejscach, które on nam wyznacza: w naszych wspólnotach, sakramentach, w Jego Słowie, w bliźnich, w sercu i w wydarzeniach życia codziennego.


PROŚBA O WYBACZENIE

Życie, które rodzi słowo.

Za każdym razem, gdy w moim college’u nauczycielka zaczyna źle mówić o chrześcijanach, jestem tym tak zasmucona, że najchętniej uciekłabym z lekcji, lecz nie mogę tego zrobić, bo jest to zabronione w regulaminie. Pewnego dnia poprosiła nas, byśmy zadawali pytania na temat islamu. Prawie wszystkie moje koleżanki się zgłosiły, ja oczywiście nie. Dziewczyna, z którą siedzę, spytała mnie, czemu siedzę cicho. Jak tylko usłyszała, że wierzę w Jezusa Chrystusa, bez słowa spojrzała na mnie z pogardą i zmieniła ławkę.

Następnego dnia popsuł się bus, który zawsze odwoził nas do domu po lekcjach. W związku z tym jedynym rozwiązaniem była komunikacja publiczna. Moja była koleżanka z ławki prosiła o pożyczenie pieniędzy swoje znajome muzułmanki, gdyż nie starczyło jej na bilet. Żadna z dziewczyn nie miała jednak więcej gotówki. Ja natomiast miałam i bez wahania zapłaciłam również za jej bilet. Koleżanka była zaskoczona i poczuła potrzebę poproszenia mnie o wybaczenie.

A.Y. – Pakistan


Ewangelia wg św. Jana

Maria Magdalena zawiadomiła Piotra i ucznia, którego Jezus miłował, o pustym grobie. Pobiegli sprawdzić. Młodszy przybył szybciej, lecz poczekał na Piotra. Po ułożeniu płócien i chusty poznali, że dokonało się coś nadzwyczajnego. Stopniowo otwierali się na przyjęcie i rozumienie proroczych zapowiedzi i nauki Mistrza. Dziękujmy za ich świadectwo.

W Wielkanoc chodzi o wszystko!

Tu nie chodzi o jajka i wędliny w koszyczku.
Tu nie chodzi o spokój i zdrowie.
Tu nie chodzi o wesołość.
W Wielkanoc chodzi o wszystko:
To nasze Być, albo nie Być.
W tym właśnie miejscu rozegrała się onegdaj bitwa Życia i śmierci. Wygrało Życie. Wygrał Dawca Życia - Bóg Chrystus.
To miejsce (Boży Grób), ten czas (Zmartwychwstanie Pańskie) ma nas ochronić przed najczarniejszymi myślami, przed pustką, przed nicością.
Jesteś Najważniejszy w Życiu Chrystusa Zbawcy. Miłość pozwoliła się nawet ukrzyżować, abyś żył. Niech każdemu z nas towarzyszy ta radosna prawda, którą Chrystus w tym miejscu głosi:
„Dla Ciebie Jestem gotów na wszystko, bylebyś Żył wraz ze Mną”.

ks. dr Krzysztof Bąk

Utrwalmy nasze Misje Święte w gazetce parafialnej

W okresie tegorocznego Wielkiego Postu przeżywaliśmy w naszej parafii szóste z kolei Misje Święte. Od ich zakończenia minęły już niemal dwa tygodnie – jest to dobry czas, by na spokojnie podzielić się swoimi refleksjami. Misje przede wszystkim odnowiły nas duchowo i przygotowały do pełnych radości i nadziei Świąt Wielkanocnych. Wiem, że okres przedświąteczny nie sprzyjał skupieniu, by swoje refleksje przelać na papier, ale gorąco zachęcam, by w najbliższych dniach to uczynić. Można je podpisać tylko inicjałami, albo pseudonimem, ważne, aby były szczere i autentyczne. Najpóźniej do czwartku – 5 kwietnia proszę je przesłać na mój adres e-mailowy: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript., abo zostawić w zakrystii lub kancelarii parafialnej. Zaplanowałam, że zostaną wydrukowane w gazetce, która ukaże się w Niedzielę Bożego Miłosierdzia – 8 kwietnia br. Podzielmy się działaniem Ducha Świętego w naszych sercach jak czynili to pierwsi chrześcijanie, którzy wszystko mieli wspólne i niczego im nie brakowało. Jest to ważne także z historycznego punktu widzenia, bo następne Misje Święte odbędą się dopiero za dziesięć lat.

Krystyna Kajdan

Jeśli ziarno pszeniczne rzucone w ziemię obumrze, wyda plon obfity (J 12, 24)

Słowo, które rodzi życie.

Nasza podróż ku Wielkiej Nocy zbliża się do celu: droga, którą przeszedł Jezus, jest również naszą drogą. Los Pana Jezusa, który umiera, aby zmartwychwstać, jest "normą" dla tych, którzy za Nim podążają.

Ewangelista wyraża tę prawdę za pomocą trzech zbieżnych ze sobą porównań na temat "krzyż - chwała": pszenica, która umiera, aby przynieść plon; sługa, który musi iść za swoim Panem; niepokój Jezusa, który zapowiada swoje zbliżające się wywyższenie. Żyć, znaczy dawać życie. Niedawanie jest już umieraniem: wiemy, że kiedy woda się zatrzymuje, zamiera, gnije. Dlatego ważne jest, abym stał się ziarnem pszenicy, które znika.

Ziarno pszenicy zasiane w przyjaznej ziemi mojej rodziny, mojej wspólnoty, w nierzadko jałowej ziemi mojej pracy, w gorzkiej ziemi pytań bez odpowiedzi, dni pełnych łez. A to ziarno pszenicy zawiera życie samo w sobie, pod jednym warunkiem: kiedy staje się darem, kiedy znika.

Wiem to z doświadczenia: jeśli jestem tylko dla siebie, nie przydaję się na nic, nawet dla samego siebie. Warunek jest w tym, aby znikać, podarować siebie. I znowu rozkwitnie życie: nie tak, jak ty chcesz, ale jak chce Bóg. Tak zrobił Jezus: podarował samego siebie. On jest jak nasienie, które zapada się w ziemię, to znaczy, że oddaje się aż do śmierci, aby wydać owoc. A owocem jest utworzenie rodziny: "przyciągnę wszystkich do siebie". Jezus ofiaruje się, aby zgromadzić wszystkich ludzi, aby ludzie stali się rodziną Bożą.

Komentarz pod redakcją Giovanniego C.


 

 

Ewangelia
wg św. Jana
(J 12, 20-33)

Ostatnia wypowiedź Jezusa do tłumu po triumfalnym wjeździe do Jerozolimy. Zbawiciel porównuje się do ziarna pszenicy. Traci ono swą dotychczasową postać, obumiera, by wydać plon. Śmierć Chrystusa daje życie nowe wszystkim, którzy pozwalają się pociągnąć Chrystusowi. Módlmy się, żeby było ich jak najwięcej. Sami wskazujemy im znak Jego Krzyża. Tylko w Krzyżu jest zbawienie całego świata. Sąd dokonuje się już teraz. Każdy określa swą przyszłość. Przyjmując lub odrzucając dzieło Chrystusa.


 

Mając inne poglądy

Życie, które rodzi słowo.
Czułem, że mogę kochać Jezusa w każdym, gdy zobaczyłem idącego w moją stronę kolegę o zupełnie innych poglądach niż moje, czytającego gazetę. Aby uniknąć dyskusji, miałem pokusę przejść na chodnik po drugiej stronie ulicy. A co z moimi pierwszymi intencjami?

Tymczasem on już był przede mną. Z palcem przyłożonym na gazecie w miejscu, gdzie wielkimi literami widniał tytuł artykułu atakującego Kościół, naskoczył na mnie pełen złości. Zamiast odeprzeć atak jak zwykle - powstrzymałem się. Z wysiłku jednak zaczęłam się pocić. Już miałem ustąpić, kiedy jego ton zaczął być mniej agresywny. Wciąż go słuchałem, a on, szczęśliwy, że może się przed kimś otworzyć, zaczął mi opowiadać w coraz bardziej poufny sposób, że jako dziecko chodził do kościoła ...

Byłem oszołomiony: nie było w nim nic z tego, jak go do tej pory postrzegałem. Być może jego zachowanie było tylko zewnętrzną zasłoną, pod którą ukrywał szczerą miłość do Jezusa. Nie wiem, co mu odpowiedziałem na jego prośbę o radę, jednak musiał chyba poczuć się zrozumiany, przyjęty, bo się wzruszył, i tam, na ulicy, mnie uściskał.

A. P. - Rzym

 

Trzeba się mocno chwycić Słowa Życia

KRYSTYNA KAJDAN: - „Swoje zafascynowanie Bogiem i człowiekiem rozgłasza w taki sposób, że trudno przejść wobec tego obojętnie. Potrafi zatrzymać się przy każdym człowieku i zainspirować go do pracy nad sobą”. To zdanie o Księdzu - znalezione przeze mnie w sieci - dobrze rokuje Misjom Świętym, które właśnie w tę niedzielę zaczynamy w naszej brynowskiej parafii. Bardzo serdecznie Księdza witamy w naszej wspólnocie i prosimy, aby się nam Ksiądz chociaż w krótki sposób przedstawił.

KS. DR TADEUSZ CZAKAŃSKI: - W tym roku obchodzę 40 lecie kapłaństwa, które jest największą przygodą mojego życia. W moim życiorysie były takie przygody jak posługa wikarego, duszpasterza akademickiego, duszpasterza służby zdrowia i duszpasterza bankowców. Byłem też wicerektorem w Wyższym Śląskim Seminarium Duchownym. Jestem rekolekcjonistą diecezjalnym, wykładowcą teologii pastoralnej, duszpasterzem osób stanu wolnego, a także delegatem Arcybiskupa ds. dialogu międzyreligijnego w naszej diecezji. Związany jestem z Ruchem Focolari, Światło-Życie i Odnową w Duchu Świętym.
Ale nawet gdybym góry przenosił, a miłości bym nie miał, byłbym niczym. Bo bez Niego, bez Boga jestem niczym. Tylko On z prochu podnosi nędzarza i dźwiga ubogiego.

- Mówi Ksiądz o sobie: „od 65 lat Tadeusz, od 40 lat - ksiądz”. Jakie hasło umieścił Ksiądz na swym obrazku prymicyjnym? Czy pomaga na kapłańskiej drodze?

- Na obrazku umieściłem słowa Bóg jest miłością (1 J 4, 16). Czy pomaga? Bez tej świadomości, że ON nas kocha nie da się żyć. Z Jego miłości czerpię siły do tego, co robię.

- Znamy już program misji i ich przewodnie hasło: „Nigdy nie trać nadziei, Miłość zawsze zwycięża”. Skąd ta pewność?

- Pewność płynie z nadziei pokładanej w niezawodności Słowa Bożego. Jest pewne i nieomylne: Bo jak niebiosa górują nad ziemią, tak drogi moje - nad waszymi drogami i myśli moje - nad myślami waszymi - mówi Pan. Zaiste, podobnie jak ulewa i śnieg spadają z nieba i tam nie powracają, dopóki nie nawodnią ziemi, nie użyźnią jej i nie zapewnią urodzaju, tak iż wydaje nasienie dla siewcy i chleb dla jedzącego, tak słowo, które wychodzi z ust moich, nie wraca do Mnie bezowocne, zanim wpierw nie dokona tego, co chciałem, i nie spełni pomyślnie swego posłannictwa (Iz 55, 9 – 11).

- Misje Święte są dniami szczególnej Łaski Bożej, szczególnego działania Pana Boga. Czy możemy się spodziewać cudu? Cudu pogłębienia wiary, cudu miłości, jedności?...

- Cuda są wszędzie, tylko trzeba mieć oczy wiary, aby je zobaczyć. Jeśli tylko uwierzysz zobaczysz. Jezus powiedział do Marty: Czy ci nie powiedziałem, że jeśli uwierzysz, zobaczysz chwałę Boga? (J 11, 40)

- Nasze życie czasem przypomina drogę we mgle. Czy uczestnictwo w Misjach Świętych może nam pomóc wyprowadzić nas z meandrów i urwisk na prostszą drogę?

- I znowu Pismo mówi: kto szuka, znajduje, kto puka, temu będzie otworzone. Słowo Boże jest drogowskazem, wskazuje, w którym kierunku iść i gdzie pukać. Trzeba się mocno chwycić Słowa Życia. Św. Charbel powiedział kiedyś: Kierunek, który obierasz, jest ważniejszy niż prędkość, z jaką się poruszasz. Jaki jest pożytek z prędkości i przyspieszenia, kiedy kierunek jest błędny? Nie zaczynaj niczego na ziemi, jeśli nie będzie to miało końca w Niebie, nie wybieraj takiej drogi na ziemi, która nie doprowadzi cię do Nieba.

- Mówi się, że Ksiądz ma zapełniony kalendarz na kilka lat do przodu. Cieszymy się więc, że przyjął Ksiądz zaproszenie naszego Księdza Proboszcza do głoszenia tych Misji Świętych. A w jaki sposób Ksiądz najchętniej odpoczywa?

- To przesada, że na kilka lat. Chcesz rozśmieszyć Pana Boga, to powiedz mu o swoich planach. Kiedy się z kimś umawiam, zawsze dodaję: jak Bóg da... Można by tu przytoczyć pewne powiedzenie: "Mam plan: nie mieć planu. Plan ma Pan. Nie przeszkadzam Panu".

- Ma ksiądz jakieś szczególne hobby?

- Dawniej zbierałem znaczki o tematyce papieskiej, dzisiaj "hobby" to duszpasterstwo... wciąga na całego, ale też jest dobra lektura, historia sztuki, sport: pływanie, narty...

- Kończąc naszą powitalną rozmowę, życzę Księdzu obfitych darów Ducha Świętego i miłego pobytu na Brynowie.

- Dziękuję za życzenia i proszę o modlitwę. Chciałbym przez cały czas być do dyspozycji Parafian. Będę do dyspozycji w konfesjonale, ale też po każdej Mszy św. czy nabożeństwie można podejść do mnie osobiście i umówić się na indywidualną rozmowę.

Strona 4 z 66

Parafia
Najświętszych Imion
Jezusa i Maryi

ul. Przyklinga 12, 
40-551 Katowice-Brynów
tel. 32 251 86 60
brynow.jm@archidiecezjakatowicka.pl


Msze Święte:

niedziele i święta:
7:30, 9:00, 10:30, 12:00, 18:00

dni powszednie:
8:00, 18:00

piątki
8:00, 16:30 (szkolna), 18:00


Nabożeństwa

Adoracja Najświętszego Sakramentu
czwartek 17:00 – 18:00

Nabożeństwo ku czci Serca Pana Jezusa
pierwszy piątek 8:30, 18:30


Kancelaria Parafialna

poniedziałek - piątek
18:45-20:00

W sprawach pilnych
dotyczących np. pogrzebu,
wezwania do chorego
proszę dzwonić na probostwo,
tel. nr 32 2518 660.

 

 chrzty i roczki

1. niedziela miesiąca 12:00

 

protokoły przedślubne
po mszy św. wieczornej - po umówieniu


numer konta bankowego:
BOŚ: 05 1540 1128 2001 7050 4713 0001


 

Szukaj na stronie