baner kolda roraty 2014

Gazetka parafialna

Jak długo jestem na świecie, jestem światłością świata (J 9,5)

Słowo, które rodzi życie.

Jezusa nie przyjmuje się z zamkniętymi oczami, nie można Go po prostu zaznać: dochodzi się do wiary w Niego (w. 38), kiedy osobiście doświadczy się Jego zbawczej mocy. Taka jest droga przebyta przez niewidomego od urodzenia, o którym mówi ten fragment Ewangelii. Trzeba w pierwszym rzędzie spotkać Go, czy raczej pozwolić się Jemu spotkać (w. 1) i posłuchać Jego słowa (w. 7), sprawdzić słuszność Jego nauczania i Jego poleceń (w. 11). Spotkanie dokonuje się zawsze w ślepocie, (w. 1. 20), lecz jeśli jest w nas otwartość na dialog i szczere poszukiwanie prawdy, dochodzi się szybko do wzroku, do wiary (w. 7. 35-38); jeśli jest w nas zamknięcie i uprzedzenie, pozostaje się we własnym grzechu.

Prawdziwie niewidomy jest ten, kto myśli, że widzi, kto nigdy nie poddaje w wątpliwość samego siebie i swoich pomysłów. Jezus, światłość świata (w. 5), przyszedł ukazać nam dzieła Boże i ma moc przezwyciężyć naszą ślepotę, otworzyć nam oczy, przynieść prawdę. Dar ziemskiego widzenia jest dla ewangelisty Jana symbolem wiary.

Jezus może doprowadzić nas do światła, do prawdy, może otworzyć nam oczy: w świetle jest tylko ten, kto spełnia uczynki światła. Spotkanie z Chrystusem stawia nas w sytuacji wyboru. Jeśli słuchamy Ewangelii, stajemy się świadkami, uczestnikami. Jezus daje nam wzrok wiary, kiedy jesteśmy gotowi na ryzyko podjęcia drogi na Jego słowo. Prośmy Jezusa o tę dyspozycyjność, aby zaufać Jego słowu, budować dom naszego życia na skale Jego słowa.

Giovanni C.


Życie, które rodzi słowo.

RANA

Około dwóch miesięcy temu, zatrzymaliśmy młodego chłopaka rannego w ramię. To ja go pilnowałem i zapytałem, czy rana go boli: „Co cię to obchodzi? – zareagował – ty jesteś tylko durnym policjantem!”. Tak, ale również kimś, kto chciał mu pomóc. Odpowiedział: „Wygodnie ci brać co miesiąc pensję, a ja zmuszony jestem kraść; nie masz nawet prawa ze mną rozmawiać”. Powiedziałem mu, że każdy z nas ma swój ciężar do niesienia. Powoli zaczął się otwierać. Miał smutne wspomnienia z dzieciństwa, w rodzinie panowała przemoc. „Trudnościom można stawić czoła i przemienić je w coś pozytywnego – podsunąłem – spróbuj poprosić Boga o pomoc, On na pewno cię kocha”. Kiedy skończyła się moja służba, chwycił mnie za rękę: „Szkoda, że sobie idziesz”. Raz na jakiś czas wysyłałem mu herbatniki i gazety. Kiedy został umieszczony w więzieniu, napisałem do niego, a on mi odpisał: „Chciałem ci podziękować, ale nie znałem twojego imienia. Moja rana jest wyleczona i zdrowieje także moje serce. Jestem tu razem z narkomanami, chorymi na AIDS, wyrzutkami i obcokrajowcami. Żyję z nimi i nie boję się, ponieważ tak jak mówisz, miłość rodzi tylko miłość, a nienawiść – tylko cierpienie”.

D.P., Włochy


EWANGELIA
(dłuższa, J 9,1-41)

Wśród ludzi Starego Przymierza trwało przekonanie, że każda choroba jest karą za grzech. Podobnie myśleli nawet Apostołowie, gdy zobaczyli człowieka niewidomego od urodzenia. Chrystus, przywracając wzrok ślepcowi, uleczył nie tylko jego samego, ale zmienił także sposób patrzenia Apostołów na bolesne doświadczenia w ludzkim życiu. Pokazał, że również swoim cierpieniem i chorobą można służyć chwale Bożej.

O, gdybyś znała dar Boży... (J 4,10)

Słowo, które rodzi życie.

Wobec Samarytanki poszukującej sensu własnego życia, wody gaszącej pragnienie i niewyczerpanej, Jezus objawia się jako Mesjasz: Ten, który może zaspokoić jej najgłębsze oczekiwania, „Zbawiciel świata”. Podczas gdy Samarytanka i uczniowie zajęci są zwyczajnie szukaniem wody i pokarmu cielesnego, Jezus zna inny pokarm, który wypełnia życie i zbawia. Człowiekowi skierowanemu na zaspokojenie potrzeb czysto fizycznych, Chrystus proponuje szersze perspektywy, wymogi ducha; otwiera go na zainteresowania nadprzyrodzone, wzywa do adoracji jednego Boga, który jest prawdziwym zbawieniem człowieka.

Jezus jednak nie narzuca; On proponuje: Gdybyś znała dar Boży (w. 10). Chrystus daje żywą wodę na życie wieczne. Woda jest elementem podstawowym dla ludzkiego istnienia. Poprzez ten obraz Jezus chce podkreślić swoją moc przekazania człowiekowi prawdziwych wartości życiowych, które mogą go ocalić. A wiemy, że wzrastają one w nas, na ile przyjmujemy i wprowadzamy w życie Jego słowo. Ono jest zawsze słowem życia. Powołaniem naszego życia jako chrześcijan jest ukazać światu tę obecność, która ocala, która nadaje sens ludzkiemu życiu – każdemu życiu

G. Battista C.


Życie, które rodzi słowo.

BYĆ MIŁOŚCIĄ

Przynagleni myślą, aby „kochać za pomocą mięśni” naszego bliźniego, zaczynając od najuboższych, w tych ostatnich miesiącach zaangażowaliśmy się w wydawanie posiłków, raz na dwa tygodnie, w „Jadłodajni Papieża Franciszka” (Caritas). Zaczęliśmy jakby w złej tonacji. Wydawało nam się, że atmosfera między nami a osobami przychodzącymi na posiłek nie jest radosna ani przyjazna: często nasze odpowiedzi były szybkie, powierzchowne, bardziej niż służbę przypominało to rutynową pracę… I tak, patrząc sobie w oczy, powiedzieliśmy sobie, że nie jesteśmy tutaj, by czynić uczynki miłosierdzia, ale by być miłością, Zaczęliśmy rozdawać, kiedy była taka potrzeba, porcje nieco większe od tych „dozwolonych”, podgrzewać makaron, kiedy już ostygł, ale przede wszystkim obdarować uśmiechem i słowem tych, których spotykaliśmy… Pewnego dnia, jeden z klientów, podchodząc do nas, podkreślił atmosferę święta, którą zaobserwował między nami, a która zaraża też innych. Jednym słowem, my dajemy jedynie kilka godzin naszego życia, ale za każdym razem ta radość, którą staramy się dać innym, wraca do naszych serc pomnożona.

Maurizio i Costantino


Życie które rodzi słowo

OKAZJA, ABY KOCHAĆ

Wczoraj wieczorem dzwonię do mojej koleżanki. W piątek jej syn miał wypadek samochodowy. Jego sytuacja jest bardzo, bardzo poważna... chociaż życie nie jest zagrożone. Ta koleżanka opowiada mi, jak czuje się syn, jak wyglądał wypadek, w pewnym momencie wychodzą wszystkie zmartwienia matki… Przyjmuję je jako swoje... mam wrażenie, że w tej chwili jest ona, tylko ona… Czuję także, że Bóg prosi mnie o coś więcej, chociaż ona nie jest związana z Kościołem. Kończę rozmowę, mówiąc wyraźnie, że w tych dniach dużo się modliłem za jej syna i oczywiście za nią, i dalej będę to czynić. Ona się wzrusza i zaczyna płakać, dziękując mi za to. Kiedy odkładam słuchawkę, mam mocne wrażenie, że była to dla mnie okazja, by kochać Boga.

Michele


EWANGELIA
(dłuższa, J 4,5-42)

Rozmowa Jezusa z Samarytanką jest katechezą, w której Zbawiciel mówi o swojej mesjańskiej misji. Przyszedł, aby spragniony świat i każde ludzkie serce napoić wodą żywą, czyli zbawieniem. Dla Samarytanki spotkanie ze źródłem życia tryskającym w Jezusie okazało się oczyszczeniem ze śmiercionośnego kłamstwa. Jeśli chcemy żyć w prawdzie, powtarzajmy za kobietą: „Panie, daj mi tej wody”, która tryska w Tobie.

Jezus przemienił się wobec nich (Mt 17,2)

Słowo, które rodzi życie.

Jeśli dla Abrahama musiało być trudno zrozumieć wezwanie Boga, dziś dla nas wszystko stało się prostsze. W Jezusie mamy Słowo Boże Wcielone, to znaczy uczynione zrozumiałym, jasnym, aby nie ryzykować pomyłek. „To jest mój Syn umiłowany […], Jego słuchajcie” (w. 5). Musimy jedynie umieć dostrzec Jego objawienie (w. 2), być gotowi wejść na górę, zanurzyć się w modlitwie (w. 1), słuchać głosu proroków (w. 3), jednak bez narcyzmu (w. 4). Słuchanie ukierunkowane jest na życie i naśladowanie Jezusa. Na ile słuchamy i wprowadzamy w czyn Jego słowo, także nasze życie się przemieni, to znaczy stanie się podobne do życia Jezusa.

Wiemy, że nawrócenie, tak jak życie, jest drogą. Składają się na nią chwile autentycznej radości, sukcesu, prawdziwego doświadczenia Boga. Są to chwile ważne, których zadaniem jest także pobudzić naszą hojność, nasz zapał w pójściu za Panem. Nasze powołanie to dyspozycyjność, by pójść za Nim, gdziekolwiek się objawi, gdziekolwiek nas wezwie. Bóg wyrywa nas z tego wszystkiego, co nas blokuje i może stać się bóstwem. Patrzmy na Niego, słuchajmy i wprowadzajmy w czyn Jego słowo tak, aby również nasze życie było przemienione.

G. Battista C.


EWANGELIA
(Mt 17,1-9)

Przemienienie Chrystusa w obecności wybranych uczniów utwierdzało ich w przekonaniu, że mają do czynienia z prawdziwym Bogiem. Taką wymowę ma pojawienie się Jezusa w światłości, w otoczeniu Mojżesza i Eliasza, o których Biblia mówi, że jako jedyni z ludzi oglądali Boga, a ich śmierć okryta jest tajemnicą. Oglądanie Boskiej chwały Jezusa dokonuje się na górze – w oderwaniu od świata – i jest umocnieniem dla uczniów na godzinę próby wiary.

Duch wyprowadził Jezusa na pustynię, aby był kuszony przez diabła (Mt 4,1)

Jezus niedawno przyjął chrzest od Jana i zstąpił na Niego Duch Święty. Ten Duch wyprowadza Go teraz na pustynię, która jest miejscem tego, co istotne; jest czasem, w którym Bóg zamieszkał na stałe pośród swego ludu, prowadził go i wystawił na próbę.

Również Jezus doświadcza próby: jest kuszony co do władzy, sukcesu, pragnienia użycia dla własnych korzyści zdolności otrzymanych na służbę innym, odwrócenia się od swojej misji. On jednak pozostaje wierny woli Bożej, nie przyjmuje prowokacji kusiciela. Bóg jest większy od chleba, sukcesu, ziemskiej władzy. Boga się nie kusi, lecz przyjmuje i miłuje.

Zbawienie człowieka polega na rozpoznaniu, że wszystko co posiada, jest darem miłości Ojca pełnego dobroci i miłosierdzia. W ten sposób możemy uczynić także my, kiedy pozwalamy się prowadzić Duchowi Świętemu.

G. Battista C.


TO „ON” WZYWA

Wczoraj wieczorem byłem w pracy. Wszystkich położyliśmy już do łóżek. Dopiero co zszedłem, wynosząc śmieci i wróciłem na piętro. Miałem dziesięć minut, żeby coś zjeść. W tej samej chwili odezwał się dzwonek z któregoś pokoju. To ta sama staruszka co zwykle, która dzwoni codzienne wieczorem bez przerwy – wydaje się, jakby sprawiało jej to przyjemność. Koleżanki proszą mnie, żebym usiadł i zjadł, ponieważ mamy tych dziesięć minut, a potem wychodzimy! Tak, jestem głodny i żołądek się tego domaga. Chciałbym również usiąść na dziesięć minut, czuję, że nogi o to proszą. Ile „rzeczy”, ile „głosów”!

Zawarłem z Jezusem umowę, że będę doskonały w miłości i będę Go słuchał. Mam takie mocne przeczucie: ten rozbrzmiewający dzwonek, czuję to wyraźnie, to On wzywa, to Jezus mnie wzywa. Ta, która mnie woła, jest osobą nieskończenie kochaną przez Boga, poleconą mi przez Boga… muszę ją uszanować! Ruszam w kierunku pokoju, koleżanki chcą mnie zatrzymać... (oszczędzę Wam ich komentarzy). Mówię im, że pewna osoba wzywa i czuję, że  należy tam pójść. Tak też robię, zatrzymując się przy tej starszej pani tyle czasu, ile trzeba, by wykonać to, o co prosi. Kiedy już wychodzę z pokoju, ona jeszcze raz mnie woła, chce, żebym podszedł. Mówi mi „dziękuję” i daje „dwa całusy”. Teraz mogę iść szybko coś zjeść!

Michele


Ciasne drzwi

Przy wejściu do centrów handlowych znajdują się szerokie drzwi, przesuwne, automatyczne, które otwierają się, kiedy tylko się zbliżymy… Banki natomiast wolą zastosować wejście ciasne, masywne, skomplikowane: jednoosobowa kapsuła, która otwiera się przy wejściu, a następnie po drugiej stronie, wewnątrz pomieszczenia.
Jezus ostrzega, aby wejść przez ciasne drzwi, nie dla uniknięcia napadu, ale dla otrzymania czegoś o wiele cenniejszego od kapitału: Królestwa Bożego, trwania w Bogu, tej pewności i szczęścia, których nieustannie szukamy. To nie przez szerokie drzwi, przeładowani, możemy wejść do prawdziwego życia; do Królestwa Bożego nie wchodzi się ślizgiem, nie wystarczy dać się ponieść.

Aby dojść do pełnej światła i radości rzeczywistości Boga, trzeba zredukować nasze wymiary do formatu ciasnych drzwi: to wymagające drzwi miłości żądają wymagających wyborów, takich jak wyrzeczenie się gromadzenia, upodobania do sprzeciwu dla samej zasady, obrażania przeciwnika.

Lecz miłość wymaga także zaangażowania, by spełniać uczciwie swoją pracę, wymaga wielkoduszności ponad sprawiedliwością, wymaga rozeznania wobec tego, co proponują nam media, wymaga zdecydowanej woli przestrzegania Bożych przykazań, tak jak przedstawia je Kościół. Gdyż trzeba wydzielić, “ustawić słupki”, aby zaznaczyć trasę.

Dziś natomiast ludzie wolą zostawić odrzwi otwarte na oścież, tak iż nawet zło wydaje się dobrem: nie w tym jest zbawienie człowieka. Ewangelia żąda od nas, abyśmy byli doskonali jak Ojciec niebieski, wskazuje nam jako wzór Jezusa na krzyżu.

Podsumowując, nasze wąskie drzwi to brat, którego mamy kochać: niech taka będzie przede wszystkim nasza wielkopostna droga.

G. Battista C.

Nie troszczcie się o swoje życie (Mt 6, 25)

Słowo, które rodzi życie.

Jeśli Bóg Opiekuje się kwiatami i ptakami, tym bardziej interesuje się ludźmi, swoimi dziećmi. Jezus przez te dwa przykłady o ptakach i liliach na polu nie zamierza bagatelizować zaangażowania w świecie, nie zaprasza do lenistwa, nie popycha do obojętności ani nie potępia zapobiegania na przyszłość: Chce bardzo prosto zdefiniować właściwą relację ucznia do rzeczywistości ziemskich. Te nie powinny stać się bożkiem, w ten sposób, że zajmą całe życie człowieka i spowodują, że zapomni o istotnych wartościach. One nie reprezentują w rzeczywistości najważniejszego celu egzystencji, a zatem zainteresowanie większe powinno być zwrócone gdzie indziej: „szukajcie przede wszystkim królestwa Bożego i jego sprawiedliwości, a wszystko inne będzie wam przydane”.

Wraz ze świadomością, że pracuje się pod spojrzeniem Boga Ojca, który bada serca, wiara w Boga Opatrzność przynależy do „dokumentu fundacyjnego” Kościoła, którym są błogosławieństwa. Dzięki zaproszeniu do tego, by się zbytnio nie przejmować, Jezus chce pomóc każdemu z nas uporządkować ważność pragnień serca. Wszystko to, kim jesteśmy i to, co mamy, jest darem Boga. A z naszej strony jesteśmy wezwani, by stać się darem: dla Boga, dla innych, dla natury i dla nas samych.

W tym tygodniu zapytajmy się, przynajmniej kilka razy, dla kogo żyję: dla siebie? dla Boga? Spróbujmy żyć z nastawieniem, by służyć. Pracujmy, oszczędzajmy, ale nie tylko dla siebie: dla Boga, dla innych, dla nas i dla całego stworzenia.

Giovanni C.


Życie, które rodzi słowo.

OJCIEC, KTÓRY NAS KOCHA

Przechodziliśmy trudny okres związany z finansami. Zbliżały się urodziny jednego z naszych dzieci. W lodówce miałam pieczeń zachowaną na świętowanie tego dnia. Pewnego popołudnia przyszła moja przyjaciółka i nie znając naszej sytuacji, zaczyna płakać wyznając, że nie ma pojęcia, jak wykarmić swoją rodzinę. Natychmiast przyszła mi do głowy pieczeń, ale ponieważ to było jedyne mięso w lodówce i to było wszystko, co miałam na święto naszej rodziny, przez moment czułam się usprawiedliwiona, aby ją zatrzymać. Ale potem przypomniałam sobie zdanie z Ewangelii: „Byłem głodny, a daliście mi jeść” (Mt 25,35). Zatem udałam się do zamrażarki, wyjęłam pieczeń i jej dałam. Odeszła tak szczęśliwa, że jej radość stała się moją radością. Następnego dnia o ósmej rano dzwonek do drzwi.  Spostrzegam moją przyjaciółkę, której nie widziałam od wielu lat. Wsiada do samochodu po tym, jak  na progu mojego domu zostawiła dwie duże torby. Już z samochodu mówi do mnie: „Potem zatelefonuję, nie mogę się zatrzymać. Muszę jechać do pracy. Ledwo miałam czas, by przynieść te rzeczy. Nie wiem dlaczego, ale jestem pewna, że będziesz wiedziała, co z tym zrobić”. Niewątpliwie musiała opróżnić swoją zamrażarkę, w torbach były mięsa różnego gatunku. Zadzwoniłam do innej przyjaciółki, opowiedzieć jej, co zaszło. Mieliśmy jedzenia na tygodnie. Często słyszałam zdanie: „Bóg nie daje się prześcignąć w szczodrobliwości” i teraz doświadczyłam na sobie działanie Ojca, który kocha personalnie i niezmierzenie.

Rose Marie i Leon de Maille


EWANGELIA
(Mt 6,24-34)

Wiara w Opatrzność Bożą nie ma polegać na wyzbyciu się jakiejkolwiek troski i bezczynnym oczekiwaniu wszystkiego od Boga. Pan Jezus przypomina dziś o hierarchii wartości, czyli umiejętności dzielenia spraw na ważne i ważniejsze. Pierwszą troską chrześcijanina ma być królestwo Boże, które jest celem naszej ziemskiej wędrówki. Wszystko inne w ostatecznym rozliczeniu okazuje się mniej istotne. W przeciwnym razie grozi nam pomieszanie środków z celami.

Kochajcie Waszych nieprzyjaciół (Mt 5, 44)

 

 

 

Słowo, które rodzi życie.

Wielkie przykazanie miłości pojawia się już w Starym Testamencie jako norma fundamentalna życia cywilnego, obok kryterium autentycznego raportu z Bogiem. Jezus  pogłębia to, co ono zawiera i czyni uniwersalnym, podkreślając, że tylko miłość daje skuteczną odpowiedź na zło. Dla Jezusa nie wystarczy czysto zewnętrzne zachowanie prawa, lecz w miłości widzi jego syntezę. On je poszerza, nie ograniczając do rodaków, jak to czynił Stary Testament; miłość drugiego nie może wyłącza  nikogo, nawet nieprzyjaciół.

Jezus proponuje miłość nieprzyjaciela: w ten sposób uczniowie Jezusa będą podobni do Ojca, który swoje dary rozdaje dobrym i złym, sprawiedliwym i niesprawiedliwym. To przykazanie nie jest nakazem jednym z wielu, ale centrum i szczytem wszystkich przykazań. Miłosierne działanie Boga jest darem darmowym, jak darmowe jest światło słońca, które świeci każdego dnia i deszcz, który użyźnia pola.

Jezus podpowiada również trzy wskazówki, jak skonkretyzować tę miłość: modlić się za nieprzyjaciół, którzy prześladują; nie ograniczać się do tych, którzy nas miłują; pozdrawiać nie tylko własnych braci. Próbujmy w tym tygodniu przyjąć to zaproszenie Jezusa; celem, który On proponuje, nie tylko jest ten, by przestrzegać jakiś porządek, lecz by iść za Ojcem i naśladować Go.

Giovanni C.


Życie, które rodzi słowo.

WSZYSTKO JEST WIELKIE DLA TEGO, KTÓRY JEST W MIŁOŚCI

Pewnej soboty, po tym jak odprowadziłam do szkoły mojego syna, wstąpiłam do kościoła na krótką modlitwę i usiadłam w ostatniej ławce. Nagle do świątyni wchodzi jakaś osoba, zbliża się do mnie i wyrywa mi torebkę, którą miałam położoną na kolanach, i ucieka. Panika: mój mąż był w Hiszpanii z powodu pracy, a ja bez kluczy nie będę mogła wejść do domu… W torebce miałam również wszystkie dokumenty… Odruchowo, w pośpiechu wyszłam z kościoła w momencie, gdy złodziej zapalał swój motor, by uciec. Chwyciłam go za ramię, prosząc, by zostawił mi klucze i dokumenty.  Popchnął mnie tak, że upadłam i uciekł.

Para młodych, która była świadkiem tej sceny, natychmiast pośpieszyła mi z pomocą. On, lekarz, potwierdził, że mam tylko niegroźną kontuzję, zaczął też bardzo dosadnie urągać złodziejowi: „Tacy wcześniej lub później umierają wszyscy: AIDS jest ich sędzią”. Na te słowa zrobiło mi się gorzej niż przez siniaki i odpowiedziałam z całą możliwą miłością, że mnie wydał się biedaczyną, którego, kto wie, jakie dramatyczne sytuacje życiowe popchnęły do tego desperackiego gestu. Gniew lekarza zniknął i przyznał mi rację.

Wracając drogą, rozmyślałam o tym, że tylko miłość może zwyciężyć nad złem i nienawiścią, dzięki temu, że zniszczy łańcuch negatywnych sytuacji. Nagle trochę dalej przed sobą zauważyłam moją torebkę rzuconą na ulicę: w środku była cała zawartość, również pieniądze. Nic nie jest małe, jeśli jest zrobione z miłości… Również zabranie z drogi potłuczonej szklanej butelki, zostawienie toalety publicznej w stanie czystszym niż się zastało, aby kolejna osoba zastała ją w takim stanie, w jakim bym ja chciała ją zastać…

C. L.


EWANGELIA
(Mt 5,38-48)

Przykazanie miłości nieprzyjaciół do dzisiaj wzbudza kontrowersje. Jezus jest jednak jednoznaczny i nie przewiduje żadnych wyjątków. Chrześcijanin jest powołany do miłości, której najdoskonalszym wzorem jest sam Bóg. Z pomocą Jego łaski uczymy się kochać, uczymy się szczerze pragnąć zbawienia także dla naszych wrogów.

 

 

 

Powiedziano waszym przodkom… a ja wam mówię (Mt 5,12)

Słowo, które rodzi życie.

Wieczny problem relacji między wolnością a prawem jest w centrum dzisiejszego przesłania wysłuchanego Słowa. Człowiek jest wolny, ma możliwość wyboru między dobrem a złem, za który to wybór jest odpowiedzialny. Z drugiej strony precyzyjne normy moralne regulują jego życie, normy, które Jezus czyni jeszcze bardziej wymagającymi.

Słusznie Jezus mówi do tych, którzy chcieli widzieć w jego zachowaniu i nauczaniu odrzucenie prawa, że nie przyszedł, by je znieść, ale doprowadzić do jego wypełnienia, czyli by wyjaśnić i pogłębić jeszcze bardziej jego wymagania. Wzywa On do jeszcze większej sprawiedliwości, do etyki bardziej wymagającej, która nie ogranicza się tylko do zewnętrznego zachowania, lecz rozciąga się na wszystkie składniki, również wewnętrzne, działania ludzkiego: od relacji między ludźmi, do relacji z Bogiem, do działania osobistego i do samego języka (nazywania).

W tym tygodniu zwróćmy uwagę na to, co popycha (prowokuje) nas do działania. Popatrzmy na intencje. Spróbujmy przed każdym działaniem powiedzieć „dla Ciebie, Jezu”. Robienie rzeczy dla Niego pomoże oczyścić działanie. I pomoże zaczynać zawsze na nowo, aby być „doskonałym jak doskonały jest Ojciec, który jest w niebie”.

Giovanni C.


Życie, które rodzi słowo.

WIERZĘ W MIŁOŚĆ

Zasmuceni i zawiedzeni odkryciem, że nasz syn Bob, z dwoma przyjaciółmi, ukradł napoje alkoholowe, postanowiliśmy, by odczuł naszą miłość ponad wszystko i mimo tego, co się wydarzyło. W sądzie, podczas gdy czekaliśmy na ogłoszenie wyroku, widząc, że jeden z chłopców odpowiedzialnych za kradzież został opuszczony przez rodziców, podeszliśmy, aby dodać mu otuchy. Widząc nasze zachowanie, sędzia zaakceptował skruchę wyrażoną przez naszego syna. Wyczuwając wsparcie, które ma w domu, nie wydał wyroku ani dla niego, ani dla pozostałych dwóch. Dzień później, pytając Boba, w co wierzy, skoro nie wierzy w Boga, usłyszałem: „Wierzę w miłość, ponieważ zobaczyłem ją w tobie i w mamie”.


EWANGELIA
(dłuższa, Mt 5,17-37)

Prawo Mojżeszowe kształtowało naród wybrany przez setki lat. Zawierało w sobie wskazówki, jak żyć, by się Bogu podobać, i na czym ma polegać realizacja przymierza, jakie Bóg zawarł ze swoim ludem. Jezus nie neguje wartości Starego Prawa, ale sam realizuje je w pełni i udoskonala miłością, która jest streszczeniem Prawa oraz jego istotą. To właśnie miłość staje się podstawą nowej interpretacji Dekalogu.

Strona 6 z 60

Parafia
Najświętszych Imion
Jezusa i Maryi

ul. Przyklinga 12, 
40-551 Katowice-Brynów
tel. 32 251 86 60
brynow.jm@archidiecezja.katowice.pl


Msze Święte:

niedziele i święta:
7:30, 9:00, 10:30, 12:00, 18:00

dni powszednie:
8:00, 18:00

piątki
8:00, 16:30 (szkolna), 18:00


Nabożeństwa

Adoracja Najświętszego Sakramentu
czwartek 17:00 – 18:00

Nabożeństwo ku czci Serca Pana Jezusa
pierwszy piątek 8:30, 18:30


Kancelaria Parafialna

poniedziałek
9:00-10:00
wtorek, czwartek, piątek
9:00-10:00, 17:00-18:00

 

chrzty i roczki
1. niedziela miesiąca 12:00

 

protokoły przedślubne
po mszy św. wieczornej - po umówieniu


numer konta bankowego:
BOŚ: 05 1540 1128 2001 7050 4713 0001


 

Szukaj na stronie