Gazetka parafialna

Jezu, wspomnij na mnie... (Łk 23,42)

Słowo, które staje się życiem.

W dzisiejszym urywku Ewangelii spotykamy bezbronnego i umierającego na krzyżu Jezusa. Jego życie nigdy nie było narzucaniem czegoś lecz całkowitą otwartością, aż po ofiarę prowadzącą do realizacji planu Boga dla zbawienia człowieka. Chrystus zechciał się stać początkiem i narzędziem zbawienia nie w sposób zewnętrzny, ale pobudzając do całkowitego, wolnego i osobistego przylgnięcia, stając się skutecznym punktem odniesienia dla oczekiwań i najgłębszych potrzeb człowieka.

„Wspomnij na mnie”: dobry łotr czuje, że sprawiedliwy Jezus, niesprawiedliwie cierpiący, posiada władzę, która przekracza śmierć, ale ma swój początek tu w miejscu stracenia. Jezus na krzyżu pozostaje Zbawicielem: Bogiem, który zbawia, jak wskazuje na to Jego imię. Dokonuje się zbawienie. Łotr prosi, by Jezus wspomniał go (po włosku: ridare al cuore = położyć na sercu). To słowo pochodzi z modlitw Starego Testamentu. Wierzący prosi Boga, by go wspomniał. Jest to prośba o pomoc Bożego miłosierdzia.


Życie, które staje się słowem

UMIERAĆ, PRZEBACZAJĄC

W październiku 1957 roku został stracony na gilotynie 27 letni Jacques Fesch. Obecnie toczy się jego proces beatyfikacyjny, pomimo że zabił policjanta, który ścigał go po dokonaniu napadu. Kim więc był człowiek poszukiwany i obdarowany łaskami od Boga do tego stopnia, że w noc poprzedzającą egzekucję z radosną pewnością wyznał: „Za pięć godzin zobaczę Jezusa”? Był Belgiem, ale urodził się w Saint-Germain-en-Laye na wschód od Paryża. Nieśmiały i raczej zamknięty, ale niezwykle wrażliwy, swoją niespokojną młodość przeżywał bez wiary (ojciec był ateistą o bardzo liberalnych poglądach; matka niezdolna złagodzić negatywnego wpływu męża). By uciec od skorumpowanego środowiska, zaplanował ukraść sporą sumę pieniędzy i wyjechać za granicę. Ta tragiczna w skutkach ucieczka zakończyła się w więzieniu Santé. Ale tam, przeżywając doświadczenie ciemności, otrzymał pomoc od kapelana oraz od swojego adwokata i odnalazł wiarę. Dziennik więzienny, pisany dla córeczki Véronique, jest świadectwem jego wzrostu duchowego. Umarł, przebaczając, z lekką duszą, wiedząc, że jest kochany przez Boga.

Komentarz pod redakcją Giovanniego C.

„PRZEZ SWOJĄ WYTRWAŁOŚĆ OCALICIE WASZE ŻYCIE” (Łk 21,19)

Słowo, które staje się życiem.

Pochwała świątyni staje się dla Jezusa okazją, aby mówić o końcu i czasach ostatecznych. Przestrzegając przed nieuzasadnionymi lękami, Jezus wskazuje jednak niepewność czasu; stąd czujność wobec tych, którzy twierdzą, że znają dokładny czas. Zburzenie świątyni, wojny, katastrofy naturalne nie powinny przerażać lub wprowadzać w błąd: są po prostu znakami wskazującymi na obecną sytuację w świecie, na przemijalność rzeczy, również tych, które chcielibyśmy uznać za ponadczasowe. Są znakami zapowiadającymi koniec świata i naszą ziemską egzystencję.

Obecny czas jest czasem wiary, wystawionej na próbę ze względu na prześladowania i doświadczenia. Moce zła będą się uciekać do różnych sposobów, by zniechęcić uczniów Jezusa, ale pomoc Pana i trwanie w Jego Słowie będą pewną gwarancję zbawienia.

Przez swoją wytrwałość ocalicie wasze życie. Wytrwałość chrześcijańska nie oznacza rezygnacji: ona naśladuje ogromną cierpliwość Boga okazywaną ludziom w ich życiu; jest owocem wiary i wolności; ma moc znosić cierpliwie i wytrwale próby; potrafi czekać na dzień Boga, pracując i budując obecny czas w miłości.

GIOVANNI C.


EWANGELIA
(Łk 21,5-19)

Wspaniała świątynia jerozolimska została zburzona. Pan Bóg cieszy się z okazałego kultu, ale jeśli nie towarzyszy mu przemiana serca, to nie ma on większej wartości. Wszystko, co doczesne, przeminie. Dlatego trzeba starać się budować duchową świątynię. Być w niej choćby małym, ale mocnym elementem.

Wszyscy żyją dla Niego (Łk 20,38)

Słowo, które staje się życiem

Bóg, którego kochamy, nie jest Bogiem umarłych, lecz żywych.

W rozmowie z saduceuszami, którzy przedstawili Mu konkretny przypadek na temat zmartwychwstania, Jezus wykracza poza faryzejskie pojęcie zaświatów rozumianych jako zwierciadło rzeczywistości ziemskiej.

Dzieci zmartwychwstania i dzieci Boga, w rzeczywistości są po prostu w świecie życia, bezpieczni od wszelkich ataków, które mogą zagrażać życiu lub je umniejszać; świat, którego istnienie możemy z całą pewnością potwierdzić, ale o którym nic nie wiemy, ponieważ jest całkowicie wyłączony z ludzkiego doświadczenia.

Motywację życia, która trwa wiecznie, nawet po śmierci, znajdujemy jedynie w mocy Boga i Jego wierności wobec swoich stworzeń. Bóg nas miłuje i tej miłości nie może zabraknąć, nigdy się Jej nie wyprze.

Bóg, którego kochamy, w którego wierzymy, jest Bogiem żywych. Żyjemy w Nim przez chrzest, który zanurza nas w życiu Boga. Jak jesteśmy zanurzeni w powietrzu, jak jesteśmy zanurzeni w świetle, tak znacznie więcej, jesteśmy zanurzeni w Bogu. Powietrze, którym oddychamy, pozwala nam żyć; światło pozwala nam widzieć; Bóg daje nam życie. To jest nasze życie! Spróbujmy w tym tygodniu zatrzymać się, aby uświadomić sobie tę prawdę: Żyję dla Boga. To On nadaje sens mojemu życiu. Więc mogę podarować swoje życie dla Niego.

Giovanni Battista C.


MIAŁEM PIENIĄDZE I SUKCESY

Życie, które staje się słowem.
Poszukiwanie sukcesu, udanego życia, pieniędzy. Ale „choć miałem to wszystko, co wydawało mi się potrzebne, czułem się niekochany, brakowało sensu w moim życiu”. Jest to świadectwo, jakie przedstawił Maurizio Fratamico podczas modlitewnego czuwania z Papieżem Franciszkiem w bazylice św. Piotra w maju br. Maurizio wraz ze swoim bratem bliźniakiem Enzo opowiedział o życiu animatora kurortów turystycznych bogatym w sukcesy, kobiety i pieniądze, ale „pozbawionym sensu”.

A wiara? „W mojej przeszłości było miejsce dla Boga, ale potem oddaliłem się, a nawet wyparłem się Jezusa. Moja mama, która wylała wiele łez, nigdy nie przestała się za mnie modlić”. Przełomem był marzec 2002 roku, kiedy, będąc w Afryce, wobec kolejnego kryzysu sensu, „podniosłem oczy do nieba i poprosiłem: «Jeśli jesteś, odezwij się»”. Spotkanie to dokonało się tydzień później, dzięki bratu Enzo: „Zobaczyłem go pełnego radości, z trudem powiedział mi, że przeżył «doświadczenie miłości Boga». Nie chciałem tego przyjąć, wtedy mój brat zbliżył się do mnie z płaczem i powiedział mi «kocham cię». Znaleźliśmy się na kolanach, ściskając się odmówiliśmy „Ojcze Nasz”. Potem było spotkanie ze stowarzyszeniem Nuovi Orizzonti Chiary Amirante, gdzie „po raz pierwszy zaczęliśmy wędrówkę w głąb naszego cierpienia”. A teraz kolejny gest miłości Boga wobec mnie: móc uścisnąć papieża Franciszka.

Za: Avvenire


Życie, które staje się słowem.

BÓG DAŁ MI POKÓJ

Pozwalam sobie napisać po przeczytaniu listu od ojca i matki, którzy stracili córkę. Jestem matką, która tak jak oni, chociaż w innej dynamice, widziała powrót do „domu Ojca” siedemnastoletniego syna. Pamiętam, że bliskiej mi osobie, która przeżywała wielką żałobę, a bardzo modliła się o uzdrowienie, pewien kapłan powiedział: „Nie zawarliśmy żadnej umowy z Bogiem”.

Kiedy zmarł mój syn, byłam daleko od Boga, byłam u bram piekła i niczego się nie spodziewałam. Straciłam wszystko, moje życie skończyło się tam, pod tą ziemią. Żyłam dla mojego syna, on był moim życiem, był światłem moich oczu. Jednak czułam, że Pan mnie nie opuścił.

W swoim nieskończonym miłosierdziu On mnie objął i pocieszył. Dał mi radość, która zapierała mi dech. Nie zabrał mi bólu, ale pozwolił mi odnaleźć pokój serca, jak tylko On to może zrobić. I teraz nie wegetuję po Łukaszu, ale żyję w radości, bo gdy jest miłość, pragniesz, aby drugi był szczęśliwy.

Mój syn nie chciałby z pewnością smutnej matki, która spędza swoje dni czekając na śmierć. Chce jej takiej samej jak zawsze: takiej, która uśmiecha się, kocha i żyje, czekając na dołączenie do niego, aby doświadczyć radości bycia razem w świetle Pana. Spotkać Chrystusa, chociaż w trudnym czasie, było najpiękniejszym doświadczeniem w moim życiu. Nauczyłam się kochać Go na krzyżu Golgoty, ale także w przemienieniu na górze Tabor. Tak jak nauczyłam się mówić: „Niech się stanie, o Panie, Twoja wola, zawsze, cokolwiek to będzie”.

Chciałam na koniec powiedzieć do tych rodziców: „Podnieście oczy, spójrzcie na cud nieba, to tylko niewielka część tej wielkości Boga, tego Boga, który wziął waszą córkę w ramiona. Córkę, która chce waszej radości w tym życiu, bo was kocha i chce tylko i wciąż waszego uśmiechu. Żyjcie, nie wegetujcie, w ten sposób ją uszczęśliwicie”.

L.C. – Brescia


EWANGELIA
(dłuższa, Łk 20,27-38)

Po zmartwychwstaniu nikt nie będzie się żenił, ani za mąż wychodził, nie będzie trzeba przekazywać doczesnego życia. Pozostaną więzi przeżywane na tym etapie naszego istnienia, lecz będą miały inny charakter. Żywy Bóg – Pan życia, pragnie, byśmy z Nim żyli. Dlatego ufnie kroczmy drogą, którą nam wskazuje.

Zacheuszu, dziś muszę się zatrzymać w twoim domu (Łk 19,5)

Słowo, które staje się życiem.

Jezus, przełamując zwyczaje religijne i społeczne epoki, udaje się do domu grzesznika, Zacheusza, zwierzchnika celników. Jest to prowokacyjny gest, który wzbudza natychmiast krytykę poprawnie myślących. Lecz Boża miłość nie zna granic, nie ma uprzedzeń: Jezus kocha wykluczonego, biednego, grzesznika, szuka ich i odwiedza za cenę zgorszenia tzw. sprawiedliwych. Jego miłość jest nowa, odmienna, zdolna ocalić.

Po spotkaniu z Jezusem Zacheusz odkrywa radość podarowania się potrzebującym, czuje, że nie może pozostać taki jak wcześniej. Kto doświadcza miłości, może jedynie zacząć natychmiast ją dawać. Przyjmijmy Jezusa w naszym domu: we wspólnocie podczas celebracji eucharystycznej, w naszej rodzinie, w środowisku pracy wśród kolegów, wśród przyjaciół. Odkryjemy, że jesteśmy poszukiwani, oczekiwani, osobiście kochani. W ten sposób nasze serce odczuje potrzebę „dokonania sprawiedliwości”, naprawienia popełnionego zła.


DOMEK

Życie, które staje się słowem.

Odrzucony przez wszystkich staruszek żył w prymitywnych warunkach z zasobów wsi, chodził ubrany w szmaty i odmawiał wszelkiej pomocy z zewnątrz oprócz tej świadczonej przez państwo. Pewnego dnia razem z proboszczem wpadliśmy na pomysł, jak ominąć upór tego cierpiącego brata, zachowując szacunek wobec jego przekonań. Po naprawieniu małego domku, w porozumieniu ze strażą miejską, dowódcą policji oraz burmistrzem, przedstawiliśmy mu go jako oficjalny dar ze strony państwa. I tak, umyty i odświętnie ubrany, z pomocą innych przeniósł się do nowego mieszkania. Potem zajęliśmy się dokumentacją, żeby mógł otrzymać emeryturę. Teraz wspiera go kilka rodzin, które go pokochały.

P.G. – Włochy


EWANGELIA
(Łk 19,1-10)

Imię Zacheusz znaczy czysty. Początkowa charakterystyka bohatera wydarzenia ewangelicznego jest rozbieżna ze znaczeniem jego imienia. Spotkanie z Jezusem diametralnie jednak przemienia Zacheusza i czyni jego serce czystym, co wyraża się w całkowitej zmianie jego stylu życia. Bogacz z Jerycha połowę majątku rozdaje ubogim, znienawidzony poborca podatków zwraca poczwórnie wszystkim, którzy doznali od niego krzywdy. Takie szczodre oddanie majątku przekraczało kanony ówczesnych zwyczajów ekspiacyjnych (wynagradzających), a także było dowodem wielkiego oddania nowego ucznia względem Mistrza z Nazaretu. Zacheusz stawia pytanie każdemu z nas o czystość serca w codziennych obowiązkach oraz o troskę wobec biednych, skrzywdzonych, potrzebujących.

Boże, miej litość dla mnie, grzesznika! (Łk 18,13)

Światowy Dzień Misyjny
Kościół misyjny, świadek miłosierdzia

Słowo, które staje się życiem.

Opis modlącego się faryzeusza przedstawia nam człowieka przyłapanego na samowystarczającej pewności siebie wobec Boga, na przechwalaniu się własnymi zasługami, na pewności osoby zbawionej, ponieważ przynależy ona do narodu wybranego i zachowuje prawo. Drugi człowiek to celnik, to znaczy publiczny grzesznik, który za takiego się uznaje i prosi o litość i przebaczenie. Jezus, stawiając grzesznika ponad człowiekiem sprawiedliwym, pokazuje Boga innego, który zbawia osobę pozbawioną takiej pewności, gdyż idzie ona do Niego z pustymi rękami i jedynie od Niego oczekuje zbawienia. On nie sądzi według ludzkiej miary, lecz widzi serce każdego człowieka. Każdy może iść do Boga tak jak celnik, czy też raczej może pozwolić się Bogu znaleźć.

Giovanni C.


EWANGELIA
(Łk 18,9-14)

Święty Łukasz przedstawia celnika jako przykład do naśladowania i czyni bardzo obrazową lekcję modlitwy. Faryzeusze i celnicy w społeczeństwie żydowskim byli jak ogień i woda. Pierwsi uchodzili za najbardziej pobożnych, drudzy – za zdrajców narodu. W przypowieści faryzeusz skrupulatnie wylicza swoje zasługi z powodu wypełniania przepisów Prawa. Celnik, świadomy swojego grzechu, staje w głębokiej pokorze i z sercem skruszonym. Faryzeusz, według własnego mniemania, jest sprawiedliwy i nie potrzebuje miłosierdzia, a więc nie otrzymuje Bożej łaski. Zbawczego usprawiedliwienia doznaje celnik, ponieważ uznał przed Bogiem, że bardzo go potrzebuje. Oto sekret doświadczenia miłosierdzia Bożego.

... zawsze trzeba modlić się (por. Łk 18,1)

Słowo, które staje się życiem.

W opowiadaniu o naprzykrzającej się wdowie i niesprawiedliwym sędzi, Jezus chce pokazać konieczność zaufania wobec Boga oraz wytrwałości w modlitwie. Jeśli nawet osoba głupia zmuszona jest do zaprowadzenia sprawiedliwości ze względu na uporczywe błagania ofiary, to o ile większa będzie gotowość dobrego i sprawiedliwego Boga, aby wysłuchać modlitwy wzywających Go dniem i nocą? Upór wdowy jest przykładem dla wszystkich: zaufanie i wytrwałość w dążeniu do zapewnienia sobie sprawiedliwości, zostają nagrodzone.

Jezus podpowiada nam dziś modlitwę nieustającą i uporczywą. Modlić się zawsze nie w znaczeniu modlitwy chronologicznie nieprzerwanej, ale modlitwy stałej, która się nie poddaje, nie ulega znużeniu czy zniechęceniu. Jest to modlitwa wytrwała, rodząca się z wiary; dlatego jest pokorna, a jednocześnie uporczywa. Stajemy po raz kolejny wobec ważnego pytania: jakie miejsce, ile czasu przeznaczam na modlitwę? A przede wszystkim, jaka jest jakość mojej modlitwy?

Giovanni C.


Życie, które staje się słowem.

SZKOLNY KOLEGA

Pewnego dnia jeden z moich kolegów z klasy zaczął rzucać książkami i zeszytami, wykrzykując pretensje wobec Boga: „Dlaczego Cię nie ma, kiedy jesteś mi potrzebny? Co tam robisz w górze?”. Nie rozumiałam, dlaczego tak robi, aż dowiedziałam się, że jego mama ma być operowana na raka. Byłam blisko niego, dzieląc z nim to wielkie cierpienie, a później razem poprosiliśmy Jezusa, aby operacja się udała. Również inne koleżanki się modliły, klasa wydawała się przemieniona: ten epizod bardzo nas zjednoczył. Operacja się udała i wszyscy dziękowaliśmy za to Bogu.

J.S. – Niemcy


EWANGELIA
(Łk 18,1-8)

Pan Bóg jest wielkim Obrońcą człowieka. Tak przedstawia Go Jezus. Wytrwała modlitwa prowadzi do poznania prawdy o Bogu. Cierpliwe zawierzenie się Panu demaskuje fałszywe obrazy Boga malowane w nas przez złe duchy – obraz Boga, który jedynie zakazuje lub nakazuje, który oszczędnie dawkuje dobro, który oskarża i czyha na nasze grzechy, żeby nas ukarać, zemścić się; obraz Boga, którego należy się bać, a więc najlepiej się od Niego odseparować i żyć sobie spokojnie tak, jakby Go nie było. Nie taki jest Bóg! Jezus zapewnia, że On jest naszym Obrońcą.

Jeden z nich wrócił chwaląc Boga (Łk 17,15)

Spotkanie z prorokami Boga, kiedy poszukuje się prawdy i ma się świadomość swojej choroby, to chwila zbawienia i uwolnienia, tak jak to było dla Naamana (pierwsze czytanie tej niedzieli), kiedy spotkał Elizeusza. Tak było też dla dziesięciu trędowatych z dzisiejszej Ewangelii, kiedy spotkali Jezusa: jest w nich prośba o pomoc i początek wiary. Trąd był dla Żydów znakiem przekleństwa Bożego za grzech, co przekładało się na wyłączenie z życia wspólnoty. Oczyszczając tych chorych na trąd, Jezus włącza ich na nowo do społeczeństwa i pokazuje, że w Nim uobecnia się Królestwo Boże oraz przezwyciężenie każdej formy niewolnictwa i marginalizacji. Wraz z Nim Bóg nie jest już daleko, ale na ulicy, w domu, w miejscu pracy, wcielony w człowieka; z Nim zbawienie stało się uzdrowieniem na ciele, przywróceniem ludzkiej godności i relacji społecznych, przezwyciężeniem poddania się i rozpaczy, otwarciem się na nadzieję, powrotem do chwalenia Boga. Tak, gdyż w Jezusie to Bóg działa: kto spotyka Jezusa, spotyka Boga w sposób żywy i bezpośredni. Rodzi się uwielbienie wobec Boga życia.

Dziś to my, chrześcijanie, niesiemy światu możliwość spotkania z Bogiem. My, tak jak Jezus, możemy ukazać oblicze Boga współczującego, otwartego, pociągającego, ponieważ zdolnego do współdzielenia. Wówczas w nas i wokół nas zrodzi się uwielbienie i dziękczynienie.


Życie, które staje się słowem

DO NOWEGO ŻYCIA

Pracuję jako lekarz w pogotowiu. Pewnego poranka wezwano mnie do starszego mężczyzny, który źle się poczuł. Żył pośród ogromnego bałaganu, zdruzgotany cierpieniem z powodu śmierci jedynego syna w tajemniczych okolicznościach. Po chwili wahania (na podstawie dokumentów zdałem sobie sprawę, że mam przed sobą osobę, która w okresie komunizmu uczyniła ludziom wiele krzywdy), odsunąłem na bok wszelki osąd i zabrałem się do pomocy temu cierpiącemu mężczyźnie, potrzebującemu przede wszystkim uczucia. Niezależnie od wszystkiego, teraz był to dla mnie bliźni, którego powinienem kochać, jak chciał Jezus. W szpitalu, gdzie odwiedziłem go wiele razy, często opowiadał mi o swojej przeszłości. Czasem trudno mi było go słuchać, ale kiedy mogłem opowiedzieć mu o mojej wierze, zobaczyłem, jak w tym człowieku zapala się nadzieja: zdawał się rodzić do nowego życia.

M. U. – Czechy


EWANGELIA
(Łk 17,11-19)

Trąd był chorobą wyjątkowo upokarzającą, ponieważ izolował i wyłączał chorych z życia społecznego. Uwolnienie od choroby wszystkich proszących o uzdrowienie objawia bezgraniczną łaskawość Jezusa. Kluczowe jednak jest pytanie Zbawiciela: „Żaden się nie znalazł, który by wrócił i oddał chwałę Bogu, tylko ten cudzoziemiec?”. Trzeba dzisiaj skonfrontować siebie z pytaniem Jezusa o oddanie chwały Bogu za wszelkie łaski, których obficie doznajemy w codziennym życiu. Wdzięczna pamięć o Bogu żywym działającym w codziennym życiu rodzi bezpieczeństwo, że nie ma takiej choroby, cierpienia, upokorzenia, zawieruchy, która odebrałaby pokój i radość życia oddanego w ręce Boga.

Strona 7 z 59

Parafia
Najświętszych Imion
Jezusa i Maryi

ul. Przyklinga 12, 
40-551 Katowice-Brynów
tel. 32 251 86 60
brynow.jm@archidiecezja.katowice.pl


Msze Święte:

niedziele i święta:
7:30, 9:00, 10:30, 12:00, 18:00

dni powszednie:
8:00, 18:00

piątki
8:00, 16:30 (szkolna), 18:00


Nabożeństwa

Adoracja Najświętszego Sakramentu
czwartek 17:00 – 18:00

Nabożeństwo ku czci Serca Pana Jezusa
pierwszy piątek 8:30, 18:30


Kancelaria Parafialna

poniedziałek
9:00-10:00
wtorek, czwartek, piątek
9:00-10:00, 17:00-18:00

 

chrzty i roczki
1. niedziela miesiąca 12:00

 

protokoły przedślubne
po mszy św. wieczornej - po umówieniu


numer konta bankowego:
BOŚ: 05 1540 1128 2001 7050 4713 0001


 

Szukaj na stronie