baner kolda roraty 2014

Gazetka parafialna

Wy jesteście solą ziemi… i światłem świata

Słowo, które staje się życiem.

Tymi dwoma obrazami, które dziś słyszymy w Ewangelii, soli i światła, Jezus chce podkreślić konieczność i nie zastępowalność Ewangelii, grupy Dwunastu, wspólnoty chrześcijańskiej. Jeśli (wspólnocie) to się nie uda lub nie zrealizuje swojej misji, nie może być zastąpiona przez nikogo i nie służy już niczemu, tak jak zwietrzała sól i ukryte światło.

To grupa uczniów, wspólnota chrześcijańska jest wezwana, aby być solą ziemi i światłem świata. Oczywiście nie sama z siebie, ale ponieważ „posiada” Jezusa, prawdziwe światło świata, autentyczny chleb życia, i jedyną rzeczywistość, której nie można  zastąpić. Na miarę tego na ile Jezus jest obecny w życiu wspólnoty chrześcijańskiej, w działaniu wierzących, na tyle stają się zaczynem ożywiającym świat, prawdą, która oświeca i zbawia.

Bycie solą i światłem staje się widoczne w relacji i w działaniu dobrych czynów, czyli działaniu konkretnym wierzącego, które to działanie musi być pozytywne, ważne dla wszystkich. Tak więc każde moje dobre działanie uwidacznia zbawczą obecność Pana i chwali „Ojca, który jest w niebie”. Zapytajmy się więc, przynajmniej kilka razy w tym tygodniu, jaki dobry owoc przyniosło we mnie naśladowanie Jezusa?

Giovanni C.


Życie, które staje się słowem.

PRZEMIENIAĆ SERCE

Papież Franciszek opowiedział historię, która wydarzyła się w Watykanie. Jakiś uchodźca znajdujący się w pożałowania godnej sytuacji zatrzymuje na ulicy pewną panią, mówiąc jej , że chciałby dotrzeć do Bazyliki św. Piotra, aby przejść przez Drzwi Święte. „Tak więc pani zatrzymuje taxi, ponieważ zauważyła że jest on bez butów – kontynuuje Ojciec Święty – ale uchodźca śmierdział i taksówkarz nie chciał, aby ten wszedł do jego taksówki, ale w końcu pozwolił by wsiadł razem z tą panią, która poprosiła by uchodźca podczas jazdy opowiedział swoją historię”.

Gdy ten biedaczyna skończył opowiadać swoją „historię cierpienia”, taxi dojechało do bazyliki św. Piotra i kiedy Pani podawała pieniądze kierowcy, ten – który jeszcze nie tak dawno odrzucał propozycję, by ten ubogi wszedł do auta – „odrzucił zapłatę mówiąc, że to on sam powinien zapłacić za to, że mógł usłyszeć historię, która zmieniła jego serce”.
Jest to wydarzenie, które „ daje zapach duszy i i zmienia – podkreślił Papież. Pomyślcie o tej historii, pomyślmy, co możemy zrobić dla uchodźców”.

Kończąc katechezę Papież podkreślił jeszcze inny uczynek miłosierdzia co do ciała. „ Ubrać tego, który jest nagi – powiedział – cóż innego znaczy, jeśli nie przywrócić godność temu kto ją stracił? Oczywiście dając ubranie temu, kto je stracił,  pomyślmy także o kobietach zmuszanych do prostytucji, albo innych licznych sposobach wykorzystywania ciała ludzkiego, nie wykluczając najmłodszych”.

Papież Franciszek wezwał wszystkich wierzących, aby nie wpadli w pułapkę „zamknięcia się w sobie, obojętności na potrzeby braci i zajmowania się tylko własnymi sprawami” ale do otwarcia się na drugich i w ten sposób „życie stanie się płodne, społeczeństwa odnajdą pokój i osoby odzyskają swoją pełną godność... i nie zapominajcie o tej pani, o tym emigrancie, który śmierdział i nie zapomnijcie o tym kierowcy, któremu ten emigrant zmienił duszę”.

Giovanni C.


EWANGELIA
(Mt 5,13-16)

Sól się rozpuszcza, światło wypala. Te dwa symbole objawiają, że życie chrześcijańskie jest posługiwaniem. Tracąc swe życie, upodabniamy się do Chrystusa, który nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć. Ci, którzy tracą swoje życie z Chrystusem, razem z Nim je odzyskują.

Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię (Mt 5,5)

Słowo, które staje się życiem.

Słowo Boże, w które wsłuchujemy się dzisiaj, opowiada o planie Boga względem ludzi: odbudować swój lud zaczynając od maluczkich i ubogich, aby ukształtować lud błogosławionych, lud błogosławieństw. Błogosławieństwa opowiadają o sercu Boga i Jego otwartości względem człowieka, zwłaszcza jeśli żyje w niestabilnych warunkach, w biedzie, słabości i cierpieniu. Błogosławieństwa są więc otwartymi drzwiami do tajemnicy Boga: poprzez nie Królestwo Niebieskie ukazuje się maluczkim i jest im dane w darze jako źródło radości.

Dziś pochylamy się nad jednym z ośmiu błogosławieństw: błogosławieni cisi, albowiem to oni na własność posiądą ziemię. Ponieważ uznaje się powszechnie, że to gwałtowni zdominują świat; gwałtowność została utożsamiona z władzą, a łagodność ze słabością. Ewangelia mówi dokładnie coś innego. Prawdziwa siła tkwi nie w nadużyciach, agresji, zniszczeniu, lecz w człowieku współdziałającym ze zbawczym planem Boga. Nienawiść rodzi nienawiść, agresja rodzi agresję, opór rodzi opór i przemienia życie w spiralę coraz większego zniszczenia. Spróbujmy w tym tygodniu mieć pokorne serce… będziemy mieć w tym dobrych kompanów: papieża Jana XXIII, papieża Albino Lucianiego, papieża Franciszka…

Komentarz pod redakcją Giovanniego C.


Życie, które staje się słowem.

Nowe spojrzenie

Kiedy rozpoczęliśmy separację, byliśmy małżeństwem od 20 lat. Wiele razy próbowaliśmy odbudować naszą relację, ale przepaść, która nas dzieliła, była coraz większa i jeżeli byśmy się nie rozstali, mogłoby dojść do rękoczynów.

Ona zamieszkała w innym domu, a ja zostałem ze wszystkimi dziećmi: czterema córkami i synem. Jedna z dziewczynek jest niepełnosprawna ruchowo. Nie jest dla mnie proste chodzić do pracy, przygotowywać posiłki, dbać o dom, pomagać dzieciom w odrabianiu lekcji… W powszechnym myśleniu to nie mężczyzna wykonuje te prace. W sądzie musiałem przedstawić wiele argumentów, by udowodnić, że poradzę sobie z tym wszystkim. Obydwoje z moją żoną mamy prawa rodzicielskie, żona może odwiedzać dzieci każdego dnia i o każdej godzinie. Często składa wizytę w naszym domu.

Na początku, jak tylko przyjechała, szedłem do innego pokoju. Potem zacząłem patrzeć na nią innymi oczami, pełnymi przebaczenia. Teraz, kiedy przychodzi, proponuję, aby została na obiad i kolację i osobiście podaję jej do stołu. Kiedy choruje, idę sam lub wysyłam dzieci, by poszły z nią do lekarza. 5 lat minęło od momentu separacji i w naszych relacjach ponownie zagościł spokój. Przede wszystkim widzę, że dzieci są bardziej pogodne: zaakceptowały tę sytuację i pomagają mi ją udźwignąć.

José Luis


EWANGELIA
(Mt 5,1-12a)

Ewangeliczne błogosławieństwa, o których Pan Jezus mówił podczas kazania na górze, stanowią istotę chrześcijańskiej moralności. Przynosząc odpowiedź na pytanie o prawdziwe szczęście i pełnię ludzkiego życia, są wzorcem postępowania dla każdego, kto chce być prawdziwym uczniem Chrystusa. Co więcej, w słowach Jezusa możemy odkryć prawdziwy obraz Boga, który sam jest miłosiernym, cierpliwym, łagodnym i współczującym Ojcem.

Nawracajcie się, gdyż bliskie jest Królestwo Boże (Mt 4,17)

Słowo, które staje się życiem.

W Jezusie zapaliło się światło pokonujące ciemności i śmierć; to On da nam ponownie radość poznania, zdrowie i wolność. Bóg działa i rusza na pomoc tam, gdzie dostrzega człowieka bez perspektyw, bez najmniejszej możliwości powodzenia. To Jezus daje wolność moralną i fizyczną, ponieważ odnawia człowieka, daje mu szansę odnalezienia i przebycia drogi, dzięki której będzie się realizować.

Co możemy zrobić z tym darem? Nawróćcie się, zmieńcie swoją mentalność, uczyńcie ją mentalnością Jezusa i zmieńcie sposób działania, bądźcie synami światłości, pozwólcie się oświecić, aby potem oświecać innych. Niczym księżyc. Każdy Boży dar jest charyzmatem, nie na własny użytek, lecz aby dzielić go z innymi, ponieważ światło nie jest celem samym w sobie. Służy do rozjaśniania wszystkiego, co wokół i do wprowadzania radości w życie. Starajmy się w tym tygodniu odbijać światło Jezusa. Kiedy spoglądasz w słońce (Boga), Twoje oblicze jest oświecone: to właśnie nazywa się nawróceniem!

Giovanni C.


Życie, które staje się słowem.

NIEOCZEKIWANE ODKRYCIE

Wracać do domu, odkrywając wiarę w Chrystusa. Dla pewnego dwudziestoczterolatka z Tarentu tak wyglądały właśnie pierwsze Światowe Dni Młodzieży, czyli początek drogi duchowego wzrostu. Gianluca Imperio nie był wierzący. Bóg odkrył go w świecie wolontariatu. Przez miłość do Chrystusa, nie na odwrót. „Wyjechałem nie wiedząc, na co się piszę, nie znając nikogo z tarenckiej grupy diecezjalnej. Właściwie to byłem nawet jednym z najstarszych, ale od razu nawiązałem nić przyjaźni ze wszystkimi. Propozycja wyjazdu nadeszła od księdza Francesco Mitidieri, który w ostatnich miesiącach wysłuchiwał wielu moich pytań o sens. Jakiś czas temu – opowiada Gianluca – pracowałem w stowarzyszeniu społecznym zajmującym się młodymi ludźmi narażonymi na różne niebezpieczeństwa współczesnego świata, którego siedziba znajduje się w tej samej dzielnicy, w której ośrodek dla imigrantów. Przez przypadek poznałem kilku chłopaków stamtąd i tak zaczęła się przyjaźń. Codziennie ich odwiedzałem w domu prowadzonym przez księdza. Był to właśnie ksiądz Francesco, z którym po niedługim czasie podjęliśmy nocną misję pomocy bezdomnym na dworcu”.

Od czynów do modlitwy. Gianluca przeżył ŚDM, zatapiając się w zupełnej ciszy swojej duszy. „Poznałem żywoty świętych i błogosławionych z tych miejsc [Polski – przyp. tłum.]. Ze wszystkich przykładów najbardziej uderzył mnie życiorys błogosławionego księdza Popiełuszki, który walczył na rzecz wyzwolenia Polski z reżimu komunistycznego i został przez to zabity. Oczarowała mnie prostota i siła wiary tego człowieka. Mam cały czas w głowie jego nauczanie. Od teraz będzie już pięknie. Będzie to wchodzenie pod górę, ale jestem dobrze nastawiony”.

(z czasopisma „Avvenire”, 28.09.2016 – tekst Mariny Luzzi)


EWANGELIA
(dłuższa, Mt 4,12-23)

Pan Jezus przyniósł światło swoim rodakom z Galilei. Jak oni, tak też my trwamy w ciemności, jeśli jesteśmy przywiązani do naszych grzechów. Otwórzmy się na Boże światło. Dziękujmy Temu, który je nam przyniósł. Starajmy się jak najlepiej poznawać Jego naukę i wprowadzać ją w życie. W ten sposób staniemy się przekazicielami Jego światła.

Oto Baranek Boży (J 1,29)

Słowo, które staje się życiem.

Oczekiwanie nadejścia Wybawiciela jest zawsze obecne w historii uciskanych. Także Izrael oczekiwał Mesjasza Wybawiciela. To czekanie zakończyło się wraz z przyjściem Chrystusa. To Janowi Chrzcicielowi przypadło w udziale ogłosić Jezusa Barankiem Bożym, który gładzi grzechy świata. Określenie Jezusa „Barankiem” kryje rozmaite metafory: baranka paschalnego, baranka ofiarowanego w imię odpuszczenia grzechów, baranka sługi Bożego. Jezus jest Barankiem, który niewinny bierze na swoje barki całe zło świata, ten ładunek grzechów, którego nikt nie jest w stanie unieść i wyeliminować. Tylko Bóg może tego dokonać.

Jezus utożsamił się zupełnie z Barankiem nieskalanym, stał się Barankiem niosącym nasz ciężar, stając się jednocześnie Barankiem i Pasterzem, który bierze na plecy każdą owcę, która się zagubiła.

Podczas każdej Eucharystii powtarzamy: „Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami… obdarz nas pokojem”. Jezus zabiera każdemu z nas ciężar grzechów i pozwala żyć jako zupełnie wolnym ludziom. Czyni nas ludem pojednanym i służącym pojednaniu. Przeżyjmy ten tydzień jako osoby „uratowane” i realizujmy nowe przymierze między ludźmi i stworzeniem.

Giovanni C.


Życie, które staje się słowem.

RÓŻNE POGLĄDY

Byłem nastawiony na umiłowanie Jezusa w każdym człowieku, kiedy spostrzegłem nadchodzącego kolegę, którego poglądy bardzo różnią się od moich. Czytał gazetę. Miałem już zmienić stronę ulicy, by na niego nie wpaść, lecz co z moim umiłowaniem Jezusa w każdym człowieku? W międzyczasie on podszedł już bardzo blisko. Z palcem wycelowanym w wielkie nagłówki atakujące Kościół zaczął na mnie naskakiwać z agresją. Zamiast wymyślić jakąś ciętą ripostę – jakbym pewnie normalnie zareagował – powstrzymałem się. Z wysiłku aż zacząłem się pocić. Miałem już odpuścić, kiedy ton znajomego stał się mniej agresywny. Nie przestawałem go słuchać, a on, zadowolony, że może się przed kimś otworzyć, poruszał coraz bardziej intymne tematy, np. o tym, kiedy jako dziecko chodził do kościoła… Byłem zdumiony, teraz patrzyłem na niego przez zupełnie inny pryzmat. Być może jego sposób bycia nawiązywał do postawy, jaką prezentował na zewnątrz, a tak naprawdę w głębi skrywała się w nim szczera miłość do Jezusa. Nie wiem, co odpowiedziałem, kiedy zapytał mnie o radę. Jednak z pewnością czuł się zrozumiany, kochany, bo ze wzruszenia uściskał mnie tam na ulicy.

Jezus przyszedł do Jana, by ten Go ochrzcił (Mt 3,13)

Słowo, które staje się życiem.

Pierwsza niedziela zwykła obchodzona jest jako wspomnienie Chrztu Jezusa. Wydarzenie to oznaczało dla Jezusa koniec działalności w ukryciu i publiczne ujawnienie się. To Jego oficjalna „inwestytura” jako Mesjasza, jasno przepowiedziana w proroczym opisie „sługi” (pierwsze czytanie) i zwięźle podsumowana w zapowiedzi złożonej przez Piotra w domu Korneliusza (drugie czytanie). Przez Chrzest Chrystus wyraża swoją gotowość wobec głosu Bożego, który Go posyła, swoją jedność z grzesznikami i zaangażowanie w ich nawrócenie oraz akceptację życia jako daru dla innych.

Jezus ukazuje się nam jako sojusznik ludzkości; nie odcina się, w imię własnej niewinności, od ludu grzeszników, od tłumu skruszonych, lecz decyduje się przynależeć do tego kręgu łaknącego odnowy.

Pięknie jest zobaczyć, że Jezus także ma „potrzebę” spotkania z Janem Chrzcicielem, aby rozpocząć swoją misję. Jest dla niego ważne postawić się na miejscu człowieka, aby móc pomagać ludziom, służyć im bezinteresownie i hojnie, być dla wszystkich Emmanuelem. W nadchodzącym tygodniu spróbujmy stać się takimi „Emmanuelami” dla naszych bliźnich.

Giovanni C.


Życie, które staje się słowem.

SZKOŁA JĘZYKOWA

Daliśmy początek projektowi darmowej szkoły języka włoskiego dla cudzoziemców. Wiele osób zaangażowało się w znalezienie lokalu, krzeseł, stołów i tablicy. Trzy razy w tygodniu odbywają się lekcje dla dziesiątki katolików i muzułmanów. Pod koniec lipca zwieńczyliśmy rok świętując – były typowe dania, tańce, śpiewy. W pewnym momencie Cady, muzułmanka, zaczęła śpiewać piosenkę religijną, katolicką. To był jej dar dla nas za przyjęcie do szkoły i pomoc. Czynimy tak, ponieważ dzięki szacunkowi dla wszystkich, który leży u fundamentów naszej pracy i solidarności, wydajemy wspaniałe owoce. Mussà, zapraszając nas na swój ślub, powiedział nam, jak ważna okazała się w jego życiu nasza przyjaźń.

L.G., Włochy


EWANGELIA
(Mt 3,13-17)

Święty Jan Chrzciciel w pokorze nie chce udzielić chrztu nawrócenia Temu, którego przyjście głosił. Wypełnia jednak Boże zamiary. Sam Bóg Ojciec potwierdza misję umiłowanego Syna, w którym ma upodobanie. Duch Święty zstępuje na Syna, który cały czas jest z Nim zjednoczony. Słuchajmy Bożego Syna i pozwólmy działać w nas Jego Duchowi.

Złożyli mu w darze złoto, kadzidło i mirrę (Mt 2,11)

Słowo, które rodzi życie.

Zbawienie, czekające na wszystkich ludzi, spotyka najpierw tych „dalekich”. Ci, którzy czytali pisma i „wiedzieli”, nie szukali; dlatego też nie znaleźli Mesjasza. Królowie natomiast ruszyli w drogę, poszukiwali, pytali i znaleźli. Wiara Trzech Króli jest poszukiwaniem, próbą pokonania tego wszystkiego, co może stanąć między człowiekiem a Bogiem.

Przychodząc pośród ludzi, Bóg naprawdę staje się jednym z nas: nie chce nas zaskakiwać swoją wspaniałością i wielkością, lecz ofiaruje nam swą prostotę i umniejsza się. I w momencie, kiedy królowie docierają przed oblicze dziecka i jego matki, ich wędrówka się kończy. Składają pokłon i dary, które są wyrazem ich wiary w Mesjasza, Króla Wszechświata.

Kto spotyka Jezusa, Syna Bożego, z otwartą duszą i poddaniem, doznaje nadzwyczajnej radości, ponieważ to On jest konkretnym wyrazem miłości Boga Ojca: doświadczyli tego Królowie. Wychodząc z takiego założenia, wyjaśnia się także znaczenie przyniesionych przez nich darów: „nie są to praktyczne prezenty… jest to uznanie godności królewskiej Tego, któremu zostały złożone” (papież Benedykt XVI). Co ja ofiaruję Bogu, który pojawia się z moim życiu wraz ze swoją nieskończoną miłością?

Giovanni C.


Życie, które rodzi słowo.

„DOTKNĘŁO MNIE BOŻE NARODZENIE”

Myślę, że najgorszą rzeczą, jakiej można doświadczyć jest „nieistnienie” dla nikogo w czasie Bożego Narodzenia. Tonąc w gorzkich myślach, przypomniałem sobie, że w moim budynku mieszkają jeszcze inni ludzie samotni tak jak ja: pewne starsze małżeństwo. Wziąłem butelkę wina, bombonierkę… w sumie spakowałem całkiem pokaźną paczkę i pomaszerowałem do nich. Przybyłem w dobrym momencie, bo akurat z wieloma rzeczami nie mogli sobie dać rady. Byli tacy szczęśliwi i wdzięczni.

Kiedy „dokazywałem” w kuchni, sam dziwiłem się wolności i radości, które odczuwałem w tamtej chwili. Gdzie zniknął smutek, którego doświadczałem wcześniej? To Boże Narodzenie mnie dotknęło.

Sandro – Włochy

Pójdźmy do Betlejem i zobaczmy, co tam się wydarzyło (Łk 2,15)

Słowo, które staje się życiem.

I znów mamy święta! Celebrujemy obecność Boga wśród nas. Celebrujemy nasze zbawienie. Nowego Boga, nowe miasta, które z ludzkich stają się Bożymi miastami. Bóg się umniejsza, staje się dzieckiem, aby znaleźć się w naszym ziemskim położeniu. Któż z nas nie zatrzymuje się przy małym dziecku? Bóg daje się poznać swojemu stworzeniu, aby to spotkanie go przemieniło; w ten sposób osoby przeniknięte Miłością Boga stają się świadkami, głosicielami zbawienia dla innych.

We fragmencie Ewangelii odczytywanym podczas Mszy porannej odnajdujemy pasterzy, którzy przyjmują propozycję daną im z Góry. Ukazał im się znak i w postawie wiary podążają za nim, akceptując wolę Boga, która tym razem działa w sposób zupełnie unikalny. Idą zobaczyć i przyjmują to, co widzą, głosząc nowinę wśród innych.

Jak wiele małych znaków mówi nam o Bogu! Spotkanie, wysłuchanie, dzielenie się radością i smutkiem, jakieś zdarzenie… Bóg, który stał się dzieckiem, małym i biednym, przypomina mi, że także dziś jestem wezwany przez małe rzeczy do wielkich czynów. To wszystko pozwala także pamiętać, że wiara jest drogą, podążaniem z przemienionymi oczyma i sercem, do codzienności, która w swojej prostocie i - niejednokrotnie monotonii - jest zamieszkana przez Boga; znajdziesz go obok siebie, bo to On pierwszy wychodzi Ci na spotkanie.

Giovanni C.


Życie, które staje się słowem

Rumuńskie Boże Narodzenie

W pierwszych dniach października w sekretariacie szkoły, w której pracuję, zjawił się pewien pan pochodzący z Rumunii, bardzo nieszczęśliwy, ponieważ nie stać go było na zakup książek dla swoich dzieci. Z moją żoną od razu wzięliśmy się do roboty i już następnego dnia podarowaliśmy mu wiele książek. Zgłosiliśmy to także Urzędowi Miasta, który w drodze wyjątku złożył datek. O sytuacji rodziny poinformowaliśmy znajomych, jak również środowisko szkolne. Sauro i Teresa dwoili się i troili, zapraszali ich do domu, oferowali ubrania, które zebrali od przyjaciół. W szkole zaangażowano wszystkich pracowników i każdy dał z siebie tyle, ile mógł.

Ja wziąłem na siebie zadanie znalezienia używanych książek dla starszego syna, ale niestety okazało się to bardzo trudne. Prawie się poddałem, kiedy pewnego ranka odwiedził mnie nauczyciel ze szkoły, do której uczęszczał ten chłopak. Opowiedziałem mu o sytuacji rodziny: odpowiedź była natychmiastowa. Znalezione zostały używane książki, co pozwoliło przeznaczyć datek od Urzędu Miasta na inne niezbędne artykuły. Przed świętami ci nasi nowi rumuńscy znajomi powiedzieli, że chętnie przyszliby do nas w czasie Bożego Narodzenia, by zgodnie z tradycją ich kraju razem pośpiewać kolędy. Była to piękna, wyjątkowa Gwiazdka!

P. M., Włochy


EWANGELIA
(dłuższa, J 1,1-18)

Przedwieczne Słowo, równe Ojcu i Duchowi Świętemu, stało się ciałem, przyjęło ludzką naturę. Swoi Go nie przyjęli, ale wielu z radością i wdzięcznością przyjmuje Jego dzieło i naukę. Dziękujmy za dar łaski i prawdy. Wzrastajmy w wierności Wcielonemu Słowu. Przyprowadzajmy do Niego innych.

Strona 7 z 60

Parafia
Najświętszych Imion
Jezusa i Maryi

ul. Przyklinga 12, 
40-551 Katowice-Brynów
tel. 32 251 86 60
brynow.jm@archidiecezja.katowice.pl


Msze Święte:

niedziele i święta:
7:30, 9:00, 10:30, 12:00, 18:00

dni powszednie:
8:00, 18:00

piątki
8:00, 16:30 (szkolna), 18:00


Nabożeństwa

Adoracja Najświętszego Sakramentu
czwartek 17:00 – 18:00

Nabożeństwo ku czci Serca Pana Jezusa
pierwszy piątek 8:30, 18:30


Kancelaria Parafialna

poniedziałek
9:00-10:00
wtorek, czwartek, piątek
9:00-10:00, 17:00-18:00

 

chrzty i roczki
1. niedziela miesiąca 12:00

 

protokoły przedślubne
po mszy św. wieczornej - po umówieniu


numer konta bankowego:
BOŚ: 05 1540 1128 2001 7050 4713 0001


 

Szukaj na stronie