baner kolda

Gazetka parafialna

ZAPROSZENIE

Wydział Duszpasterstwa Rodzin Archidiecezji Katowickiej zaprasza do Archikatedry Chrystusa Króla na wspólne świętowanie jubileuszy małżeńskich. Msza święta pod przewodnictwem księdza arcybiskupa Wiktora Skworca odbędzie się w niedzielę 20 maja 2018 roku o godzinie 12.00.

Zaproszenie adresowane jest do jubilatów przeżywających swoją 5, 10, 15, 20 itp., a szczególnie 25, 50, 55, 60 rocznicę ślubu. Niech to spotkanie będzie radosnym świadectwem dla całego Kościoła, miłości wiernej i wytrwałej. Wszystkim jubilatom ślemy najlepsze życzenia: Bożego błogosławieństwa i wszelkich potrzebnych łask na kolejne lata wspólnego życia.
Zgłoszenia:
– w Wydziale Duszpasterstwa Rodzin w godzinach pracy kurii, telefon: 519 546 196
– mailowo: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.

źródło: archidiecezjakatowicka.pl

Informacja o śmierci

W środę 25 kwietnia 2018 r. zmarł w szpitalu w Chorzowie ks. Andrzej Cuber, proboszcz parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Chorzowie Batorym. W latach 1995 – 2001 był wikariuszem w naszej parafii.

Przeżył 57 lat z czego 29 w Chrystusowym kapłaństwie.
Ceremonie pogrzebowe odbędą się w kościele Najświętszego Serca Pana Jezusa w Chorzowie Batorym:
niedziela, 29 kwietnia - eksportacja o godz. 19.00
poniedziałek, 30 kwietnia - Msza św. pogrzebowa o godz. 15.00
Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie...

Jak dążyć do świętości? Żyjąc błogosławieństwami!

(fragment Adhortacji Apostolskiej Ojca Świętego Franciszka „Gaudete et Exsultate – dokończenie z poprzedniego numeru)
„Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi”.
Błogosławieństwo to skłania nas do pomyślenia o wielu powtarzających się sytuacjach konfliktowych. Bardzo często zdarza się nam, że jesteśmy przyczyną konfliktów lub przynajmniej nieporozumień. Na przykład, gdy słyszę coś od kogoś i idę do drugiego, by mu o tym powiedzieć, a nawet tworzę drugą wersję, nieco szerszą, i ją rozpowszechniam. A jeśli wyrządzi ona więcej szkody, to wydaje mi się, że sprawia mi to więcej satysfakcji. Świat plotek, tworzony przez ludzi krytykujących i niszczących, nie buduje pokoju. Ci ludzie są raczej wrogami pokoju i w żaden sposób nie są błogosławieni.

Ludzie wprowadzający pokój są źródłem pokoju, budują pokój i przyjaźń społeczną. Tym, którzy wszędzie wprowadzają pokój, Jezus składa piękną obietnicę: „będą nazwani synami Bożymi” (Mt 5, 9). Prosił On uczniów, aby, wchodząc do jakiegoś domu, mówili: „Pokój temu domowi!” (Łk 10, 5). Słowo Boże zachęca każdego wierzącego, by dążył do pokoju razem z innymi (por. 2Tm 2, 22), bo „Owoc sprawiedliwości sieją w pokoju ci, którzy zaprowadzają pokój” (Jk 3, 18). A jeśli w jakimś przypadku w naszej wspólnocie mamy wątpliwości co do tego, co należy czynić, „starajmy się o to, co służy sprawie pokoju” (Rz 14, 19), ponieważ jedność jest ważniejsza od konfliktu. Niełatwo jest budować ten ewangeliczny pokój, który nikogo nie wyklucza, ale włącza także tych, którzy są nieco dziwni, trudni i skomplikowani, tych, którzy wymagają uwagi, tych, którzy są inni, tych, którzy są bardzo obciążeni życiem, mają inne zainteresowania. Jest to trudne i wymaga wielkiej otwartości umysłu i serca, ponieważ nie jest to „budowanie zgody «przy biurku» lub kruchego pokoju jedynie dla uprzywilejowanej mniejszości” ani też „projekt przygotowany przez niewielu i adresowany do niewielu”. Nie usiłuje też pomijać lub ukrywać konfliktów, ale raczej „przyjąć konflikt, rozwiązać go i przemienić w ogniwo nowego procesu”. Chodzi o to, by być budowniczymi pokoju, ponieważ budowanie pokoju jest sztuką wymagającą pogody ducha, kreatywności, wrażliwości i umiejętności. Rozsiewanie pokoju wokół nas jest świętością.

„Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie”.
Sam Jezus podkreśla, że ta droga prowadzi pod prąd, do tego stopnia, że stajemy się osobami, które swoim życiem zadają pytanie społeczeństwu, ludźmi, którzy drażnią. Jezus przypomina, jak wielu ludzi było i jest prześladowanych jedynie z tego powodu, że walczyli o sprawiedliwość, że żyli swoim zaangażowaniem wobec Boga i innych. Jeśli nie chcemy zanurzyć się w mrocznej miernocie, nie pragnijmy wygodnego życia, bo „kto chce zachować swoje życie, straci je” (Mt 16, 25). Nie możemy czekać, aby zacząć żyć Ewangelią, gdy wszystko wokół nas będzie nam sprzyjało, ponieważ często chęć zdobycia władzy i interesy doczesne grają przeciwko nam. Św. Jan Paweł II powiedział, że „wyobcowane jest społeczeństwo, które poprzez formy społecznej organizacji, produkcji i konsumpcji utrudnia zarówno realizację tego daru, jak i budowanie tej międzyludzkiej solidarności”. W takim wyobcowanym społeczeństwie, uwięzionym w układzie politycznym, medialnym, gospodarczym, kulturalnym, a nawet religijnym, który utrudnia autentyczny rozwój ludzki i społeczny, życie błogosławieństwami staje się trudne i może być nawet źle widziane, podejrzane, wyśmiewane.

Krzyż, a szczególnie trud i udręki, które znosimy, by żyć według przykazania miłości i drogi sprawiedliwości, są źródłem naszego dojrzewania i uświęcenia. Pamiętajmy, że kiedy Nowy Testament mówi o cierpieniach, które trzeba ponieść dla Ewangelii, odwołuje się właśnie do prześladowań (por. Dz 5, 41; Flp 1, 29; Kol 1, 24; 2Tm 1, 12; 1P 2, 20; 4, 14-16; Ap 2, 10). Mówimy jednakże o prześladowaniach nieuniknionych, a nie o tych, które możemy sami sprowadzić na siebie przez niewłaściwy sposób traktowania innych. Święty nie jest jakąś osobą ekscentryczną, oddaloną, która staje się nie do zniesienia z powodu swojej próżności, swojego negatywnego podejścia i urazów. Apostołowie Chrystusa nie byli tacy. Księga Dziejów Apostolskich mówi nam stanowczo, że cieszyli się sympatią „wszystkich ludzi” (Dz 2, 47, por. 4, 21.33, 5, 13), podczas gdy niektóre władze nękały i prześladowały ich (por. 4, 1-3; 5, 17-18).

Prześladowania nie są rzeczywistością z czasów minionych, ponieważ również dzisiaj je znosimy, czy to w sposób okrutny, jak wielu współczesnych męczenników, czy to w sposób subtelniejszy, poprzez oszczerstwa i fałszerstwa. Jezus mówi, że jest to błogosławieństwo, gdy „z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe na was” (Mt 5, 11). Niekiedy chodzi o szyderstwa, które próbują oszpecić naszą wiarę i sprawić, byśmy uchodzili za osoby śmieszne. Akceptowanie codziennie drogi Ewangelii, pomimo że przynosi nam ona problemy, to jest świętość.

Papież Franciszek

SŁOWO ŻYCIA MAJ 2018

 

„Owocem zaś ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie” (Gal 5,22)

Apostoł Paweł pisze do chrześcijan w Galacji, którzy przyjęli głoszoną przez niego Ewangelię, ale którym teraz czyni zarzut, że nie pojęli znaczenia chrześcijańskiej wolności.
Dla narodu izraelskiego wolność była darem Boga: On wywiódł go z niewoli egipskiej, poprowadził do nowej ziemi i zawarł z nim pakt wzajemnej wierności. Podobnie Paweł z mocą zapewnia, że chrześcijańska wolność jest darem Jezusa.

On rzeczywiście daje nam możliwość stania się w Nim i jak On – synami Boga, który jest Miłością. My także, naśladując Ojca tak jak nauczał nas Jezus i jak nam pokazał swoim życiem, możemy nauczyć się tej samej postawy miłosierdzia wobec wszystkich, oddając się służbie innym.

Dla Pawła, ten pozorny nonsens "wolności służby" jest możliwy ze względu na dar Ducha Świętego, dar jaki Jezus złożył ludzkości przez swoją śmierć na krzyżu.
W rzeczywistości to Duch daje nam siłę, by wydostać się z więzienia naszego egoizmu - z jego skłonnością do podziałów, niesprawiedliwości, zdrady, przemocy - i prowadzi nas do prawdziwej wolności.
Owocem zaś ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie

Wolność chrześcijańska, oprócz bycia darem, jest także zadaniem. Przede wszystkim zobowiązaniem do przyjęcia Ducha Świętego w naszym sercu, uczynienie Mu miejsca i słuchania Jego głosu w sobie…
Pisała Chiara Lubich: [...] Przede wszystkim musimy być coraz bardziej świadomi obecności Ducha Świętego w nas: w naszym wnętrzu nosimy niezmierzony skarb, lecz niedostatecznie zdajemy sobie z tego sprawę. Gdyby Jego głos był przez nas słuchany i respektowany, moglibyśmy mówić: „nie” pokusom, krótko odcinając dwuznaczne podpowiedzi; „tak” zadaniom, które Bóg nam powierza; „tak” miłości do wszystkich wokół; „tak” wobec prób i trudności, jakie spotykamy… Jeśli tak czynimy, Duch Święty prowadzi nas dając naszemu chrześcijańskiemu życiu taki smak, taki wigor, taką stałość, taką jasność, że nie można mieć pewności, że jest autentyczne. Wtedy także ten, kto jest blisko nas, orientuje się, że nie jesteśmy tylko dziećmi naszej ludzkiej rodziny, lecz dziećmi Boga”.

Duch Święty bowiem wzywa nas, abyśmy usunęli siebie samych z centrum naszego zabiegania, abyśmy mogli przyjąć, wysłuchać, podzielić się dobrami materialnymi i duchowymi, wybaczyć i otoczyć troską wiele znajdujących się w różnorodnych sytuacjach osób, z którymi żyjemy na co dzień.
Taka postawa pozwoli nam doświadczać typowych owoców Ducha: wzrostu naszego człowieczeństwa ku prawdziwej wolności.
Prawdziwie pozwoli pogłębiać i rozwijać w sobie świadomość oraz bogactwa, które, gdybyśmy żyli skupieni tylko na sobie samych, pozostałyby na zawsze pogrzebane i nieznane.
Każde nasze działanie jest właśnie niepowtarzalną okazją, by mówić „nie” niewoli egoizmu oraz „tak” wolności, jaką niesie miłość.
Owocem zaś ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie

Kto w sercu przyjmuje działanie Ducha Świętego, także uczestniczy – poprzez swoją codzienną rodzinną i społeczną aktywność – w tworzeniu pozytywnych relacji międzyludzkich.
Carlo Colombino – przedsiębiorca, mąż i ojciec, ma swoją firmę w północnych Włoszech.

Spośród szesnastu pracowników, prawie jedna czwarta to nie Włosi, a niektórzy mają za sobą dramatyczne przeżycia.
Dziennikarzowi, który przeprowadzał z nim wywiad, opowiadał: Również miejsce pracy może i powinno służyć integracji. Zajmuję się działalnością przetwórczą, recyklingiem materiałów budowlanych, jestem odpowiedzialny za środowisko na terytorium, w którym mieszkam. Kilka lat temu kryzys uderzył z całą mocą: czy mam ratować przedsiębiorstwo, czy ludzi? Rozmawialiśmy z kilkoma osobami poszukując najmniej dotkliwych rozwiązań, ale było to trudne; aż po bezsenne noce. Swoją pracę mogę wykonywać dobrze lub nie całkiem dobrze; próbuję robić możliwie najlepiej. Wierzę w pozytywny wpływ idei. Firma, która myśli tylko o fakturach, o liczbach, ma krótką przyszłość: w centrum każdej aktywności jest człowiek. Wierzę i jestem przekonany, że synteza przedsiębiorczości z solidarnością nie jest utopią.

Przyjmijmy więc z odwagą nasze osobiste wezwanie do wolności w środowisku, w którym żyjemy i pracujemy.
Dzięki temu pozwolimy Duchowi Świętemu podjąć i odnowić także życie wielu innych osób będących wokół nas, stymulując rozwój w kierunku horyzontów „radości, pokoju, wielkoduszności, życzliwości…”

Letizia Magri


 

 

Sam Jezus stanął pośród nich (Łk 24,36)

Temat nawrócenia może wydawać się typowy dla Adwentu lub Wielkiego Postu: jednak tak naprawdę jest to temat w swej istocie wielkanocny. Pojawia się w trzech dzisiejszych czytaniach: wybrzmiewa w słowach Jezusa Zmartwychwstałego do apostołów (Ewangelia), jest zwieńczeniem mowy Piotra (pierwsze czytanie), a także istotą rozważań Jana (drugie czytanie).

Jest to miła nowina, która nie może pozostać w ukryciu, lecz musi zostać ogłoszona całemu światu. O tym, że zło może i musi zostać zwyciężone, że tam, gdzie dociera Chrystus i tam, gdzie chodzi się jego drogami, tam panuje pokój, tam zwycięża się strach, jak pokazuje nam doświadczenie uczniów opowiedziane w dzisiejszej Ewangelii. Ich lęk przemienia się w największą radość, ponieważ Pan jest pośród nich, emanując Swą obecnością i zapowiedzią pokoju. Apostołowie mogą go zobaczyć i dotknąć, mogą zrozumieć sens Jego przyjścia.
Jakże piękne jest stwierdzenie ewangelisty Łukasza, że Jezus „stanął pośród nich”! Stał się centrum ich życia, to On determinuje ich przyszłe wybory, decyzje: to właśnie to spotkanie „nadaje życiu nowy horyzont i, tym samym, główny kierunek” (Benedykt XVI, Deus Caritas est, 1). Tak jest również z nami, chrześcijanami XXI wieku: wiara w Zmartwychwstałego jest dla nas najważniejszym wymiarem życia, ważniejszym od władzy i przywilejów, wygód życia i codziennych problemów. Ta Obecność jest zaproszeniem do tego, byśmy poświęcali więcej uwagi rzeczom ważnym. Zachęca nas do tego św. Łukasz, kiedy w dzisiejszej Ewangelii mówi, że w jego imieniu należy głosić nawrócenie.

Komentarz pod redakcją Giovanniego C.


 

URAZ KOLANA

Życie, które rodzi słowo.
Zaplanowaliśmy sobie piękne wyprawy, jednak kilka dni później Pino doznał urazu kolana i został unieruchomiony na całe wakacje. Wykorzystując tę okazję, próbowaliśmy nawiązać nowe kontakty z sąsiadami za pośrednictwem ich dzieci. Nie mogąc się ruszać, Pino wymyślił rozmaite zabawy. Dzieciaki zorganizowały nawet mały rynek, na którym sprzedawały przyjaciołom, krewnym, letnikom, a cały dochód przekazały biednym z miasteczka.
Na koniec wakacji poczuliśmy się naprawdę wypoczęci, pogodni… Warto jest dobrze przyjmować to, co ześle los, nawet jeśli na początku wydaje się to przekleństwem.

C.F. - Włochy


Ewangelia wg św. Łukasza
Łk 24, 35-48

Obecność Jezusa przynosi pokój. Kiedy Pan wkracza ze swoją łąską w nasze życie – niekiedy po długim czasie oczekiwania i wielu modlitwach – radość jest tak wielka, że aż trudno uwierzyć. Jezus w obecności apostołów spożywa kawałek pieczonej ryby, by dać dowód swej rzeczywistej obecności w ciele. Każdego dnia Bóg przychodzi, by obsypywać nas swymi łaskami i pragnie dzielić z nami codzinność. Otwórzmy serce, a otrzymamy o wiele więcej, niż prosimy.

ADHORTACJA APOSTOLSKA PAPIEŻA FRANCISZKA

GAUDETE ET EXSULTATE
O POWOŁANIU DO ŚWIĘTOŚCI W ŚWIECIE WSPÓŁCZESNYM (w dużym skrócie)

„Cieszcie się i radujcie” (Mt 5, 12) mówi Jezus ludziom, którzy są prześladowani lub poniżani ze względu na Jego sprawę. Pan chce od nas wszystkiego, a to, co oferuje, to życie prawdziwe, szczęście, dla którego zostaliśmy stworzeni. Chce, abyśmy byli świętymi i nie oczekuje, że zadowolimy się życiem przeciętnym, rozwodnionym, pustym. Istotnie, powołanie do świętości na różne sposoby jest obecne na kartach Biblii już od pierwszych jej stron. Pan zaproponował je Abrahamowi w następujący sposób: „Żyj ze Mną w zażyłości i bądź bez skazy" (Rdz 17,1). Moim skromnym celem jest przedstawienie po raz kolejny powołania do świętości, próbując ująć je w aktualnym kontekście, z jego zagrożeniami, wyzwaniami i możliwościami. Ponieważ Pan każdego z nas wybrał, „abyśmy byli święci i nieskalani przed Jego obliczem” (Ef 1, 4).
***

(…) Nie myślimy tylko o tych, którzy są już beatyfikowani lub kanonizowani. Duch Święty rozlewa świętość wszędzie w świętym i wiernym ludzie Bożym, gdyż „podobało się […] Bogu uświęcać i zbawiać ludzi nie pojedynczo, z wyłączeniem wszelkich wzajemnych powiązań, lecz ustanowić ich jako lud, który uznałby Go w prawdzie i Jemu święcie służył”. W historii zbawienia Pan zbawił lud. Nie istnieje pełna tożsamość bez przynależności do ludu. Z tego względu nikt nie zbawia się sam, jako wyizolowana jednostka, ale Bóg przyciąga nas, biorąc pod uwagę złożoną sieć relacji międzyludzkich, które się nawiązują we wspólnocie ludzkiej: Bóg zechciał wejść w dynamikę ludową, w dynamikę ludu. Świętość jest najpiękniejszym obliczem Kościoła. Ale także poza Kościołem katolickim, w bardzo różnych środowiskach, Duch wzbudza „znaki swojej obecności, które pomagają samym uczniom Chrystusa”. Ponadto św. Jan Paweł II przypomniał nam, że „Świadectwo dawane Chrystusowi aż do przelania krwi, stało się wspólnym dziedzictwem zarówno katolików, jak prawosławnych, anglikanów i protestantów”. Liczy się to, aby każdy wierny rozpoznał swoją drogę i wydobył z siebie to, co ma najlepszego, to, co najbardziej osobistego Bóg w nim umieścił .
***

(…) Aby być świętymi, nie trzeba być biskupami, kapłanami, zakonnikami ani zakonnicami. Często mamy pokusę, aby sądzić, że świętość jest zarezerwowana tylko dla tych, którzy mają możliwość oddalenia się od zwykłych zajęć, aby poświęcać wiele czasu modlitwie. Ale tak nie jest. Wszyscy jesteśmy powołani, by być świętymi, żyjąc z miłością i dając swe świadectwo w codziennych zajęciach, tam, gdzie każdy się znajduje. Jesteś osobą konsekrowaną? Bądź świętym, żyjąc radośnie swoim darem. Jesteś żonaty albo jesteś mężatką? Bądź świętym, kochając i troszcząc się o męża lub żonę, jak Chrystus o Kościół. Jesteś pracownikiem? Bądź świętym wypełniając uczciwie i kompetentnie twoją pracę w służbie braciom. Jesteś rodzicem, babcią lub dziadkiem? Bądź świętym, cierpliwie ucząc dzieci naśladowania Jezusa. Sprawujesz władzę? Bądź świętym, walcząc o dobro wspólne i wyrzekając się swoich interesów osobistych. Pozwól, by łaska twego chrztu owocowała na drodze świętości. Pozwól, aby wszystko było otwarte na Boga i dlatego wybierz Jego, wybieraj Boga wciąż na nowo. Nie zniechęcaj się, ponieważ masz moc Ducha Świętego do tego, by świętość była możliwa. Ona w głębi jest owocem Ducha Świętego w twoim życiu (por. Ga 5, 22-23). Kiedy odczuwasz pokusę, by zaplątać się w swoją słabość, podnieś oczy ku Ukrzyżowanemu i powiedz: „Panie, jestem biedakiem, ale Ty możesz dokonać cudu uczynienia mnie trochę lepszym”. W świętym i składającym się z grzeszników Kościele znajdziesz wszystko, czego potrzebujesz, aby wzrastać ku świętości. Pan napełnił go darami ze Słowem, z sakramentami, sanktuariami, życiem wspólnot, świadectwem swoich świętych i wielopostaciowym pięknem, które pochodzi z miłości do Pana „jak oblubienica strojna w swe klejnoty” (por. Iz 61, 10).
***

(…) Chrześcijanin nie może myśleć o swojej misji na ziemi, nie pojmując jej jako drogi świętości, ponieważ „wolą Bożą jest wasze uświęcenie” (1Tes 4, 3). Każdy święty jest misją; jest planem Ojca, by odzwierciedlać, ucieleśniać w danym momencie dziejów, pewien aspekt Ewangelii. Ponieważ nie można zrozumieć Chrystusa bez Królestwa, które On przyniósł, twoja misja jest nierozerwalnie związana z budowaniem tego Królestwa: „Szukajcie naprzód królestwa Bożego i jego sprawiedliwości” (Mt 6,33). Twoje utożsamienie się z Chrystusem i Jego pragnieniami pociąga za sobą zobowiązanie do budowania wraz z Nim Królestwa miłości, sprawiedliwości i pokoju dla wszystkich. Sam Chrystus chce to przeżywać wraz z Tobą, we wszystkich niezbędnych wysiłkach i wyrzeczeniach, a także w radościach i w owocności, które ci oferuje. Dlatego nie uświęcisz siebie, nie powierzając siebie z ciałem i duszą, aby z tym zaangażowaniem dać z siebie to, co najlepsze.
***

(…) Może istnieć wiele teorii na temat świętości, obfitych wyjaśnień i rozróżnień. Taka refleksja może być przydatna, ale nic nie jest bardziej pouczające, niż powrót do słów Jezusa i przyjęcie Jego sposobu przekazywania prawdy. Jezus wyjaśnił z całą prostotą, co to znaczy być świętymi, a uczynił to, kiedy zostawił nam błogosławieństwa (por. Mt 5, 3-12; Łk 6, 20-23). Są one jakby dowodem tożsamości chrześcijanina. Zatem, jeśli ktoś z nas stawia sobie pytanie: „Jak można stać się dobrym chrześcijaninem?” - odpowiedź jest prosta: trzeba, aby każdy na swój sposób czynił to, co mówi Jezus głosząc błogosławieństwa. W nich naszkicowane jest oblicze Mistrza, do którego ukazywania w życiu codziennym jesteśmy powołani. Słowo „szczęśliwy” lub „błogosławiony” staje się synonimem słowa „święty”, ponieważ wyraża, że osoba, która jest wierna Bogu i żyje Jego słowem, osiąga prawdziwe szczęście, dając siebie w darze.

(…) W rozdziale 25 Ewangelii wg św. Mateusza (ww. 31-46), Jezus ponownie rozważa jedno z owych błogosławieństw - to, które ogłasza błogosławionymi miłosiernych. Jeśli szukamy tej świętości, która podoba się Bogu, to w tym tekście możemy znaleźć regułę postępowania, na podstawie której będziemy sądzeni: „Byłem głodny, a daliście Mi jeść; byłem spragniony, a daliście Mi pić; byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie; byłem nagi, a przyodzialiście Mnie; byłem chory, a odwiedziliście Mnie; byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie” (25, 35-36).
***

(…) Siła świadectwa świętych polega na przeżywaniu błogosławieństw i reguł, według których będziemy sądzeni podczas Sądu Ostatecznego. Są to słowa krótkie, proste, ale praktyczne i ważne dla wszystkich, ponieważ chrześcijaństwo jest przede wszystkim po to, aby nim żyć, a jeśli jest również przedmiotem refleksji, to ma ona wartość jedynie wówczas, jeśli pomaga nam żyć Ewangelią w codziennym życiu. Gorąco zachęcam do częstego odczytywania na nowo tych wspaniałych tekstów biblijnych, zapamiętania ich, modlenia się nimi, usiłowania, by wprowadzać je w życie. Będą dla nas dobrem, sprawią, że będziemy naprawdę szczęśliwi.
Musimy być czujni i walczyć z własnymi agresywnymi i egocentrycznymi skłonnościami, by nie pozwolić im na zakorzenienie się w nas: „Gniewajcie się, a nie grzeszcie: niech nad waszym gniewem nie zachodzi słońce!” (Ef 4, 26). Gdy okoliczności nas przytłaczają, zawsze możemy uciec się do tej kotwicy, jaką jest modlitwa błagalna, która prowadzi nas, byśmy na nowo znaleźli się w rękach Boga i blisko źródła pokoju: „O nic się już zbytnio nie troskajcie, ale w każdej sprawie wasze prośby przedstawiajcie Bogu w modlitwie i błaganiu z dziękczynieniem! A pokój Boży, który przewyższa wszelki umysł, będzie strzegł waszych serc”.
***

(…) Życie wspólnotowe, czy to w rodzinie, w parafii, we wspólnocie zakonnej czy w jakiejkolwiek innej, składa się z wielu drobnych codziennych szczegółów. Na tym polegało życie świętej wspólnoty, jaką tworzyli Jezus, Maryja i Józef, w której w sposób modelowy odzwierciedlało się piękno jedności trynitarnej. To samo miało miejsce w życiu wspólnotowym, jakie prowadził Jezus ze swoimi uczniami i ludźmi prostymi.
Pamiętajmy, jak Jezus zachęcał swoich uczniów, by zwracali uwagę na szczegóły.
Drobny szczegół, że na uczcie weselnej zaczęło brakować wina.
Drobny szczegół, że zabrakło jednej owcy.
Drobny szczegół, że wdowa złożyła w ofierze dwa pieniążki.
Drobny szczegół posiadania zapasu oleju do lamp na wypadek, gdyby oblubieniec się opóźniał.
Drobny szczegół, aby zapytać uczniów, ile mają chlebów.
Drobny szczegół przygotowania żarzących się węgli, a na nich ryb, gdy czekał na uczniów o świcie.
Wspólnota, która strzeże drobnych szczegółów miłości, której członkowie troszczą się o siebie nawzajem i stanowią przestrzeń otwartą i ewangelizującą, jest miejscem obecności Zmartwychwstałego, który ją uświęca według planu Ojca. Czasami, dzięki darowi miłości Pana, pośród tych drobnych szczegółów otrzymujemy w darze pocieszające doświadczenie Boga: «Pewnego zimowego wieczoru oddawałam jak zwykle swą małą przysługę [...] I oto nagle dobiegł mnie z oddali pogodny dźwięk instrumentu muzycznego. W wyobraźni ujrzałam salon, jaśniejący i skąpany w złocie, oraz panny w wykwintnych strojach prawiące sobie komplementy i różne światowe grzeczności. I spojrzałam na biedną chorą, którą podtrzymywałam; miast melodii słyszałam jej żałosne skargi [...] Trudno wyrazić, co się stało wtedy we mnie, wiem tylko, że Pan oświecił mnie promieniami prawdy, które tak bardzo przewyższały mroczny blask ziemskich zabaw, że nie mogłam uwierzyć w swoje szczęście”.
***

(…) Wbrew skłonności do konsumpcyjnego indywidualizmu, doprowadzającego do wyizolowania nas w dążeniu do dobrobytu, do którego nie mają dostępu inni, nasza droga uświęcenia musi nieustannie utożsamiać się z tym pragnieniem Jezusa: „aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie” (J 17, 21).Wreszcie, nawet jeśli wydaje się to oczywiste, pamiętajmy, że elementem świętości jest stała otwartość na transcendencję, wyrażająca się w modlitwie i adoracji. Święty jest osobą o duchu modlitewnym, potrzebującą komunikacji z Bogiem. To człowiek, który nie wytrzymuje przytłoczenia w zamkniętej immanencji tego świata, a pośród swych wysiłków i dawania siebie innym, tęskni za Bogiem, wykracza poza swoje ograniczenia, oddając chwałę Bogu oraz poszerza swoje granice w kontemplacji Pana. Nie wierzę w świętość bez modlitwy, nawet jeśli niekoniecznie jest ona długa lub towarzyszą jej intensywne uczucia. (…) Życie chrześcijańskie jest ciągłą walką. Potrzebna jest siła i odwaga, aby oprzeć się pokusom diabła i głosić Ewangelię. Ta walka jest bardzo piękna, ponieważ pozwala nam świętować za każdym razem, gdy Pan zwycięża w naszym życiu. Nie chodzi jedynie o walkę ze światem i mentalnością światową, które nas zwodzą, ogłupiają i sprawiają, że jesteśmy mierni, pozbawieni zaangażowania i radości. Nie ogranicza się też ona do walki z naszymi słabościami i skłonnościami (każdy ma własne: do lenistwa, pożądliwości, zazdrości, zawiści itp.). Jest to także ciągła walka z diabłem, który jest księciem zła. Nasze zwycięstwa świętuje sam Jezus. Cieszył się On, gdy Jego uczniom udawało się czynić postępy w głoszeniu Ewangelii, przezwyciężając opór Złego, i radował się: „Widziałem szatana spadającego z nieba jak błyskawica” (Łk 10, 18).
***

(…) Jak rozpoznać, czy coś pochodzi od Ducha Świętego, czy pochodzi z ducha tego świata lub z ducha diabła? Jedynym sposobem jest rozeznanie, które wymaga nie tylko dobrej zdolności rozumowania lub zdrowego rozsądku, ale jest także darem, o który należy prosić. Jeśli z ufnością prosimy o niego Ducha Świętego, a jednocześnie staramy się pielęgnować go poprzez modlitwę, refleksję, czytanie i dobrą radę, z pewnością możemy wzrastać w tej zdolności duchowej.
Dzisiaj szczególnie potrzebna stała się postawa rozeznawania. Współczesne życie daje bowiem ogromne możliwości działania i rozrywki, a świat przedstawia je tak, jakby wszystkie były wartościowe i dobre. Wszyscy, ale szczególnie młodzi ludzie, są narażeni na nieustanny zapping [skakanie po kanałach]. Można poruszać się w dwóch lub trzech przestrzeniach jednocześnie i uczestniczyć w tym samym czasie w różnych wirtualnych wydarzeniach. Bez mądrości rozeznania, łatwo możemy stać się marionetkami, będącymi zakładnikami chwilowych tendencji.
Rozeznawanie jest szczególnie ważne, kiedy w naszym życiu pojawia się nowość, a zatem kiedy trzeba rozeznać, czy jest ona „nowym winem”, które pochodzi od Boga, czy też zwodniczą nowością ducha tego świata lub ducha diabła. Innym razem sytuacja jest odwrotna, ponieważ moce zła skłaniają nas do tego, aby się nie zmieniać, pozostawić rzeczy takimi, jakimi są, aby wybrać stagnację lub surowość. Wtedy uniemożliwiamy działanie natchnieniom Ducha Świętego. Jesteśmy wolni, obdarzeni wolnością Jezusa Chrystusa, ale On nas wzywa do badania, tego co jest w nas – pragnień, niepokojów, lęków, oczekiwań – i tego, co dzieje się poza nami: „znaków czasu” – by rozpoznać drogi pełnej wolności: „Wszystko badajcie, a co szlachetne – zachowujcie!”
***

(…) Pragnę, aby Maryja zwieńczyła te refleksje, ponieważ, jak nikt inny, żyła ona Błogosławieństwami Jezusa. To Ona drżała z radości w obecności Boga, zachowywała wszystko w swoim sercu i pozwoliła, aby Jej duszę przeniknął miecz. Ona jest Świętą pośród świętych, najbardziej błogosławioną, Tą, która nam ukazuje drogę świętości i nam towarzyszy. Nie godzi się, byśmy po upadku pozostawali na ziemi i niekiedy bierze nas w ramiona, nie osądzając. Rozmowa z Nią nas pociesza, uwalnia i uświęca. Matka nie potrzebuje wielu słów, nie potrzebuje, byśmy zbytnio się wysilali, żeby wyjaśnić, co się z nami dzieje. Wystarczy ponownie i ponownie szeptać: „Zdrowaś Maryjo…”.

(…) Prośmy, aby Duch Święty napełnił nas mocnym pragnieniem bycia świętymi dla większej chwały Bożej i wspierajmy się nawzajem w tym zamiarze. W ten sposób będziemy mieli udział w szczęściu, którego świat nie może nam odebrać.

Papież Franciszek

On ma powstać z martwych (J 20,9)

Słowo, które rodzi życie.

Jezus zmartwychwstał, jest żywy, jest ponownie z nami. Zwycięstwo śmierci nad Nim było tylko chwilowe: oto radosna nowina, która została nam dziś ogłoszona. Nowina, która być może dzisiaj nikogo już nie zaskakuje, ale również taka, która cały czas ma moc darowania utraconej radości tym, którzy przeżywają cierpienie, trudy i niepowodzenia.
Pusty grób (Ewangelia) i świadectwo Piotra (pierwsze czytanie) mogą nam pomóc odnowić wiarę w „Żyjącego”, tak aby nasze zachowanie było ukształtowane perspektywami, które otwierają się wraz ze Zmartwychwstaniem (drugie czytanie). Całe życie Jezusa było nieustającym zaskakiwaniem: Jego narodziny, Jego objawienie się ludziom, Jego śmierć, ale przede wszystkim życie po Zmartwychwstaniu.

Dzisiejsza Ewangelia mówi o zaskoczeniu i zmieszaniu Marii z Magdali, Piotra i Jana dzień po pochówku Jezusa: grób - symbol i niejako siedziba śmierci, jest pusty, nie skrywa żadnego ciała, jedynie „płótna tam złożone” i „zwinięty całun odłożony na bok”, tak jakby mieszkał tam ktoś żywy. To jest znak: śmierć nie uchwyciła Jezusa, jej zwycięstwo było tylko chwilowe, przejściowe. On przecież żyje, ponieważ Bóg nagrodził Jego wierność przywracając go ze świata zmarłych.

Jezus wkroczył w nowy, trudny do zdefiniowania, wymiar egzystencjalny, ale został on przyjęty i uznany za autentyczny przez apostołów. Dlatego my również możemy cieszyć się radością z odnalezienia Zmartwychwstałego, w miejscach, które on nam wyznacza: w naszych wspólnotach, sakramentach, w Jego Słowie, w bliźnich, w sercu i w wydarzeniach życia codziennego.


PROŚBA O WYBACZENIE

Życie, które rodzi słowo.

Za każdym razem, gdy w moim college’u nauczycielka zaczyna źle mówić o chrześcijanach, jestem tym tak zasmucona, że najchętniej uciekłabym z lekcji, lecz nie mogę tego zrobić, bo jest to zabronione w regulaminie. Pewnego dnia poprosiła nas, byśmy zadawali pytania na temat islamu. Prawie wszystkie moje koleżanki się zgłosiły, ja oczywiście nie. Dziewczyna, z którą siedzę, spytała mnie, czemu siedzę cicho. Jak tylko usłyszała, że wierzę w Jezusa Chrystusa, bez słowa spojrzała na mnie z pogardą i zmieniła ławkę.

Następnego dnia popsuł się bus, który zawsze odwoził nas do domu po lekcjach. W związku z tym jedynym rozwiązaniem była komunikacja publiczna. Moja była koleżanka z ławki prosiła o pożyczenie pieniędzy swoje znajome muzułmanki, gdyż nie starczyło jej na bilet. Żadna z dziewczyn nie miała jednak więcej gotówki. Ja natomiast miałam i bez wahania zapłaciłam również za jej bilet. Koleżanka była zaskoczona i poczuła potrzebę poproszenia mnie o wybaczenie.

A.Y. – Pakistan


Ewangelia wg św. Jana

Maria Magdalena zawiadomiła Piotra i ucznia, którego Jezus miłował, o pustym grobie. Pobiegli sprawdzić. Młodszy przybył szybciej, lecz poczekał na Piotra. Po ułożeniu płócien i chusty poznali, że dokonało się coś nadzwyczajnego. Stopniowo otwierali się na przyjęcie i rozumienie proroczych zapowiedzi i nauki Mistrza. Dziękujmy za ich świadectwo.

Strona 8 z 71

Parafia
Najświętszych Imion
Jezusa i Maryi

ul. Przyklinga 12, 
40-551 Katowice-Brynów
tel. 32 251 86 60
brynow.jm@archidiecezjakatowicka.pl


Msze Święte:

niedziele i święta:
7:30, 9:00, 10:30, 12:00, 18:00

dni powszednie:
8:00, 18:00

piątki
8:00, 16:30 (szkolna), 18:00


Nabożeństwa

Adoracja Najświętszego Sakramentu
czwartek 17:00 – 18:00
sobota 17:00 – 18:00

Nabożeństwo ku czci Serca Pana Jezusa
pierwszy piątek 8:30, 18:30


Kancelaria Parafialna

poniedziałek, środa, piątek
17:00-18:00
wtorek, czwartek
18:45-20:00


W sprawach pilnych
dotyczących np. pogrzebu,
wezwania do chorego
proszę dzwonić na probostwo,
tel. nr 32 2518 660.

 

 chrzty i roczki

1. niedziela miesiąca 12:00

 

protokoły przedślubne
po mszy św. wieczornej - po umówieniu


numer konta bankowego:
BOŚ: 05 1540 1128 2001 7050 4713 0001


 

Szukaj na stronie