baner kolda roraty 2014

Gazetka parafialna

Zacheuszu, dziś muszę się zatrzymać w twoim domu (Łk 19,5)

Słowo, które staje się życiem.

Jezus, przełamując zwyczaje religijne i społeczne epoki, udaje się do domu grzesznika, Zacheusza, zwierzchnika celników. Jest to prowokacyjny gest, który wzbudza natychmiast krytykę poprawnie myślących. Lecz Boża miłość nie zna granic, nie ma uprzedzeń: Jezus kocha wykluczonego, biednego, grzesznika, szuka ich i odwiedza za cenę zgorszenia tzw. sprawiedliwych. Jego miłość jest nowa, odmienna, zdolna ocalić.

Po spotkaniu z Jezusem Zacheusz odkrywa radość podarowania się potrzebującym, czuje, że nie może pozostać taki jak wcześniej. Kto doświadcza miłości, może jedynie zacząć natychmiast ją dawać. Przyjmijmy Jezusa w naszym domu: we wspólnocie podczas celebracji eucharystycznej, w naszej rodzinie, w środowisku pracy wśród kolegów, wśród przyjaciół. Odkryjemy, że jesteśmy poszukiwani, oczekiwani, osobiście kochani. W ten sposób nasze serce odczuje potrzebę „dokonania sprawiedliwości”, naprawienia popełnionego zła.


DOMEK

Życie, które staje się słowem.

Odrzucony przez wszystkich staruszek żył w prymitywnych warunkach z zasobów wsi, chodził ubrany w szmaty i odmawiał wszelkiej pomocy z zewnątrz oprócz tej świadczonej przez państwo. Pewnego dnia razem z proboszczem wpadliśmy na pomysł, jak ominąć upór tego cierpiącego brata, zachowując szacunek wobec jego przekonań. Po naprawieniu małego domku, w porozumieniu ze strażą miejską, dowódcą policji oraz burmistrzem, przedstawiliśmy mu go jako oficjalny dar ze strony państwa. I tak, umyty i odświętnie ubrany, z pomocą innych przeniósł się do nowego mieszkania. Potem zajęliśmy się dokumentacją, żeby mógł otrzymać emeryturę. Teraz wspiera go kilka rodzin, które go pokochały.

P.G. – Włochy


EWANGELIA
(Łk 19,1-10)

Imię Zacheusz znaczy czysty. Początkowa charakterystyka bohatera wydarzenia ewangelicznego jest rozbieżna ze znaczeniem jego imienia. Spotkanie z Jezusem diametralnie jednak przemienia Zacheusza i czyni jego serce czystym, co wyraża się w całkowitej zmianie jego stylu życia. Bogacz z Jerycha połowę majątku rozdaje ubogim, znienawidzony poborca podatków zwraca poczwórnie wszystkim, którzy doznali od niego krzywdy. Takie szczodre oddanie majątku przekraczało kanony ówczesnych zwyczajów ekspiacyjnych (wynagradzających), a także było dowodem wielkiego oddania nowego ucznia względem Mistrza z Nazaretu. Zacheusz stawia pytanie każdemu z nas o czystość serca w codziennych obowiązkach oraz o troskę wobec biednych, skrzywdzonych, potrzebujących.

Boże, miej litość dla mnie, grzesznika! (Łk 18,13)

Światowy Dzień Misyjny
Kościół misyjny, świadek miłosierdzia

Słowo, które staje się życiem.

Opis modlącego się faryzeusza przedstawia nam człowieka przyłapanego na samowystarczającej pewności siebie wobec Boga, na przechwalaniu się własnymi zasługami, na pewności osoby zbawionej, ponieważ przynależy ona do narodu wybranego i zachowuje prawo. Drugi człowiek to celnik, to znaczy publiczny grzesznik, który za takiego się uznaje i prosi o litość i przebaczenie. Jezus, stawiając grzesznika ponad człowiekiem sprawiedliwym, pokazuje Boga innego, który zbawia osobę pozbawioną takiej pewności, gdyż idzie ona do Niego z pustymi rękami i jedynie od Niego oczekuje zbawienia. On nie sądzi według ludzkiej miary, lecz widzi serce każdego człowieka. Każdy może iść do Boga tak jak celnik, czy też raczej może pozwolić się Bogu znaleźć.

Giovanni C.


EWANGELIA
(Łk 18,9-14)

Święty Łukasz przedstawia celnika jako przykład do naśladowania i czyni bardzo obrazową lekcję modlitwy. Faryzeusze i celnicy w społeczeństwie żydowskim byli jak ogień i woda. Pierwsi uchodzili za najbardziej pobożnych, drudzy – za zdrajców narodu. W przypowieści faryzeusz skrupulatnie wylicza swoje zasługi z powodu wypełniania przepisów Prawa. Celnik, świadomy swojego grzechu, staje w głębokiej pokorze i z sercem skruszonym. Faryzeusz, według własnego mniemania, jest sprawiedliwy i nie potrzebuje miłosierdzia, a więc nie otrzymuje Bożej łaski. Zbawczego usprawiedliwienia doznaje celnik, ponieważ uznał przed Bogiem, że bardzo go potrzebuje. Oto sekret doświadczenia miłosierdzia Bożego.

... zawsze trzeba modlić się (por. Łk 18,1)

Słowo, które staje się życiem.

W opowiadaniu o naprzykrzającej się wdowie i niesprawiedliwym sędzi, Jezus chce pokazać konieczność zaufania wobec Boga oraz wytrwałości w modlitwie. Jeśli nawet osoba głupia zmuszona jest do zaprowadzenia sprawiedliwości ze względu na uporczywe błagania ofiary, to o ile większa będzie gotowość dobrego i sprawiedliwego Boga, aby wysłuchać modlitwy wzywających Go dniem i nocą? Upór wdowy jest przykładem dla wszystkich: zaufanie i wytrwałość w dążeniu do zapewnienia sobie sprawiedliwości, zostają nagrodzone.

Jezus podpowiada nam dziś modlitwę nieustającą i uporczywą. Modlić się zawsze nie w znaczeniu modlitwy chronologicznie nieprzerwanej, ale modlitwy stałej, która się nie poddaje, nie ulega znużeniu czy zniechęceniu. Jest to modlitwa wytrwała, rodząca się z wiary; dlatego jest pokorna, a jednocześnie uporczywa. Stajemy po raz kolejny wobec ważnego pytania: jakie miejsce, ile czasu przeznaczam na modlitwę? A przede wszystkim, jaka jest jakość mojej modlitwy?

Giovanni C.


Życie, które staje się słowem.

SZKOLNY KOLEGA

Pewnego dnia jeden z moich kolegów z klasy zaczął rzucać książkami i zeszytami, wykrzykując pretensje wobec Boga: „Dlaczego Cię nie ma, kiedy jesteś mi potrzebny? Co tam robisz w górze?”. Nie rozumiałam, dlaczego tak robi, aż dowiedziałam się, że jego mama ma być operowana na raka. Byłam blisko niego, dzieląc z nim to wielkie cierpienie, a później razem poprosiliśmy Jezusa, aby operacja się udała. Również inne koleżanki się modliły, klasa wydawała się przemieniona: ten epizod bardzo nas zjednoczył. Operacja się udała i wszyscy dziękowaliśmy za to Bogu.

J.S. – Niemcy


EWANGELIA
(Łk 18,1-8)

Pan Bóg jest wielkim Obrońcą człowieka. Tak przedstawia Go Jezus. Wytrwała modlitwa prowadzi do poznania prawdy o Bogu. Cierpliwe zawierzenie się Panu demaskuje fałszywe obrazy Boga malowane w nas przez złe duchy – obraz Boga, który jedynie zakazuje lub nakazuje, który oszczędnie dawkuje dobro, który oskarża i czyha na nasze grzechy, żeby nas ukarać, zemścić się; obraz Boga, którego należy się bać, a więc najlepiej się od Niego odseparować i żyć sobie spokojnie tak, jakby Go nie było. Nie taki jest Bóg! Jezus zapewnia, że On jest naszym Obrońcą.

Jeden z nich wrócił chwaląc Boga (Łk 17,15)

Spotkanie z prorokami Boga, kiedy poszukuje się prawdy i ma się świadomość swojej choroby, to chwila zbawienia i uwolnienia, tak jak to było dla Naamana (pierwsze czytanie tej niedzieli), kiedy spotkał Elizeusza. Tak było też dla dziesięciu trędowatych z dzisiejszej Ewangelii, kiedy spotkali Jezusa: jest w nich prośba o pomoc i początek wiary. Trąd był dla Żydów znakiem przekleństwa Bożego za grzech, co przekładało się na wyłączenie z życia wspólnoty. Oczyszczając tych chorych na trąd, Jezus włącza ich na nowo do społeczeństwa i pokazuje, że w Nim uobecnia się Królestwo Boże oraz przezwyciężenie każdej formy niewolnictwa i marginalizacji. Wraz z Nim Bóg nie jest już daleko, ale na ulicy, w domu, w miejscu pracy, wcielony w człowieka; z Nim zbawienie stało się uzdrowieniem na ciele, przywróceniem ludzkiej godności i relacji społecznych, przezwyciężeniem poddania się i rozpaczy, otwarciem się na nadzieję, powrotem do chwalenia Boga. Tak, gdyż w Jezusie to Bóg działa: kto spotyka Jezusa, spotyka Boga w sposób żywy i bezpośredni. Rodzi się uwielbienie wobec Boga życia.

Dziś to my, chrześcijanie, niesiemy światu możliwość spotkania z Bogiem. My, tak jak Jezus, możemy ukazać oblicze Boga współczującego, otwartego, pociągającego, ponieważ zdolnego do współdzielenia. Wówczas w nas i wokół nas zrodzi się uwielbienie i dziękczynienie.


Życie, które staje się słowem

DO NOWEGO ŻYCIA

Pracuję jako lekarz w pogotowiu. Pewnego poranka wezwano mnie do starszego mężczyzny, który źle się poczuł. Żył pośród ogromnego bałaganu, zdruzgotany cierpieniem z powodu śmierci jedynego syna w tajemniczych okolicznościach. Po chwili wahania (na podstawie dokumentów zdałem sobie sprawę, że mam przed sobą osobę, która w okresie komunizmu uczyniła ludziom wiele krzywdy), odsunąłem na bok wszelki osąd i zabrałem się do pomocy temu cierpiącemu mężczyźnie, potrzebującemu przede wszystkim uczucia. Niezależnie od wszystkiego, teraz był to dla mnie bliźni, którego powinienem kochać, jak chciał Jezus. W szpitalu, gdzie odwiedziłem go wiele razy, często opowiadał mi o swojej przeszłości. Czasem trudno mi było go słuchać, ale kiedy mogłem opowiedzieć mu o mojej wierze, zobaczyłem, jak w tym człowieku zapala się nadzieja: zdawał się rodzić do nowego życia.

M. U. – Czechy


EWANGELIA
(Łk 17,11-19)

Trąd był chorobą wyjątkowo upokarzającą, ponieważ izolował i wyłączał chorych z życia społecznego. Uwolnienie od choroby wszystkich proszących o uzdrowienie objawia bezgraniczną łaskawość Jezusa. Kluczowe jednak jest pytanie Zbawiciela: „Żaden się nie znalazł, który by wrócił i oddał chwałę Bogu, tylko ten cudzoziemiec?”. Trzeba dzisiaj skonfrontować siebie z pytaniem Jezusa o oddanie chwały Bogu za wszelkie łaski, których obficie doznajemy w codziennym życiu. Wdzięczna pamięć o Bogu żywym działającym w codziennym życiu rodzi bezpieczeństwo, że nie ma takiej choroby, cierpienia, upokorzenia, zawieruchy, która odebrałaby pokój i radość życia oddanego w ręce Boga.

Gdybyście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy... (Łk 17,6)

Wiara to jedyna droga, która zdolna jest dać odpowiedź na „ostateczne” pytania dotyczące historii i tajemnicy Boga. Stąd nagląca prośba uczniów skierowana do Jezusa: Przymnóż nam wiary. Nawet najmniejsze wyrażenie wiary może dokonać tego, co ludziom wydaje się niemożliwe. Ważne, aby była. Jej wielkość, w odpowiedzi Jezusa, staje się problemem drugorzędnym: Gdybyście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy... (Łk 17,6).

Z wiarą łączy się ściśle służba. Chodzi o przyjęcie postawy bezinteresownej, nie opartej na perspektywie zadośćuczynienia. Wiara, nawet najbardziej pokorna, może uczynić to, co dla ludzi jest niemożliwe, ponieważ zawiera zawsze siłę Boga. Gdyż wiara nie jest opinią na jakiś temat; jest relacją, spotkaniem, precyzyjnym sposobem bycia: żyć, kochać, cierpieć i umierać jak Jezus. Wiara to patrzenie na rzeczy, zdarzenia, osoby spojrzeniem Boga, w Jego świetle. Dlatego wiara płynie ze Słowa. Słowo Jezusa, które rozbrzmiewa tej niedzieli wzywa nas do rachunku sumienia: w kim pokładamy naszą nadzieję, komu ufamy, czym karmi się nasze istnienie?

Giovanni Battista C.


EWANGELIA
(Łk 17,5-10)

Wiara jest niczym niezasłużoną łaską, dlatego apostołowie proszą o nią Pana. Wiara zaszczepiona w sercu człowieka jest służebnicą Pana. Chociaż w mocy żywej wiary płonącej w sercu człowieka dokonują się wielkie cuda, jest ona zawsze posłuszna Panu. Dawcą wszelkich dzieł dokonanych w mocy żywej wiary jest Bóg, dlatego nikt nie może chlubić się, że czegoś dokonał dzięki temu, że mocno wierzył. Wiara daje Bogu wolność do cudownego nasycania ludzkości Bożym działaniem i obecnością. Podobnie jak sługa w niektórych żydowskich domach za czasów Jezusa przygotowywał stół, aby rodzina nasyciła się posiłkiem i wspólnym biesiadowaniem.

Pseudobogactwa czy miłość?

Dobra materialne oddane są na służbę człowiekowi. Niestety często to człowiek staje się sługą i niewolnikiem mamony. Żądza posiadania odbiera zdolność dostrzegania potrzeb bliźnich i zabiegania o prawdziwe dobra, jakimi są dary duchowe.

Nosimy w sercu tęsknotę za Ojcem, który ma moc zaspokoić wszystkie nasze pragnienia. Bogactwa ziemskie nie nasycą duszy, ale mogą zaradzić ludzkiej biedzie. Jeżeli wszystko, co posiadamy, postrzegamy jako dary Boże, to potrafimy się tym dzielić.

W innym wypadku łakniemy wciąż więcej, by prowadzić beztroskie życie w przekonaniu, że wszystko nam się od niego należy. Rzeczywistość duchowa i troska o zbawienie staje się mało znaczące (I czytanie). A naszym zadaniem jest walka o wiarę i życie wieczne (II czytanie). Podjęta z zapałem przynosi radość, gdyż Pan Bóg lubi zaskakiwać i w swej hojności obsypuje licznymi łaskami, przekraczając nasze najśmielsze oczekiwania.

Pośród nas żyje niejeden „Łazarz” dotknięty może nie tyle głodem fizycznym, ile raczej głodem miłości, okryty „wrzodami” nieludzkiego traktowania i obojętności (Ewangelia). Zapatrzeni wyłącznie we własne sprawy stanowiące pseudobogactwa, zatroskani o wygodne życie, nie zauważamy dzisiejszych „Łazarzy” i popadamy w egoizm. Warto od czasu do czasu zrobić rachunek sumienia w kwestii najważniejszego z przykazań – miłości Boga i bliźniego. Uwrażliwi nas to na słowo Boże i ochroni przed chciwością. Dbajmy zatem o duchowy słuch, nim serce stanie się twarde jak pancerz, przez który nic nie będzie w stanie się przedostać.

s. Ludwika Synkowicz – bernardynka


EWANGELIA
(Łk 16,19-31)

Słuchanie słowa Bożego jest kluczem do nieba. Jeśli ktoś nie słucha słów Pisma Świętego, nie posłucha Boga, choćby przyszedł ktoś z umarłych. Przypowieść Pana Jezusa konfrontuje nas z bogaczem i Łazarzem. Warto zobaczyć w sobie bogacza i prosić Boga, żeby nauczył nas karmić bliźnich bogactwem własnych talentów, umiejętności, własnej osobowości, żebyśmy nie byli ślepi na potrzebujących. Warto także pokazać Bogu, że jesteśmy jak Łazarz żebrakami miłości, radości, sukcesu, szczęścia. Wówczas Pan ubogaci nas Samym Sobą i odkryjemy mądrość zawartą w imieniu Łazarza, które znaczy: mój Bóg jest moim wspomożycielem.

Nie możecie służyć Bogu i mamonie

Od wszystkich oczekujemy uczciwości, a nie zawsze wymagamy jej od siebie. Dużo czasu spędzamy, korzystając ze środków społecznego przekazu, a czy właściwie oceniamy to, co nam dają?
Modlimy się za pracowników mediów i za tych, którzy z nich korzystają. Może często podobni są do osób z proroctwa Amosa – oszustów i oszukiwanych (I czytanie). A można dobrze służyć i mądrze korzystać z tego, co jest nam dane, trzeba tylko być odpowiedzialnym.

Chrystus stawia przed nami wspaniałe wzory. Dziękujemy za Światowe Dni Młodzieży. Za pielgrzymów z tylu krajów. Za świadectwo ich wiary i modlitwy. Za głębokie przeżycie wspólnoty. Za ofiarny trud wolontariuszy i osób przyjmujących gości. Dziękujemy za spotkanie z Piotrem naszych czasów. Za jego głębokie słowa. Za świadectwo prostoty i życzliwości dla wszystkich. Za wspólną modlitwę.

Modlimy się o trwałe owoce tych przeżyć. Byśmy umieli rozpoznawać to, czego Chrystus od nas oczekuje. Byśmy nie dali się zwieść kolorowym reklamom. Byśmy umieli odróżnić prawdę od fałszu.

Wykorzystujmy każdą sposobność do czynienia dobra. Módlmy się za wszystkich. Także za tych, którzy nam szkodzą i chcą nas wykorzystać. Chrystus pragnie również ich zbawienia. Niech to, czym dysponujemy, przynosi pożytek i radość innym.

Odrzućmy to, co nam zasłania Pana Jezusa. Co od Niego oddala. Szanujmy doczesne wartości, w tym media jako środki do czynienia dobra. Nie róbmy z nich bożków. Wychowujmy własne sumienia. Ćwiczmy wrażliwość. Umiejętność słusznej oceny. Wpatrujmy się w Chrystusa i naśladujmy Jego miłość.

O. Tomasz Dąbek – benedyktyn


EWANGELIA
(dłuższa, Łk 16,1-13)

Serce człowieka ze swojej natury jest niepodzielne w miłości. Kocha całą swoją siłą i nie może służyć dwom panom – Bogu i mamonie. Każde bogactwo, materialne i niematerialne, jakie człowiek otrzymuje do dyspozycji od Stwórcy, powinno być zarządzane roztropnie, w służbie miłości Boga i bliźniego. Niekiedy człowiek działa dokładnie wbrew swojemu powołaniu, tzn. używa Boga do pomnożenia majątku. Wówczas Stwórca musi odebrać mu stanowisko rządcy, żeby ocalić go od zatracenia. Pan Jezus w przytoczonym opowiadaniu nie chwali nieuczciwości rządcy, ale dowartościowuje jego powrót na drogi roztropności.

Strona 9 z 60

Parafia
Najświętszych Imion
Jezusa i Maryi

ul. Przyklinga 12, 
40-551 Katowice-Brynów
tel. 32 251 86 60
brynow.jm@archidiecezja.katowice.pl


Msze Święte:

niedziele i święta:
7:30, 9:00, 10:30, 12:00, 18:00

dni powszednie:
8:00, 18:00

piątki
8:00, 16:30 (szkolna), 18:00


Nabożeństwa

Adoracja Najświętszego Sakramentu
czwartek 17:00 – 18:00

Nabożeństwo ku czci Serca Pana Jezusa
pierwszy piątek 8:30, 18:30


Kancelaria Parafialna

poniedziałek
9:00-10:00
wtorek, czwartek, piątek
9:00-10:00, 17:00-18:00

 

chrzty i roczki
1. niedziela miesiąca 12:00

 

protokoły przedślubne
po mszy św. wieczornej - po umówieniu


numer konta bankowego:
BOŚ: 05 1540 1128 2001 7050 4713 0001


 

Szukaj na stronie