baner kolda roraty 2014

Gazetka parafialna

Matka Pielgrzymów do Domu Ojca Niebieskiego

W naszym dążeniu do Domu Ojca Niebieskiego pomaga nam Maryja. Wystarczy spojrzeć na płaskorzeźbę Maryi w prezbiterium naszej świątyni i iść Jej śladem. Ona to stając się Matką Jezusa weszła w pełne tajemnicy odniesienie do Boga. To był Jej najważniejszy egzamin z życia – piękne i pełne ufności FIAT! Po beztroskich latach dzieciństwa i młodości – nastąpiła niezapomniana chwila Zwiastowania, która na zawsze związała życie Maryi z posłannictwem Jezusa. Warto dzisiaj – w czasie naszego parafialnego odpustu ku czci Najświętszego Imienia Maryi – uświadomić sobie, że wszystko – co wydarzyło się potem jest konsekwencją tej raz powziętej decyzji. Boże Narodzenie, ofiarowanie w świątyni, ucieczka do Egiptu, ciche i spokojne lata życia w Nazarecie, śmierć Józefa, opuszczenie domu rodzinnego przez Jezusa, dyskretne towarzyszenie Synowi w Jego działalności publicznej, dramat Wielkiego Piątku, poranek i radość Zmartwychwstania i odejście do Boga Ojca – to historia bardzo trudnego życia, które nie złamało Maryi. Uszlachetniło Ją tak mocno, że postanowiła w każdej sytuacji oddać się bez reszty Bogu. „Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według Twego Słowa”. Pokora, uległość oraz wierność Bogu pozwoliły Jej wypełnić bez najmniejszego zarzutu każde zadanie stawiane Jej przez Opatrzność.

Maryja – to imię, które – po imieniu Jezus – jest chyba najdroższe każdemu chrześcijaninowi. „Błogosławią Ją wszystkie pokolenia”, gdyż jest Matką naszego Pana. Pod krzyżem stała się Matką wszystkich ludzi. Wzywając imienia Maryi, wierzymy, że przybędzie nam z pomocą – jak Matka, która nigdy nie zostawia dzieci samych, gdy się lękają, lub gdy grozi im jakiekolwiek niebezpieczeństwo. Warto tu przypomnieć, że tegoroczny odpust świętujemy w wigilię 333. rocznicy wiktorii wiedeńskiej. Wtedy zwycięstwo przyszło przez Maryję!

Również nasz Wielki Rodak – Święty Jan Paweł II zawierzył Maryi praktycznie cały świat, każdego z nas i siebie samego! Totus Tuus – nie zapominajmy o tym papieskim zawierzeniu w naszej codzienności. I kochajmy Maryję!

Krystyna Kajdan


EWANGELIA
(krótsza, Łk 15,1-10)

Aktywność Boga wobec człowieka zagrożonego w swoim szczęściu jest oszałamiająca. Nie marnuje On żadnej chwili, nawet kiedy ludzka wolność stawia Mu opór i możliwe jest jedynie staranne poszukiwanie nowych dróg, podążanie za zagubionym dzieckiem, patrzenie na nie z daleka i wyczekiwanie. Eksplozja radości w chwili spotkania wylewa się kaskadami na wszystkich wokół ludzi i aniołów. Bóg miłosierny to Bóg szalony z miłości.

Co to jest mądrość?

Nikt z nas nie chce uchodzić za głupca. Sam Jezus wzrastał w mądrości, a Bóg wszczepił w serce każdego człowieka pragnienie rozwoju. Warto zapytać: jaką miarą mierzyć mądrość? Umiejętnością zdobycia władzy? Zarządzania polityką? Finansami? Tytułami naukowymi…?

Autor biblijny poucza, że ludzkie wysiłki zmierzające do zdobycia mądrości są niewystarczające. Wskazuje na potrzebę uległości Duchowi Świętemu i pokorę umysłu, która otwiera człowieka na mądrość prowadząca do zbawienia (I czytanie).
Psalmista zwraca uwagę na przemijalność ludzkiego życia i prosi: „Naucz nas liczyć dni nasze, byśmy zdobyli mądrość serca”. Ukazuje mądrość w perspektywie wieczności, ku której każdy z nas zmierza. Mądrość więc, o której mówi Biblia, nie jest przede wszystkim jakąś teorią, wiedza naukową, lecz takim życiem, w którym Bóg jest na pierwszym miejscu.

Przykład tej mądrości daje nam św. Paweł, wstawiając się u swego przyjaciela Filemona za Onezymem (II czytanie). Ten zbiegły niewolnik mógł zostać dotkliwie ukarany za ucieczkę od swego pana, bo – w świetle prawa rzymskiego – był jego własnością. Apostoł uczy, że człowieka należy traktować jak osobę, a nie jak rzecz. Sam daje przykład mądrości, która dotyczy relacji międzyludzkich postrzeganych w świetle wiary.

Z dzisiejszej Ewangelii wynika, że mądrością jest troska o osobistą więź z Jezusem, także wtedy, gdy najbliższa rodzina tego nie rozumie. Wybór Ukrzyżowanego jako wartości najwyższej jest trudny. Lecz każdy człowiek w życiu napotka krzyż. I każdy ma wybór: nieść go z Chrystusem lub samemu. Mądrość to wybór Jezusa.

Anastazja Seul


EWANGELIA
(Łk 14,25-33)

Karykaturą, a nie uczniem Jezusa, jest każdy, kto idzie za Mistrzem z Nazaretu, ale nie słucha Go, ponieważ ważniejsze są dla niego słowa ojca, żony, dziecka, brata lub jego osobiste racje. Karykaturą ucznia Jezusa jest każdy, kto chce iść za Nim, ale nie jest gotów na sprzeciw, krytykę, odrzucenie, prześladowanie. Karykaturą jest także każdy, kto, idąc za Jezusem, nie trzyma się Jego dłoni, ale tego wszystkiego, co sam posiada – dorobku życia, kontaktów telefonicznych, własnych zdolności, sposobów myślenia, oceniania, dążeń, celów ideałów. Aby przyjąć dar mądrości w szkole Jezusa, trzeba uwolnić serce od innych nauczycieli i aksjomatów.

Bogacz duchowy?

Wobec spektakularnego charakteru różnych akcji i rozgłosu, który próbują zdobyć sobie ludzie udający społeczników, a także hałasu, jaki towarzyszy wszystkiemu, co chce się przebić, wielu wierzących pyta: co ja mogę zrobić dla ewangelizacji? W jaki sposób służyć Chrystusowi i Kościołowi, mając do dyspozycji „wdowi grosz”?

Na te pytania otrzymujemy dziś odpowiedź: „Synu, z łagodnością wykonuj swe sprawy, a każdy, kto jest prawy, będzie cię miłował” (I czytanie). Chrystus uczy pokory. Świat zmieniają nie krzykacze, kolorowe reklamy, wielkie imprezy, ale święci, ludzie o wielkim duchowym formacie. Na wzór Chrystusa „cisi i pokornego serca”, zawsze i wszędzie będący sobą, żyjący według zasad ewangelicznych, modlący się „w swej izdebce”, ich „lewa ręka nie wie, co daje prawa”.

Niestety „na chorobę pyszałka nie ma lekarstwa” przestrzega Syracydes. Brońmy się przed tą niebezpieczną chorobą za pomocą „rozumnego serca” (I czytanie). Warto zapamiętać słowa Marka Schellera: „Pokora otwiera spojrzenie duchowe na wszystkie wartości tego świata. Pokorny staje się duchowym bogaczem”. Dietrich von Hildebrand napisał: „Pokora nie jest tylko warunkiem autentyczności i prawdziwości wszystkich cnót, lecz także warunkiem przemienienia w Jezusie. Ale ma ona w sobie samej wysoka wartość, nadaje człowiekowi szczególne piękno”. Kard. George Basil Hume powiedział wprost: „Pokora jest fundamentem życia duchowego. bo stanowi jego początek”. Zechciejmy mieć to na uwadze w naszej codzienności.

Ks. Jan Augustynowicz


EWANGELIA
(Łk 14,1.7-14)

Ewangelista Łukasz napomina, że kto się wywyższa, będzie poniżony. Stanie się tak, ponieważ z powodu zapatrzenia w siebie nie dopuszcza do serca prawdy, jak wielki jest Bóg, i nie doświadczy, jakim wyróżnieniem jest to, że On zaprasza do bliskiej przyjaźni z Sobą. Wspólne biesiadowanie jest symbolem bliskiej wspólnoty osób. Syn Boży jest jedynym, któremu należy się pierwsze miejsce na Uczcie w Królestwie Bożym. To On jest tym Gościem znakomitszym od człowieka.

Bogactwo, które daje szczęście

Dzisiejsza niedziela jest najbardziej uroczystym, finalnym akordem kończącym wielki „koncert wiary i miłości”, jakim są Światowe Dni Młodzieży. Można było w tych dniach zobaczyć i odczuć, że Kościół to żywa wspólnota, a to, że jest żywa, zawdzięcza Temu, w którym jest życie.

Światowe Dni Młodzieży zawsze pokazują Kościół taki, jaki jest. Naznaczony słabościami, ale o nieopisanej witalności. Jak wiosna, która gdy się budzi po zimie, to nie można jej zatrzymać. Obecność papieża na polskiej ziemi to także znak, że dzieją się wielkie rzeczy Boże. Coś, co ma wymiar nie lokalny, lecz światowy i rozejdzie się echem po różnych zakątkach globu.

Jednocześnie dzisiejsza Ewangelia jest wielką zachętą, by dobrze rozpoznać, jakie są prawdziwe bogactwa, które dają szczęście: nie są to „pełne spichlerze” (na przykład pełne konta w banku), lecz całkiem coś innego, coś, co Jezus nazywa „być bogatym przed Bogiem”. Takie spotkania młodzieży przypominają również nam wszystkim o tym, byśmy – jak to ktoś powiedział – nie dali się uwieść ciężkiej pracy, której nie lubimy, by kupować rzeczy, których nie potrzebujemy, by zaimponować ludziom, których nie lubimy.  Patrząc w oczy młodym, roześmianym, rozmodlonym ludziom, zastanówmy się wraz z nimi nad tym: co to znaczy być bogatym przed Bogiem? O zbieraniu tych bogactw mówi cała Ewangelia. To nie jest takie trudne, bo ludzie prości przecież to bardzo pojęli. Bóg chce, byśmy byli „bogaci przed Nim”. Niebo i ziemia się cieszą, gdy widzą takiego „bogacza”. I on sam także jest szczęśliwy.

ks. Adam Rybicki

I udali się do innego miasteczka (Łk 9,56)

Słowo, które staje się życiem

Jezus rozpoczął swoją posługę od nauczania w synagodze w Nazarecie (4,14), gdzie mieszkańcy miasta negują głoszone przez Niego prawdy. Także tutaj, na początku drogi do Jerozolimy, która zawiodła Jezusa do śmierci i zmartwychwstania, nie jest On pozytywnie odebrany. Ten brak przyjęcia w jednej z wiosek Samarii wywołuje reakcję apostołów. Pragną oni, by Bóg zesłał karę na mieszkańców miejscowości. Jezus jednak demaskuje ich intencje, gdyż wyczuwa w ich rozumowaniu logikę zemsty. Oczywiście przez Jezusa przemawia tu Jego boska siła, ale jest to siła miłości, a nie wynikająca z nadużycia władzy; miłości, która zgadza się na cierpienie, by następnie wybaczyć.

Jezus udaje się do innego miasteczka, ponieważ zawsze znajdzie się inny dom, do którego można zapukać, inna wioska do odwiedzenia, inna okazja, by głosić Bożą naukę, inna okazja, by kochać. Jeśli napotykasz trudność – zacznij od nowa. Jest jeszcze wiele pól do zasiania, wiele osób, które wymagają uzdrowienia i pokochania.

Giovanni Battista C.

A Wy za kogo mnie uważacie? (Łk 9,20)

Słowo, które staje się życiem.

Św. Łukasz powoli ukazuje czytelnikowi, kim jest Jezus. Pierwszy jednoznaczny sygnał jest zarezerwowany tylko dla najbliższego grona jego uczniów. Ewangelista umieszcza tytułowe pytanie w kontekście modlitwy. Właśnie w  takim wymiarze Łukasz chętnie ukazuje wiele momentów zwrotnych w życiu Jezusa – by uzmysłowić nam, że istnieją pytania, na które można wyczerpująco odpowiedzieć sobie tylko w intymnej rozmowie z Bogiem Ojcem.

„A Wy za kogo mnie uważacie?”. „A Wy” – to słowa skierowane do ucznia, żyjącego w jedności z Jezusem, który umie udzielić odpowiedzi wykraczającej poza obiegową opinię. Słyszymy, że to pytanie postawione jest  każdemu z nas: „A kim jestem dla Ciebie?”. To ważne, by umieć udzielić swojej osobistej odpowiedzi. Rzeczą jasną jest, że kochamy to, co znamy. A im bardziej znamy, tym bardziej możemy kochać. Jeżeli pragniemy kochać i iść za Jezusem, ważne jest Go poznać, mieć do niego osobisty stosunek, bezpośredni i głęboki. Nie możemy poznać go tylko z zasłyszanych opinii lub poprzez mniej lub bardziej wiarygodne opowiadania. W tym tygodniu skupmy się na tym, by nie uciekać od odosobnienia i modlitwy, które umożliwią nam odpowiedzieć sobie na postawione przez Chrystusa w Ewangelii pytanie.


EWANGELIA
(Łk 9,18-24)

Ewangelie, jak i całe Pismo Święte, zostały spisane setki lat temu. Kiedy czytamy o Jezusie, czasem rodzi się w nas pokusa, aby umiejscowić wszystko w czasie przeszłym. Wtedy Ewangelia byłaby dla nas jedynie ciekawą książką. Tymczasem słowa Ewangelii to żywe Słowo odnoszące się do nas „tu i teraz”. Pan Jezus jest obecny w naszym czasie teraźniejszym. On mówi do nas przez Słowo i nieraz doświadczamy w życiu cudownych skutków działania słowa Bożego.

Odpuszczone są jej liczne grzechy, ponieważ bardzo umiłowała. (Łk 7,47)

Słowo, które stało się życiem

Ewangelia tej niedzieli pokazuje nam prawdziwe serce Jezusa. Nie dość, że przypomina nam o Miłosierdziu Bożym, tak jak przypominali prorocy, to jeszcze okazuje się czymś więcej: przemawia do kobiety, którą wszyscy mieli za grzesznicę: „Twoje grzechy zostały Ci przebaczone. Twoja wiara Cię uratowała”. W tym geście Jezus ucieleśnia Miłosierdzie Boże.

Ta właśnie kobieta znajduje w sobie odwagę, aby złożyć u stóp Chrystusa całe swoje nędzne życie, łzy zdradzające cierpienie i frustrację, aby odwołać się do wolności i zbawienia, które przychodzi od Tego, który ma moc przebaczyć grzechy. I Jezus właśnie tak robi: są jej odpuszczone liczne grzechy, ponieważ bardzo umiłowała. To nie miłość jednak spowodowała odpuszczenie win, lecz łzy kobiety i jej wylewne zwierzenia świadczące o tym, że w jej świadomości nastąpiła jakaś zmiana. Kobietę uratowała wiara: nie zasłużyła ona na więcej niż faryzeusze, ale w przeciwieństwie do nich zrozumiała, że stoi przed Tym, który może przebaczyć winy i oddała się Mu z ufnością. Miłość definiuje nas na zewnątrz, a wewnątrz nas tworzy pustkę, która domaga się uzupełnienia pełnią boskiej miłości. Uczyńmy nasze życie ciągłym wyrazem miłości. Jezus mówi to każdemu z nas, tak jak tamtego dnia powiedział faryzeuszowi.

Giovanni C.


Życie, które staje się słowem.

POJEDNAĆ SIĘ, BY ZAPOMNIEĆ BŁĘDY MIŁOŚCI

Ślub wzięli bardzo wcześnie, szybko mieli trójkę dzieci, a potem… Rutyna i coraz intensywniejsza praca rozciągnęły zasłonę milczenia między Giovannim a Francescą, pięćdziesięcioletnimi mieszkańcami małej miejscowości na północy Włoch. Przez jakiś czas dawali radę, raz lepiej, raz gorzej, aż pewnego dnia on spotkał inną kobietę, z którą zaczął się spotykać. „Znowu czułem się pełen życia i wreszcie wolny” – wspomina Giovanni. Tajemny romans trwa do dnia, kiedy Francesca dowiaduje się o wszystkim i postanawia skończyć swój związek z Giovannim mimo ponad dwudziestoletniego stażu małżeńskiego. „Świat mi się zawalił – wspomina z bólem Francesca – czułam się rozdarta na strzępy, znieważona jako kobieta i jako żona”.

Kiedy dokumenty do separacji były już gotowe, za radą proboszcza i pary znajomych Giovanni i Francesca zdecydowali się spróbować jeszcze raz i zwrócili się do Retrouvaille (grupy wsparcia dla rodzin). „Z początku nie wierzyłem za bardzo, że to może pomóc – wyznaje Giovanni  - zgodziłem się wziąć udział w spotkaniach tylko dlatego, że zależało mi na przebaczeniu żony”.

Tak właśnie małżonkowie znaleźli się na weekendowym wyjeździe, podczas którego powiedzieli sobie wiele słów, których od lat już sobie nie mówili. „To podczas tych dni pomyślałam po raz pierwszy, że może faktycznie Zmartwychwstanie miało miejsce dla nas, ludzi” – dodaje Francesca, która przechodzi przez ciężki okres przebaczenia i pogodzenia się z mężem. „Jest to dla mnie trudne, bo nie jestem ani świętą, ani bohaterką” – przyznaje, równocześnie zauważając, że z coraz większym przekonaniem stawia kroki na tej ścieżce. „Teraz bierzemy się za ręce i każdego dnia szukamy u Boga pomocy, aby przebaczył nam samym i byśmy umieli przebaczać wzajemnie zło, które sobie wyrządziliśmy, świadomie lub nieświadomie” – stwierdzają na koniec Giovanni i Francesca. Na koniec swojej drogi pozostali do dyspozycji Retrouvaille i pomagają teraz innym związkom pogrążonym w kryzysie, dzieląc się własnym doświadczeniem bólu i odrodzenia.

Paolo Ferrario, z czasopisma „Avvenire”


EWANGELIA
(krótsza, Łk 7,36-8,3)

Pan Jezus pragnie naszego nawrócenia. On czeka, gdy odchodzimy, gdy się gubimy w życiu. I wracamy, czasem po dłuższym czasie. Zapomnieliśmy, jak się modlić, zapomnieliśmy, jak się spowiadać. Lecz pragniemy do Niego wrócić, pragniemy Jego miłosierdzia. Panu Jezusowi wtedy nie potrzeba naszych słów. Wystarczą gesty, mowa ciała. Zapłakać jak Piotr po zdradzie, upaść na kolana jak owa kobieta z dzisiejszej Ewangelii – to też jest modlitwa.

Strona 10 z 60

Parafia
Najświętszych Imion
Jezusa i Maryi

ul. Przyklinga 12, 
40-551 Katowice-Brynów
tel. 32 251 86 60
brynow.jm@archidiecezja.katowice.pl


Msze Święte:

niedziele i święta:
7:30, 9:00, 10:30, 12:00, 18:00

dni powszednie:
8:00, 18:00

piątki
8:00, 16:30 (szkolna), 18:00


Nabożeństwa

Adoracja Najświętszego Sakramentu
czwartek 17:00 – 18:00

Nabożeństwo ku czci Serca Pana Jezusa
pierwszy piątek 8:30, 18:30


Kancelaria Parafialna

poniedziałek
9:00-10:00
wtorek, czwartek, piątek
9:00-10:00, 17:00-18:00

 

chrzty i roczki
1. niedziela miesiąca 12:00

 

protokoły przedślubne
po mszy św. wieczornej - po umówieniu


numer konta bankowego:
BOŚ: 05 1540 1128 2001 7050 4713 0001


 

Szukaj na stronie