Gazetka parafialna

A kiedy ich błogosławił, rozstał się z nimi (Łk 24,51)

Słowo, które staje się życiem.

Po opowiadaniu, jak Zmartwychwstały objawił się uczniom w drodze do Emaus, św. Łukasza kondensuje w krótkich wersach kilka fundamentalnych prawd o Jezusie: zgodność tajemnicy paschalnej z prawdą głoszoną w Pismach; zadanie uczniów głoszenia nawrócenia i odpuszczenia grzechów; polecenie pozostania w mieście, aż do zstąpienia Ducha Świętego. W taki sposób przedstawia wniebowstąpienie Jezusa do nieba, i powrót uczniów do Jerozolimy.

Jezus odchodzi od nich, ale ich nie porzuca; rozpoczyna czas, kiedy to mogą być uczniami twórczymi w ich misji. Dlatego, podczas gdy się oddala, błogosławi im. Jak piękne jest to słowo! I jak pocieszające! Jezus dobrze życzy swoim uczniom. Tak czynili patriarchowie, gdy musieli opuścić swoje rodziny. Ostatnim obrazem Jezusa, który żyje w oczach i sercu tego, kto widział go przez trzy lata jest błogosławieństwo.

Istnieje dużo dobra w tobie; istnieje wiele dobra w każdym stworzeniu. Jezus pozostawił nam błogosławieństwo, a nie wyrok; nie potępienie; nie rady; ale słowo piękne, słowo szacunku, słowo nadziei we mnie.

Postaram się żyć w tym tygodniu jako błogosławiony przez Pana. Zdaję sobie sprawę z tego wszystkiego i z tak wielkiego dobra, które jest we mnie i w moich braciach. Niech świadomość tego prowadzi mnie w moich działaniach. Oczywiście, czasami, a może często pomylę się, ale zawsze mogę rozpocząć od nowa, bo On mi ufa.

Giovanni Battista C.


EWANGELIA
(Łk 24,46-53)

Wiara w Boga w Trójcy Jedynego jest naszą radością. To radość „nie z tego świata”. To radość w Duchu Świętym. Apostołowie po wniebowstąpieniu Pana Jezusa wracają do Jerozolimy. Wydawałoby się, że powinni być smutni, bo ich Mistrz znowu odszedł. A oni są pełni radości! Chrystus uczynił ich świadkami kolejnego wielkiego wydarzenia. Wypisał w ich sercach Ewangelię, jest w nich Nowe Życie. Tę nowa radość umocni i utwierdzi w nich Duch Święty, który niebawem zstąpi.

Duch Święty przypomni wam wszystko, co wam powiedziałem (J 14,26)

Słowo, które staje się życiem.

Duch Święty jest prawdziwym bohaterem i operatorem rzeczywistości Wielkanocnej. On jest łącznikiem między Ojcem a wierzącymi, prowadzi i wspiera Kościół, napełnia go siłą i odwagą, aby mógł kroczyć w miłości.

Fragment Ewangelii z dzisiejszej niedzieli proponuje drugą z pięciu obietnic Ducha Świętego skierowanych przez Jezusa do swoich uczniów, aby ożywić pamięć i dawać świadectwo misji ewangelicznej.

W naszym fragmencie Duch Święty jest opisany jako Pocieszyciel, ponieważ  będzie przy nas i będzie nas wspierał. On dodaje odwagi i podpowiada słowa, które należy wypowiedzieć, aby świadectwo chrześcijańskie było szczere i przekonujące. Chrześcijanin faktycznie bardziej niż bronić się, musi troszczyć się o świadectwo wiary. Musi wobec uczniów naśladować Jezusa i wspomagać ich, aby byli zdolni do działania według Jego nauki. To wspaniałe pomyśleć, że Duch Święty sprawia, że każdy uczeń staje się jakby "współczesny" Chrystusowi. On pomaga nam przyjąć prawdę o życiu i słowa Jezusa skierowane do każdego z nas. Pomaga nam zrozumieć je i daje nam siłę, by wprowadzić je w życie, aby były aktualne na dziś.

Giovanni Battista C.


Życie, które staje się słowem.

Ta radość

Po śmierci męża, z pomocą prawnika, załatwiłam wszystkie sprawy z jego kuzynami, którzy byli współspadkobiercami ze mną. Jeden z nich w sposób szczególny działał bardzo przeciwko mnie. Czułam ciężar tego rozłamu między nami. Słowa Jezusa: "Jeśli więc przyniesiesz dar swój przed ołtarz i tam wspomnisz, że brat twój ma coś przeciw tobie, zostaw tam dar swój przed ołtarzem, a najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim" nie dawały mi spokoju. Pokonując urazy i moją dumę, poszłam do niego. Ale on mnie nie przyjął. Wszystko mi podpowiadało, żeby już nigdy więcej moja noga nie stanęła w tym domu. Ale kochać, to także wybaczyć ... Wróciłem do mojego kuzyna. Był zaskoczony, ale zadowolony. Pozostała we mnie radość, że tak naprawdę to tylko Bóg nas obdarowuje.

S. Q. Włochy


EWANGELIA
(J 14,23-29)

Codziennie wypowiadamy setki czy tysiące słów. Często mówimy bez zastanowienia się nad tym, co te słowa oznaczają. Istnieją słowa bardzo ważne, które bezmyślnie powtarzane zmieniły znaczenie. Albo którym celowo zmieniono znaczenie. Tak jest ze słowem „pokój”. W systemie komunistycznym „walczono o pokój”, nie zdając sobie sprawy z absurdu tego określenia. Posługiwano się wtedy symbolem pokoju: białym gołębiem. Była w tym intuicja wybiegająca poza ludzkie pojmowanie. Gołąb jest symbolem Ducha Świętego. A Duch Święty Tym, który przynosi nam pokój. Pokój zatem zaczyna się w sercu człowieka.

Abyście się wzajemnie miłowali (J 13,34)

Słowo, które staje się życiem

Po tym, jak zdrajca wychodzi z wieczernika, Jezus proponuje swoim uczniom nowe przykazanie, o wzajemnej miłości. Przykazanie jest nowe, ponieważ stanowi o jedynym i właściwym „nowym przymierzu” ustanowionym przez Jezusa. Jest nowe, ponieważ ustanawia nowe relacje z innymi. Taką relacją jest wzajemna  miłość, w której nikt nie jest ważniejszy od drugiego i każdy potrzebuje miłości drugiego.

Miłować swoich braci oznacza także miłować Jezusa: tak jak uczeń zostaje zaangażowany w miłość Pańską wobec każdej osoby, tak i miłość braterska sprawia, że uczniowie stają się „jednością” i dzięki ich świadectwu cały świat otwiera się na wiarę.

Nadchodzący tydzień staramy się zacząć od okazania właśnie braterskiej miłości. Miłość ta ma charakter bardzo konkretny; odwołuje się do bycia posłusznym wobec miłosierdzia; oczekuje śmierci za nas samych; każe nam wziąć na siebie obowiązki, od których uwalniają się inni. To wszystko oznacza kochać tak, jak Jezus kochał nas.


Życie, które staje się słowem

UCHODŹCY

Jestem muzułmanką. Uciekłam z Bośni, gdzie zostawiłam mojego męża, katolika. Do Splitu w Chorwacji uciekły już wcześniej dwie moje kuzynki. Jedna z nich spodziewała się dziecka. Poprosiły mnie, bym im pomogła, i tak znalazłam się w Dalmacji. Starałam się z całych sił, aby sprostać zaistniałej sytuacji.

Pewnego dnia, do naszego małego mieszkania przybyła jeszcze jedna kobieta. Była starsza i schorowana. Wtedy ostatecznie opadłam z sił. Myślałam o moim mężu, o mojej rodzinie, moim rodzinnym mieście Tuzla.

W momencie, gdy wszystko wydawało się beznadziejne, właścicielka mieszkania zaprosiła mnie na spotkanie, na którym po raz pierwszy zetknęłam się z Ewangelią. Zrozumiałam wtedy, że miłując innych, mogę zmienić siebie i wszystko wokół mnie.

Zaczęłam szukać innych uchodźców w mieście. W ten sposób zebrałam całą grupę, która ciągle rosła. Pomagaliśmy sobie nawzajem we wszystkim; w zdobywaniu leków, wysyłaniu listów do bliskich, pilnowaniu dzieci. Obecnie jest nas 87 osób. Czujemy się jak jedna, wielka, prawdziwa rodzina, mimo że jej członkowie są innej rasy, narodowości czy wyznania.

T., Bośnia


EWANGELIA
(J 13,31-33a.34-35)

Kluczem do zrozumienia świata i człowieka jest miłość. To ona pozwala nam przyjąć to, co nas otacza. Miłość jest również kluczem do nieba, ponieważ ma w sobie zadatek wieczności. Wiara i nadzieja to także nasze klucze, lecz potrzebne nam tu i teraz. A miłość jest teraz i trwa w wieczności.

Moje owce słuchają mojego głosu (J 10,27)

Słowo, które staje się życiem.

Przeżywamy niedzielę zwaną Niedzielą Dobrego Pasterza. Ten krótki fragment ewangelii przytacza nam dialog, w którym Jezus skupia się na słuchaniu, a także na pasterzu i na zgromadzeniu. Pomiędzy Jezusem a wiernym nawiązuje się relacja wspólnoty. On poznaje swoją umiłowaną istotę, która z kolei odpłaca się słuchaniem jego głosu.

Gdy słuchamy, należy poruszyć zarówno umysł jak i serce, skupiając się na chwili obecnej. Ważne jest również wyciszenie się, poprzez głęboką modlitwę. Wyciszyć się, nie znaczy wcale po prostu milczeć.

Ile razy nam się zdarzyło nic nie mówić, a jednak być rozkojarzonym i niezainteresowanym? Milczeć to tak naprawdę zrobić w sobie miejsce pełne miłości, które zaprasza do siebie drugą osobę.

Słowa ewangelii na dzisiejszą niedzielę zachęcają nas do słuchania z uwagą tego, co mówi nam Jezus na nieskończenie wiele sposobów. Jeśli zdołamy przenieść wysłuchane słowo na „konkretne czyny”, uda nam się zmienić na lepsze siebie i to, co jest wokół nas.

Giovanni G.


Życie, które staje się słowem.

ŻYWA EWANGELIA

Mamy córkę, która cierpi na poważne zaburzenia psychiczne. W związku z tym co jakiś czas jest poddawana leczeniu. Nie jest łatwo znosić jej codzienne kaprysy, oczekiwania czy nagłe zmiany nastroju. Ile razy czuliśmy się bezradni i zniechęceni! Ale odkąd staramy się żyć w zgodzie z Ewangelią, nasze życie radykalnie się zmieniło. Odnajdujemy siłę i cierpliwość, by iść naprzód i stawiać czoła jej wymaganiom i żądaniom, by słuchać rad lekarzy, które mają jej pomóc, by ją kochać, nie oczekując w zamian nic, nawet zwykłego „dziękuję”.

W naszym codziennym życiu czytanie Ewangelii jest teraz podstawą. Staramy się wcielać ją w życie i żyć konsekwentnie razem z nią: pomagać tym, którzy tego potrzebują, jak na przykład dwóm staruszkom, które mieszkają pod nami. Ja osobiście dostrzegam, że jeśli sam się angażuję, to mogę poprawić wiele rzeczy. Na przykład w domu jestem ostatnio bardziej aktywny. Do tej pory nie zwracałem uwagi na to, czy sprzątam po sobie i odkładam rzeczy na swoje miejsce. Teraz, przez wzgląd na miłość do mojej żony, robię to regularnie. Wcześniej robiła to tylko ona. A teraz czuję, że kocham naprawdę.

S.M., Hiszpania


EWANGELIA
(J 10,27-30)

Tak jak dziecko rozpoznaje głoś mamy, tak my posiadamy w sobie zdolność rozpoznawania głosu Jezusa. Chrystus przemawia do mnie w Ewangelii, w Kościele, w moim sercu. I pragnie tylko jednego: abym był z Nim i abym pozwolił się prowadzić. Lecz Pan Jezus daje mi też wolność, abym wybierał. Abym w wolności podjął decyzję, czy chcę pragnąć tego, co On pragnie.

To jest Pan! (J 21,7)

Słowo, które staje się życiem.

To jest Pan! Te słowa Jana nad Morzem Tyberiadzkim towarzyszą nam w odkrywaniu Zmartwychwstałego Chrystusa. Dzisiejsza ewangelia opowiada nam o cudownym połowie ryb na Morzu Tyberiadzkim, o spotkaniu i wspólnym posiłku z siedmioma uczniami, o rozmowie między Piotrem a Panem Jezusem, o roli „ucznia miłowanego” i w końcu o Księdze, dzięki której uczniowie wszystkich czasów będą mieli dostęp do niewyczerpanej tajemnicy Chrystusa.

Siedmiu uczniów łowiło całą noc, jednak bez żadnych rezultatów. „A gdy ranek zaświtał, Jezus stanął na brzegu”. Uczniowie z trudem rozpoznają w nim Jezusa; poprzez posłuszeństwo wobec jego słów, dostrzegają w nim w końcu Pana. I tak, zgodnie ze słowami Jezusa, wracają ponownie, by łowić, rzucając sieć po prawej stronie łodzi. I to właśnie posłuszeństwo wobec Słowa Bożego zostaje nagrodzone nadzwyczajnym połowem ryb: sieć jest przepełniona.

Pierwszy, który rozpoznaje tajemniczą osobę stojącą na brzegu i wypowiadającą słowa niosące życie i obfitość to Jan, „uczeń, którego Jezus miłował”. Jego stwierdzenie jest aktem wiary: To jest Pan! Podobnie jak podczas ostatniej wieczerzy, wsparł głowę na piersi Jezusa, uznając w ten sposób nieskończoną miłość Bożą dla całego świata. A teraz staje się świadkiem Zmartwychwstałego. Jako iż był umiłowany, umiał rozpoznać Tego, który go miłował.

My także prosimy Pana, by obdarzył każdego swoją nieskończoną miłością i abyśmy mogli darować mu w zamian naszą miłość.


Życie, które staje się słowem.

POKARM, KTÓRY TRWA

U jednej z naszych córek zdiagnozowano nowotwór. Było to dla nas ogromnym zaskoczeniem- dlaczego Bóg poddaje nas takiej próbie? Byliśmy zagubieni. Nie było łatwo żyć z takim bólem.

Po raz kolejny Słowo Boże okazało się nam pomocne i zaczęliśmy postępować zgodnie z nim. Więzy z moim mężem i z naszymi dziećmi stały się jeszcze silniejsze. Mieliśmy okazję poczuć miłość i wsparcie od wielu osób, które były z nami w tych trudnych chwilach. Operacja się udała. Na sali szpitalnej, gdzie leżała moja córka, mogłam być cały czas z nią. Obok niej leżała kobieta, której rodzina mieszkała daleko. Przez kilka dni nic nie jadła, w związku z leczeniem, któremu została poddana. Przeczytałam jej fragment Słowa Bożego: „Troszczcie się nie o ten pokarm, który ginie, ale o ten, który trwa na wieki, a który da Wam Syn Człowieczy”. Zrozumiałam wtedy, że ten „pokarm” mogę jej ofiarować poprzez słowa otuchy i drobne gesty czy pomoc.

Maria, Italia


Życie, które staje się słowem

PROSIĆ O PRZEBACZENIE

Nie zawsze jest mi łatwo odnaleźć Jezusa w bliźnich – muszę za każdym razem przezwyciężyć swój impulsywny i silny charakter. Pewnego dnia, kiedy nie zdołałam się opanować, zabrakło mi miłości wobec mojej siostry. Skruszona i świadoma popełnionego błędu, udałam się do kościoła, by się wyspowiadać – jednak nie spotkałam księdza.

Czując się niekomfortowo w tej sytuacji, uklęknęłam przed tabernakulum i już chciałam prosić o przebaczenie, kiedy naszła mnie nagła myśl: „Co Ty tutaj robisz? Faktycznie, może nie okazałaś miłości swojej siostrze, ale również nie Mnie w tabernakulum, tylko Mnie ukrytemu w Twojej siostrze. Idź stąd i powiedz jej to, co chciałaś wyznać Mi przed chwilą na kolanach!”. Bez chwili zastanowienia ruszyłam przed siebie, jakby grunt palił mi się pod nogami.

W domu jednak walczyłam z samą sobą, ponieważ nie chciałam się upokorzyć. Chodziłam niespokojnie po pokojach, aż w końcu uległam i poprosiłam siostrę o wybaczenie. Jak tylko to uczyniłam, wróciła moja dawna pogoda ducha i pokój wewnętrzny.

G.C. – Trydent
Tłumaczenie z języka włoskiego: Małgorzata Stelmachowska


EWANGELIA
(dłuższa, J 21,1-19)

Pan Jezus zmartwychwstały objawia się swoim uczniom już po raz trzeci. Ten trzeci raz jest decydujący. Znów, tak jak przy powołaniu, spotkanie odbywa się nad jeziorem przy połowie ryb. Po nieudanej nocnej rybackiej wyprawie Pan Jezus przybywa uczniom z pomocą. Równocześnie wyjaśnia, że tylko dzięki Niemu ich działanie może przynieść owoc, i to owoc bardzo obfity.

Weźmijcie Ducha Świętego (J 20,22)

Słowo, które staje się życiem.

Dzisiejszej niedzieli spotykamy się z uczniami zamkniętymi w izbie w obawie przed Żydami. Nastaje noc, a oni nadal nie uwierzyli w zmartwychwstanie. W tym momencie dochodzi do „przyjścia” Pana Jezusa” i jego „stanięcia pośrodku”: on jest sercem wspólnoty. Wraz z jego słowami, które przekazują im pokój, uwydatniają się symbole męki Pańskiej- na rękach i na boku. W ten sposób objawia się bezgraniczna boska miłość, która przezwycięża mękę i śmierć.

Temu pierwszemu spotkaniu Zmartwychwstałego Pana Jezusa z uczniami towarzyszą trzy inne elementy. Przede wszystkim Jezus angażuje ich w swoją misję pochodzącą od Pana Boga. Podkreśla również dar Ducha Świętego poprzez „tchnięcie na nich”. Aż w końcu przekazuje im zadanie „odpuszczenia” grzechów, podkreślając tajemnicę miłości Bożej.

Pośrodku całej sytuacji obecny jest dar Ducha Świętego. Jest to obecność czegoś, co rzeczywiście odmienia ich od wewnątrz. Także my otrzymaliśmy dar Ducha Świętego. Nasze życie jest przepełnione tą obecnością. Ciągle uczymy się słuchać tego głosu, pozwolić kierować się przez niego i poczuć siłę jego miłości.

Giovanni C.


Życie, które staje się słowem.

OGIEŃ NA ZIEMIĘ

Jedna z naszych córek, w związku ze zmianą nauczyciela w szkole, zaczęła mieć problemy z przedmiotu, z którym dotychczas radziła sobie dobrze. Problem dotyczył większości uczniów z jej klasy, więc wielu rodziców przedsięwzięło działania przeciwko nauczycielowi. Pomyśleliśmy, że możemy zrobić coś, by zaradzić tej napiętej sytuacji.

Słowa Ewangelii „Przyszedłem, aby przynieść ogień na ziemię” nauczyły nas miłować każdego i pomogły nam traktować sprawiedliwie zarówno naszą córkę, jak i pozostałych rodziców czy też samego nauczyciela. Zaangażowaliśmy się w sprawę, wysyłając różne pisma do szkoły, uczestnicząc w zebraniach z rodzicami i z dyrektorem, rozmawiając z nauczycielem, słuchając racji każdej ze stron i starając się nakłonić każdego do wspólnego dialogu.

Cała sprawa nie zakończyła się jednak pomyślnie. Prawie połowa uczniów z klasy miała naganne oceny z tego przedmiotu. Jednak była to okazja, by nadać panującej w szkole  atmosferze nieco innego charakteru, mieliśmy okazję wesprzeć naszą córkę w obliczu porażki, pomóc jej pokonać przeciwności, jednocześnie szanując tego nauczyciela i modląc się za niego każdego wieczora.

M. i L. (Włochy)


EWANGELIA
(J 20,19-31)

Tomasz, jeden z najbliższych uczniów Jezusa, początkowo nie mógł uwierzyć świadectwu Apostołów, którzy opowiedzieli mu o Zmartwychwstaniu. Przyjęcie tej prawdy uzależnił od osobistego spotkania z Chrystusem: „Jeśli nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, nie uwierzę”. Jego wiara została poddana próbie, z której wyszedł zwycięsko. Po ośmiu dniach, podczas spotkania ze Zmartwychwstałym, mógł wyznać: „Pan mój i Bóg mój”.

Nie ma Go tutaj; zmartwychwstał (Łk 24,6)

Słowo, które staje się życiem.

Paschalne opowiadanie św. Łukasza naznaczone jest kilkoma czasownikami odnoszącymi się do kobiet, pierwszych świadków zmartwychwstania. Pierwszy czasownik to „znalazły”: „kamień od grobu zastały odsunięty. A skoro weszły, nie znalazły ciała Pana Jezusa”. Jezusa nie znajduje się jak zagubioną rzecz, ale szuka się Go i odkrywa w perspektywie wiary.

Potem jest czasownik niepewności: „nie wiemy, gdzie Go położyli”, aby powiedzieć nam, że wiara jest drogą do przebycia z pokorą i zaangażowaniem. Jednak ciemność zwątpienia rozrywa się: jedynie Niebo może wyjawić nam Tajemnicę, tj. Zmartwychwstanie Jezusa, jego znaczenie. Pierwsze słowa aniołów są jednocześnie objawieniem i upomnieniem. Jezus jest teraz Żyjący: dlaczego szukać Go wśród umarłych? Powinny przypomnieć sobie Jego słowa i zrozumieć, co się wydarzyło: „Przypomnijcie sobie, jak wam mówił”.

Pascha jest początkiem. Nikomu z nas nie jest odjęty wysiłek szukania, słuchania, spotkania Zmartwychwstałego Pana. A będziemy Go szukać nie między zimnymi ścianami grobu, lecz w historii, w wydarzeniach, w codziennym życiu, w osobach… tam, gdzie On wychodzi nam na spotkanie. Pewnym przewodnikiem będzie dla nas Jego Słowo: to żywe Słowo, któremu towarzyszą gesty współczucia i uzdrowienia, miłosierdzia i życia. Jeśli pozwolimy się prowadzić Słowu Bożemu, stopniowo, ale zdecydowanie wchodzić będziemy w tajemnicę cierpienia, śmierci i w nadzwyczajne wydarzenie zmartwychwstania. Innymi słowami: w tajemnicę nieskończonej miłości Boga do nas.

Komentarz opracował: Giovanni C.


Życie, które staje się słowem.

„EWANGELIA PRZYWRÓCIŁA MI ŚWIATŁO W PRZEPAŚCI ZŁA”

„Nawet Bóg nie może mi przebaczyć”. Pamiętam dobrze jego słowa przy naszych pierwszych spotkaniach. On, młodziutki zabójca osoby, którą najbardziej kochał. „Dlaczego to zrobiłem? Dlaczego Bóg pozwolił, abym to zrobił?”. To była walka wręcz – z samym sobą, z Bogiem – 23-letniego chłopaka, który czeka na surowy i długi wyrok i zastanawia się, jaki sens może mieć odtąd jego życie. „Lepiej umrzeć…”. Po kilku miesiącach, właśnie w chwili, gdy nasuwało się mocne, pilne, rozdzierające pytanie: „co się ze mną stanie?”, pomyślałem, że nadszedł odpowiedni moment: „Spróbuj poczytać Ewangelię wg św. Łukasza – powiedziałem – nie oczekując, że zrozumiesz od razu wszystko”. Od tamtej chwili relacja między nami stała się bardziej osobista. Po ośmiu miesiącach był gotowy na sakrament pojednania. Uczestniczył w katechezie, czytał podczas Mszy św., codziennie się modlił. Jest to historia sprzed wielu lat. Dziś jest na zewnątrz, wolny. Bóg pozwolił mu zrozumieć, że jego życie może mieć jeszcze sens. Udało mu się przebaczyć samemu sobie, chociaż jego przyszłość – z tym ciężarem, który trzeba dźwigać – jest wciąż w nim. Teraz jednak czuje, że Bóg mu towarzyszy, pomaga mu dźwigać ciężar, pozwala mu żyć. Chciałby otrzymać przebaczenie od rodziny tamtej dziewczyny. Próbował znaleźć kontakt. Nie pozwolono mu. Rana jest jeszcze zbyt bolesna. Ale może, pewnego dnia…

Ks. Virginio Balducchi, Rzym (z: Avvenire)

Strona 10 z 59

Parafia
Najświętszych Imion
Jezusa i Maryi

ul. Przyklinga 12, 
40-551 Katowice-Brynów
tel. 32 251 86 60
brynow.jm@archidiecezja.katowice.pl


Msze Święte:

niedziele i święta:
7:30, 9:00, 10:30, 12:00, 18:00

dni powszednie:
8:00, 18:00

piątki
8:00, 16:30 (szkolna), 18:00


Nabożeństwa

Adoracja Najświętszego Sakramentu
czwartek 17:00 – 18:00

Nabożeństwo ku czci Serca Pana Jezusa
pierwszy piątek 8:30, 18:30


Kancelaria Parafialna

poniedziałek
9:00-10:00
wtorek, czwartek, piątek
9:00-10:00, 17:00-18:00

 

chrzty i roczki
1. niedziela miesiąca 12:00

 

protokoły przedślubne
po mszy św. wieczornej - po umówieniu


numer konta bankowego:
BOŚ: 05 1540 1128 2001 7050 4713 0001


 

Szukaj na stronie