Gazetka parafialna

Nowe spojrzenie

Życie, które rodzi słowo.

Po załatwieniu wszystkich domowych spraw mój mąż zabrał mnie do szpitala, gdzie miałam zostać poddana zabiegowi. Nie chodziło o nic poważnego, jednak towarzyszyła nam odrobina niepewności. Kiedy zakomunikowano nam datę zabiegu, piątek 13-ego, poczuliśmy się dziwnie i dopadł nas nieokreślony lęk spowodowany przesądem dotyczącym tego dnia. Ale niemal natychmiast zaczęliśmy śmiać się z tego. Zabieg okazał się jednak trochę bardziej skomplikowany niż się spodziewaliśmy i od razu nasze myśli zawędrowały do tej nieszczęsnej daty. Ale to była tylko chwila: powiedzieliśmy sobie z mężem, że Miłość Boga daje nam nowe spojrzenie na to, co się nam przytrafia. W ostatecznym rozrachunku uznaliśmy ten dzień za opatrznościowy: jeśli dłużej byśmy zwlekali z zabiegiem, być może byłoby już za późno na ratunek.

M.S. – Włochy


 

EWANGELIA
(Mk 1, 14-20)

Czas się wypełnił wraz z przyjściem Chrystusa. Rozpoczęła się nowa epoka dziejów zbawienia. Będzie trwała do Jego powtórnego przyjścia w chwale. Mamy je przygotowywać przez dobre życie. Pierwsi uczniowie porzucili wszystko i poszli za Jezusem. My starajmy się wszystko wykonywać tak, by się Jemu podobało. W ten sposób budujemy Jego królestwo w naszym otoczeniu i w całym świecie. Wzywamy do jedności naruszonej przez ludzkie grzechy.

Sygnał życia dla babci i dziadka – w Katowicach

MIEJSKI SYSTEM POWIADAMIANIA RATUNKOWEGO DLA STARSZYCH I NIEPEŁNOSPRAWNYCH MIESZKAŃCÓW KATOWIC
W związku z Dniem Babci i Dziadka władze miasta Katowice postanowiły wykorzystać zaistniałą sytuację do zacieśnienia więzi między wnukami a dziadkami. Z życzliwości i troski o naszych najbliższych zostały przekazane dzieciom uczęszczającym do szkół i przedszkoli ankiety i ulotki informacyjne na temat Miejskiego Systemu Powiadamiania Ratunkowego „Sygnał życia”. Będą one mogły stanowić miły prezent dla najbliższych.

Kto może skorzystać z systemu?
System kierowany jest do grupy osób starszych i niepełnosprawnych mieszkańców Katowic, które nie zawsze są w stanie porozumieć się z dyspozytorem przyjmującym zgłoszenia o zagrożeniu i przekazać podstawowe informacje przez telefon, niezbędne do udzielenia pomocy w sytuacji zagrożenia.

Jak to działa?
Miejski System Powiadamiania Ratunkowego wymaga od uczestnika posiadania telefonu komórkowego lub stacjonarnego z przyciskami, w którym zostanie zaprogramowany numer alarmowy. W sytuacji zagrożenia wystarczy naciśnięcie przycisku, a dyspozytor w Wojewódzkim Pogotowiu Ratunkowym uzyska informacje o konieczności udzielenia pomocy oraz dane osoby zgłaszającej.

Jak się zarejestrować?
Aby zarejestrować się w bazie należy wypełnić ankietę (dostępną w MOPS oraz
u Pełnomocnika Prezydenta ds. Osób Niepełnosprawnych), a następnie złożyć ją w Kancelarii Urzędu Miasta Katowice, Rynek 1, punkt podawczy (parter) w godzinach pracy urzędu lub wysłać pocztą.

Więcej informacji:
Pełnomocnik Prezydenta ds. Osób Niepełnosprawnych
Rynek 1, pok. 805A (VIII piętro)
tel. 032/ 259 32 12

lub Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej
ul. Jagiellońska 17, pok. 01
tel. 032/ 251 00 87 wew. 164


Źródło informacji: www.katowice.eu

Ty jesteś mój Syn umiłowany (Mk 1,11)

Słowo, które staje się życiem.

Jezus ukazał się sobie współczesnym, a dzisiaj ukazuje się nam, ze swoim niesamowitym przesłaniem: szczęście i życie są dla nas wszystkich. Kim jest ten Jezus? Dzisiejsze czytania próbują udzielić odpowiedzi na to pytanie. Święty Marek opowiada nam w tym celu o chrzcie: stanowi on manifestację Chrystusa względem ludów; jest to manifestacja Jego boskości.
Jeśli święty Piotr powie w Dziejach Apostolskich, że „Jezus z Nazaretu przybył błogosławiąc i uzdrawiając tych, którzy byli pod władzą diabła, ponieważ Bóg był z Nim” (Dz, 10,38), dzisiejsza Ewangelia mówi nam i zawiera zdecydowanie więcej. W istocie chrzest nie jest jedynie wyrazem tego, że Bóg obwieszcza Jezusa swoim prorokiem i wspiera go mocą Ducha Świętego. Jest w nim coś więcej: Bóg ukazuje cząstkę swojej nieuchwytnej tajemnicy, uroczyście ogłasza Jezusa swoim własnym Synem. Ludzka twarz Chrystusa skrywa i zarazem odsłania boską rzeczywistość. Jezus jest Synem Bożym, który każdy swój służebny gest ożywia miłością. I przez Syna również my jesteśmy przybranymi dziećmi. Także nasze życie, tak jak życie Jezusa, musi być służbą… miłości. Ponieważ my również jesteśmy w Chrystusie „umiłowani”.

Tak jak miłość mamy i taty nie dzieli się, lecz mnoży wraz z przybyciem kolejnych dzieci, tak samo Bóg podchodzi do nas: kocha każdego z nas miłością wyłączną, dając nam swego Ducha. Również dla nas niebo się rozdziera, otwiera, możemy więc iść z pewnością nieskończonej miłości Boga. Ta miłość sprawia, że otwieramy się i czynimy swoje życie darem dla innych.

Komentarz pod redakcją Giovanniego C.


EWANGELIA
(Mk 1,7-11)

Święty Marek przytacza zapowiedzi św. Jana Chrzciciela. Głosi on, że przyjdzie po nim Ktoś mocniejszy. Nie jest godzien nawet spełnić niewolniczej posługi wobec Przychodzącego. Będzie On chrzcił Duchem Świętym. Duch unoszący się jak gołębica i głos z nieba potwierdziły posłannictwo Umiłowanego Syna. Jak my o Nim świadczymy i z Nim współdziałamy?

Refleksje

Refleksje na koniec okresu Bożego Narodzenia
Ludzie mówią – „czas to pieniądz”.
Ja mówię inaczej – „czas to miłość”...
kard. Stefan Wyszyński

Dzisiejsze Święto Chrztu Pańskiego kończy radosny okres Świąt Bożego Narodzenia. Z jednej strony objawia nam Jezusa jako umiłowanego Syna Bożego, posłanego przez Boga w mocy Ducha Świętego dla zbawienia człowieka, z drugiej zaś strony kieruje uwagę na rzeczywistość naszego chrztu.
Warto w takim dniu odszukać metrykę naszego chrztu, przypomnieć sobie jego datę, miejsce, pozdrowić rodziców chrzestnych lub pomodlić się za nich, jeśli już nie żyją. Możemy sobie także zadać pytanie: – Jak nazywał się kapłan, który udzielił nam, lub naszym dzieciom Chrztu Świętego?

Jak już wspomniałam kończy się dzisiaj okres świąteczno-noworoczny, czas składania sobie dobrych życzeń, czas wzajemnej życzliwości i spotkań w gronie najbliższej rodziny, czy też przyjaciół. Nie kończy się jednak czas na wypełnianie przykazania miłości. Miejmy odwagę i czas, aby na początku Nowego Roku podjąć wysiłek miłowania bliźnich z jeszcze większym zapałem i gorliwością. Jego godziny szybko przepływają przez nasze ręce i serca. Jakże wiele mamy do zrobienia i jak często narzekamy na brak czasu.

Dlaczego tylko miłość potrafi właściwie wykorzystać czas? Przeczytałam kiedyś wypowiedź ks. Edwarda Stańka, który twierdzi, że „tylko ona jest w stanie przekroczyć granice czasu i zamienić go w wieczność. Ten, kto nie kocha, nie ma czasu ani dla Boga, ani dla bliźniego, ani wbrew pozorom dla siebie. Jeżeli zaś kocha, to czas rozmnaża się w jego rękach jak chleb w rękach Jezusa, gdy karmił tysiące ludzi. Ten chleb był łamany i rozdawany ręką Wiecznej Miłości. Ludzie, którzy prawdziwie kochają, potrafią jedną godziną swego życia nakarmić wielu”.

Jestem przekonana, że Panu Bogu chodzi nie o to, abyśmy czynili dużo dobrego, ale o to, abyśmy wykonali to dobro, którego On od nas w danym momencie oczekuje. To rozpoznawanie Woli Bożej jest wielką sztuką, ale warto podjąć ten trud. Bóg wyznacza nam zadania na miarę naszych możliwości. Czy potrafimy odpowiedzieć miłością na Jego nieskończoną Miłość? Życzmy sobie tego nawzajem na 2018 rok i nie tylko.

Krystyna Kajdan

Poczniesz i porodzisz Syna (Łk 1,31)

Słowo, które staje się życiem.

Liturgia czwartej niedzieli Adwentu jest skierowana na Maryję, Dziewicę z Nazaretu, której archanioł Gabriel ogłasza wypełnienie się obietnic Bożych. Dzisiejsza Ewangelia mówi o najbardziej znanym wydarzeniu w pobożności chrześcijańskiej, czyli o Zwiastowaniu. Wraz z Maryją rozpoczyna się coś nowego, nadzwyczajnego, mającego swe źródło jedynie we wszechmocy zbawczej Boga, dla którego „wszystko jest możliwe”. „Ciesz się” – mówi do Niej anioł, zachęcając Ją do radości.
Głoszenie, które u Izajasza jest nieosobowe (Oto Dziewica pocznie), tutaj staje się bezpośrednim zwiastowaniem: „Ty poczniesz i porodzisz Syna”. Maryja słucha ze zdziwieniem i w pokorze. I adoruje. W tej pokornej i adorującej wierze Maryi wyraża się i odnajduje wiara Kościoła, nasza wiara. Wcielając się w łono Maryi, Syn Boży przychodzi ostatecznie do swojego ludu.

Również dla nas, tak jak dla Maryi, ważne jest przygotować się i przyjąć Go „do serca i do ciała” z całkowitą otwartością, współdziałając, z wiarą pełną wolności i bezwarunkowego posłuszeństwa, na przyjście królestwa i dla zbawienia braci. Dobrze jest pomyśleć, że te słowa są skierowane do nas: „Ty poczniesz… ty porodzisz”. Ty – wspólnoto chrześcijańska, kiedy żyjesz przykazaniem miłości do Boga i do braci stajesz się miejscem Jego obecności. Zapewnił nas o tym Jezus, kiedy powiedział: „Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam ja jestem pośród nich” (Mt 18,20). Kiedy jesteśmy zjednoczeni w miłości Chrystusa, On jest i pozwala nam odczuwać swoją obecność w radości, łagodności, pokoju i entuzjazmie.

Komentarz pod redakcją Giovanniego C.


EWANGELIA
(Łk 1,26-38)

Zwiastowanie to dialog anioła Gabriela z przyszłą Matką Zbawiciela. Skromnie i z godnością pyta i wyraża gotowość jako oddana Bogu Służebnica. Moc Ducha Świętego spowodowała poczęcie w Jej łonie bez udziału mężczyzny ludzkiego istnienia Wcielonego Syna Bożego. Przez dziewięć miesięcy rozwijał się w Niej. Dziś, rozważając to, co dokonało się na początku i na końcu tych dziewięciu miesięcy, módlmy się o poszanowanie każdego poczętego życia i o szacunek oraz konkretną pomoc dla noszących je matek.

Powraca Boże Narodzenie

Kim On jest?
I powraca znów, jak wzruszająca poezja, święto Bożego Narodzenia.
Choinki, kolorowe świeczki, płatki śniegu, żłóbek, wzajemne życzenia, spokój w sercach, pasterka o północy…
Ale kim jest Ten, który porusza struny wszystkich serc, który w tę noc zgina kolana nawet osób prawie nie znających w życiu Jego uroku?
Kim jest to Dziecię, które dziś, jak wtedy, przyzywa królów i pastuszków, porusza gwiazdy, wysyła aniołów?
Kim jest ten Nowonarodzony, to kruche stworzenie, dziecko piętnastoletniej dziewczyny, które z jakiejś groty pozwala światu odczuć swoją obecność?

Jezu, to TY, Syn Boga!
Jeśli czynisz tak wiele w tak skromnej postaci, to dlatego, że jesteś Wszystkim.

Ty jesteś Wszystkim.
A my przed Tobą jesteśmy niczym. A jednak pozwól, byśmy dziś, gdy wszyscy wymieniają podarunki, zrobili prezent także Tobie. Chcemy Ci ofiarować – na ile to w naszej mocy – radość ponownego przyjścia na świat.

Nie wystarcza nam, że Boże Narodzenie jest jedynie wzruszającym świętem. Pragniemy, by stało się rzeczywistością – boską rzeczywistością.
Wiemy, że gdy jesteśmy zjednoczeni w Twoje imię, Ty jesteś wśród nas.
Oto więc jesteśmy tu, wszyscy zapaleni „dobrą wolą”, która jest Ci potrzebna; uważamy się wszyscy za braci. Mężczyźni, kobiety, dzieci, rzemieślnicy, robotnicy, posłowie, chorzy, ludzie znani i bezimienni.
Składamy u Twoich stóp wszystko, co nasze, naszą nędzę, aby na najważniejszym miejscu w sercu umieścić miłość braterską, ponieważ ona podoba się Tobie i dla niej przyszedłeś pomiędzy nas.
Stajemy przed Tobą zjednoczeni…

A Ty?
Ty jesteś Bogiem prawdy i sprawiedliwości, a ponadto miłości. I dochowujesz przyrzeczeń.
Przyjdź między nas, zostań wśród nas.
Kiedyś „Twoi” Cię nie przyjęli. Chcielibyśmy, na ile to możliwe, naprawić to.
Żyjemy wyłącznie po to, aby Cię przyjąć, mieć Cię wśród nas, byśmy nie byli sobą, lecz Tobą, aby pomóc Ci budować tu na ziemi miasto nowe, miasto Boga.
Usunięto Jezusa

Zbliża się Boże Narodzenie i ulice miast przystroiły się światłami.
Nie kończący się rząd sklepów, eleganckie, ale nadmierne bogactwo. Po lewej stronie naszego auta cały rząd przyciągających oczy wystaw. Za szybą delikatnie prószy śnieg – złudzenie optyczne. Poza tym chłopcy i dziewczęta na sankach ciągniętych przez renifery i zwierzątka z Walta Disneya. I jeszcze sanki, i Święty Mikołaj, i jelenie, prosięta, zające, skaczące żabki i czerwone krasnoludki. Wszystko porusza się z wdziękiem. O! Są i aniołki… Ależ skąd! To tylko wróżki wymyślone ostatnio jako ozdoby białego pejzażu.
Dziecko idące z rodzicami wspina się na palce i patrzy oczarowane.

A w moim sercu niedowierzanie, a potem prawie bunt: ten bogaty świat „przywłaszczył” sobie Boże Narodzenie ze wszystkimi jego rekwizytami, a „wyrzucił” Jezusa!
Z Bożego Narodzenia wybiera poezję, nastrój, życzliwość, którą rodzi , prezenty, którymi przyciąga, światła, gwiazdy, śpiewy. Skupia się na Bożym Narodzeniu z powodu najlepszych zarobków w ciągu roku. Ale nie myśli o Jezusie.
„Przyszedł do swoich, ale swoi Go nie przyjęli…”.

„Nie było dla Niego miejsca w gospodzie …”, nawet w Boże Narodzenie.
Dziś w nocy nie spałam. Ta myśl nie dawała mi zasnąć. Gdybym się jeszcze raz narodziła, zrobiłabym wiele rzeczy. Założyłabym Dzieło, które pomagałoby ludziom na tej ziemi świętować Boże Narodzenie. Wypalałabym figurki i statuetki o szlachetnej formie. Nagrywałabym poezje, dawne i współczesne kolędy, ilustrowałabym książki dla dzieci i dorosłych o tej „tajemnicy miłości”, pisałabym scenariusze do jasełek i filmów …
Nie wiem, co bym jeszcze robiła …
Dzisiaj dziękuję Kościołowi za to, że ocalił wizerunki.
Kiedy przed laty byłam w kraju, gdzie panował ateizm, pewien kapłan rzeźbił postacie aniołów, by przypominać ludziom o Niebie. Dzisiaj bardziej go rozumiem. Potrzebuje tego ateizm praktyczny, który teraz zalewa świat. Z pewnością, to zagarnięcie dla siebie Bożego Narodzenia a wygnanie Nowonarodzonego jest czymś bolesnym.
Obyśmy przynajmniej we wszystkich naszych domach głosili Tego, który się narodził, przygotowując na Jego cześć święto, jak nigdy dotąd

Do Boga przez brata
Zbliża się Boże Narodzenie, bliskie jest nadejście Pana, a liturgia zachęca nas, by przygotować Mu drogę: „Przygotujcie drogę Panu, dla Niego prostujcie ścieżki” (Mk 1,3).
On, który wkroczył w historię dwa tysiące lat temu, pragnie wejść w nasze życie, lecz droga w nas najeżona jest przeszkodami. Trzeba zrównać pagórki, poruszyć skały. Jakie przeszkody mogą tarasować drogę Jezusowi?

Są to pragnienia pojawiające się w naszej duszy, niezgodne z wolą Bożą; są to przywiązania, które ją trzymają w niewoli.
Jakieś małe pragnienia, by mówić lub milczeć, kiedy powinno się postąpić przeciwnie; pragnienie uznania, dobrej opinii, uczucia. Pragnienie posiadania rzeczy, zdrowia, życia… w chwili,gdy Bóg tego nie chce.

Gorsze pragnienia: buntu, osądzania, zemsty…
Rodzą się one w naszej duszy i opanowują ją całą. Trzeba zdecydowanie zgasić te pragnienia, usunąć te przeszkody, wejść znowu w wolę Bożą i w ten sposób przygotować drogę Panu.
Trzeba – jak mówi Słowo – prostować dla Niego ścieżki.
Prostować: tak, o to chodzi. Pragnienia skrzywiają naszą drogę. Gasząc je, wchodzimy znowu w promień woli Bożej i odnajdujemy drogę.
Ale jest sposób, by się upewnić, że idziemy prostą drogą, która na pewno prowadzi do celu, do Boga.
Jest na niej pewne nieodzowne przejście – nazywa się ono: brat.
Podczas tego Bożego Narodzenia zacznijmy znowu z całych sił kochać każdego brata, którego spotkamy w ciągu dnia.
Rozpalmy w naszym sercu to płomienne i godne pochwały pragnienie, jakiego Bóg z pewnością chce: pragnienie, by kochać każdego brata jednocząc się z nim we wszystkim przez bezinteresowną i bezgraniczną miłość.

Miłość ożywi relacje i osoby i nie pozwoli na pojawienie się egoistycznych pragnień, co więcej: będzie na nie najlepszym lekarstwem.
Dzięki temu na Boże Narodzenie będziemy mogli przygotować, jako dar dla przychodzącego Jezusa, nasz owoc bogaty, dojrzały i nasze serce całkowicie pochłonięte ogniem miłości.
Święto dla wszystkich

W dniach Bożego Narodzenia nawet w krajach, gdzie panuje najsroższa zima, duchowe ciepło ogarnia domy.
W atmosferze czuje się coś, czego nie ma w żadnym innym czasie. Nastrój mówiący o przyjściu. Nie wszyscy o tym mówią, ale wszyscy to czują. Także ci, którzy nie wierzą w Boga, wymyślają jakąś bajkę lub postać, by usprawiedliwić pragnienie cieszenia się, radowania.
Już na wiele tygodni wcześniej, zwłaszcza w większych miastach, ulice, sklepy i domy, kolorowo przystrojone, błyszczą światłami.
Na Boże Narodzenie także każde serce staje się lepsze. Podarunki, wymieniane przez wielu, są tego wyrazem.

To piękny zwyczaj.
Jak można sobie wyobrazić rok bez Bożego Narodzenia?
A przecież widzimy, że dzisiejszemu społeczeństwu czegoś brakuje… także w Boże Narodzenie.
Całego tego blichtru śpiewów, dekoracji, świętowania nie równoważy głęboka medytacja nad tym, czym jest Boże Narodzenie. Na czyją cześć świętujemy? Naszych dzieci? Nas samych? Czy jeszcze kogoś.
Czy to nie Jezus, pomijany przez większość, odrzucany przez świat, przez wielu zapomniany – jest ośrodkiem, jedynym, wyłącznym ośrodkiem tego wielkiego dorocznego święta?
Tak, właśnie On.
Chcemy sprawić, by Osoba Jezusa i jej kontemplacja wysunęła się przed wszystkie zewnętrzne przejawy święta. Pragniemy, aby Jego imię rozbrzmiewało ponad wszelka inną pieśnią, a Jego światło jaśniało silniej niż inne światła.
Jezus, Emmanuel, „Bóg z nami”, tłumaczy święto Bożego Narodzenia.
Tak, ponieważ Syn Boży, najczystszy Duch, prawie dwa tysiące lat temu przyjął nasze ciało i narodził się wśród nas jako dziecko, jak wszystkie inne dzieci.
A wszystko to uczynił, aby dzielić los naszego życia, rosnąć, pracować jak my, założyć Kościół, umrzeć dla naszego zbawienia, aby nas doprowadzić po tym życiu do Życia, do którego powrócił wstępując do Nieba.

Boże Narodzenie mówi o miłości, jaką Bóg nas kocha.
Dzieciątko Jezus jest najwspanialszym darem, jaki Niebo uczyniło ziemi, tej maleńkiej ziemi zagubionej w bezmiarze przestrzeni wśród miliardów gwiazd, tak jednak wyniesionej, tak wybranej, że została mieszkaniem prawdziwego Boga, który stał się człowiekiem.
Boże Narodzenie woła do nas, że Bóg nas kocha, że Bóg jest Miłością.
A my nie jesteśmy prawdziwymi chrześcijanami, jeśli nie nadajemy Bożemu Narodzeniu jego właściwego znaczenia; jeśli z tej zachwycającej tajemnicy, do której przylgnęło tak wiele powierzchownych skojarzeń, nie umiemy wydobywać prawdy, jaką w sobie nosi.
Musimy być echem słów aniołów, którzy obwieścili ją pasterzom i nie zmarnować okazji, by powiedzieć braciom, przyjaciołom, kolegom, światu, że Miłość zstąpiła na ziemię dla każdego z nas; że w Boże Narodzenie nikt nie może czuć się sam, opuszczony, osierocony, wyklęty.
Jezus nie przyszedł tylko dla białych, ani tylko dla czarnych, tylko dla Europejczyków, czy tylko dla innych narodów. Bóg stał się człowiekiem dla całej ludzkości, a więc dla każdego z nas.
Jest to więc święto dla wszystkich, radość dla wszystkich, wyzwolenie dla wszystkich, pokój dla wszystkich
Trójca Święta otworzyła swoje bramy

Jakże tajemnicze, a równocześnie wielkie jest to, że Druga Osoba Trójcy Świętej przyjęła ludzkie ciało, przez co już na całą wieczność nasza ludzka natura została nierozerwalnie włączona w serce Boga.
Jest to tajemnicze i przekracza nasz rozum. W Jezusie, Drugiej Osobie Boskiej, Bóg nie rozłączy się nigdy z naturą ludzką!
Jeśli Trójca Przenajświętsza otworzyła swoje bramy, pozwalając, by Słowo stało się człowiekiem dla nas, to jesteśmy bezmyślni, jeżeli nie wierzymy w miłość Boga do każdego z nas.
Jest inny świat
„Kto przychodzi z wysoka, panuje nad wszystkim, a kto z ziemi przychodzi, należy do ziemi i po ziemsku przemawia” (J 3, 31).
Oto różnica miedzy Jezusem a nami. On przychodzi z Wysoka. „Ty zstępujesz z gwiazd…” – śpiewa lud na Boże Narodzenie.
Jezus przynosi nam Niebo na ziemię. I mówi o tym, co widział i słyszał.
Oprócz tego świata, na który patrzą nasze oczy, istnieje inny: ten, z którego przychodzi Jezus. Tam naprawdę widzi się i słyszy.
My przychodzimy z ziemi.
Stąd różnica miedzy tym, co my mówimy, a tym, co mówi Ten, który „przychodzi z wysoka”. Jego słowa są słowami wiecznymi.
Rozumnie przeżywa życie jedynie ten, kto przez wszystkie dni swego istnienia nosi w sercu Ewangelię. A jego najwyższym ideałem jest wcielać w życie Słowa Nieba.
Bóg nas kocha
Boże Narodzenie! Boże Narodzenie, ileż razy świętowaliśmy cię w atmosferze czystej radości i niezrównanego ciepła!
Ale zimno świata tak bardzo zmroziło nasze serca, że nie udało się wyryć na nich, tak jak powinno być, pieczęci twojego tajemniczego, zadziwiającego przesłania: Bóg nas kocha, każdego z nas i wszystkich razem.
Jego miłość ogarnęła nas do tego stopnia, że kazała Trójcy Świętej posłać do nas Syna Bożego. On stał się człowiekiem, ażeby nasza krótka ziemska droga była już teraz rozświetlona Światłem, które nie zachodzi, a absurd śmierci w tym życiu przemienił się w zwyczajne przejście do życia pełniejszego i wiecznego!
Boże Narodzenie, obyś przynajmniej w tym roku powiedziało naszym sercom, co znaczysz, a my byśmy byli gotowi przyjąć twój głos!

Wybór rozważań Chiary Lubich pochodzi z książki „Powraca Boże Narodzenie”, Fundacja Mariapoli, Kraków 1997

Pojawił się człowiek posłany przez Boga (J 1,6)

Słowo, które staje się życiem.

Ewangelia jest zapowiedzią i darem łaski; jest to zaproszenie do radości; i, zdumiewająca rzecz, obiecuje ją tym, którzy, mówiąc po ludzku, wydają się być pozbawieni radości: są to biedni, osoby wyzyskiwane, więźniowie. Zgadza się, bo smutny chrześcijanin jest „bez sensu”. Często świat nie zna prawdziwej radości, nie wie, gdzie ją znaleźć. Prorok – człowiek posłany przez Boga – mówi nam, że przyszły Mesjasz przyniesie szczęście nieszczęśliwym. Jan głosi publicznie, że obiecany zbawca już nadchodzi, co więcej – jest już pośród ludu: to jest jego świadectwo.
Warto zauważyć, że Jezus nie okazuje swojej godności i swego bycia Synem Bożym; aby zostać rozpoznanym potrzebuje świadków, świadectwa (w. 20.26). Dzisiaj to my, chrześcijanie jesteśmy powołani do bycia świadkami. Świadek nie kieruje uwagi na siebie, ale na drugiego. Jan – jak podkreśla dzisiejsza Ewangelia – był świadkiem i męczennikiem Światła. Również dzisiaj wskazuje nam drogę i ukazuje, jak budować relacje z Jezusem. Z pewnością nasze serce jest pełne cieni; ale jesteśmy w stanie odbierać światło i świadczyć o nim. Jesteśmy wezwani, aby świadczyć, że prawdziwe życie zaczyna się wówczas, gdy człowiek potrafi skierować swoje serce na światło, które wschodzi; na najmniejsze nawet dobro, które jest we mnie i wokół mnie, dając wkład w jego powiększanie. Są to zdrowe ziarna pszenicy, których z całym moim zaangażowaniem i hojnością strzegę i którym pozwalam wzrastać, pomimo że są otoczone chwastami.

Komentarz pod redakcją Giovanniego C.


EWANGELIA
(J 1,6-8.19-28)

Dziś św. Jan Ewangelista mówi o posłannictwie swego pierwszego mistrza – św. Jana Chrzciciela. Człowieka posłanego przez Boga, by zaświadczył o Światłości – Wcielonym Synu Bożym. My wszyscy też mamy świadczyć o Światłości. Nie tylko słowami, ale całym naszym postępowaniem. Przez skromność i szacunek dla każdego człowieka. A przede wszystkim przez radość z wielkich dzieł Bożych, w których uczestniczymy.

Strona 2 z 62

Parafia
Najświętszych Imion
Jezusa i Maryi

ul. Przyklinga 12, 
40-551 Katowice-Brynów
tel. 32 251 86 60
brynow.jm@archidiecezja.katowice.pl


Msze Święte:

niedziele i święta:
7:30, 9:00, 10:30, 12:00, 18:00

dni powszednie:
8:00, 18:00

piątki
8:00, 16:30 (szkolna), 18:00


Nabożeństwa

Adoracja Najświętszego Sakramentu
czwartek 17:00 – 18:00

Nabożeństwo ku czci Serca Pana Jezusa
pierwszy piątek 8:30, 18:30


Kancelaria Parafialna

(od 22.01.2018 nowe godziny)
poniedziałek

9:00-10:00, 16:45-17:45
wtorek
9:00-10:00
środa
16:45-17:45
czwartek
9:00-10:00, 16:45-17:45
piątek
9:00-10:00

 

 chrzty i roczki

1. niedziela miesiąca 12:00

 

protokoły przedślubne
po mszy św. wieczornej - po umówieniu


numer konta bankowego:
BOŚ: 05 1540 1128 2001 7050 4713 0001


 

Szukaj na stronie